Poker Posted December 1, 2015 Posted December 1, 2015 Świetna Czetka. Ona po prostu czuje ,że to jest TEN dom ,a nie chwilowa przystań u Nutusi. Tak się składa,że większość " naszych" psów jest w domkach z ogródkiem. Ale taka dziczka Tola mieszka w kamienicy przy nadzwyczaj ruchliwej ulicy.Bardzo się bałam, pisałam zresztą na jej wątku.Zarówno Tola jak i pańcia dały radę. Tola do dziś ma swoje strachy ,ale pańcia jest cierpliwą optymistką .Prawie wszystko zależy od ludzi. My zwykle nakładamy szelki , obroże i smycze, a i tak Braszce udało się z nich jednocześnie wyjść.Na szczęście uciekała do domu. Z Gigą na razie nie wychodzimy poza ogródek. Zwykle po kilku dniach sunie idą na spacer z naszymi psami do parku. Quote
konfirm31 Posted December 1, 2015 Posted December 1, 2015 Cudowna Czetusia, tylko się maskowała u Nutusi, żeby ta jej sobie nie przywłaszczyła, jak ja - Lerkę ;) Quote
DoPi Posted December 1, 2015 Posted December 1, 2015 zdjęcie absolutnie świadczy o tym, że Czetuchna znalazła swoje miejsce :) Quote
auraa Posted December 1, 2015 Posted December 1, 2015 Bardzo optymistyczny wątek :) A co słychac u Helenki? Quote
mari23 Posted December 1, 2015 Posted December 1, 2015 zdjęcie absolutnie świadczy o tym, że Czetuchna znalazła swoje miejsce :) właśnie tak - zdjęcie wywołuje uśmiech radości i absolutną pewność, że jej tam super dobrze :) Quote
Nutusia Posted December 2, 2015 Author Posted December 2, 2015 Czetusia - robi kolejne postępy. Wczoraj na spacerku zaczęła się wygłupiać i zaczepiać p. Kasię do zabawy. Ale obcych ludzi i psów się boi. Przywitała się co prawda z jednym psiakiem, ale tylko dlatego, że nie miała wyjścia, bo ścieżka była wąska i nie miała jak się schować za p. Kasię ;) Natomiast na wieczornym spacerze Czetka poznała pewną miłą panią. Wyglądała na zaciekawioną, ale podejść jednak nie chciała. Tak kombinowała, żeby stać bezpiecznie za p. Kasią :) A dziś rano było bliskie spotkanie III stopnia z... zającem! Czetka wyrwała jak z procy. Na szczęście, przepisowo była na smyczy ;) Na szczęście nie szarpała się na smyczy, tylko po prostu stanęła i węszyła po tropach. Tak więc na spacerki Czetka wychodzi już bez problemu i bez namawiania. Wczoraj była kolejna próba zostawienia Czetuchny samej - została aż 3 godziny! Po powrocie p. Kasia nie doczekała się wizyty pani sąsiadki, znakiem czego Czetka była cichutko ;) Kolejny postęp - Czetka ma psiego kolegę, czarno-białego spaniela :D Znajomość została zawarta blyskawicznie, a Czetka zachowała się jak dama i ładnie się przywitała - nie uciekała i nie szczekała, a właścicielce kolegi nawet dała się pogłaskać! Dziś p. Kasia poszła do pracy... Z drżeniem serca czekam na relację... A Helcia? Na szczęście przestała być pieskiem bez dna! :D Zaczęła wybrzydzać i zostawiać jedzonko "na później". P, Kasia się pochorowała, u Helci była niemal przelotem, więc fotek nie ma. Powitanie było wielce entuzjastyczne i co bardzo cieszy, entuzjazm dotyczył również tego, że Helcię odwiedziła Ziutka! Helcia w ogóle ma tendencje do entuzjastycznych powitań, bo p. Emilię wita w ten sposób nawet wtedy, gdy nie widzi jej kilka sekund :D Entuzjazm Helci niestety może przysporzyć p. Kasi nieco problemów, bo tak ją napastowała, że podrapała po... biuście, bo p. Kasia siedząc na podłodze podłączała dekoder, zamiast głaskać psa ruchem ciągłym i nieprzerwanym!!! No i jak się teraz wytłumaczyć z tych podrapań? ;) Aha, fotek nie było też ponoć z obawy przed interwencyjnym odbiorem psa, bo Helcia była tuż po spacerku, a ponieważ padało, wyglądała jak mała świnka. Ale przecież powszechnie wiadomo, że szczęśliwe psy, podobnie jak dzieci, to te ubrudzone po pachy :) Quote
DoPi Posted December 3, 2015 Posted December 3, 2015 Super wiadomości.Jak dobrze się czyta.:) Pani Kasia chocby nie wiem jak się tłumaczyła z zadrapań, to każdy pomyśli swoje :D Tobie Nucia to takie wieści pewnie działaja jak antydepresant. Też bym chciała takiego. Quote
Nutusia Posted December 3, 2015 Author Posted December 3, 2015 Nie powiem - pomagają w ciężkich chwilach ;) A Czetka jest THE BEST! Po powrocie z pracy, p. Kasia zastała wszystko w jak najlepszym porządku!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Potem miały gościa, potem był spacerek, ale mam dostać wyczerpującą relację :D Wszystko dobrze, nic nie zniszczone, Czetka bardzo się cieszyła jak wróciłam, były podskoki z piruetami:). Wychodzi na to, że te okropne "złe" psy to zemsta z jakieś moje podłe wcześniejsze wcielenie ;) Quote
