Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

[quote name='zaginiona sara']Ja jestem gorsza, bo nie puszczę suk po wsi żeby sobie polatały tylko jeszcze na smyczy prowadzam.
Kompletny obłęd nie puścić psa samego na wieś. Nawet jak z nimi idę to na smyczach bo położono nowy asfalt i jeździ dużo aut, często za szybko, ale niektórych nie przekonuje, że nie mam ochoty zeskrobywać psów z asfaltu ale to ich problem.
a to nie wiesz, ze psy na wsiach puszczone samopas są takie mądre, ze pod samochód nie wejdą?:cool3:

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

darunia-puma napisał(a):
moje psy są jakie są nie lubią podbiegaczy, bawią się same ze sobą innych nie tolerują, no niestety ale tak jest dlatego są na smyczach i pod kontrolą ale uwierzcie że ciężko jest kontrolować 3 psy jak inny pies podbiega a właściciel ma wszystko gdzieś .... moja wina też jest w tym bo są agresorami i jeden nakręca kolejnego ale są to psy po dużych przejściach i dlatego staramy się nie wywoływać agresji i odchodzić na bok, nie chcę mieć żadnego psa na sumieniu ....


jesli ciezko ci kontrolowac 3 psy na smyczach, a wiesz, ze sa agresywne, to dlaczego nie wychodzisz z nimi osobno, zeby nie stanowic zagrozenia dla innych spacerowiczow i ich psow? pomojajac juz fakt, ze masz szczeniaka, ktory od doroslych psow chlonie zachowania jak gabka.

ja mam dwa psy, wiem, ze to jest super byc razem na spacerze, ale dziewczyny zaczely chodzic na spacery razem, kiedy bylam pewna, ze mam nad nimi kontrole. wczesniej wychodzily osobno.


asiunia napisał(a):
Gdyby doszło do jakieś niemiłej sytuacji to SM lub policja mieli by inne zdanie na ten temat...Twoje bez smyczy,innej osoby i owszem na...tyle w temacie


tyle w temacie?

chyba jednak niezupelnie.

u mnie po osiedlu chodzi dziewczyna, ktora ma wlasnie 3 psy. chodza albo na smyczach albo na linkach...i co z tego skoro nawet na tych swoich linkach stanowia zagrozenie dla innych psow. i to bynajmniej wcale nie tych podbiegajacych.
po prostu laska nie jest w stanie utrzymac 3 agresywnych zwierzat na smyczach. najpierw tylko dwa byly agresywne-trzeci to byl szczeniak. teraz ma 3 rzucajace sie psy i juz kilkakrotnie widzialam jak przeorala kolanami alejke albo po prostu puscila te swoje linki-bo nie miala sily ich utrzymac.

mnie nie interesuje, czy drugi pies jest na smyczy. dla mnie wazne jest to, czy wlasciciel nad nim panuje. co mnie to obchodzi, czy na mojego psa rzuci sie pies np na smyczy czy bez. ma sie w ogole nie rzucac.


to jest super miec wiecej niz jednego psa. ale drugiego nalezy wziac dopiero jak pierwszy jest ogarniety, a trzeciego, kiedy pierwszy i drugi sa ogarniete itd.

nikt mi nie wmowi, ze osoba prowadzaca 3 agresywne psy, ktore ciezko jej kontrolowac, nie stanowi zagrozenia.

Posted

a_nusia zważ na jedną rzecz: psy daruni nie lubią podbiegaczy. Jeśli Ty byś sobie przeszła z psami na smyczy lub bez, ale Twoje psy nie podeszłyby do jej psów, to nie byłoby problemu. Problem jest w podbiegaczach, nie psach luzem, jeśli byłoby odwrotnie to prośba o zapięcie goldena na smycz byłaby bez sensu, logiczne jest że chodziło o to, żeby nie podbiegł.

