Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

jestem swiadoma wszystkiego. Uwazam jednak ze nie zalatwie nic przez telefon i nie dowiem sie nic wiecej ponadto co wiem, i Laluna ma racje. Jak pojade na jeden dzien , co naprawde dla mnie jest bardzo trudne, to jest 600 km, zdajesz sobie sprawe? A ja mam pod opieka konie, psy, dziecko i nie moge sobie podrozowac jak Robinson Cruzoe, mam swoje obowiazki.
Uwazam ze moja dobra wola i determinacja by pomoc temu psu sa dostatecznym motywem by pomogly mnie i psu osoby mieszkajace blizej.
Laluna ma dokladny plan jak to zrobic i jesli ktos jest chetny dopomocy prosze nie krytykowac tylko o detale zapytac ja na pw.

  • Replies 3.1k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Wyciągac Morgane trzeba bedzie powolutku i w odpowiednich warunkach, dać jej czas aby zaczeła kombinować sama w dobrym kierunku, czyli w tym co chce człowiek. Morgana przez te 6 lat pokazała ze nie jest agresywna o ile człowiek nie wchodzi w jej obszar strefy bezpiecznej która ma każdy pies. Nasze pieski, też mają taką strefę którą gdy człowiek naruszy stoi za tym lęk i agresja.
U Morgany jest powiekszona. I wszyscy o tym wiemy. Jednak nie można od razu naruszać jej obszar aby wyzwalać paniczny lęk i potrzebę bronienia. Poprzez prace z nią trzeba sprawic aby to ona wychodziła do człowieka i sama wykazywała wieksze zaufanie. Z czasem moze sie to udać. Ale to nie będzie jeden dzień. To praca na miesiace. Ale w miejscu gdzie bedzie miała tylko człowieka i przekona się że jest od niego uzależniona. Tak jak w stadzie. Dlatego nie ma obawy ze Morgana bedzie niebezpieczna bo Dorothy ma stworzyc jej takie warunki ze nie bedzie bez kontroli. Będzie albo z Dorothy podczas pracy, albo na czas odpowczynku sama w kojcu. Nikt nie bedzie naruszac jej bezpieczeństwo, ale chcemy pokazać że musi współpracować i sama zmniejszyc dystans. Małymi kroczkami, aby bedą to jej własne kroczki. A czasu Morgana ma coraz mniej.
Teraz czekamy na odpowiedzi od Agi.

Posted

Frytka , która jest u mnie na DT od niedzieli , byla oceniona w schronie jako spokojna i spolegliwa . Po przyjezdzie nie dala się wyjąć z auta , ani zalożyć smyczy , czy pętli . Warczala , próbowala ugryść .
Wyszla w końcu sama skuszona kawalkami kabanosa i weszla za furtkę . Teraz jest w porzątku
Nie wiem co mi dal opis jej zachowania ze schronu , Chyba nic :cool1:
Gdybym ją ufnie wyjela z auta , to już bym byla na obserwacji w szpitalu . bo Frytka miała nieważne szczepienia przeciw wsciekliznie .:shake:
Niestety , trudno jest przewidzieć zachowanie psa w sytuacji zagrożenia .
Musimy się zdać na wlasne doświadczenie i wyczucie .
Morgana na swoim terenie może być trudna , ale w obcym środowisku łagodna jak baranek . A może nie :cool1:

Posted

Wczoraj rozmawiałam z koleżanka która jest też instruktorką w nasyzm Klubie. Dawno temu pracowała we Wrocławiskim schronisku.
Mówiła ze przywiezli jej rocznego psa, takiego trochę zdziczałego. Pies nie wychodził jak Morgana z budy, nie chciał jeść w obcenosci ludzi. Kiedy brało się na smycz, wyprawiał rózne ewolucję ze strachu, az się bała ze sobie krzywdę zrobi. Powoli, powoli, spacerki pies się oswoił.
Wiem ze to był młody pies, ale jest to szansa i powód dla którego Morgany też nie mozna przekreślić.
Morgana jest psem lękliwym moze lekko zdziczała, ale to nie jest pies zachowujacy się agresywnie. Jej obroną jest ucieczka. DAje sie szansę psom agresywnym. Ona bardziej potrzebuje tej szansy. Zyła w takim stanie 6 lat wisi nad nia dożywocie. To kara za nacjęższe przestępstwo.
Czy Morgana zasługuje na to? Czy w tym czasie pogryzał człowieka?
Morgana potrzebuje Was. Chociaż nie jest w stanie o to poprosić.
Ale spójrzcie na nią. Czy nie woła o pomoc?

