Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Ja rozumiem te sytuacje co opisałyście i wiem o co chodzi.
Swojego goldena mam puszczonego jak widzę inne psy luzem bo wiem, że na 100% nic nie będzie. Jeśli widzę psa na smyczy obojętnie jakiego to swojego też łapie, kiedy się mijamy zwykle nawiązuje się kontakt z właścicielem i ustalamy, że puszczamy albo nie. I to jest dla mnie normalne.

Natomiast naprawde, czasem jest tak że jakąś sytuacje można skwitować uśmiechem i "nic się nie stało" a można ostentacyjnie westchnąć i skomentować pod nosem "durną babę która nad własnym psem nie panuje". I jeśli ktoś "z zasady" wybiera to drugie, to dla mnie jest to niezrozumiałe i przykre.

Chodzi mi o pozytywne podejście do ludzi, można powiedzieć z uśmiechem,że proszę nie podchodzić, wiem ze piesek jest przyjazny i wiem że na pewno nie ma złych zamiarów, ale niestety nie jestem w stanie przewidzieć do końca czy mój również będzie łagodny, bo zdarza mu się nie być.
Można w tej sytuacji też syknąć przez zęby, że jak trzymam psa na smyczy to chyba nie po to żeby podchodził ze swoim i że jak tak bardzo chce żeby jego pies został pogryziony to proszę bardzo mogę zaraz puścić niech się "pobawią". I odchodząc pokręcić głową i zrobić minę umęczonego otoczeniem tępaków. ( A po powrocie do domu opisać na forum jakiego to mamy pecha, że znów trafiliśmy na debila z głupim "chcącym się pobawić" pieskiem;) )

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

Dokładnie tak - punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Odkąd mam dwa psy, to też nie lubię podbiegających obcych psów. Moje psy różnie reagują, większy jest spokojny i zrównoważony, a mała nieco nerwowa - najpierw warczy, potem dopiero ewentualnie macha ogonem. Potrafi nakręcić Bono, który wówczas też zaczyna się jeżyć. Dlatego bardzo mi to przeszkadza i staram się unikać.

Posted

Ostatnio zdarzyła się sytuacja, której nie jestem w stanie przetrawić po dziś dzień.
Moja mama była na spacerze z sunią średniej wielkości, która jest u niej na tymczasie. Psinka mądra, karna, łagodna...
Byłam wtedy z nimi, ale stałam w sporej odległości, rozmawiałam przez telefon.
Sunia biegała luzem, (miejsce dosyć odludne) kiedy zza rogu wyłonił się człowiek z onkiem na smyczy.
Zanim mama zdążyła sunię odwołać, ta podbiegła się przywitać - i zarobiła kopniaka w brzuch. Dodam, brzuch jeszcze nie zarośnięty po operacji usunięcia rozległego nowotworu listwy mlecznej.
Rozumiem, że nie każdy sobie życzy "podbiegaczy", ale taka reakcja mnie zaskoczyła i wkurzyła niemiłosiernie. Cóż, grzeczna nie byłam...

Posted

Roszpunka napisał(a):
Ostatnio zdarzyła się sytuacja, której nie jestem w stanie przetrawić po dziś dzień.
Moja mama była na spacerze z sunią średniej wielkości, która jest u niej na tymczasie. Psinka mądra, karna, łagodna...
Byłam wtedy z nimi, ale stałam w sporej odległości, rozmawiałam przez telefon.
Sunia biegała luzem, (miejsce dosyć odludne) kiedy zza rogu wyłonił się człowiek z onkiem na smyczy.
Zanim mama zdążyła sunię odwołać, ta podbiegła się przywitać - i zarobiła kopniaka w brzuch. Dodam, brzuch jeszcze nie zarośnięty po operacji usunięcia rozległego nowotworu listwy mlecznej.
Rozumiem, że nie każdy sobie życzy "podbiegaczy", ale taka reakcja mnie zaskoczyła i wkurzyła niemiłosiernie. Cóż, grzeczna nie byłam...