Co do tego, co Cię interesuje - SM czy policję czy sąd też nie interesuje, czy Twoje psy bez smyczy są usłuchane, czy nie ;)

Posted

darunia napisala, ze ciezko jej kontrolowac psy na smyczy. to sa 3 psy. w przyszlosci 3 duze psy.
uwazam, ze chodzenie w pojedynke z 3 psami, nad ktorymi nie ma sie kontroli, nie jest odpowiedzialne.

ciekawe, czy gdyby np. te trzy psy rzucilyby sie na jakiegos mniejszego pieska, ktory do nich przypadkowo podbiegl i cos mu powaznego zrobily, bo wlasciciel nie byl w stanie nad nimi fizycznie zapanowac, to dla wszystkich sytuacja bylaby oczywista-wina podbiegacza?
ciekawe, czy wlacicielowi tych 3 psow latwo by bylo sobie wytlumaczyc to, co zaszlo "wina podbiegacza".

bardzo czesto na dogomanii pisze sie "to tylko pies, psa nie mozna byc w 100% pewnym" itd. 3 agresywnych psow nie mozna byc pewnym, kiedy prowadzi je jedna osoba, ktora nie ma nad nimi fizycznego panowania i tyle.

gdyby 3 agresywne psy zerwalyby sie komus ze smyczy i pogryzly mojego psa, to sprawa skonczylaby sie w prokuraturze. zrobilabym wszystko, zeby takie psy zostaly uspione, bo po prostu w naszym spoleczenstwie nie ma dla takich miejsca. szczegolnie jesli maja wlascicieli, ktorzy nie sa w stanie nad nimi zapanowac.

Posted

a_niusia wg prawa jest to wina podbiegacza, bo jest niewychowany itp., itd. Psy które zerwały się ze smyczy są już poza kontrolą właściciela i wina leży wtedy po stronie obojga (jeśli drugi pies też był bez smyczy). Wystarczyłoby żeby psy te trafiły do schroniska to i tak zostałyby tam uśpione..

Co do tej sytuacji:

darunia szła z mężem, to raz.
Dwa - że jej psy nienawidzą podbiegaczy i wtedy się nie dziwę, że nie jest w stanie ich kontrolować. Jeśli jest w stanie je kontrolować w sytuacji, gdy drugi pies nie leci na nie, to nie widzę problemu, bo i to gorsze zachowanie powinno powoli zniknąć. Jak podbiega pies, to już jest tylko i wyłącznie sprawa właściciela, że go nie dopilnował i pozwolił, by psiak naraził się na niebezpieczeństwo. To tak, jakby puścić psa pod samochód.
Wiele psów agresywnych nie rwie się na smyczy. Wiem, że u mnie na osiedlu wszyscy sobie ze mnie i z mamy jaja robią, bo krzyczymy, żeby tamten pies nie podchodził, bo Happy jest agresywna. Ludzie widzą psa który spokojnie siedzi wpatrzony we właściciela i pukają się głowę, na szczęście zabierają swoje psy, bo mamy fajne osiedle, ale w wielu miejscach agresywny pies = wyrywający się jak psychopata, a jeśli siedzi grzecznie, to właściciel na pewno sobie to ubzdurał więc nie ma po co zapinać swojego. Wtedy ich pies podchodzi i zaczyna się agresja a potem jest na właściciela agresora, że nie ostrzegał.

Posted

wiem, ze jestes jeszcze bardzo mloda i wolno ci miec "bezproblemowe" podejscie do zycia, ale nie zyjemy w prozni.

moim zdaniem nikt rozsadny nie powinien wychodzic na spacer z 3 psami, nad ktorymi nie ma panowania.
gdyby twoj pies zlamal kark jakiemus malem gnojkowi, to ciekawe, czy uznalabys, ze skoro wg prawa to jest w porzo, to nie nalezy sie tym przejmowac.

uwazam, ze 3 agresywne psy przypadajace na jedna osobe to jest stanowczo zbyt duzo. i nie pisze o przypadku daruni. to jest prawda ogolna.

jesli ktos nie panuje nad taka liczba psow, to odpowiedzialniej jest wyprowadzac je osobno.

Posted

a_niusia napisał(a):

uwazam, ze chodzenie w pojedynke z 3 psami, nad ktorymi nie ma sie kontroli, nie jest odpowiedzialne.

Przecież napisała, że chodzi z mężem...


