Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Tak poczytałam poczytałam i dodam swoje 5 groszy :smile: Mam owczarka niemieckiego, który jest łagodny jak baranek ,jeżeli atakuje go jakiś pies on się wycofuje, jak atakuje go jakieś małe zajadłe coś to ucieka przed nim ;-) wygląda to komicznie ...:roll:
Zawsze zabieram go nad rzekę (w lato jade rowerem ten karnie biegnie obok , uwielbia taką aktywność i nic nie widzi na około tylko swoją pańcie pędzącą na rowerze :loveu:) teren nie zagospodarowany zalesiony ulubione miejsce psiarzy na wybieganie psiaków ...wiedzą o tym wszyscy ... w takim miejscu nie mam obowiązku psa trzymać ani na smyczy ani w kagańcu ...z resztą nawet jeśli tak to gdzieś w końcu muszę go wybiegać swobodnie bez męczenia go kagańcem :razz: ....spokojnie ide sobie prowadząc rower Rocki szaleje po krzakach ...zafascynowany zapachami...z naprzeciwka wyłania sie małżeństwo z dzieckiem około 6 lat i idą całą szerokością drogi ....idę spokojnie, wołam Rokiego, żeby ich nie zaskoczył wyłaniając sie nagle z za krzaków( sama mogłabym sie lekko wystraszyć gdyby mi nagle jakiś pies znienacka wyskoczył :evil_lol: tym bardziej tych gabarytów) wiec Roki grzecznie truchta drogą jakieś 3 metry przede mną ...szanowni państwo nadal całą szerokością drogi nie okazują żadnych oznak zaniepokojenia psem więc idę i nie zapinam go bo i po co ....Rocki przechodzi luką między paniusią, a dzieciakiem i nagle raban taki pies powinien być na smyczy i w kagańcu może ugryźć ... mówię że tu pies może sie wybiegać ..gdyby był agresywny to na 100% był by w kagańcu a na ich widok bym zapieła na smycz no i na bank nie byłabym na rowerze ....paniusia:"tak już mi mówili że pies nie agresywny i mnie ugryzł i dlaczego koło niej przeszedł??!! ona sobie nie życzy" to mówie jej że jak sobie nie życzy żeby pies przeszedł koło niech to może niech nie zajmują całe drogi....ta znów "za blisko był mógł mnie ugryźć" :roll: no to mówie ponownie "nie gryzie.. ten pies jak mu sie aportuje to potrafi potknąć sie o własne łapy ...ale za takie zachowanie jakie pani reprezentuuje to powinien panią w zadek capnąć ,bo swój honor też ma " :diabloti:
Jak kobieta ma uraz do psów to niech nie łazi tam gdzie wie, że każdy zabiera psa na wybieganie...a wie na pewno bo mieszka na pobliskim osiedlu ..ech ...po za tym skoro widziała mnie z większej odległości mogła krzyknąc żeby zapiąć psa bo sie boi....czasem mi do ludzi słów brak .....

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

Trudno się nie bać jak co chwilę w mediach historie w stylu "[FONT=arial narrow]Amstaff pogryzł 5-letnią dziewczynkę. Dziecko walczy o życie[/FONT]".

Tez pies nieagresywny nigdy przenigdy

Posted

Diana, nie interesują mnie twoje intencje. Dopóki twój pies nie będzie naruszał mojej przestrzeni osobistej to jest ok. Włażenie między mnie a dziecko nie jest ok. Nawet jeżeli będę paniusią na szpilkach :diabloti:

Posted

[quote name='badmasi']Matki współczesne bardziej od psów to się boją już tylko mikrobów i lamblii :diabloti:[/QUOTE]

nie zauważyłam. żadna nie wpadła w histerię na widok mojego psa, ale może dlatego, że zawsze ją odwołuję... a jak ktoś ma chęć na kontakt, to go wyraża i dostaje przyzwolenie.

