Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

gops moje właśnie dlatego noszą kagańce, niektóre psy szczekaczki doprowadziły do takiego stanu mojego Szamana że wystarczy że je widzi 50m dalej i już ma pijane na mordzie ze złości. Moja wina bo zamiast mieć w tyłku bandę kretynów, zamiast im wciąż ustępować ściągając psa na trawę, próbując go uspakajać pomimo że 2gi na niego mordę drze - wystarczyło że bym robiła jak robię teraz, gdzie pies się w końcu powoli wycisza. Teraz staję i czekam, naprawdę mam gdzieś czy gościu z ujadającym futrem nauczy się teleportować czy fruwać :evil_lol:. Jak nie to 'najwyżej' Szaman sobie spuści trochę pary czyszcząc chodnik 'psią froterką'.
Zresztą nawet mama zauważyła że ludzie już na bezczela na nią idą bo całe życie innym schodziła na spacerach z psami. Jak szła ze mną to zawsze było 'chodź ominiemy po co kłótnie', a teraz po jakiś 6-8m-c sama mówi że głupia była i dawała sobą pomiatać przez skretyniałych właścicieli niewychowanych kundli :diabloti:.

Swoją drogą nie wiem czy u was też, ale u mnie ci z małymi jazgotami mają 'swoją trasę' i nawet gdyby meteoryt tam spadł to by po nim przeszli. Bo tam jest ich trasa i basta:shake: .

Też myślałam że ten pies głupi wparuje między mojego samca (54kg) i sukę (36kg, wzrostu samca)... jednak był mądrzejszy niż jego głupia właścicielka :cool3:

Posted

[quote name='gops']
tylko że mój pies go nie ugryzie tylko ewentualnie [B]złapie i zabije[/B] bo jest na niego już tak cięty jak na żadnego innego i na pewno by go nie straszył a poprostu chciał wyeliminować .
[/QUOTE]
Na prawdę masz takiego agresywnego psa?! :crazyeye: Mając takiego na ośce omijałabym go szerokim łukiem,bo przecież zawsze może się jakoś ze smyczy zerwać czy wyjść z obroży. :shake:

Posted

[quote name='Ley']Na prawdę masz takiego agresywnego psa?! :crazyeye: Mając takiego na ośce omijałabym go szerokim łukiem,bo przecież zawsze może się jakoś ze smyczy zerwać czy wyjść z obroży. :shake:[/QUOTE]
Nie , mój pies nie reaguje na inne psy jeśli one omijają go spokojnie , ba nawet mamy psich kumpli na dzielni z którymi na luzie się wita i ludzie się już nas nie boją . Jak pies się na niego rzuca(na smyczy) to tylko się zjeży i bulgota ale nawet nie szarpie w strone psa .
Ten pies jest wyjątkiem . Mój pies zwyczajnie nie da się gryźć i tyle ale agresywnym bym go nie nazwała .

Posted

[quote name='gops']Nie , mój pies nie reaguje na inne psy jeśli one omijają go spokojnie , ba nawet mamy psich kumpli na dzielni z którymi na luzie się wita i ludzie się już nas nie boją . Jak pies się na niego rzuca(na smyczy) to tylko się zjeży i bulgota ale nawet nie szarpie w strone psa .
Ten pies jest wyjątkiem . Mój pies zwyczajnie nie da się gryźć i tyle ale agresywnym bym go nie nazwała .[/QUOTE]
Aaaa. Bo tak napisałaś ,że można się przestraszyć :eviltong:
Ale nawet jak jest cięty tylko na tego jednego psa, tak że mógłby go zagryźć to i tak "nie zbyt fajnie". Co innego postraszyć, czy kłapnąć zębami w odpowiedzi.
A właściciel to jakiś niedorowój ,że psu tak pozwala podlatywać, że się o swojego psa nie boi :crazyeye:

Posted

[quote name='Ley']Aaaa. Bo tak napisałaś ,że można się przestraszyć :eviltong:
Ale nawet jak jest cięty tylko na tego jednego psa, tak że mógłby go zagryźć to i tak "nie zbyt fajnie". Co innego postraszyć, czy kłapnąć zębami w odpowiedzi.
A właściciel to jakiś niedorowój ,że psu tak pozwala podlatywać, że się o swojego psa nie boi :crazyeye:[/QUOTE]

Czasem mam wrażenie, że właściciele zapominają, że psy to nie ludzie na czterech łapach... Są w stanie się pogryźć, są w stanie zagryźć, nawet czyjś najkochańszy i najcudowniejszy niuniuniu-pieseczek w obronie własnej jest w stanie zabić innego psa. Fakt, że są psy, które totalnie nie są w stanie się bronić, ja bym wolała, żeby moje zlikwidowały agresora niż dały się zlikwidować. Miałam tyle sytuacji z psami, które naprawdę były chętne zabić innego, że sobie uświadomiłam, że to wcale nie takie rzadkie i niespotykane :roll: Fakt, że normalne psy unikają konfliktu, ale "nienormalnych" jest sporo.

