Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

No to z Ziutki rzeczywiście jest kawał yorka :).

A Helcia, z tego co pamiętam, jak trafiła do Nutusi, to była małym odkurzaczem - apetyt jej wyjątkowo dopisywał. Widocznie uwierzyła, że już nie grozi pusta micha i przestała się najadać na zapas :).

Kasiu (Można po imieniu? Tu są takie obyczaje ;).), chciałam zaprosić Ciebie i ew. Twoich znajomych poszukujących pieska na wątek "Metamorfozy", ale tam - po rewolucji na dogo - zniknęły wszystkie zdjęcia :(... To może chociaż taka mała namiastka metamorfoz - koleżanka zrobiła mi diaporamę z wybranych zdjęć - miała służyć jako tło do scenariuszy lekcji o zwierzętach, które kiedyś przygotowałam. Można sobie ściągnąć, tylko trzeba uważać, żeby wybrać wersję bezpłatną, bo o ile pamiętam płatne też wciskają niezorientowanym:

http://www.4shared.com/file/yStznV_D/METAMORFOZY.html

(do oglądania i słuchania :))

Posted

Można po imieniu, można. Ino nie "Katarzyno" proszę ;) Najgorszy przerost formy nad treścią :)

Taka zmiana apetytu... nikt tego lepiej niż ja nie rozumie, zapewniam :)

My tutaj sobie żyjemy w takim gronie przyjaciół. Wspólnie buszujemy po wyprzedażach, gotujemy i takie tam. I robimy urodziny i inne imprezy zakrapiane dużą ilością ciast i sałatek. Ja generalnie nie jestem obżartuchem, robię takie "degustacje", przeszczepiam do siebie jeśli mi cos szczególnie posmakuje. Ale jak mi przyjdzie przy stole usiąść obok takiego jednego sąsiada Darunia... no jakby we mnie demon wstąpił. Prawie warczę jak kto inny się częstuje. Dlaczego? Bo mam mało czasu do zastanowienia / działania. Daruniu wciąga wszystko i taka miejscówka to walka o przetrwanie. :) więc wiem, że różne przyczyny powodują różne skutki :))

A teraz idę się doszkolić co to jest diaporama, bo z fotkami to kojarzę tylko ramę i antyramę :o Zaraz poprzeglądam "o co kaman" ;)

Posted

Ale fajnie się tu podziało! :D

Od Czetusi też są wiadomości, tylko czasu mi trochę brak :( Czetka już z powrotem w Helsinkach, gdzie również dotarła fala mrozów. Gdy słupek osiągnął -25 st.C, Pani Kasia kupiła Czetulcowi... butki! O kurteczkę na szczęście zadbała wcześniej ;) Na szczęście mróz sobie już poszedł precz i nadeszła fala upałów - jest aż -6! :D Postaram się jutro wstawić fotki helsińskiej modnisi. Dziś jedziemy z Kociem na zębowy zabieg...

Posted

No proszę. Widziałam kiedyś takie butki u shih Kolezanki. Dostała piesia w ramach upominku gwiazdkowego WŁOSKIE buty (zazdraszczam oczywiście). Były cudne i tak pomyślane, że sama wygoda. Raz je widziałam i potem słuch po nich zaginął, bo suczon Fiona nie doceniła włoskiego szyku i butom wyszczerzonymi zębami powiedziała stanowcze NIE. 

A co Koci dolega? Gebisik potrzeba? Przerabiałam stomatologię w zeszłym roku na jesieni, kiedy to Ziutka jak to york postradała aż 3 ząbki jednocześnie. Ale to tak w tajemnicy..... ciiiii...bo nie wiać i po co wszyscy mają wiedzieć, że troszkę szczerbata??