Posted

Jestem często na Polach Mokotowskich - to taki park w Warszawie. Niezliczona ilość psów luzem, przechodzących obok dzieci, nic tylko się bać. Najgorsze jest to, że wiele z tych psów luzem przychodzi do parku ze swoją rodziną i puszczają tego psa między inne rodziny, które też przychodzą z psami - straszne. Bywa, że te rodziny kąpią się w bajorze razem z tymi wszystkimi psami. Na Polach zdecydowanie panuje psio dziecięcy terror:diabloti:

Posted

[quote name='N&N']Diana, nie interesują mnie twoje intencje. Dopóki twój pies nie będzie naruszał mojej przestrzeni osobistej to jest ok. Włażenie między mnie a dziecko nie jest ok. Nawet jeżeli będę paniusią na szpilka

ch :diabloti:


A, mnie nie intresuje Twoje zdanie na ten temat zdania , a dziecko... bo zawsze bede za psem niz za dzieckiem... ;)

Posted

dobra niech będzie wszystkim ...to moja wina ....to było poprostu straszne co ta kobieta musiała przeżyć ....:evil_lol: tak ją to osłabiło że z mordą wyskoczyła ....Wybacz Rocki teraz wszystkie spacerki nawet na pustkowiach to na smyczy ....wybacz stary :shake: muszę pomyśleć nad kuwetką dla Ciebie i bieżnią do domu...:mad: i tam ty agresywny potworze będziesz biegał .....:mad:... wiesz musimy Rokuś dbać o komfort psychiczny ludzi bez wyobraźni sorka misiaku :roll: kupie ci smakołyki na przeprosiny :evil_lol:

Posted

[quote name='MollyMolly']dobra niech będzie wszystkim ...to moja wina ....to było poprostu straszne co ta kobieta musiała przeżyć ....:evil_lol: tak ją to osłabiło że z mordą wyskoczyła ....Wybacz Rocki teraz wszystkie spacerki nawet na pustkowiach to na smyczy ....wybacz stary :shake: muszę pomyśleć nad kuwetką dla Ciebie i bieżnią do domu...:mad: i tam ty agresywny potworze będziesz biegał .....:mad:... wiesz musimy Rokuś dbać o komfort psychiczny ludzi bez wyobraźni sorka misiaku :roll: kupie ci smakołyki na przeprosiny :evil_lol:[/QUOTE]

chyba masz podobny poziom rozumowania do tamtej kobietki, co? ;)
to Tobie brakuje wyobraźni, skoro nie potrafisz pojąć, że należało psa przywołać do siebie. żeby szedł obok Ciebie, a nie między obcymi ludźmi.

Posted

[quote name='Diana S']Popieram z tym, ze ja ja patrze Na moje psy, ktore moga sobie Nie zyczyć bliskiego kontaktu z czl. Nie odwrotnie, ze czl. Moje psy sa wazniejsze, niz co czlowiek sobie zyczy....[/QUOTE]

Nie bardzo rozumiem, co to ma do rzeczy.
Zresztą, nie raz na tym wątku powtarzałam, że dla mnie również moje psy są ważniejsze od obcych ludzi. Mimo wszystko ludzi też szanuję. Moim psom nic się nie stanie, jak na chwilę ograniczę ich wolność, a mi korona z głowy nie spadnie jeśli sprawię, by ludzie mogli czuć się komfortowo i nie bać się moich psów.

Posted

[quote name='klaki91']Ja znam takie dziecko. Nie zostało nigdy pogryzione, nigdy na nie nie warknął pies, wychowywało się z psem, a panicznie się ich boi. A psy to doskonale wyczuwają i tylko dodatkowo potęgują strach. Siostra tego chłopczyka nie ma takiego problemu, więc to nie jest kwestia zaszczepienia lęku w tym przypadku. Może jako niemowlę się wystraszył jakiegoś psa którego usłyszał na spacerze w wózku? Można gdybać co się właściwie stało i skąd ten lęk.