Jeśli ktoś sobie nie życzy, żeby pies podbiegał do jego psa (tym bardziej jak widzi, że pies na smyczy, a właściciel schodzi na bok) to ma on obowiązek to uszanować... To są podstawy kultury osobistej...
Ja nie cierpię podbiegaczy, bo Jupi się ich zwyczajnie boi - podkula ogon i próbuje uciec jak najdalej, wkurza mnie to niemiłosiernie...

Posted

Oczywiście, że trzy agresywne na jedną osobę to za dużo. Dwa to już za dużo nawet nie ze względów fizycznych, ale takich, że psy od siebie czerpią.
Gdyby mój pies złamał kark jakiemuś małemu gnojkowi to oczywiście że miałabym okropne wyrzuty sumienia i nie myślałabym, że jest ok - nie demonizuj tak moich wypowiedzi - chodzi tylko o to, że nie dałabym uśpić Happy za to, że drugi pies bez kontroli właściciela nad sobą do mnie podbiegł, ani nie dałabym sobie wcisnąć kary. Jest mi przykro, ale jeszcze tego brakuje, żeby właściciel psa się nauczył że trzeba sobie kupować takie kurduple, pozwalać im podbiegać do Happy, dać się zagryźć a potem wyciągać ode mnie kasę. Tacy ludzie niestety istnieją. Nie będę na pewno płacić - śmiercią Happy lub pieniężnie - za czyjąś głupotę i nieodpowiedzialność. To nijak ma się do tego czy uważam taką sytuację ok, lub nie ok.
Wiem, że pierwszy pies w mojej rodzinie - mnie wtedy jeszcze nie było - był puszczany luzem i pewnego dnia nie wrócił. Od tamtej pory nigdy już przez myśl nikomu nie przemknęło puścić psa przed domem, a na spacerze baaardzo sporadycznie.

edit: tak jak pisze dog, to kwestia kultury osobistej. Korona z głowy nie spadnie jeśli się ominie właściciela który prosi o zapięcie psa na smycz, a możliwe, że uratuje naszemu czworonogowi życie. Iść, żeby iść bo "mam prawo, ona ma agresywne psy, nie ja, więc ona ma problem" to czysta głupota.

Posted

po pierwsze:

[quote name='a_niusia']
uwazam, ze 3 agresywne psy przypadajace na jedna osobe to jest stanowczo zbyt duzo. i nie pisze o przypadku daruni. to jest prawda ogolna.

jesli ktos nie panuje nad taka liczba psow, to odpowiedzialniej jest wyprowadzac je osobno.

[quote name='dog193']Przecież napisała, że chodzi z mężem...


Jeśli ktoś sobie nie życzy, żeby pies podbiegał do jego psa (tym bardziej jak widzi, że pies na smyczy, a właściciel schodzi na bok) to ma on obowiązek to uszanować... To są podstawy kultury osobistej...
Ja nie cierpię podbiegaczy, bo Jupi się ich zwyczajnie boi - podkula ogon i próbuje uciec jak najdalej, wkurza mnie to niemiłosiernie...

po drugie napisala, ze byla z mezem, nie ze chodzi z mezem.

oczywiscie, to sa podstawy kultury osobistej, ale to nie zmienia faktu, ze spacerek w pojedynke z 3 duzymi agresywnymi psami nawet jesli psy te sa na smyczy, nie nalezy do zbyt madrych i bezpiecznych pomyslow.

Posted

Soko napisał(a):
Oczywiście, że trzy agresywne na jedną osobę to za dużo. Dwa to już za dużo nawet nie ze względów fizycznych, ale takich, że psy od siebie czerpią.
Gdyby mój pies złamał kark jakiemuś małemu gnojkowi to oczywiście że miałabym okropne wyrzuty sumienia i nie myślałabym, że jest ok - nie demonizuj tak moich wypowiedzi - chodzi tylko o to, że nie dałabym uśpić Happy za to, że drugi pies bez kontroli właściciela nad sobą do mnie podbiegł, ani nie dałabym sobie wcisnąć kary. Jest mi przykro, ale jeszcze tego brakuje, żeby właściciel psa się nauczył że trzeba sobie kupować takie kurduple, pozwalać im podbiegać do Happy, dać się zagryźć a potem wyciągać ode mnie kasę. Tacy ludzie niestety istnieją. Nie będę na pewno płacić - śmiercią Happy lub pieniężnie - za czyjąś głupotę i nieodpowiedzialność. To nijak ma się do tego czy uważam taką sytuację ok, lub nie ok.
Wiem, że pierwszy pies w mojej rodzinie - mnie wtedy jeszcze nie było - był puszczany luzem i pewnego dnia nie wrócił. Od tamtej pory nigdy już przez myśl nikomu nie przemknęło puścić psa przed domem, a na spacerze baaardzo sporadycznie.


