Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 2.3k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

AgaiTheta napisał(a):
Pachyder jakieś 10 min temu odszedł...


  • Myśle, że te ostatnie 2 lata były najlepsze w jego życiu. Miał czysto, w miarę ciepło. Był zawsze (!) syty, a to dla psa w naszym społeczeństwie ogromne szczęście. Był leczony i kochany. Mimo wszystko. On sie cieszył życiem, byl wesołym psem- mimo stanu fizycznego. Ale kiedy (po kilku miesiącach) zobaczyłam go we wrześniu tego roku, nie myślałam, że przejdzie przez tą zimę.
    Teraz cieszę się, że dano mu odejść w odpwiednim czasie- to było (dla mnie)najważniejsze.
  • Posted

    Trzymajcie się dziewczyny. Zrobiłyście tak wiele dla niego. Długo walczyłyście, ale teraz najważniejsze jest, że Pachcio już nie cierpi i biega za TM. Dzięki Wam odchodził szczęśliwy, bo był kochany!

    Posted

    Pachyderku, nie tak miało być:placz:
    Nie zaznałeć prawdziewgo domu,ale poznałeś co to kochający człowiek- mimo,że nie na wyłącznośc:-(
    Byłeś kochany,opiekowano się tobą - dla ciebie to zapewne było tak wiele,po tym co zaznałeś,zanim Basia cię nie uwolniła z koszmaru!!
    Mimo,ze w schronisku,to jednak przy takich opiekunkach -przeżyłeś 2 lata jak najlepiej.
    Nawet rozmawiano z tobą -tylko z tobą!
    Dzięki AgaiThea,dzięki Basia - dałyście mu wszystko co mogłyście! Dałyście mu miłość,dobrze,że ją poznał! Nie wszystkie psy mają to szczęście:-(

    Posted

    A niech to szlag, śledziłam od początku ten watek, rzadko się udzielałam bo co mogłam poradzić czy mądrego napisać, miałam nadzieję, że uda się go wyleczyć i będzie pięknym psem, tyle było drastycznych przypadków i psy zmieniały się nie do poznania, a jemu biedakowi się nie udało, tyle choróbsk, tyle cierpienia, to za dużo na jedną istotę, dobrze, że miał wspaniałą opiekę i walczono o niego do końca.Ech, do d... to wszystko.:-(:-(

    Posted

    To był chyba jego najlepszy okres... wiosna 2009... przy budzie uczestniczył w życiu schroniska, było mnóstwo wolontariuszy, kto tylko przechodził głaskał Pachcia. Nie dało się przejść obojętnie obok tych oczu. On wszystko uważnie obserwował i cały sobą machał z radości jak widział nas. :) To jest wizerunek MOJEGO Pachcia. Taki będzie... smutno. :(

    Posted

    Chyba w żadnym schronie nie miałby takiej opieki, jaką miał u Agi i Basi.Biegaj spokojnie Cudaku za TM, już nie cierpisz, jak ostatnimi tygodniami.I dobrze, bardzo dobrze...

    Posted

    chcialabym raz jeszcze podziekowac Basi i Agnieszce za kilka lat opieki nad tym biedakiem...Dalyscie z siebie wszystko i wiem ze ta decyzja ktora podjelyscie byla sluszna....mimo iz sie spodziewalam ze jego godziny sa policzone serce mi krwawi ...nie moge teraz nic madrzejszego wykrzesac z siebie...

    Posted

    Nie ma naszego osiłka, została tylko pustka. Poszłam rano do niego ze strachem co zobaczę ale leżał spokojnie, patrzył ale nie wstał. Wzielismy go razem z legowiskiem do gabinetu, był zimny mimo tego, ze w izolatce jest ciepło. dałam mu koc elektryczny, zasmarowałam cieknące ranki, posmarowałam prącie w sadziłam na swoje miejsce. Przyniosłam jedzenie ale sie odwracał. Powiedziałam- jedz bo umrzesz, wzioł ale nie miał siły połknąć, wypadło mu. Z nosa mu kapało, oczy się zapadły, poprosiłam aby wstał. Wstał i wtedy wyciekło z niego b. dużo krwi, padł na kolana i już wiedziałysmy, że nadszedl ten dzień.....
    Rozmawiałam z nim długo, mówiłam jakie ma francowate szczęście a on patrzył i słuchał, Miał takie ludzkie oczy !

    Posted

    basia0607 napisał(a):
    Nie ma naszego osiłka, została tylko pustka. Poszłam rano do niego ze strachem co zobaczę ale leżał spokojnie, patrzył ale nie wstał. Wzielismy go razem z legowiskiem do gabinetu, był zimny mimo tego, ze w izolatce jest ciepło. dałam mu koc elektryczny, zasmarowałam cieknące ranki, posmarowałam prącie w sadziłam na swoje miejsce. Przyniosłam jedzenie ale sie odwracał. Powiedziałam- jedz bo umrzesz, wzioł ale nie miał siły połknąć, wypadło mu. Z nosa mu kapało, oczy się zapadły, poprosiłam aby wstał. Wstał i wtedy wyciekło z niego b. dużo krwi, padł na kolana i już wiedziałysmy, że nadszedl ten dzień.....
    Rozmawiałam z nim długo, mówiłam jakie ma francowate szczęście a on patrzył i słuchał, Miał takie ludzkie oczy !

    nie moge przestac plakac....

    Join the conversation

    You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

    Guest
    Reply to this topic...

    ×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

      Only 75 emoji are allowed.

    ×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

    ×   Your previous content has been restored.   Clear editor

    ×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


    ×
    ×
    • Create New...