I o tym właśnie mówię! Nie zdziwiłabym się,gdyby właścicielka ONka okazała się któraś z koleżanek z wątku, odgrażająca się, że następnym razem będzie kopać durnego kundla jak baba go puszcza, że sobie lata gdzie chce.

Posted

Padło pytanie, dlaczego psich kup nie można wrzucać do zwykłych koszy.
Nie można, ponieważ ich zawartość stanowią też- aluminiowe puszki, szklane butelki, słoiki, tektura...- słowem: rzeczy ODNAWIALNE. A jednak tego procesu nie będzie ułatwiać... kupa. :roll:

Co do chamstwa, ostatnio spotkałam starszą panią idącą chodnikiem. Zatrzymała się pytając, czy wszystkie psy są moje (wyprowadzałam jeszcze jamnika sąsiadki). Nie chciałam tłumaczyć, więc przytaknęłam. Pożegnałam się, odeszłam i usłyszałam COŚ: 'po co trzymać tych darmozjadów'?:evil_lol: Udałam, że nie słyszę i poszłam mając nadzieję, że nie wybuchnę śmiechem.

FLY- zgadzam się z Tobą, że czasem wystarczy wytłumaczyć, a nie od razu wyklinać, bo niektórym może brakować wyobraźni. Nie mówię tu o ludziach, którzy notorycznie spuszczają swoje psy, nie mają nad nimi kontroli, a pretensji- wiele. Zgadzam się z Tobą, że ważne jest nastawienie, bo jeśli wychodzę założenia, że zostanę stratowana przez sforę dzikich psów z równowagi wyprowadzi mnie mała błahostka. I zgadzam się z Tobą, że nie ma po co się od razu tak denerwować- pod wpływem chwili, emocji opisywać to na forum. Rozumiem, że ktoś może być zły, rozżalony czy wściekły, ale obrzucanie błotem innych czy wspominania czasu przeszłego nic nie pomoże.

Pozdrawiam impulsywnych (suma sumarum- siebie też)

Posted

[quote name='Wulkan']Padło pytanie, dlaczego psich kup nie można wrzucać do zwykłych koszy.
Nie można, ponieważ ich zawartość stanowią też- aluminiowe puszki, szklane butelki, słoiki, tektura...- słowem: rzeczy ODNAWIALNE. A jednak tego procesu nie będzie ułatwiać... kupa. :roll:


Co do chamstwa, ostatnio spotkałam starszą panią idącą chodnikiem. Zatrzymała się pytając, czy wszystkie psy są moje (wyprowadzałam jeszcze jamnika sąsiadki). Nie chciałam tłumaczyć, więc przytaknęłam. Pożegnałam się, odeszłam i usłyszałam COŚ: 'po co trzymać tych darmozjadów'?:evil_lol: Udałam, że nie słyszę i poszłam mając nadzieję, że nie wybuchnę śmiechem.

FLY- zgadzam się z Tobą, że czasem wystarczy wytłumaczyć, a nie od razu wyklinać, bo niektórym może brakować wyobraźni. Nie mówię tu o ludziach, którzy notorycznie spuszczają swoje psy, nie mają nad nimi kontroli, a pretensji- wiele. Zgadzam się z Tobą, że ważne jest nastawienie, bo jeśli wychodzę założenia, że zostanę stratowana przez sforę dzikich psów z równowagi wyprowadzi mnie mała błahostka. I zgadzam się z Tobą, że nie ma po co się od razu tak denerwować- pod wpływem chwili, emocji opisywać to na forum. Rozumiem, że ktoś może być zły, rozżalony czy wściekły, ale obrzucanie błotem innych czy wspominania czasu przeszłego nic nie pomoże.