dobra, dobra: happy to test jednak niezbyt duzych rozmiarow kundelek, ktorego w razie czego latwo opanowac a nawet stracic z innego psa butem.

ja pisze o 3 agresywnych duzych psach, nad ktorymi osoba wyprowadzajaca nie panuje fizycznie.
to troche cos innego niz happy, ktora jednak jest wypierdkem.

poza tym chyba dosc dobitne i jasno napisalam: 3 psy, nad ktorymi ktos nie panuje fizycznie, moga mu sie z tej smyczy zrwac i wtedy nie ma mowu o zadnych podbiegaczach tylko o tym, ze ktos nie upilnowal swoich psow, bo mial ich za duzo.

Posted

Happy jest wypierdkiem ale kiedyś moją mamę przeciągnęła tak że kilka metrów przejechała na brzuchu ;) co prawda ciągnęła do strumyka i to kilka lat temu.
Wiesz, teraz wychodzę z 7 miesięczną suką ONka na spacery i ona mimo braku agresji jest w stanie uszkodzić 90% psów na osiedlu, bo właśnie dużo takich u nas to wypierdki albo takie, co nie umieją walczyć o swoje i dają jej się obskakiwać, a w dużej ekscytacji skacze wyżej ode mnie. Wyeliminowanie tego będzie bardzo ciężkie a do tego czasu pozwalam jej na kontakt tylko z niektórymi psami które, gdybym ewentualnie straciła kontrolę nad jej skakaniem, by przy tym nie ucierpiały. Nie jestem jednak w stanie stwierdzić, co by się stało, gdyby niespodziewanie podbiegł do nas pies np. jamnik. Jeden, dwa radosne podskoki i mogłoby być po psie lub coś po prostu mogłoby mu się stać - pozostawałoby mi liczyć na refleks drugiego albo na to, że ja zareaguję w porę i go odepchnę.
Tak czy inaczej próba wlepienia kary za to, że jakiś pies do mnie podbiegł to kpina.

Posted

ja o zupie ty o dupie.

powazne.

pisze wyraznie o niebezpieczenstwie wnikajacym z wyprowadzania 3 agresywnych psow, a ty to wszystko odnosisz do siebie, happy i znajomych psow.

u mnie na osiedlu jest gosc, co ma 4 agresywne yorki. sa na maksa ciete na inne psy i niczego sie nie boja.
nic jednak nikomu nie grozi z ich strony, bo sa male i pan ma nad nimi 100% fizyczne panowanie.

gdyby mial np. 4 agresywne owczarki niemieckie albo dogi sprawa wygladalaby juz inaczej.

mam nadzieje, ze rozumiesz, o co mi chodzi i nie musze tlumaczyc tego jeszcze prosciej.

Posted

a_niusia ja mówię o tym, że nawet jeśli 4 agresywne owczarki na smyczy pogryzły Twojego psa który by do nich podbiegł (tak, wiem, że Twoje nie podbiegają), to nie masz prawa żądać ich uśpienia, kasy, czegokolwiek i nikogo nie interesuje, że Twoje są wychowane, a jego nie.

Posted

ale jesli te 4 agresywne owczarki przechodzac obok moich psow (ktore nie podbiegaja i umieja chodzic przy nodze), rzuca sie na nie i ktos ich nie utrzyma, to juz jak najbardziej mam prawo zadac konsekwencji.
a nie ma szans, zeby jedna osoba utrzymala 3 czy 4 agresywne psy.

wniosek: powinno sie wyprowadzac tylko taka licze psow, nad ktora faktycznie ma sie panowanie. a 3 agresywne psy na jedna osobe to nie jest bezpieczny pomysl.