Dlatego mnie bardzo wkurzają małe psy, które wykazują jawną agresję, a właściciele sobie nic z tego nie robią. Pies się rzuca, łapie moje zębami, rzuca mi się do nogi - oj tam, malutki jest, on tak naprawdę to nie gryzie. A ja tak naprawdę to nie kopię, tylko tak na niby, ojej, złamałam psu szczękę :evil_lol: A tak serio, to ja nie zawsze umiem ocenić, na ile ten pies jest atakujący na poważnie - ok, jest mały i nie zabije mojego, ale czy próba gryzienia do krwi już nie jest jawną agresją? Nie wiem, jak jest w innych krajach, w Irlandii nie widziałam dziamających agresorów na ulicach. Szczerze mówiąc, psy w Irlandii wydały mi się trochę "bezpłciowe", takie były grzeczne, spokojne, olewające świat. Chadzałam na plażę, gdzie było pełno psów, biegały za piłką, mijały mnie, nawet nie powąchawszy... Może są na prochach, a może po prostu je wychowują :diabloti:
U nas na ulicach co drugi pies się rzuca! Nie zwracam już na to uwagi, ale gdyby się zastanowić, to kiedy idę z psami, to praktycznie żaden mały zasmyczowany pies nie przechodzi obojętnie, albo się wyrywa z kwikiem albo z rykiem, co drugi duży zasmyczowany pies też warczy albo się szarpie... To chyba nie jest normalne.

Co do normalności, dziś miałam paskudną sytuację - w parku jest rów i usypane przejście przez ten rów. Mam 3 psy luzem, Chibi na smyczy i starego upierdliwca też na smyczy. Widzę, idzie koleś z dobermanem, który się kiedyś na nas rzucił. Nie zdążyłabym psów złapać, więc tylko je wołam do siebie, tworzymy zwartą grupkę i chcemy szybko przejść. Oczywiście, facet nie zwolnił, nie zatrzymał się, nie poczekał - po co? Doszedł do nas, kiedy już wychodziliśmy, jego pies był metr od nas i w tym momencie się rzucił z rykiem, zawisł na kolczatce i wrzeszczy :roll: Nie wytrzymałam i ryknęłam do kolesia, czy by nie mógł chwilę poczekać, przecież widzi, że już idziemy, a nie podłazi do nas z agresywnym psem - koleś olał totalnie. Wyglądał jak naćpany, nie odpowiedział, spojrzał na mnie i idzie dalej. Zapowiedziałam mu, że następnym razem użyję gazu.
I to zrobię, niezależnie od tego, czy pies jest na smyczy czy nie. Mam już dość świrów z agresywnymi, niewychowanymi psami. Szczególnie, że pamiętam, jak kiedyś go poprosiłam, żeby się zatrzymał, bo chcę złapać psy. Owszem, zatrzymał się :loveu: a potem puścił smycz i pies nas zaatakował. Na szczęście wystraszył się, jak cztery psy naraz na niego ruszyły - czasem warto mieć stado.

Ech, a już było tak fajnie... Ładna, ciepła zima i znowu tyle wariatów :roll:

Posted

[quote name='zmierzchnica']Czasem mam wrażenie, że właściciele zapominają, że psy to nie ludzie na czterech łapach... Są w stanie się pogryźć, są w stanie zagryźć, nawet czyjś najkochańszy i najcudowniejszy niuniuniu-pieseczek w obronie własnej jest w stanie zabić innego psa. Fakt, że są psy, które totalnie nie są w stanie się bronić, ja bym wolała, żeby moje zlikwidowały agresora niż dały się zlikwidować. [/QUOTE]

Ja uwierzę ,że mój pies może pogryźć, nawet uwierzę że chapnąłby człowieka czy mnie, pogonił dziecko , poujadał na żula czy różne rzeczy których teoretycznie nie robi. Może jestem głupia ,ale w to że [B]zagryzie[/B] psa, kota czy szczura NIE UWIERZĘ! I mam nadzieję ,że się na tym nie przejade :eviltong:

[SIZE=1]ps. Masz 5 psów :crazyeye: Ale na DT?[/SIZE]

Posted

Pierwszy długi spacer po przymusowej dla psa przerwie w ruchu. Pies podjarany, biega, bawi się, aportuje. Stoimy na środku dużego, zielonego placu, bez żadnej ścieżki ani takich rzeczy. Nagle idzie pan z psem na flexi, pies ze dwa razy większy od naszego, już z daleka się zjeżył i ciągnie. Wołam swojego, schodzę na bok i asekuracyjnie przytrzymuję - nie jest agresorem, ale w takim stopniu rozbawienia i przy braku ruchu tak długo pewnie chciałby się przywitać. No ale mam psa przy sobie, zajmuję go zabawką, żarciem. Co robi pan z psem? Specjalnie, środkiem łąki, idzie do nas z 20 metrów, z psem z pianą na mordzie, wyciągniętym na maksa na flexi, tylko po to, żeby dojść do nas (zasłaniamy naszego psa), a potem skręcić z powrotem i pójść zupełnie w inną stronę tak, że nadłożył drogi jedynie po to, aby podejść ze swoim rzucającym się psem do nas. Jaki cel mają tacy ludzie? Gdzie mają mózg? W jakie miejsce trzeba jechać, aby móc się normalnie minąć, skoro na łące szerokości przynajmniej 50 metrów się nie da?...

Posted

[quote name='Ley']. Może jestem głupia ,ale w to że [B]zagryzie[/B] psa, kota czy szczura NIE UWIERZĘ![SIZE=1][/SIZE][/QUOTE]
wystarczy, ze niefortunnie złapie zębami i już nieszczęście gotowe.

Posted

[quote name='Beatrx']wystarczy, ze niefortunnie złapie zębami i już nieszczęście gotowe.[/QUOTE]
Dokładnie , jeśli różnica między psami jest duża to wystarczy że złapie w odpowiednim miejscu .
Mamy w bloku obok haskiego co ma na koncie kilka małych psów (w tym 2 yorki) pies ucieka a jak wraca okazuje się że komuś zagryzł psa .
I ttb który broniąc się zabił chiłke , tylko ją złapał i nią rzucił , innego psa by tym nie zabił .
Przykre ale tak mogą skończyć podbiegające i gryzące mikropieski .

Posted

[quote name='Ley']Ja uwierzę ,że mój pies może pogryźć, nawet uwierzę że chapnąłby człowieka czy mnie, pogonił dziecko , poujadał na żula czy różne rzeczy których teoretycznie nie robi. Może jestem głupia ,ale w to że [B]zagryzie[/B] psa, kota czy szczura NIE UWIERZĘ! I mam nadzieję ,że się na tym nie przejade :eviltong:

[SIZE=1]ps. Masz 5 psów :crazyeye: Ale na DT?[/SIZE][/QUOTE]

Jakiego masz psa? :evil_lol: Szczura moje spokojnie by zabiły. Koty się bronią, a moje są z nimi raczej oswojone, ale cholera wie - nie mam w domu i nie byłabym na 100% pewna jak moje by się zachowały, gdyby kot uciekał, ale się nie bronił.
Zresztą, pies mojego TZa jest w 100% oswojony z kurami, kotami, cielakami, kaczkami i resztą tałatajstwa ;) Biega między kaczkami, jakby ich nie było. Koty mogą mu na grzbiecie siedzieć. Ale pewnego dnia jadł z miski, a inteligentny inaczej kociak władował się prosto w żarcie - pies złapał go i odrzucił. Nic takiego, nawet nie warknął, odruchowo, ale kot tego nie przeżył.
Wiesz, po prostu w świecie zwierząt częściej zdarzają się sytuacje podbramkowe. Ja uważam, że JA bym była w stanie (psychicznie, bo nie wiem czy fizycznie) zabić człowieka, który by mnie lub moją rodzinę zaatakował. To nie znaczy, że jestem groźna i jak mnie wnerwisz to Ci dam w łeb :diabloti: Ale sytuacje, że trzeba bronić życia przed innymi, w ludzkim świecie się zdarzają (na szczęście!) bardzo, bardzo rzadko. U psów to zdarza się częściej i dlatego prawdopodobieństwo jest trochę większe - tak to widzę. I dlatego w psią "niewinność" nie wierzę ;) Ale nie postrzegam tego jako wada psów, wszystkie stworzenia mają jakieś strategie walki i przetrwania, to normalne.
Mam cztery psy i piątego uciążliwego, irytującego, kochanego tymczasa:loveu:

[B]LadyS [/B]- na 80% facet chciał zrobić zadymę. Miał nadzieję, że zaczniesz się wściekać, wyrwie Ci się pies i się pożrą, będzie coś się działo :loveu: Niestety, spotykam takich ludzi, to chyba zawodowi pieniacze, uzależnieni od adrenaliny i szarpanin.