Pozdrawiam impulsywnych (suma sumarum- siebie też)

U nas nie ma specjalnych koszy (przynajmniej ja nigdy nigdzie nie widziałam, więc zakładam że nie ma). Wszyscy wyrzucają do zwykłych. Wydaje mi się że gdzieś nawet czytałam takie zalecenie ( dla konkretnego miasta).
Z jednej strony masz rację, a z drugiej - czy kupa w woreczku wiele się różni od innych wyrzucanych rzeczy typu ...EDIT: dobra wypisałam tu kilka obrzydliwych rzeczy które ludzie wyrzucają do kosza, ale skasowałam;) Licze na Waszą wyobraznię ;)

Posted

Wulkan napisał(a):
Padło pytanie, dlaczego psich kup nie można wrzucać do zwykłych koszy.
Nie można, ponieważ ich zawartość stanowią też- aluminiowe puszki, szklane butelki, słoiki, tektura...- słowem: rzeczy ODNAWIALNE. A jednak tego procesu nie będzie ułatwiać... kupa. :roll:


wg przepisów-jak najbardziej można wrzucać kupy do zwykłych koszy. zwykłe kosze to nie miejsce na segregacje, żeby można mówić o rzeczach odnawialnych, to najpierw je trzeba segregować. w zwykłym koszu jest WSZYSTKO

Posted

FLY napisał(a):
Chodzi mi o pozytywne podejście do ludzi, można powiedzieć z uśmiechem,że proszę nie podchodzić, wiem ze piesek jest przyjazny i wiem że na pewno nie ma złych zamiarów, ale niestety nie jestem w stanie przewidzieć do końca czy mój również będzie łagodny, bo zdarza mu się nie być.

jak masz duzego psa to sobie mozesz tak pogadac, ja majac dwa yorki jak mowie, ze nie wiem jak moje zareaguja to jest smiech jedynie, jakby nie zareagowaly innym posm krzywdy nie zrobią... w drugą strone to już nie działa niestety;-)

Ja z zasady nikogo nie bluzgam na dzień dobry. Własnie się przeprowadziłam, kazdy pies jest dla mnie obcy, wiec nie pozwalam moim podbiegac do zadnego. Kilka razy się zdarzyło ze czyjes psy dopadły do moich, to zwyczajnie czekałam az wlasciciel dojdzie i swoje futro zabierze. Ale to wygląda zwykle tak: ja ide ze swoimi, dopada do nas pies. Jeden z moich puszczony luzem wita sie z nim wylewnie i luzik, pozniej obcy podchodzi do mojej suki na smyczy i suka panika, lezy rozplaszczona na ziemi i dyszy...właściciel obcego futra przechodzi gdzies dalej i woła sobie swojego psa, ktory ma go gdzies i ja sobie stoje tak kilka minut zanim ten pies wreszcie odpusci i odbiegnie. Czasem się zdarza, ze ktoś przeprosi ze pies podbiegł, ale naprawde zdarza się to sporadycznie. A ja to rozumiem, ze czasem pies nie posłucha, przeciez moje tez nie od zawsze były odwoływalne w kazdej sytuacji i zdarzało im sie wyłamywać komende i to ja musiałam kogos przepraszac...

Posted (edited)

Wczoraj miałam sytuację, która o mało co nie skończyła się tragicznie i dla mnie i dla Fausta.

Łazi u nas po osiedlu taki gość, chyba nie do końca zdrowy na umyśle - zawsze w okularach a la amerykański glina i z teczką albo jakimś innym czymś co udaje dokumenty (nigdy nie ma w tym papieru). Ma psa, mieszańca wyżła i ten pies jest niestety agresywny. Problem w tym, że ów pies ciagle lata luzem. Nie jest oczywiście kastrowany, wiec suki chce gwałcić a na inne samce się rzuca. Gość obrzuca wyzwiskami właścicieli psów na smyczy, jakby to był jego prywatny park.

Ten gość swego czasu mnie op*eprzył, bo śmiałam iść z psami (na smyczy) do tego samego parczku gdzie on był ze swoim. Jak jego pies zobaczy innego psa to ma pana w d*pie i leci się gryźć. Kiedyś już zaatakował Fausta jak był na spacerze z moim mężem ale jakoś mój małż go odgonił. Właściciel miał to głeboko gdzieś, stał i się gapił.