-25 to juz dla mnie abstrakcja. Ledwo ledwo, ale pamiętam jak to było jak się kiedyś z Pasterki wyszło i .... no jak by to dyplomatycznie powiedzieć..... glutki w nosie zamarzały w 2 sekundy, (bo tylko nosy było widać) i bez rajtuzów pod spodniami ani rusz. Teraz bym chyba musiała czopuch nad kominkiem rozebrać i tam sie jakoś umościć :) Więc Czetce nie zazdroszczę wrażeń termicznych... brrrrr... Pani Kasiu, buty i czapka to podstawa, Czetka ma te radary, więc opcja nauszniki akceptowalna :))

Ja mam taki kożuch dla Ziutki z kapturem, że jak ją kiedyś miałam w tym na rękach to sąsiedzi myśleli, że to dziecko. Ale nie nosimy, bo Ziutka nie lubi... za sztywne...

Kurcze, po rewolucji na dogo nie ma banerków i nie wiem gdzie mam Was szukać tak na szybciora. Bo tak to se ino KLIK w Imcie, klik w Fasokę i juz info na bieżąco. 

Posted
O 10 styczeń 2016o14:14, Kasiapl napisał:

 Możecie Ciocie być o nią spokojne, ochronimy przed głodem, chłodem, wirusówkami, petardami, a jak będzie trzeba to i przed czarownicami ;D

Dobra, dobra, a jak tam z językiem na obczyźnie? Wynarodowi się, bidulka...

Posted

Na Śląsku jesteśmy elastyczni :) Można mówić, możno godać. Jak kto woli. Czy mówię "masz tu kiełbaskę" czy "mosz sam wusztu" - taka sama reakcja tzn "foch, nie jadam takiego świństwa, dawaj szynkę!" czy mówię "chodź koleżaneczko na spacerek" czy puć frelka sie poszlajomy" stoi pod drzwiami. Czyli nie ma bariery językowej pomiędzy Mazowszem i Śląskiem. Proszę raczej podpytać Helsinki :)) Tam może być ciekawie. oj tak....Pamietam taka sytuację: byłam niedawno w Holandii odwiedzić przyjaciół. Ja po holendersku ani słowa, niestety :( Przyszli do towarzystwa rodowici Holendrzy. Mówili po angielsku. Ja też sobie dobrze radzę w tym temacie, tylko, ze mówili z takim akcentem, ze ja ciagle myślałam, że Oni gadają po holendersku :) Nawet sie nie wsłuchałam, tylko kiwałam, że ja nic nie kumam :) "Blondynka" to stan umysłu :)) 

Czyli podsumowując: wszystko zależy od akcentu :))

 

Posted

Jutro jadę w teren, to wstąpię do Helci sprawdzić jak sie miewa i czy czegoś z Lidla sobie nie życzy, bo zahaczę w drodze powrotnej :) Ona przepada za tymi psimi kiełbaskami - smaczkami pakowanymi po 10 w Lidlu właśnie ;) Coś tam pstryknę pewnie, ale efekt może być opłakany bo pada takie cuś cały czas z nieba i pewnie wygląda jak...... no każdy na Dogo wie jak wygląda pies po spacerze w takiej pogodzie ;) A jakby nie wiedział to jutro zobaczy o ile sie tylko wbiję w porę spacerkową :) A Mikrus nie lubi myć łapek po spacerze, nie lubi...Ale tu się jej rządzenie kończy i powiedzmy: kto ma ścierkę ma władzę :))

Posted

Kasiu, tak Kociowi by się gybis przydał! ;)

Helcia - ja Ci radzę - łap za szmatę po spacerku i Twoje rządy będą :D

A teraz o Czetusi, bo się mocno wyzaległościowałam!!!

Najpierw mail z relacją poświąteczną:

Swieta minely na wielkim obzarstwie I lenistwie. Ma to swoje wiadome minusy, a Czetce dodatkowo jak to brzydko mowia w d.. sie poprzewracalo (no bo wszyscy lamentowali jaka biedna, jaka chudziutka, a jaka cudna -I oczywiscie za moimi plecami podtykali co smakowitsze kaski sunieczce, a Czetulec zdrajca nie do upilnowania jak odkurzacz wciagal wszystko + na spacerach najlepszy byl suchy chleb na smietniku (na szczescie w Helsinkach nie ma tego problemu) - oj musialam jej pilnowac) i teraz walczymy z powrotem do jedzenia suchej karmy, latwo nie jest! W Warszawie czula sie jak u siebie, nie bylo obaw na ulicy, oczywiscie sprawdzala czy Pancia jest w poblizu. Szalala z psami na spacerach. W domu zrobil sie z niej agresor, ktokolwiek przemieszczal sie po klatce schodowej, niezaleznie od pietra i pory dnia/nocy (!) byl obszczekiwany! Przed przylotem do Helsinek byla na wizycie u Veta, panikara jedna dala popis wokalny przy czyszczeniu gruczolow dupciowych, a miala pelne bo tuz po Swietach zaczela saneczkowac. Na oczka dostala kropelki, zauwazylam, ze pociera lapkami wiec Pani doktor sprawdzila I okazalo sie ze ma grudki na 3-ciej powiece, jeszcze jej zakraplam ale wyraznie widac bylo poprawe natychmiast po zastosowaniu. Wiec tylko takie drobiazgi. Sylwester minal spokojnie, byla zaniepokojona wiec nie odstepowala mnie na krok, ale nie bylo mowy o jakims wielkim strachu czy panice. W czasie lotu spokoj jak zwykle, tylko juz sie wycwanila z transporterkiem, oj nie lubi byc w nim zamykana. No a teraz mamy temperatury jak na biegunie polnocnym (wczoraj I dzisiaj 25 na minusie - to az boli) wiec spacery trwaja doslownie 3 minuty, Czetka mimo, ze jest ubrana, zalatwia co trzeba robi w tyl zwrot I rwie do domu w sto koni. Naprawde mozna sie usmiac jak taki szczylek z calych sil ciagnie na smyczy w podskokach. Dzisiaj zapytam w sklepie czy maja jakies butki bo bidulka zmienia te lapki na spacerze tak ze wyglada jakby tanczyla, ale to niewiele daje. W weekend wezme ja do Helsinek, jako, ze czesc podziemna miasta jest dobrze rozwinieta przynajmniej troche pospacerujemy pod ziemia:).

I kolejny:

w zalaczeniu kilka fotek wyubieranej Czetusi. Na szczescie jest juz znacznie cieplej wiec na spacerki chodzi tylko w kubraczku, ale buty sie przydaly. Mnie przy -28 bolaly rece w rekawiczkach, nie wyobrazam sobie jakby Czetka miala chodzic na bosaka. Teraz ma 7 bucikow, a to z powodu glupoty swojej Panci. Czetka po zalozeniu butow w sklepie chodzila jak Chaplin, szkoda ze nie sfilmowalam, ale te potrzasania nogami byly przekomiczne, natomiast po wyjsciu na zewnatrz zaczela brykac. Tak sie ucieszylam, ze nie kuli juz lapek z zimna, ze pozwolilam jej pobiegac i I jeden bucik sie zapodzial w krzaczorach, probowalam szukac, ale ciemno, zimno, sniegiem walilo wiec wrocilysmy do sklepu I kupilam nastepny zestaw, stad 7:). Ze zdjec w pracy sie smieja, ze na pierwszych dwoch wyglada jak pies z brygady antyterrorystycznej, a na zdjeciu nr 3 gola jak na okladce niemieckiego pornosa:). Swinie nie ludzie! Dzisiaj nadeszla fala upalow, tylko -6!

I proszę - wyubierany Czetulec :)

Gucio! Pewnie znowu trzeba zmniejszyć, a ja jeszcze nie umiem :(

Posted

No jestem. Dzień dobry najwierniejszym z wiernych, bo już chyba mało kto zagląda na nasz wątek, co? No w sumie nudyyy... ciuchy, buty, smaczki.... nudyyy...

No to doleję do tego miodu swoje 3 kropelki. 