Znam podobną sytuację w mojej klatce, na III piętrze mieszkają 2 dziewczynki ( jedna jakieś 5 lat druga 8 ), nigdy nie były straszone, nigdy nie były pogryzione a i tak panicznie się bały. Ich matka, ojciec, babcia i ogólnie pół rodziny ręce załamywało skąd taki lęk. Do tej pory a minęło już ponad 2 lata jak się tu wprowadzili, nie podchodzą do żądnych psów poza moimi, a to i tak dłuuuuga i ciężka praca moja oraz ich rodziców i szczerze powiem chciała bym więcej takich rodziców jak oni ;)



Dodatkowo powiem jeszcze jedno, na stałe mam 3 psy na DT obecnie 1 ( zdarzało się więcej ) ale mimo, że im ufam, nigdy prze nigdy nie pozwoliła bym przejść od tak sobie obok rodziny z dzieckiem/dziećmi. To jest za dużo niewiadomych a co jeśli na przykład dziecko piśnie i pies się wystraszy? Albo wyciągnie rączkę? Nawet w domu gdy Emilka ( 5 letnia siostra) bawi się z którymś z psów mam cały czas na oku całą sytuację pomimo, że nigdy do tej pory, żaden nie zachował się w sposób agresywny.

Posted

[quote name='Diana S']A, mnie nie intresuje Twoje zdanie na ten temat zdania , a dziecko... bo zawsze bede za psem niz za dzieckiem... ;)[/QUOTE]

Dopóki nie będzie to Twoje dziecko ;)

Posted

[quote name='motyleqq']chyba masz podobny poziom rozumowania do tamtej kobietki, co? ;)
to Tobie brakuje wyobraźni, skoro nie potrafisz pojąć, że należało psa przywołać do siebie. żeby szedł obok Ciebie, a nie między obcymi ludźmi.[/QUOTE] no tak..... tamtędy to normalnie szło tyle ludzi jak pielgrzymka do częstochowy całe 3 osoby i zajmowały dukt leśny szerokości 4,5m ...więc Rocki przechodząć miedzy nimi to aż sie ocierał .....i to samo centrum miasta było...do najbliższego przystanki bądż drogi 3km....strach sie bać co by było na obrzeżach miasta :crazyeye:

Posted

[quote name='MollyMolly']no tak..... tamtędy to normalnie szło tyle ludzi jak pielgrzymka do częstochowy całe 3 osoby i zajmowały dukt leśny szerokości 4,5m ...więc Rocki przechodząć miedzy nimi to aż sie ocierał .....i to samo centrum miasta było...do najbliższego przystanki bądż drogi 3km....strach sie bać co by było na obrzeżach miasta :crazyeye:[/QUOTE]
to samo co i tam i to samo co w centrum miasta. żaden problem psa przywołać jak idzie ktoś z naprzeciwka. i nieważne czy idzie cała pielgrzymka, czy trzy osoby czy jedna, każdy ma prawo korzystać z drogi, tak samo jak Ty miałaś prawo tą drogą jechać.

Posted

[quote name='motyleqq']szkoda jednak mojej klawiatury na tą dyskusję;)[/QUOTE]
nie zniechęcaj się, moze w końcu się dowiemy, jaki to problem psa do nogi przywołać i koło ludzi w ten sposób go przeprowadzić:eviltong:

Posted

[quote name='Luzia']
Dodatkowo powiem jeszcze jedno, na stałe mam 3 psy na DT obecnie 1 ( zdarzało się więcej ) ale mimo, że im ufam, nigdy prze nigdy nie pozwoliła bym przejść od tak sobie obok rodziny z dzieckiem/dziećmi. To jest za dużo niewiadomych a co jeśli na przykład dziecko piśnie i pies się wystraszy? Albo wyciągnie rączkę? Nawet w domu gdy Emilka ( 5 letnia siostra) bawi się z którymś z psów mam cały czas na oku całą sytuację pomimo, że nigdy do tej pory, żaden nie zachował się w sposób agresywny.
Ja z szetlandem nie mam takich rozterek. To jest pies, któremu pod tym względem ufam całkowicie. Ona potrafi "stanąć w obronie" całkiem obcego dziecka jeśli widzi, że jakiś pies je zaatakuje co się niestety zdarza na moim osiedlu. Nigdy nie monitoruję jej kontaktów z dziećmi bo to jest całkowicie zbędne. To pies, który nie boi się krzyków, pisków, szarpania czy nawet klepnięcia. Dla niej wręcz hardkorowe zabawy są najfajniejsze. Być może burzy to ogólne pojęcie o szetlandach ale taka mi się bestia trafiła. Nie ufam zbytnio collie - nie ze względu na agresję ale ona zbytnio przejmuje się rolą niańki. Genialnie sprawdzała się jako opiekun do grupy dziesięciolatków samotnie eksplorujących nasze wiejskie tereny. Pilnowała, zaganiała odpędzała intruzów. Ciągle ma takie ciągoty choć dziesięciolatki zamieniły się w szesnastolatki.