Posted

Maron86, z cyklu "historie o młodym wyglądzie" to autentycznie mogę napisać już epopeję :loveu: miałam mijanko w lesie z dwoma typkami z cyklu "nie mam mózgu", prowadzili coś astowatego, ale o staficzym wzroście, Pat się wzburzył z daleka, więc zeszłam w krzaki i ćwiczę z psem odwracanie uwagi, pokazuję mu piłkę, itd., oczywiście ten niby-staff zaczyna lecieć w naszą stronę, bo był luzem, a jakże..

..krzyczę do gościa - 'czy może pan go zabrać?' - zero reakcji, pies miał bliżej mi nieznane zamiary, nie umiałam ocenić, czy chce się dziko bawić, czy to jest podszyte agresją, bo miał sztywny ogon i ogólnie wyglądał na wariata, więc asekuracyjnie zasłaniałam szczekającego Patryka (bo już się zbiesił na całego), krzyczę więc drugi raz - MOŻE PAN GO ZAPIĄĆ NA SMYCZ? , reakcja żadna :roll:
okazało się, że staff chyba miał jednak szemrane zamiary, bo nastroszył się i obchodził mnie naokoło, próbując dostać się do Patryka, wtedy pękłam i wydarłam ryj do gości - MOŻE KTOŚ GO K** ZAPIĄĆ?!

jeden młotek wziął tego psa za obrożę, a drugi do niego rzecze, patrząc na mnie - "dobra, weź zapnij, bo po matkę pójdzie..." :loveu: z taką wybitną ironią :loveu:

już mi się nie chciało odgryzać, ale litości :roll: (mam 24 lata :cool3:)

Posted

[quote name='Pani Profesor']Maron86, z cyklu "historie o młodym wyglądzie" to autentycznie mogę napisać już epopeję :loveu: miałam mijanko w lesie z dwoma typkami z cyklu "nie mam mózgu", prowadzili coś astowatego, ale o staficzym wzroście, Pat się wzburzył z daleka, więc zeszłam w krzaki i ćwiczę z psem odwracanie uwagi, pokazuję mu piłkę, itd., oczywiście ten niby-staff zaczyna lecieć w naszą stronę, bo był luzem, a jakże..

..krzyczę do gościa - 'czy może pan go zabrać?' - zero reakcji, pies miał bliżej mi nieznane zamiary, nie umiałam ocenić, czy chce się dziko bawić, czy to jest podszyte agresją, bo miał sztywny ogon i ogólnie wyglądał na wariata, więc asekuracyjnie zasłaniałam szczekającego Patryka (bo już się zbiesił na całego), krzyczę więc drugi raz - MOŻE PAN GO ZAPIĄĆ NA SMYCZ? , reakcja żadna :roll:
okazało się, że staff chyba miał jednak szemrane zamiary, bo nastroszył się i obchodził mnie naokoło, próbując dostać się do Patryka, wtedy pękłam i wydarłam ryj do gości - MOŻE KTOŚ GO K** ZAPIĄĆ?!

jeden młotek wziął tego psa za obrożę, a drugi do niego rzecze, patrząc na mnie - "dobra, weź zapnij, bo po matkę pójdzie..." :loveu: z taką wybitną ironią :loveu:

już mi się nie chciało odgryzać, ale litości :roll: (mam 24 lata :cool3:)[/QUOTE]

Taa, prędzej na policję zadzwoni, a nie po matkę :cool3: Co za bezmózgi totalne...

Posted

to nie było na poważnie, to był raczej taki przytyk, jak dzieciaki sobie w podstawówce robiły, typu "buu, beksa, idź po mamę" :loveu: chyba muszę się szybciej pomarszczyć, bo takich "gówniarskich przytyków" miałam o wiele więcej, nie tylko w psich sytuacjach :diabloti:

Posted

Mam takiego miśka, 6 kg ala pudel czy coś :lol: Ostatnio mi dziewczyna powiedziała ,że to Labladoodle amerykański miniaturowy. Może być ;)

Posted

[quote name='Pani Profesor']to nie było na poważnie, to był raczej taki przytyk, jak dzieciaki sobie w podstawówce robiły, typu "buu, beksa, idź po mamę" :loveu: chyba muszę się szybciej pomarszczyć, bo takich "gówniarskich przytyków" miałam o wiele więcej, nie tylko w psich sytuacjach :diabloti:[/QUOTE]

Ja też, nie martw się, też mam 24, wyglądam na 15-16 ;) To mi nie pomaga przy interwencjach, zawsze od pijaczyn i patologii dowiaduję się, że jestem głupią gówniarą i nie będę im mówić, co mają robić. Moją mamę bardziej szanują.