Tak jak pisałam byłam dziś tu i tam ;) Najpierw w lidlu, no bo sobie pomyślałam tak z tydzień nie byłam i tak z pustymi rękami iść... nieee... najpierw smaczki. No i masz los. smaczków brak na znajomej półce !!! Kupiłam zatem drogą babskiej intuicji takie paseczki z wołowinki... bo sobie przyuważyłam, że Helcia woli miękkie smakołyki niz takie prasowane kości, czy supły. No nie dziwię się wcale, bo sie nasłucha o gebisach, Ziutka żywy dowód na to jak sie kończy zamiłowanie do twardych smaczków.... no widzę rozsądek zwyciężył nad smakołykiem... (aż zazdroszczę, bo u mnie często rozsądek przegrywa)

Co nowego u Rudej? Ano przyspieszyła. W czym? We wszystkim. Kiedyś pamietam mówiło sie niefajnie w Niemczech "jedź do Polski, Twój samochód już tam jest" pamietacie? To było pierwsze moje skojarzenie dziś jak próbowałam sobie siąść na fotelu lub kanapie. Siadaj, siadaj... Helcia juz tam jest" No nie wiem jak ona to robiła, ale była w 3 miejscach jednosześnie :)

0 zainteresowania jedzonkiem, tylko pieszczotkami. W przeciwieństwie do Ziutki, która jeszcze rozebrana nie została a już w miskach buszowała. A potem pomimo blokad z taborecika i pokrowca z Royal Canin prowadziła strajk okupacyjny pod szafką ze smaczkami. Biedny głodzony pies z nadwagą. 

Ale wracam do Helci, bo tego ten temat dotyczy :) Sorry, zboczenie :)

Helcia mega śmiesznie znosi toaletę po spacerkach. Stoi bardzo już teraz cierpliwie.... z uniesionym zadeczkiem... ale co ja będę opisywała. Foto z tej toalety mówi wszystko....

 

Jak jej Pani na chwilę wyszła na klatkę, bo ktoś zadzwonił do drzwi to myślałam że się alarm włączył w Fundacji Prof. Religi, która jest "przez ulicę". A to Helcia taki szloch z siebie wydała... Ale na szczęście rozłąka nie trwała dłużej niż 2 min, więc 5 minut pocieszania i pieszczot zadośćuczyniło traumie... Ale pytałam, czy płacze jak sama zostaje na dłużej. Nie. Śpi chyba. Sąsiedzi nie słyszą psa wogóle, częściej kot miauczy :)) Co do kota to jakieś relacje się zawiązały z Filonem, bawią się razem. Ale to raczej z inicjatywy kota. Helcia za to "adoptowała" jego zabawki. Dziś ją nakryłam ze szczurkiem i piłką. A to niestety dobytek kota. Helcia ma krokodyla. 

Jeszcze jedno się zmieniło z tego co teraz tak na szybko kojarzę. Otóż Helcia zawsze namiętnie żebrała o pieszczoty, pewnie pamiętacie te foty na których widać wbite w kolano pazury i minę "głaskaj, nie przestawaj". Mamy postęp. Albo podstęp raczej. Wygląda to tak: siadasz. jak  xxxx dotyka kanapy pies odrywa sie od ziemi. I lądujemy razem. Ja na kanapie, pies na kolanach. Idealna synchronizacja. A mina Helkci BEZCENNA :)

 

Niestety fotki wklejają się pod całym tekstem, więc po kolei:

toaleta Helci po spacerku

Helcia ze szczurem kota

takie tam przytulanie

strajk okupacyjny Ziutki pod zablokowaną taboretem szafką ze smaczkami

troszke pieszczotek, trauma "Pani poszła". ...

No i tak życie Helci sobie płynie. Nudyyyyyy ;)

 

 

 

 

 

 

IMG_0208.JPG

IMG_0222.JPG

IMG_0214.JPG

IMG_0220.JPG

IMG_0211.JPG

IMG_0218.JPG

IMG_0226.JPG

IMG_0210.JPG

IMG_0217.JPG

  • Upvote 1
Posted
2 godziny temu, Nutusia napisał:

Dzisiaj nadeszla fala upalow, tylko -6!