Posted

omry
"Moje psy też są wychowane, nie podbiegają do ludzi, rowerów i dzieci, a mimo to jednak ograniczam ich wolność mijając obcych ludzi, ponieważ jestem w miarę wychowana i potrafię pojąć, że ktoś może sobie po prostu bliskiej obecności mojego psa nie życzyć. Tak się właśnie funkcjonuje w społeczeństwie, a jeśli dla kogoś to jest za trudne, to wybaczcie, ale dalsza dyskusja chyba jest zbędna ;-)"

Odnioslam sie do tej wypowiedzi, ze dla mnie w Twojej wypowiedzi wazniejszy jest pies, a nie czl, jak piszesz ....;) Jak wczesniej napisalam ;)

Posted

[quote name='badmasi']Ja z szetlandem nie mam takich rozterek. To jest pies, któremu pod tym względem ufam całkowicie. Ona potrafi "stanąć w obronie" całkiem obcego dziecka jeśli widzi, że jakiś pies je zaatakuje co się niestety zdarza na moim osiedlu. Nigdy nie monitoruję jej kontaktów z dziećmi bo to jest całkowicie zbędne. To pies, który nie boi się krzyków, pisków, szarpania czy nawet klepnięcia. Dla niej wręcz hardkorowe zabawy są najfajniejsze. Być może burzy to ogólne pojęcie o szetlandach ale taka mi się bestia trafiła. Nie ufam zbytnio collie - nie ze względu na agresję ale ona zbytnio przejmuje się rolą niańki. Genialnie sprawdzała się jako opiekun do grupy dziesięciolatków samotnie eksplorujących nasze wiejskie tereny. Pilnowała, zaganiała odpędzała intruzów. Ciągle ma takie ciągoty choć dziesięciolatki zamieniły się w szesnastolatki.
Moje też nie boją się krzyków, pisków, w nosie mają ciągnięcie za uszy, ogon czy inne członki, nie ważne czy to "ich" dziecko czy obce. Ale mimo wszystko to jest zwierze, i nigdy nie mamy 100% pewności jak zareaguje, niech nawet będzie to ten 1% niewiadomej ( jak zakładam u moich psów), ale to zawsze 1% którego wolę uniknąć. To że przez ponad 12 lat nic się nie zdarzyło bardzo mnie cieszy, ale chciała bym by tak pozostało ;)

Posted

[quote name='Beatrx']to samo co i tam i to samo co w centrum miasta. żaden problem psa przywołać jak idzie ktoś z naprzeciwka. i nieważne czy idzie cała pielgrzymka, czy trzy osoby czy jedna, każdy ma prawo korzystać z drogi, tak samo jak Ty miałaś prawo tą drogą jechać.
nie jechałam nią :shake: prowadziłam rower pies biegał po krzakach na widok rodzinki zawołałam go żeby wyszedł na drogę,,,,, powód?! nie chciałam żeby wyszedł w pobliżu rodzinki