Posted

Po rozmowie z osoba bywajaca w schronisku wychodzi na to ze nie ma miejsca dla Morgany na osobna klatke, nie ma kto z nia wychodzic, nie ma kto pomoc, nie ma kto jej nawet wyjac, wykapac i ptrzewiezc do warszawy gdybym zdecydowala sie ja odebrac bez wstepnej socjalizacji.
Jest szansa dla tego psa a ja prosze juz tylko o to by j zabrac, wykapac, przewiezc do warszawy. Jak sie okaze ze i to za duzo to ja zwatpie, Ostroda daje tylko ogloszenia a reszte juz "zrob to sam"???
wezcie cos zrobcie tam na miejscu na litosc Boska dla tego psa!
bardzo prosze
D

Posted

halo halo...czy ja nie doczytalam czy wcielo mi te posty-ale wy tu rozmyslacie czy suczka jest agresywna...a podstawy sa takie ze panicznie boi sie wyjsc z budy, taak????cos jeszcze sugeruje wam ze moze byc agresywna???(przepraszam jesli to sie juz pojawilo w watku ale dogo wiecie sami jak dziala)....

DT jest chyba po to by resocjalizacje przeprowadzic-u Pń w schronie tez nie ma szans by cos takiego zrobic...
pyzulka-tez nie wychodzila z budy w schronie a teraz to jest mala rozesmana wariatka...
prosze o wiecej szczegolow o psie...wiek chociaz??

Posted

dorota! ja pomogę.jeszcze nie wiem jak ,ale pomogę.Myślę ,że musimy dać sobie spokój z planowaniem wstępnej socjalizacji w schronie.To sie nie uda i już .Bez wnikania dlaczego.Albo wyciągamy Morgane taka jaka jest na zasadzie ryzyk fizyk,albo ona tam po prostu zostaje.Okropne to bo prawie jak szantaż ,ale ja straciłam już nadzieję ,że da się to zrobić w sposób bardziej cywilizowany. Tylko czy ty jestes pewna ,ze weźmiesz ja do siebie bez względu na to jaka się okaże?czy dasz radę?zapewniam Morganie miedzylądowanie u mnie plus kąpiel i wstępne oddredzianie.Co do transportu ze schronu -nie chcę nadużywać Otki,naprawdę bardzo pomaga,bezinteresownie w wielu sprawach.Tu tez bardzo chce pomóc ,ale ma prawo mieć wątpliwości.Wciąż upieram sie ,ze najlepszym rozwiązaniem jest TWOJA OSOBISTA wizyta w schronie.Wiem ,ze to trudno zorganizować ,ale jak widzisz inne rozwiązania nie wychodzą.Zresztą jeszcze kwestia podpisania umowy adopcyjnej....

Posted

halo halo...czy ja nie doczytalam czy wcielo mi te posty-ale wy tu rozmyslacie czy suczka jest agresywna...a podstawy sa takie ze panicznie boi sie wyjsc z budy, taak????cos jeszcze sugeruje wam ze moze byc agresywna???(przepraszam jesli to sie juz pojawilo w watku ale dogo wiecie sami jak dziala)....