Dobra, dobra - to akurat wiemy, że tam gdzie przyszło żyć - i to nie z własnego wyboru - temu biednemu pieseczkowi, czyli suczce, zima trwa tylko dziesięć miesięcy, a potem to już lato i lato. Nawet ukryta opcja niemiecka (jak twierdzi Klasyk) z tą drugą bidą, uspokoiła nasze patriotyczne serca, a tu wiele słów o przymuszaniu bidulki do suchego (bo pewnie gotować się pańci nie chce i czyste żywe mięso drogie), ale ani jednego słowa o tym, że wszystkie psy ją obszczekują tam, a ona biedna nawet nie wie od jakich ją wyzywają. No bo powiedzcie sami, jak się może czuć polski pies na obczyźnie, kiedy ciągle słyszy wokół dziwne dźwięki - "söpö pieni koira". Każdy by się spienił...

Posted

Spojrzenie, któremu chyba nikt się nie oprze :)!

IMG_0214.JPG.c45f8e347d78ecc6cc1544d51f0T

Taki wątek, na który się wchodzi, żeby podelektować się dobrymi wieściami (x2) i to jeszcze podanymi na rozrywkowo jest świetną odtrutką na tony psich smutków, których tyle wokół. Mam nadzieję, że Czetka i Helcia zapomniały już wszystko złe, co ich spotkało.

Czetusi -28 nie zazdroszczę. Pamiętam z dawnych lat -26 w Warszawie, kiedy wychodząc na dwór czułam natychmiast jak mi oczy zamarzały.

Ale do wiosny na szczęście coraz bliżej i do długich ciepłych spacerów też :).

Też się przymierzam do zafundowania mojej piesce butów - nie z powodu zimna, którego u nas głównie brak, ale soli, którą namiętnie sypią na chodniki :(. Zważywszy na znikomą ilość śniegu bywa, że ostrych, kaleczących kryształków soli jest więcej niż płatków śniegu :(. Ciekawe czy w Helsinkach też stosują taką metodę?

 

 

 

Posted

Tak Helcia jest z tych co dążą do stałego kontaktu wzrokowego z człowiekiem. Ziutka też, tylko, że ona z jedzeniem ;D

Sól to faktycznie bolączka dla psich łapek. Słyszałam o smarowaniu wazeliną poduszek, ale nie wiem jak to działa, bo ja mieszkam na uboczu i zaraz mam drogę na działki gdzie nikt nigdy nawet nie odśnieża nie mówiąc o soleniu. Więc mam jak unikać takich problemów. Uffff

Posted
6 minut temu, Kasiapl napisał:

Sól to faktycznie bolączka dla psich łapek. Słyszałam o smarowaniu wazeliną poduszek, ale nie wiem jak to działa,

Podobno tak, że sól się przykleja i jest jeszcze gorzej :(...

Posted

Aż sobie z ciekawości weszłam na stonki sklepów zoologicznych. No fajne te butki i ochraniacze. Sprzedawane najczęściel po 2... Chyba sie zasugerowali tymi moimi fotkami Helci po spacerku. Tylne nogi w powietrze i maszerujemy na 2 :)

 

Posted

Ja może powiem jak ja zmiejszyłam, bo przecież też miałam z tym problem. Zdięcie mam na telefonie. Klikam sobie w fotkę, wyślij mailem. po wpisaniu adresu "system" pyta jaki ma być rozmiar wysłanego pliku. Wybierałam najpierw profilaktycznie mały, a dzis poszłam odważniej w średni. I juz w odpowiedniej wadze mam na mailu na kompie skąd wklejam do Dogo. Ja mam taki sposób :)) (a zaraz sie dowiem, że wystrczy kliknac prawym klawiszem i wybrać rozmiar... no wcale by mnie to nie zdziwiło, bo aż sama siebie czasem podziwniam jak to potrafie w rzeczach technicznych namieszać :))

Posted

A wystarczy zainstalować w komputerze bezpłatny program do wyświetlania i edycji obrazków - IrfanView. I życie staje się prostsze. Ale kobieta potrafi. Skomplikować.

Posted

Mawiam tak czasem: sobie i Wam również życzę tylko takich problemów i komplikacji ;D Kazdy niech robi jak mu wygodnie byśmy w końcu tego antyterrorystę zobaczyły ;D

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...