Posted

Beatrx napisał(a):
a to nie wiesz, ze psy na wsiach puszczone samopas są takie mądre, ze pod samochód nie wejdą?:cool3:

Moje są mniej mądre albo ja ich nie doceniam. ;)Nie wyobrażam sobie puścić psa niech sobie biega...

Chyba, że te mądre psy wejdą pod auto ten pierwszy i ostatni raz...

Posted

ale rozmowa:-)
Ja miałam agresora, zawsze na smyczy, podbiegały do nas psy, zdarzyło sie raz ze jeden z podbiegaczy ucierpiał bardzo w konsekwencji został uspiony. Właściciele chcieli oczywiście uspienia mojego psa, kary pienieznej dla mnie a najlepiej to by do wiezienia mnie za to wsadzili....niestety prawnie nie mieli się do czego przyczepic: moj pies był moj, byl zaszczepiony, zarejestrowany, był na smyczy i w kagańcu, utrzymałam go. Niestety ich piesek był na tyle mały, że jeden pechowy traf kagańcem i skończyło się jak skończyło...sądzilismy sie, duzo nerwow, moj pies na obserwacji pod kątem wscieklizny. Sytuacja przykra dla obu stron, czy miałam wyrzuty sumienia? Tak, nie da się ich nie miec w takiej sytuacji...po co szłam na spacer akurat wtedy, po co tamtedy, moze gdybym zauwazyla wczesniej to udałoby sie gdzies skrecic...
Gdyby wtedy moj pies wyrwał się mi (gdybym puscila smycz), to ja byłabym winna całej tej sytuacji...bo moj byl duzy i nic mu sie nie stało...takie jest prawo. Dobrze jest zdawac sobie z tego sprawe.
Człowiek majac agresywnego psa musi po pierwsze psa kontrolowac, po drugie myslec za innych. To sie tyczy oczywiscie właścicieli wszystkich psow, ale w przypadku agresywnych gdy tego zabraknie to moze stac sie krzywda nie tylko naszemu psu ale i innym i my bedziemy za to odpowiadac bo to nasz jest agresor. Nie ma co się oburzać, że duzo podbiegaczy, ze ludzie mimo prosb nie reagują i nie odwołują swoich psow, jako właściciele agresywnego psa musimy byc na takie sytuacje przygotowani : pies musi byc na smyczy, w kagancu i z osoba ktora w razie jakiejkolwiek sytuacji jest w stanie go na smyczy utrzymac.

Posted

a_niusia napisał(a):
jeden pies.

a trzy?


Dlatego napisałam ,że pies musi być na smyczy, w kagańcu i z osobą która w razie sytuacji (nawet nie spowodowanej jej winą) jest w stanie go utrzymać... nie oszukujmy się nikogo nie będzie interesowac to z czyjej winy nasze psy się rozszalały, jesli ich nie utrzymaliśmy, to co by sie dalej nie stało, to juz nasza wina...takie prawo;-)

Posted

no wlasnie, mam dokladnie takie samo zdanie.

i oczywiscie: ktos moze stwierdzic, ze nad swoimi 3 agresywnymi psami ma 100% kontroli, ale ja w to po prostu nie wierze i uwazam, ze 3 agresywne psy z osoba, ktora nie ma nad nimi panowania fizycznego, to jest totalny brak wyobrazni.

Posted

Tutaj się zgodzę z a_nusią ;) Sama mam 3 psy i chodzę z nimi osobno (tj doberman i 2 jamniki) bo z całą trójką to bym chyba latała, a nie chodziła ;). Nie wychodziłabym z psem, nad którym nie miałabym kontroli fizycznej, a wiem o czym piszę, bo mój pies waży 40 kg, a ja 45 kg i mimo to nie wyobrażam sobie nie mieć kontroli nad nim, nawet jak mi staje dęba. Najbardziej wpieniający tekst to dla mnie "pani stąd pójdzie, bo ja swojego nie utrzymam" - no kurde, a co mnie to obchodzi? :diabloti: Trzeba było sobie mniejszego psa kupić... (z drugiej strony ostatnio widziałam laskę, która była wleczona przez... mopsa)