No i wczoraj doszło do eskalacji. Wyszłam z psami i bawiły sie ze sobą na trawniku, oba na smyczach. Zazwyczaj jak widze tego gościa albo jego psa to po prostu zwiewam ale teraz ten pies wypadł zza zakrętu i go nie wiziałam ani moje psy też nie. Wpadł pomiedzy nie, szczerzy zęby, zjeżony, sztywny i już chce sie rzucać. Właściciela ani sladu. Faust chciał sie z tym psem bawić (bo on mu przerwał zabawę z Brunem i głupol myślał, że po prostu się dołączył do harców) ale nic to nie dało, tamten chciał się gryźć.
Próbowałam odejść z moimi ale wtedy tamten pies się na Fausta rzucał więc stałam i czekałam aż właściciel psa zabierze.

W końcu widzę, idzie właściciel. Mówię mu, żeby zabrał psa bo będzie walka.
Nie doczekałam się. Debil stał i obserwował, ani myślał zabierać swojego psa.

Bruno został przy nodze ale ten agresor wystartował do Fausta i w koncu się rzucił na Fausta, złapał go za kark i wpił sie zębami z całej siły. Faust to troche taka d*pa, mocny bywał w gębie za młodu ale teraz totalnie nie widział co robić, chciał się uwolnić ale nie mógł a tamten pies wpijał się coraz bardziej.

Wołam właściciela i co widzę? Nic. ZERO rekacji.

Nachyliłam się do tego psa i mocnym krzykiem kazałam mu się wynosić. Pies tylko zaczął mocniej warczeć i patrzy mi prosto w oczy. Faust cieńko piszczy, niby powarkuje ale widać, że sobie nie radzi. Bruno ujada ale nie będę go spuszczac bo on ma dopiero niecałe 9 miesięcy i jak tamten pies mu spuści łomot, to mam agresywnego owczarka na resztę życia.

Niewiele myśląc kopnęłam tego psa podeszwą. Noszę new rocki, takie ulepszone glany wiec z czuba bolało by bardziej ale mi chodziło głównie o to, żeby tego psa skopać z mojego. Podziałało i spieprzył.

Nagle COŚ MNIE ŁAPIE ZA SZYJĘ Z TYŁU. Ten gość, dwa metry wzrostu i jakieś 100 kg trzęsie mną (dobrze, że miałam kurtkę zapiętą wysoko), ze jak śmiem kopać jego psa i że uwaga, nie panuję nad swoimi psami! Totalny świr.

Wyrwałam się i odsunęłam się, bo krzyczał mi w twarz tak, że czułam kropelki sliny (bleh). Byłam pewna, że albo zaraz da mi w twarz albo wyciągnie nóż. Po prostu nie wyglądał jak normalny zenerwowany człowiek ale jak psychol. Miał w kącikach ust pianę i był cały czerwony na twarzy.

Powiedziałam mu, że widocznie jest psychopatą i psa sobie wychował na swoje podobieństwo. On dalej się wydzierał, więc powiedziałam, żeby zadzwonił po policję skoro jego zdaniem zachowałam się nagannie. Niestety, ja głupia nie miałam telefonu przy sobie bo to miał być tylko krótki spacerek przed wyjazdem do lasu. Na to dictum gość się oddalił. Oczywiście psa nie zapiął.

Myślę, że on tego psa bije, bo jak do niego podchodził to ten pies sie strasznie kulił. No i moze dlatego jest taki agresywny - przykład idzie z góry.

Doszłam do domu zaryczana, zadzwoniłam po małża, który jeszcze po rodze do domu powiadomił policję. Poszliśmy zdać raport ale policja w Oslo ciagle narzeka, że mają mało ludzi i powiedzieli, żeby wypełnić formularz z opisem zdarzenia i im go dostarczyć. W sumie może i słusznie bo ja nie wiem, kto to jest ani jak sie nazywa a gość szybko zwiał więc i tak by go nie znaleźli.