My nie rozważamy ze jest agresywna, ale inni sugerują.
Dla mnie i Dorothy ważne są tylko konkretne zachowania.
Narazie dowodów brak ze jest agresywna.
Jest bardzo lękliwa, nie wychodzi z budy. Nie je w obcenosci człowieka.
Ma około 8 lat, trafiła do schronu jak miała 2.
Tyle wiemy. To czy uda sie ja zsocjalizować w duzej mierze zależy od wolontariuszy z Ostródy. Dorothy da jej schronienie u siebie i będzie z nią pracować. Ja jej pomogę szkoleniowo internetowo. Jezeli zajdzie taka potrzeba a znajdzie się kasiorka na paliwo, nie wykluczam ze przyjade aby pomóc cos na miejscu w jakiś wolny dzień. Jeżeli bedę w poblizu, też zamierzam wpaść do Dorothy.

Posted

mysle ze nie zjada twoich postow-moka1-tylko ze ty ich nie widzisz...ja np nie widze tu swoich postow ale po odp domyslam sie ze sa...

Dorota-czego sie boisz najbardziej??ze mala gryzie?? masz inne psy??boisz sie starc???

wiesz-socjalizacja w schronie to chyba jakas bajka-fajnie gdyby to bylo mozliwe ale raczej w tych warunkach nie jest:( ja sie przyzwyczailam do brania psow 'w ciemno'...;)

Posted

ja widze Twoj post Monika.
Jestem zdecydowana wziac Morgane bez wstepnej socjalizacje, tylko potrzeba ja wyciagnac ze schronu (podejmuje sie telefonicznej rozmowy z kierowniczka jesli zechce ze mna gadac) na moje nazwisko jesli trzeba (kwestia dobrej woli ludzi w schro)
potrzeba tylko (az???) wyciagnac w konkretny dzien ustalony niestety w porozumieniu ze mna, wykapanie, odsmierdzenie, wydanie mi jej w Warszawie.
Monika jesli sie podejmiesz bedziesz miala wielki plus w niebie i nie tylko:razz:
jesli masz watpliwosci czy odbiore ja od Ciebie i nie zostawie na lodzie - bez obawy nie od dzis jestem na dogo, nie od dzis mam psy, znaja mnie tu i niejedna osoba moze o mnie zaswiadczyc.
Moja wizyta w schronie jest naprawde niemozliwa. Mieszkam sama z dzieckiem mam 5 psow i 3 konie kolo domu. Znalezc zastepstwo do tego nie jest latwo, ludzie boja sie koni, a jak nie koni to psow, plus rzeczy typu ze jeden pies nie wychodzi i trzeba po nim sprzatac, albo jeden kon nie daje sie prowadzic w reku nikomu tylko mi, dziecko trzeba narakmic i zawiezc do szkoly itd, itd, pokazcie mi kogos kto z otwartymi rekami leci tu mnie zastapic, bo ja nie znam, nawet rodzina odpada zreszta i tak nie mieszka na miejscu gdzies obok.
Kazdy wyjazd musze planowac z wielkim wyprzedzeniem, jeszcze w wakacje sa studentki chetne znajome ktore znaja sie na koniach, ale teraz...:shake:
sprobujcie zrozumiec.
Czy to ze chce jej pomoc tu na miejscu w domu to za malo? mam wywalac swoje zycie do gory nogami i zostawiac bez opieki 9 stworzen nieodpowiedzialnych??
to jest NIE DO ZROBIENIA.

Posted

No kurczę !zjada tu tylko moje posty!Nie ma ich nawet "pod spodem"!Dorothy,Laluna po 20 moge rozmawiać za darmo na nr.stacjonarne!

OK podam Ci wieczorkiem numer, jak bede w domu. Pogadamy.



Dorota-czego sie boisz najbardziej??ze mala gryzie?? masz inne psy??boisz sie starc???

wiesz-socjalizacja w schronie to chyba jakas bajka-fajnie gdyby to bylo mozliwe ale raczej w tych warunkach nie jest:-( ja sie przyzwyczailam do brania psow 'w ciemno'...;-)


Nie chodzi o to czy Dorothy sie boi, ale czy jest szansa wcyiągnać ze stanu w którym tkwi conajmniej 6 lat. To jest duze wyzwanie, wiec nalezy rozważyć czy jest szansa, czy Morgana będzie tak wegetowac do końca zycia.
Jeżeli nie bedzie to branie Morgany w ciemno, skończy się na danie jej takich samych warunków jak schron. Tylko w odosbnieniu bez psów.
Tego chcemy uniknąć. Nie chcemy zamieniać jednej klatki na drugą.