Poker Posted December 3, 2015 Posted December 3, 2015 Podobno jak dziecko jest wychowane można stwierdzić poza domem. I tak się stało w przypadku Czetki ,że potwierdziła tę regułę.Nutusiu, gratulacje .Swietnie wychowałaś sunię. Quote
Nutusia Posted December 4, 2015 Author Posted December 4, 2015 Pani Kasia ma swoją teorię w sprawie "wersji eksportowej" ;) Ja sądzę, że te 'złe' psiaki myślą tak: ale byłby fajny domek u Pani Magdy i nawet ogródek byśmy miały, ale tu jest Lilunia, Kresia, Gapcia i Imka i Lesio, no i kota. To może my jednak poszukamy czegoś chociaż trochę podobnego. Tylko musimy poudawać jakie to myśmy są niegrzeczne, żeby nas Pani Magda tak łatwo nie oddała no i żeby przyszłe Pańcie nie oczekiwały nie wiadomo czego. A potem się teoretycznie włączy wersję eksportową i git. Tak więc Pani Magdo tak to wygląda z mojej strony:) Coś w tym jest chyba :D Bo eksportowość Czetki nadal w pozycji ON! A u Czetuni bez zmian. Wczoraj byłam przygotowana na 'odbudowę Warszawy', a tu nic. Wprawdzie w mieszkaniu został ogłoszony 3 stopień zagrożenia, czytaj buty na komodzie, wszystkie ubrania pochowane w szafach (to naprawdę jest dla mnie wyzwanie), poduszki zostawione w charakterze przynęty, a tu nic. Czetulec się cieszył przeogromnie jak wróciłam:). Wieczorem przyszła koleżanka, Czecik był nieufny, ale dała się pogłaskać, a po 10 min. kołami do góry domagała się miziania. Widać, że w domu czuje się już w miarę pewnie. Dzisiaj została sama na jakieś 9 godzin i znowu nic nie zbroiła. Już podchodzi przed spacerem na zakładanie szeleczek i ładnie czeka na przypięcie smyczy. Nie muszę już szukać jej na sofie. Oczywiście jest nagradzana (smaczki bądź pochwała słowna). Poszwendałyśmy się dzisiaj wieczorem ponad godzinę po okolicy korzystając z okazji, że nie pada, nie wieje i nie jest za zimno. Zające już nie wzbudzają takiego wielkiego zainteresowania. Mówiąc szczerze to nie miałam pojęcia, że tyle ich tu jest. Przypuszczam, ze w lesie nie ma zbyt wiele do jedzenia i wychodzą na łąkę, gdzie jeszcze jest zielona trawa i po prostu się pasą. Wczoraj i dzisiaj spotkałyśmy ładne zajęcze stadko. naliczyłam 9. I wcale się specjalnie nie boją, przemaszerowałyśmy z Czetką tak w odległości 20 m od stada, tylko się przyglądały. Czetka też się przyglądała, nie było już odpału w ich stronę. Zauważyłam, że Czetka pozytywnie reaguje na niektórych mężczyzn, wyraźnie jest zainteresowana, robi parę kroków w ich stronę, po czym jakby uświadamia sobie nie to nie ten. Może coś jej się przypomina z 'poprzedniego' życia, może miała jakiegoś Pana. W każdym razie tak sobie myślę, a co by było jakby znalazł się właściciel, bo jakbym miała ją teraz oddać to chyba zawał! I tu są plusy mieszkania w Helsinkach:). Już normalnie spacerujemy. Jedynie Czetka tylko od czasu do czasu zainteresuje się jakimś zapachem, za to cały czas radar w oczach i skanowanie otoczenia, ale damy radę, powolutku. Wczoraj miała wyzwanie w postaci automatycznych drzwi w centrum handlowym. Troszkę ją musiałam ponamawiać do wejścia, ale co gorsza okazało się, że w środku jest w swoim żywiole, obwąchała dwie pańcie, niespecjalnie obawiała się ludzi, no i chcę przez to powiedzieć, że trudniej było wyjść niż wejść:). Więc typowa kobieta. Póki co karty kredytowej nie dostanie:) 1 Quote
Nutusia Posted December 4, 2015 Author Posted December 4, 2015 Zapraszamy częściej - coś mi mówi, że na tym wątku już tylko takie wieści będą :D 1 Quote
Poker Posted December 4, 2015 Posted December 4, 2015 Buzia mi się śmieje jak czytam te dowcipne relacje. Oby wszystkie psiaki włączały taką wersję eksportową , a już szczególnie trafiały na taką pańcię jak Czetuchny. 1 Quote
Mattilu Posted December 5, 2015 Posted December 5, 2015 Czetka - prawdziwa kobeta :) Usmialam sie :) Quote
Nutusia Posted December 5, 2015 Author Posted December 5, 2015 W dodatku zagraniczna! ;) Ale i z krajowej Helci jest wielka dama :) Już nie wiem czy pisałam, że uwielbia się czesać. Wykłada się na plecki i gdy p. Emilia przestaje czesać, łapie jej ręce łapkami, żeby nie przestawałą :D Czy sądzicie, że gdybym wyadoptowała Gliździocha, też by jej się włączyła wersja eksportowa!?!?!?!?!?!?!? Quote
AMIGA Posted December 5, 2015 Posted December 5, 2015 Gloździocha Ty już lepiej zostaw w spokoju. Lepiej włączyć wersję eksportową Imciochowi :) Nie ma lepszego poprawiacza humoru niż taki wątek z takim happy endem :) Quote
Nutusia Posted December 5, 2015 Author Posted December 5, 2015 No właśnie z Imcioszkiem jest ten problem, że jej się włączyła po adopcji wersja totalnie... importowa :( Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.