Skutki są takie, że cała noc nie spałam, mam obolałą szyję, boję się wychodzić z psami bo jak znowu spotkam tego przypała i jego psa to bóg jeden wie, co się stanie. Faust ma na karku ślady od zębów. A na wieczornym spacerze Bruno nagle wystartował do psa, który wygladał identycznie jak ten agresor. Czyli i tak mi być może spieprzył szczeniaka, który zapowiadał się idealnie.

Dziś było już lepiej ale widzę, że oba są bardziej wyczulone na widok psa niż normalnie.

Edited by strix
Posted

Wulkan napisał(a):
Padło pytanie, dlaczego psich kup nie można wrzucać do zwykłych koszy.
Nie można, ponieważ ich zawartość stanowią też- aluminiowe puszki, szklane butelki, słoiki, tektura...- słowem: rzeczy ODNAWIALNE. A jednak tego procesu nie będzie ułatwiać... kupa. :roll:


Gdzieś czytałam (bodajże na jakiejś ulotce czy nawet na papierowej torebce Psie Sprawy Warszawy - nie pamiętam), że można wrzucać je do wszystkich koszy ulicznych.
Więc już nie mam pojęcia jak to jest...

Posted

Roszpunka napisał(a):

Zanim mama zdążyła sunię odwołać, ta podbiegła się przywitać - i zarobiła kopniaka w brzuch. Dodam, brzuch jeszcze nie zarośnięty po operacji usunięcia rozległego nowotworu listwy mlecznej.
Rozumiem, że nie każdy sobie życzy "podbiegaczy", ale taka reakcja mnie zaskoczyła i wkurzyła niemiłosiernie. Cóż, grzeczna nie byłam...


No, to przesada. Ale psa nalezy naprawdę wyprowadzać na smyczy jeśli nie odwołujesz jej na czas albo nie przychodzi.

Mam tu znajomą sukę owczarka niemieckiego, która ma problem z agresją wobec małych psów jak jest na smyczy. Jak była szczeniakiem to ja pogryzły mocno dwa JR teriery i została jej awersja. Normalnie bawi się tylko z większymi psami (albo je ignoruje). No i kiedyś idą sobie w parku a tu podlatuje jakiś mały pies. Suka szczerzy zęby a ten pies nic, dalej sie pcha. No i też zarobił leciutkiego kopa od właścicielki ONki. Prawdopodobnie ten lekki kopniak uratował mu życie. Suka wysyłała pełno sygnałów ostrzegawczych ale ten pies miał je w d*pie i po prostu usiłował ją podejść. Jakby go złapała za kark to zostałaby mokra plama. Z resztą niestety została prawie że bo ten sam podbiegacz oberwał dość mocno za jakiś czas od suki setera z cieczką.

Jeśli Twój pies podbiega do innych to dla jego własnego bezpieczeństwa powinien chodzić na smyczy. Bo nie wiesz ani jaki jest inny pies ani jaki jest jego właściciel, o czym się przekonał Twój pies w bolesny sposób.

Żeby było jasne, nie pochwalam kopania psów na wszelki wypadek ale nie warto narażać psa na agresję innych psów i ludzi i latego niech chodzi na smyczy skoro podbiega.

Posted

owczarek'ab;18843004 napisał(a):
Gdzieś czytałam (bodajże na jakiejś ulotce czy nawet na papierowej torebce Psie Sprawy Warszawy - nie pamiętam), że można wrzucać je do wszystkich koszy ulicznych.
Więc już nie mam pojęcia jak to jest...


można wrzucać.

Posted

Wulkan napisał(a):
Padło pytanie, dlaczego psich kup nie można wrzucać do zwykłych koszy.
Nie można, ponieważ ich zawartość stanowią też- aluminiowe puszki, szklane butelki, słoiki, tektura...- słowem: rzeczy ODNAWIALNE. A jednak tego procesu nie będzie ułatwiać... kupa. :roll:


ale odnawialne przez kogo? To ląduje wszystko w jednym wielkim śmietniku.... A pogadanki o odnawialych zasobach sa modne może w szkole, ale w realu to bywa różnie, baaardzo różnie..... niestety.