Nie znoszę podbiegaczy, ale dlatego, że ogólnie nie lubię zadym, jak coś nakręca mi psa na agresję itp. Nie wiem natomiast jak można mieć pretensję, że pies podbiega, a mnie wloką 3 psy, bo nie jestem w stanie nad nimi panować. Oczywiście podbiegacz podbiegaczem, ale brak mózgu w związku z wyjściem z 3 psami na raz to wtedy byłaby moja wina :p

Posted

a_niusia napisał(a):
jesli ciezko ci kontrolowac 3 psy na smyczach, a wiesz, ze sa agresywne, to dlaczego nie wychodzisz z nimi osobno, zeby nie stanowic zagrozenia dla innych spacerowiczow i ich psow? pomojajac juz fakt, ze masz szczeniaka, ktory od doroslych psow chlonie zachowania jak gabka.

ja mam dwa psy, wiem, ze to jest super byc razem na spacerze, ale dziewczyny zaczely chodzic na spacery razem, kiedy bylam pewna, ze mam nad nimi kontrole. wczesniej wychodzily osobno.




tyle w temacie?

chyba jednak niezupelnie.

u mnie po osiedlu chodzi dziewczyna, ktora ma wlasnie 3 psy. chodza albo na smyczach albo na linkach...i co z tego skoro nawet na tych swoich linkach stanowia zagrozenie dla innych psow. i to bynajmniej wcale nie tych podbiegajacych.
po prostu laska nie jest w stanie utrzymac 3 agresywnych zwierzat na smyczach. najpierw tylko dwa byly agresywne-trzeci to byl szczeniak. teraz ma 3 rzucajace sie psy i juz kilkakrotnie widzialam jak przeorala kolanami alejke albo po prostu puscila te swoje linki-bo nie miala sily ich utrzymac.

mnie nie interesuje, czy drugi pies jest na smyczy. dla mnie wazne jest to, czy wlasciciel nad nim panuje. co mnie to obchodzi, czy na mojego psa rzuci sie pies np na smyczy czy bez. ma sie w ogole nie rzucac.


to jest super miec wiecej niz jednego psa. ale drugiego nalezy wziac dopiero jak pierwszy jest ogarniety, a trzeciego, kiedy pierwszy i drugi sa ogarniete itd.

nikt mi nie wmowi, ze osoba prowadzaca 3 agresywne psy, ktore ciezko jej kontrolowac, nie stanowi zagrozenia.



moje psy są na linkach i jak wczesniej zauważyła asiunia ;-) to nie jest do końca moja wina, tak wychodzę z trzema na raz, tak nie lubią innych psów, tak są na linkach i mam nad nimi kontrolę nie widzę powodu aby chodzić z każdym osobno skoro w las idę kilka razy dziennie i to na minimum 40min każdy spacer, u nas są z reguły mili psiarze, oczywiście zdarzają się wyjątki, ale jak to jest od każdej reguły znajdzie się wyjątek. Aby kółko już zamknąć na koniec - nie lubimy podbiegaczy i to wtedy jak już taki delikwent podbiegnie na odległość psów pysków to robi się problem a tak jak są puszczone i sobie biegają gdzieś z dala oki nie widzę problemu.... nie tylko ja w okolicy mam psy i prawo do biegania po lesie. Najpierw wychodziłam jednym psem, potem z dwoma a teraz biegam z trzema jakby inni potrafili kontrolować jednego swojego psa jak ja te trzy świat byłby lepszy ;-)

Posted

[quote name='Soko']a_nusia zważ na jedną rzecz: psy daruni nie lubią podbiegaczy. Jeśli Ty byś sobie przeszła z psami na smyczy lub bez, ale Twoje psy nie podeszłyby do jej psów, to nie byłoby problemu. Problem jest w podbiegaczach, nie psach luzem, jeśli byłoby odwrotnie to prośba o zapięcie goldena na smycz byłaby bez sensu, logiczne jest że chodziło o to, żeby nie podbiegł.

soko kochana wyjęłaś mi to z ust dokładnie ;-)

Posted

dog193 napisał(a):
Przecież napisała, że chodzi z mężem...


