Jump to content
Dogomania

Paputek za TM :( :(:( Płaczemy ze szczęścia - Pszeniczny już w swoim domu w Warszawie :)


Tola
 Share

Recommended Posts

Oby szybko pojął, ze ma swój kochający domek :)

Aż mi łzy poleciały na widok jego niepewnych oczek.

Będzie dobrze bo innej opcji nie ma! :)

 

I zapraszamy Panią do rejestracji bo my bardzo chcemy wiadomości co tam u naszego futrzaka słychać :)

Link to comment
Share on other sites

No i nie moglam spac, obudzilam sie a tu taka niespodzianka, zdjatko jest :). Tak, tak zapraszamy bardzo, ja, z czysto egoistycznych wzgledow moich :), zebym mogla spokojnie spac :) i cos mi sie wydaje ze beide mogla :)
Bidulek kochany, Po tym Co przeszedl trudno mu uwierzyc ze teraz bedzie tylko dobrze, dobrze jedzonko, duzo spacerkow po zielonej trawce, mieciutkie poslanko no i oczywiscie kochajacy Panciostwo.
Dziekujemy z calego serca i wierze ze juz niedlugo Przeniczny wybudzi sie z tego letargu i tak Jak moj Krasnal z Radys bedzie normalnym, zwariowanym psiakiem.

Link to comment
Share on other sites

Ja tak jak wiesio rano przed pracą myślę sobie - zerknę a co. I taka niespodzianka. Dzięki Mureczko.

Pani niech się koniecznie zaloguje - i wiadomości będą i dogo ją wciągnie. Wszystkiego dobrego Malcu.

 

Mureczko czekam na rozliczenia Pszenicznego :)

 

Tolu - funkcja skarbnika mi się skończyła :D. To co robimy, która bida następna?

Link to comment
Share on other sites

Guest adelaide_pix

Kochani, dobrzy ludzie!

 

To ja jestem nową włascicielką pieska. Nie mogłabym się nie odezwać na tyle apeli o wieści psiaka. Śledzę wątek od dawna, ale bałam się trochę pisać wcześniej by nie zapeszyć. Trudno w to uwierzyć, ale udało się i to cudo śpi sobie, jeszcze trochę przestraszone i niepewne, na posłanku w naszym domu...

 

Na szybko mogę napisać, że nasz pupil w drodze był najpierw zestresowany i niepewny, ale staraliśmy być wobec niego delikatni, nienarzucający, dostał też jakieś smaczki i o dziwo... do Warszawy dojechał już wtulony we mnie, ufny, że będzie dobrze...Rano odbyliśmy pierwszy spacer - możecie sobie wyobrazić, że w życiu nie ucieszyliśmy się tak na widok załatwiającego swe potrzeby psa! A więc na szczęście już pierwsze próby wypróżniania zostały odbyte zwycięsko. 

 

A teraz trochę dłużej...

 

Historia zaczęła się nad polskim morzem. Ja i Dominik, czyli wzruszone gapy ze zdjęcia powyżej, zajadaliśmy się gofrem. Nagle minęła nas miła para ludzi na rowerach, pewnie w wieku naszych rodziców. Kobieta mówiła "ale tu fajnie, szkoda tylko, że paputka nie ma z nami". Odpowiedzi jej partnera już nie dosłyszeliśmy, ale to zdanie zapadło nam w pamięć. Kim był tajemniczy paputek? Doszliśmy zgodnie do wniosku, że pewnie ich ulubionym psiakiem. Ta scenka sprowokowała rozmowę o zwierzętach - opowiedziałam Dominikowi, że zawsze marzyłam o psie, ale rodzice byli przeciw. On wychowywał się z żywiołową Abrą, od kilku lat nie żyjącą, więc opowiedział mi trochę historii z psiego świata. Wspólnie doszliśmy do wniosku, wtedy jeszcze nieśmiało, trochę żartem, że kiedyś będziemy mieszkać razem i mieć psa. 

Niedługo potem faktycznie zamieszkaliśmy razem. Ale nad przygarnięciem zwierzęcia zastanawialiśmy się rok, osadzając się spokojnie, i w kontekście wspólnego życia, jak i rynku pracy. Dominik jest bardzo zrównoważony, racjonalny, pragmatyczny - wspólnie obmyślaliśmy plan: pies, rozmawiając z rodziną, ze znajomymi psiarzami. Ja napędzałam realizację, szukając psa w ogłoszeniach. Nie mogę powiedzieć, że robiłam to bez najmniejszych obaw - szukanie psa było trochę przełamaniem lęku z dzieciństwa, że sobie nie poradzę. Czułam jednak, że jesteśmy już na tyle samodzielni, że nareszcie mogę te obawy przełamać. 