Posted

strix napisał(a):
No, to przesada. Ale psa nalezy naprawdę wyprowadzać na smyczy jeśli nie odwołujesz jej na czas albo nie przychodzi.


Żeby było jasne, nie pochwalam kopania psów na wszelki wypadek ale nie warto narażać psa na agresję innych psów i ludzi i latego niech chodzi na smyczy skoro podbiega.


Generalnie nie podbiega, ale kiedy jakiś psiak szczególnie ją zainteresuje próbuje do niego podejść. Ale nie jest to sprint, nie ma w tym agresji, i zazwyczaj jest czas na reakcję i odwołanie psa (reaguje), tylko tym razem się nie udało, ponieważ jak pisałam, pan z owczarkiem pojawili się znienacka, w zasadzie wyszli prosto na sunię.
Zdaję sobie sprawę, że podbiegający pies może denerwować, ale nic nie usprawiedliwia kopania psa, który nie wykazuje żadnej agresji, szczególnie, że sunia odwołana natychmiast zawróciła.
I pozostając w temacie kup - ów osobnik regularnie przyprowadza swojego owczarka pod blok mojej mamy, żeby psinka sobie ulżyła.

Posted

Ja bym tylko chciała być pytana o zdanie - czy chcę, czy nie chcę, żeby jakiś cudzy, obcy pies do mnie podchodził. Tylko tyle. Wydaje się niewiele, a jest praktycznie nie do wyegzekwowania - i to w środku dużego miasta, w którym teoretycznie jest obowiązek prowadzenia psa na smyczy. Naprawdę nie lubię gdy podchodzą do mnie obce psy. I nie lubię patrzeć, jak mój pies kurczowo przykleja ogon do odbytu, bo jakiś przyjazny, bezproblemowy i kochany pieseczek pakuje mu ryj w te okolice bez żadnego pardonu. Czasem czuję się niewidzialna - dla niektórych psiarzy jest tylko mój pies, a ja jestem jakimś niepotrzebnym do niego dodatkiem. Zawsze wtedy chciałabym mieć amstafa, mimo że nie przepadam za ttb. Ich właściciele nie mają takich dylematów.

Posted

Roszpunka napisał(a):

I pozostając w temacie kup - ów osobnik regularnie przyprowadza swojego owczarka pod blok mojej mamy, żeby psinka sobie ulżyła.

a jakby nagrac filmik z okna i podesłać wraz z danymi pana takimi jakie posiadasz;>

Posted

Roszpunka napisał(a):
Generalnie nie podbiega, ale kiedy jakiś psiak szczególnie ją zainteresuje próbuje do niego podejść. Ale nie jest to sprint, nie ma w tym agresji, i zazwyczaj jest czas na reakcję i odwołanie psa (reaguje), tylko tym razem się nie udało, ponieważ jak pisałam, pan z owczarkiem pojawili się znienacka, w zasadzie wyszli prosto na sunię.
Zdaję sobie sprawę, że podbiegający pies może denerwować, ale nic nie usprawiedliwia kopania psa, który nie wykazuje żadnej agresji, szczególnie, że sunia odwołana natychmiast zawróciła.
I pozostając w temacie kup - ów osobnik regularnie przyprowadza swojego owczarka pod blok mojej mamy, żeby psinka sobie ulżyła.


Ja to wszystko rozumiem. Ale teraz wyobraź sobie, że Twój piesek podbiega do psa tego psychola, który mnie łapał za szyję, o którym napisałam powyżej. Taki ktoś może zrobić krzywdę nie tylko Twojemu psu ale i Tobie. Chociaż z drugiej strony moje były na smyczy, zajęte sobą a i tak ich to nie uchroniło, więc cholera wie.

Wykoopywanie owczarka pod oknami jest absolutnie niedopuszczalne. Może nagrywaj facia przez 7 dni, sprawdź, gdzie mieszka i podrzuć filmik wraz z danymi pana straży miejskiej?