[QUOTE \]Ja z szetlandem nie mam takich rozterek. To jest pies, któremu pod tym względem ufam całkowicie. Ona potrafi "stanąć w obronie" całkiem obcego dziecka jeśli widzi, że jakiś pies je zaatakuje co się niestety zdarza na moim osiedlu. Nigdy nie monitoruję jej kontaktów z dziećmi bo to jest całkowicie zbędne. To pies, który nie boi się krzyków, pisków, szarpania czy nawet klepnięcia. Dla niej wręcz hardkorowe zabawy są najfajniejsze. Być może burzy to ogólne pojęcie o szetlandach ale taka mi się bestia trafiła. ja znam tak samo mojego, a kobieta wylewająca jakieś swoje osobiste problemy przy pierwszej nadarzającej okazji,pod byle pretekstem , mnie nie interesuje .Napisałam o tej sytacji tylko i wyłącznie dlatego, że przez 9 lat pierwszy raz mnie to spotkało w tym ogólnie znanym miejscu dla psiarzy w moim okręgu.....Beatrx wybacz ale zrobię osobista wycieczke co do twojej osoby boś mnie tym gazem podniosła ciśnienie ....tak kochasz psy ,że zwierze nie zwracające na Ciebie uwagi przechodzące między Tobą i (powiedzmy że masz bo niewiem ) twojego dziecka które biega 4,5m z boku, bo zainteresowało jest co z drugiej strony drogi potraktowałabyś gazem??!! i tak właśnie wyglądała sytuacja ze mna i z Rockim .... a rower zimą to taki sam normalny środek lokomocji jak latem....a kobieta była ubrana jak na dyskoteke w zaśnieżony, zabłocony teren z koleinami na drodze od quadów ....wszyscy tu tak pięknie mnie zaatakowali zamiast podpytać o więcej szczegółów sytuacji..... Co wy chcecie osiągnąć wylewając swoje świętojebliwe poglądu które nijak sie mają do rzeczywistości ( bo jakoś nie zauważyłam tego "ja to sprzatam po swoim psie " "ja zawsze mojego wołam jak widze ludzi" itd itp. na codzień i nie wierze w to i nikt mi nie wmówi) a siedzieć za monitorem i pisać kolejne wspaniałe rzeczy "jaka to ja święta jestem" każdy potrafi..... wyznaje zasade ograniczonego zaufania w życiu na drodze i na INTERNECIE....więc proszę łaskawie przestać wyewać na mnie pomyje ....bo zmusicie mnie do przejrzenia całego tego wątku sprawdzenia wypowiedzi każdego z osobna i wypomnienie wam waszych błędów (które nie koniecznie sa błędami ale tak bedzie wynikać z opisu)

Posted (edited)

Molly przejrzyj będzie ciekawie.
Ja się przyznam że dziś nie posprzątałam po psie kurde nie byłam przygotowana na 3 kupy...mam nauczkę....
mój obecny pies ma dużo do nauki (zasadniczo świetny materiał tylko mi jakoś nie idzie) i ostatnio przeszedł moim zdaniem za blisko ludzi- para na polnej dróżce. Nie zwrocili uwagi ale mi się zrobiło głupio wiem że tak nie powinno być gdyby to był mój poprzedni pies (sznaucer olbrzym) większość ludzi pewnie poczułaby się niepewnie. I tak jest to droga z ktorej korzystają głownie psiarze ale parka też ma prawo wybrac się na spacer bez psa ba! ma prawo nie lubić psów gdzie jest niby napisane że w odludne miejsca mogą chodzic tylko psiarze? A sytuacji nikt nie widzial wiec wiesz...chodzi o sam fakt twojej niecheci do zawołania psa do nogi na chwile samego miniecia ludzi

PS: mój znajomy kiedyś nie mógł zrozumieć dlaczego ludzie przechodzą na druga stronę ulicy jak idzie ze swoim ONkiem na smyczy, pies grzeczny no ale chodnik wąski a pies na luźnej smyczy...i i tak czuli się mało komfortowo a wystarczy poprowadzić psa chwile przy nodze :cool3:

Edited by PaulinaBemol
Posted

[quote name='MollyMolly']bo zmusicie mnie do przejrzenia całego tego wątku sprawdzenia wypowiedzi każdego z osobna i wypomnienie wam waszych błędów (które nie koniecznie sa błędami ale tak bedzie wynikać z opisu)[/QUOTE]
Błagam, zrób to! Ale będzie fajnie:evil_lol: Chętnie bym się pośmiała bo tak grozą znowu powiało.
Ja miałam kiedyś fajną przygodę jeśli chodzi o Dogo, tak ze trzy lata temu. Byłam z psami na spacerze a potem, wieczorem oczom nie wierzę...Dziewczyna opisuje jak to miala do czynienia z chamskim psiarzem no i z opisu wynika, że chodzi o mnie;) Bardzo ciekawa konfrontacja to była, aż mi się łezka w oku zakręciła na to wspomnienie:-(

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...