No i wtedy zjawił się on. 

 

Na pozór ogłoszenie, jakich wiele - bidul uratowany ze schroniska. Ale mowa była o łagodnym, spokojnym psie, nie szczeniaku - kryteria, według których szukaliśmy. No i te wielkie, smutne oczyska... Znajoma psiara mówiła mi, że szukając, w pewnym momencie poczujemy, ze to TEN pies. Pokazałam ogłoszenie Dominikowi. Było po nas. To jak wirus lub po prostu zakochanie. Na nic informacja, że jest trochę starszy, że trzeba po niego jechać 250 km... Nie chcąc kierować się tylko emocjami, obejrzałam jeszcze ogłoszenia wielu psów, prawdopodobnie wielu łagodnych, pięknych, dobrych psów. Myślałam o czarnych scenariuszach w związku z jego wiekiem. Skłamałabym mówiąc, że się nie bałam. Jasne, że się bałam, że będzie chorował, że może nas opuścić za szybko... Ale ta cholerna intuicja podpowiadała mi, że musimy go poznać, że nie możemy dać się zaklajstrować w lęku o nie - złamanie sobie serca, trzeba pomyśleć o NIM, dać mu dom, pokochać, przestać się rozczulać nad sobą. Poza tym nie jest przecież jeszcze staruszkiem!

 

Mam nadzieję, że nam wybaczycie sprawę z imieniem. Od tygodnia zapisaliśmy na liście kilka propozycji ładnych imion dla jasnobeżowego psiaka, braliśmy też pod uwagę Wasze pomysły. Ostatecznie postanowiliśmy go nazwać jak się już trochę poznamy. No i nie było wyjścia. Sam wybrał sobie imię w podróży. Na rzucone półżartem zaereagował jak zaczarowany kładąc głowę na kolanach Dominika. No i tym sposobem został, a jakże - Paputkiem...

Będziemy na pewno się odzywać z wieściami. Dajemy mu przestrzeń na spokojne zapoznanie się z nową sytuacją. Ale dwa razy machał już ogonkiem! Jesteśmy dobrej myśli.

 

Chciałabym ogromnie podziękować Fundacji ZEA, Pani Marcie i jej mężowi, Pani Kasi- Murce, Pani Joannie za miłą wizytę i wszystkim Wam za to, że daliście nam szansę na poznanie i adopcję tego wspaniałego psiaka. Obiecujemy, że uszanujemy Waszą pracę, Wasze pieniądze i zaufanie. 

Pszeniszny Paput pozdrawia. 

11995427_10153541634418864_1039082951_n.

  • Upvote 13
Link to comment
Share on other sites

Jestem pewna, że dacie Paputkowi dużo szczęścia a on odwdzięczy się Wam dwójnasób. 

Życzę Wam wszystkiego najlepszego  i obyście  jak najszybciej przekonali się, że pies to lek na całe zło i nie możecie bez niego żyć :) 

  • Upvote 1
Link to comment
Share on other sites

Ja tak jak wiesio rano przed pracą myślę sobie - zerknę a co. I taka niespodzianka. Dzięki Mureczko.

Pani niech się koniecznie zaloguje - i wiadomości będą i dogo ją wciągnie. Wszystkiego dobrego Malcu.

 

Mureczko czekam na rozliczenia Pszenicznego :)

 

Tolu - funkcja skarbnika mi się skończyła :D. To co robimy, która bida następna?

Nie skończyła, nie skoczyła :)

Będziemy ratować dalej, tylko na razie nie ma decyzji, komu trzeba pomóc.

Chciałabym, abyście mi trochę pomogli w wyborze, bo samej tak decydować to ciężko...

W środę jadę do schronu, zdam relację.

 No i poczekamy na rozliczenie Murki.

 

Paputek trafił cudnie, dom z duszą i z wielkimi pokładami miłości.

Popłakuję sobie za każdym razem, jak tu zaglądam - ze szczęścia, ze Paputek ma swoich ludzi już tylko dla siebie, ze nie będzie już nigdy zimy spędzał w nieogrzewanym boksie i że pojawiło się tutaj na tym wątku tyle dobroci i miłości.

Dziękuję Wam wszystkim, warto marzyć ! :)

 A imię Paputek bardzo mi się podoba - delikatne, cieplutkie i pszeniczne :)

 

Rozmawiałam dzisiaj z pańcią Paputka - nasze psiako poznaje mieszkanie, je, jeszcze nieśmiało prosi o głaski i już czuje, że jest kochany :)

 

Zmieniam tytuł :)

  • Upvote 5
Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
×
  • Create New...