Posted

FLY napisał(a):
a jakby nagrac filmik z okna i podesłać wraz z danymi pana takimi jakie posiadasz;>


Mama już na niego poluje - wiadomo, że mieszka kilka bloków dalej, kwestia ustalenia numeru mieszkania. A z tym też nie będzie problemu, bo taki psiak jest jeden w okolicy.
Chociaż od awantury, jaką mu zrobiłam, rzadziej się pojawia.

Nawiązując do pytania filodendron - nie, nie lubię, kiedy obcy pies podbiega do moich suk. Ale widzę, jak dziewczyny na danego osobnika reagują, czasem odpuszczam bo psiak jest towarzyski i nienachalny, często jednak wkraczam, zanim dojdzie do awantury.
Sama spuszczam sunie ze smyczy, natomiast na widok ludzi z psami na smyczy oznacza dla mnie jedno - przywołanie i zapięcie obydwu. Staram się, żeby moje psy upierdliwe dla innych nie były.

Posted

Roszpunka napisał(a):

Nawiązując do pytania filodendron

A ja o nic nie pytałam :D
Tak sobie tylko marzę wieczorową porą, że uda mi się kiedyś odbyć jakiś spacer bez ani jednego podbiegacza. To byłoby miłe tak dla zasady, bo nie twierdzę, że wszystkie podbiegacze są złe. Nie, jest wiele sympatycznych psów, w zasadzie większość. Z drugiej strony jednak rozumiem osoby, których pies chciałby takiego sympatycznego podbiegacza zjeść na drugie śniadanie nie pytając o intencje.

Posted

filodendron napisał(a):
A ja o nic nie pytałam :D
Tak sobie tylko marzę wieczorową porą, że uda mi się kiedyś odbyć jakiś spacer bez ani jednego podbiegacza. To byłoby miłe tak dla zasady, bo nie twierdzę, że wszystkie podbiegacze są złe. Nie, jest wiele sympatycznych psów, w zasadzie większość. Z drugiej strony jednak rozumiem osoby, których pies chciałby takiego sympatycznego podbiegacza zjeść na drugie śniadanie nie pytając o intencje.


Za szybko przeczytałam i niedokładnie :p

Zawsze się zastanawiam, dlaczego jedni starają się puszczać swoje psiaki w taki sposób, żeby nie przeszkadzać innym, drudzy zaś mają wszystko gdzieś i ich psy - nieodwoływalne, nachalne, często agresywne biegają luzem w miejscach publicznych... A potem słyszę komendanta SM, który twierdzi, że priorytetowym zadaniem strażników jest min. karanie mandatami mieszkańców puszczających psy ze smyczy...

Posted

Roszpunka napisał(a):
Za szybko przeczytałam i niedokładnie :p

Zawsze się zastanawiam, dlaczego jedni starają się puszczać swoje psiaki w taki sposób, żeby nie przeszkadzać innym, drudzy zaś mają wszystko gdzieś i ich psy - nieodwoływalne, nachalne, często agresywne biegają luzem w miejscach publicznych... A potem słyszę komendanta SM, który twierdzi, że priorytetowym zadaniem strażników jest min. karanie mandatami mieszkańców puszczających psy ze smyczy...



Bo zawsze tak jest, że ten zły staje się wizytówką całej grupy. Popatrz na inne sterotypy: Polak - złodziej (chociaż większość za granicą wcale nie kradnie), owczarek niemiecki - agresor, pit bull - agresor i tak dalej. SM nie może baać każdego psa pod katem behawioru i tego, czy właściciel nad psem panuje, więc dają mandaty jak leci.

Mieszkam w Oslo, tutaj nie ma straży miejskiej, większość psów lata luzem i ciągle zdarzają sie pogryzienia, których policja nie bierze poważnie z powodu 'niewykrycia sprawców'. To też nie jest dobre, bo na przykład taki świr, który mnie zaatakował czuje się bezkarnie.