Posted

Dorothy!OK. zaczynam więc intensywniej kombinować.przekopiuje jeśli pozwolisz twój post Otce.Będę tez wiercić dziurę w brzuchu mojemu mężowi.Problem z terminem tylko bo wyjeżdżamy w piątek,wracamy w niedzielę w nocy.cały tydzień mam dyżury, wnastępną niedzielę komunia mojego synka!więc jak widzisz wydobycie Morgany z moim udziałem odwlecze sie o całe 18 dni co najmniej.Niby 18 dni w kontekście 6-8 lat jej pobytu tam to nie wiele,ale ...może coś się jeszcze znajdzie w między czasie.gdyby ktoś przywiózł mi Morganę w piątek następny po południu,lub w sobotę rano a ty odebrałabyś ją do wieczora to byłoby super.Jeśli nie to musimy czekać aż do ok 20maja.ktoś jeździł do wa-wy z Olsztyna co 2 tygodnie tylko nie pamiętam kto....i kiedy wypadałoby to 2 tygodnie....

Posted

w niedziele 13 go lub w poniedzialek 14go bede w Warszawie. Mialam jechac pociagiem bo jade z niewidomym psem do dr Garncarza, w ostatecznosci moge autem choc mocno sie boje no i moje auto pali 12l
ale to juz bedziemy sie zastanawiac jak cokolwiek w ogole wyniknie
D

Posted

Jeśli nie to musimy czekać aż do ok 20maja.ktoś jeździł do wa-wy z Olsztyna co 2 tygodnie tylko nie pamiętam kto....i kiedy wypadałoby to 2 tygodnie....

Patch, tylko w tej sytuacji musiałby mieć plastikowy kontenerek a w schronie trzeba by było podac jej sedalin.

Posted

Dalej nie widzę postów :mad:

Trochę poczytałam na podglądzie i jak tylko możecie, to wyciagnijcie ją ze schroniska :placz:

Tez mamy ten sam problem.
Staramy sie jak mozemy, ale bez aktywnej współpracy z wolontariatem bedzie trudno. Chcemy jej dać szansę, ale aby dać szansę musi być cień nadziei ze bedzie lepiej.
Póki co Dorothy potrzebuje zrobic jakiś kojec dla Morgany. Bedzie potrzebne ogrodzenie, buda. Czy ktos mógłby wspomóc w budowaniu kojca, albo miałby jakieś zbedne rzeczy nadajace sie na kojec dla Morgany?
Bardzo prosimy :modla:
Trzeba sie przygotowac na przyjazd Morgany.
No i trzeba pomyślec o jakimś plastikowym transporterze i dobrze aby już został na stałe dla Morgany, bo jeżeli trzeba bedzie ją zawieźć do weterynarza, to musi mieć transoprt.
No i trzeba bedzie pomysleć o sterylce Morgany jak ma mieszkać w kojcu, pozatym to już jest ten wiek, kiedy wzrasta zagrożenie ropomaciczem.
Jezeli ktos moze czymś wspomóc proszę piszcie na co Dorothy moze liczyc.
Utrzymanie Mrgany i tak bedzie dużo kosztowac bo trzeba ją bedzie przekupywać miesem, podczas trwania resocjalizacji.
Dlatego każda propozycja pomocy bedzie mile widziana i potrzebna.

Posted

a może popropić kogoś o zrobienie aukcji cegeiłkowej dla Morgany ??

Wiem,że to skutkuje, tak jak w przypadku Bono, który ma w skarpecie już ponad 800 zł na leczenie oczu

Posted

No to Dorotko pakujemy się w podobne przypadki :evil_lol:
Do mnie w sobotę ma przyjechać Foksia , która nie wychodzi z budy , gryzie i w schronie pisze , że nie jest do adopcji :shake:
Będziemy się wymieniać doświadczeniami ;)
A może Laluna mnie też udzieli kilku wskazowek ?:roll:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...