Jeśli ktoś sobie nie życzy, żeby pies podbiegał do jego psa (tym bardziej jak widzi, że pies na smyczy, a właściciel schodzi na bok) to ma on obowiązek to uszanować... To są podstawy kultury osobistej...
Ja nie cierpię podbiegaczy, bo Jupi się ich zwyczajnie boi - podkula ogon i próbuje uciec jak najdalej, wkurza mnie to niemiłosiernie...


dog193 dokładnie po pierwsze chodzę z mężem a to już 1,5 psa na łeb ;-) a po drugie moje nie rzucają się z warkotem jak tylko coś pokazuje się na choryzoncie tylko jak im się w mordę pcha ;-) jestem w stanie je utrzymać na linkach nawet sama jak z nimi idę i jak nas mija ktoś z psem na smyczy, problem jest tylko z psami PODBIEGAJĄCYMI! nie wyobrażam sobie wychodzenia z nimi osobno - mam tylko pytanie w czerwcu jedziemy do Andzi69 na 2 - tyg. nad morze tam tez mam osobno chodzić ? No jak a_niusia to widzisz a może oddam je do hotelu bo przecież jak napisałaś moje psy są agresywne i stanowimy niebezpieczeństwo? One nie są agresywne - to pojęcie względne - nie lubią tak jak ja podbiegaczy - mamy swój świat, bawimy się razem i nie chcemy niepożądanych gości ;-)

Posted

a_niusia napisał(a):
ja o zupie ty o dupie.

powazne.

pisze wyraznie o niebezpieczenstwie wnikajacym z wyprowadzania 3 agresywnych psow, a ty to wszystko odnosisz do siebie, happy i znajomych psow.

u mnie na osiedlu jest gosc, co ma 4 agresywne yorki. sa na maksa ciete na inne psy i niczego sie nie boja.
nic jednak nikomu nie grozi z ich strony, bo sa male i pan ma nad nimi 100% fizyczne panowanie.

gdyby mial np. 4 agresywne owczarki niemieckie albo dogi sprawa wygladalaby juz inaczej.

mam nadzieje, ze rozumiesz, o co mi chodzi i nie musze tlumaczyc tego jeszcze prosciej.


coś ty się tak uparła na tą agresję i na to że fizycznie nie panuję nad nimi ???
Rany boskie nigdy się nie zrywają z linki z chęcią zjedzenia delikwenta, po prostu szanuję swoją przestrzeń na spacerach i tyle i każdy podbiegacz powinien dostać gazem ( którego nie mam) ;-) żeby nie zostać ugryzionym, to trzy psy i każdy ma swoich ulubieńców jak i wrogów powtarzam jak nie podbiega ok nie widzę problemu

Posted

3 psy na linkach, w tym dwa duze agresywne i jeden, ktory tez maly nie bedzie...sama napisalas, ze ciezko ci je kontrolowac, to twoje slowa.

dla mnie taka wizja to po prostu przejaw braku odpowiedzialnosci i wyobrazni. nic nie mam personalnie do ciebie ani twoich psow, ale po prostu taka sutuacja jest niebezpieczna.

osoba wyprowadzajaca bpsy w takiej konfiguracji nie zawsze zdazu na czas skrocic linki, linki moga sie jej tez poplatac i moze w najlepsze wyrznac w momencie, kiedy trzeba ratowac sytuacje. poza tym definicja podbiegacza jest plynna.

moj znajomy ostatnio szedl ze swoja malutka suczka taka dwupasmowa sroga polna-dwa pasy i trawa przez srodek. suczka byla bez smyczy, szla przed swoim panem, ale odleglosc, ktora ich dzielila byla mniejsza niz dlugosc smyczy. po prostu sobie kilka krokow przed nim dreptala. z naprzeciwka szla gosciwa z dwoma duzymi kundlami na linkach. mala nawet nie patrzyla na te psy-szla sobie po prostu kawalek przed swoim panem. i te kundle wypruly do tej malej tak, ze ich wlascicielka prawie odleciala. i zamiast przeprosic zaczela drzec morde, ze jego pies podbiegl do jej psow i to jest jego wina, bo jego pies nie byl na smyczy. troche zbilo ja z tropu pytanie "a co by w tej sytuacji zmienilo, gdyby byla na smyczy? pani psy by sie nie rzucily?".

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...