Posted

Przypakowanym karkom z bullowatymi raczej nie dają...
A ja raz miałam pogawędkę ze strażnikami, czy miejski park o 2-giej w nocy jest miejscem odludnym i czy wolno mi tam puszczać luzem psy. Chyba ich przekonałam do swoich racji, bo z mandatu z rezygnowali (albo i nie do końca się ze mną zgodzili, bo zechcieli mnie pouczyć;))

Posted


Ostatnio zdarzyła się sytuacja, której nie jestem w stanie przetrawić po dziś dzień.
Moja mama była na spacerze z sunią średniej wielkości, która jest u niej na tymczasie. Psinka mądra, karna, łagodna...
Byłam wtedy z nimi, ale stałam w sporej odległości, rozmawiałam przez telefon.
Sunia biegała luzem, (miejsce dosyć odludne) kiedy zza rogu wyłonił się człowiek z onkiem na smyczy.
Zanim mama zdążyła sunię odwołać, ta podbiegła się przywitać - i zarobiła kopniaka w brzuch. Dodam, brzuch jeszcze nie zarośnięty po operacji usunięcia rozległego nowotworu listwy mlecznej.
Rozumiem, że nie każdy sobie życzy "podbiegaczy", ale taka reakcja mnie zaskoczyła i wkurzyła niemiłosiernie. Cóż, grzeczna nie byłam...


Tak szczerze, to gdyby ten owczarek był agresywny, to ten mocny kopniak właśnie uratował Twojemu psu życie.

Posted

Przyznam rację, że niewiele osób segreguje odpady i, że większość z nich trafia na wysypiska. Jednak w parkach, budynkach czy koło sklepów stoją kosze na plastik, szkło czy metal. Są organizowane sprzątania świata, ziemi. Wiele osób segreguje też odpady we własnych zakresie, sprzedaje je i dostaje honorarium. Ten proces, chociaż stanowi tylko 1% jest ważny, ponieważ niektóre tworzywa mogą zostać przetworzone, a także wykorzystane do produkowania alternatywnej energii.
W naszym malutkim mieście gmina rozdała ankiety dotyczące wywozu śmieci. Trzeba było zaznaczyć ile 120 l worków na plastiki/szkło/ metale będziemy potrzebować. Wszystko zostanie (posegregowane) przewiezione do Białej Podlaskiej ( lub innych miast), a tam poddane recyklingowi. Kosze stojące ‘samopas’ nie służą do masowego wyrzucania śmieci. W miastach i w niektórych wsiach (mojej) przyjeżdża śmieciarka, zabiera, sortuje, przywozi do firm recyklingowych to, co się nadaje, a resztę zawozi na śmietnik.
A miało być o psich niespodziankach, prawda? [FONT=Wingdings][FONT=Wingdings]:)[/FONT][/FONT]
Foliowe torebeczki bardzo łatwo zniszczyć czy uszkodzić- wystarczy kawałek szkła czy ostra krawędź, a starannie zebrane odchody rozmemłają się w koszu, obniżając wartość tworzyw sztucznych. Dlatego właśnie postawiono specjalne kosze na psie odchody. Chociaż w zwykłych (jak zauważyła motyleqq) nieraz widzi się foliowy woreczek z zawartością i jest zgodne z prawem miasta. Ja jednak mając do wyboru zbieranie i wrzucanie do zwykłego kosza, a niezbieranie wybrałabym 3 rozwiązanie, którego można się domyślić.

P.S. Przepraszam za rozpoczęty przeze mnie off top. :oops:

Posted

JA tylko odniosę się do szokującej historii strix którą opisała stronę wcześniej.

Nie myślałaś żeby zaopatrzyć się w gaz pieprzowy? Dość długo śledzę wątek i nie raz czytałem że 1 użytkowniczka zawsze go ma przy sobie "w razie w". Myślę że było by to dobre rozwiązanie problemu obrony przed psem jak i jego niezrównoważonym właścicielem.

Ja mieszkam w małej mieścinie więc wasze problemy są dla mnie niespotykane ;) Tutaj panuje względna sielanka jest może 1-2 psów agresywnych na całe miasto. Chociaż przyznam że bywając w dużych miastach na dłuższy czas zawsze mam przy sobie gaz. Tak na wszelki wypadek.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...