[B]Ley[/B] - a, to Twoje maleństwo choćby chciało, to by nie dało rady krzywdy zrobić, może chomikowi :cool3:

Posted

[quote name='zmierzchnica']Ja też, nie martw się, też mam 24, wyglądam na 15-16 ;) To mi nie pomaga przy interwencjach, zawsze od pijaczyn i patologii dowiaduję się, że jestem głupią gówniarą i nie będę im mówić, co mają robić. Moją mamę bardziej szanują.
[/QUOTE]

jak jak wylazę [I]saute, [/I]bez mejkapu, w dresikach i adidaskach, to też można mi spokojnie przywalić 16 ;)

[quote name='gops']Jakby chciał to by dał rade , mój pudel miał k.6 kg i zabił mojego chomika dzungalskiego :roll:[/QUOTE]

właśnie, co tu ma waga do rzeczy? mój pies się nie chrzani z małymi zwierzątkami, zarżnął już wielką ropuchę, nornicę i jeszcze coś tajemniczego, czego nie zlokalizowałam, ale pisnęło i chrupnęło w krzakach :roll:. chomik by przetrwał u mnie tyle, na ile miałby skomplikowany mechanizm w klatce :diabloti:

Posted

No to ja się pochwalę, że kiedyś mój żon usłyszał na spacerze od zaprzyjaźnionego psiarza, że pan często spotyka Pyzę na spacerach z jego córką. Czyli ze mną :loveu: A żon jest ode mnie starszy trzy lata :evil_lol:

Posted

[quote name='Pani Profesor']
właśnie, co tu ma waga do rzeczy? mój pies się nie chrzani z małymi zwierzątkami, zarżnął już wielką ropuchę, nornicę i jeszcze coś tajemniczego, czego nie zlokalizowałam, ale pisnęło i chrupnęło w krzakach :roll:. chomik by przetrwał u mnie tyle, na ile miałby skomplikowany mechanizm w klatce :diabloti:[/QUOTE]
Nie chodzi o wagę czy wielkość, bo taki pies i cziłke czy małego yorasa może zagryźć jakby chciał-chyba.:diabloti:Ale o zapędy, właśnie mój ani żaby ani nornicy ,by nie "zarżnął' bo żaden z niego myśliwy. [SIZE=1]Myszki miałam to ładnie pilnował jak były wypuszczane , kompletnie nie traktował jak ofiary. [/SIZE][SIZE=2][/SIZE]

Posted

[quote name='Sowroneczka']No to ja się pochwalę, że kiedyś mój żon usłyszał na spacerze od zaprzyjaźnionego psiarza, że pan często spotyka Pyzę na spacerach z jego córką. Czyli ze mną :loveu: A żon jest ode mnie starszy trzy lata :evil_lol:[/QUOTE]

[quote name='motyleqq']no kiedyś pewien pan, którego suczka była przyjaciółką mojej suczki, jak spotkał mojego TŻ na spacerze, to się zapytał, gdzie jest siostra :diabloti:[/QUOTE]

[quote name='Sowroneczka']Widać wszystkie jesteśmy piękne i młode :loveu: To te spacery tak nam służą :)[/QUOTE]


ja z chrześniaczką TŻ-ta i jej siostrą (3 i 6 lat - chyba :D) wyglądam, jakbym była ich starszą siostrą (wszystkie blondynki, odkąd rozjaśniłam włosy to mi jeszcze z trzy lata ubyło), a na ulicy z młodszą wyglądam jak z siostrą, ewentualnie jak gimnazjalistka z dzieckiem z wpadki :loveu: jakbym miała pchać swój wózek z osobistą dzidzią, to by mnie staruszki mordowały wzrokiem :cool3:

[quote name='Ley']Nie chodzi o wagę czy wielkość, bo taki pies i cziłke czy małego yorasa może zagryźć jakby chciał-chyba.:diabloti:Ale o zapędy, właśnie mój ani żaby ani nornicy ,by nie "zarżnął' bo żaden z niego myśliwy. [SIZE=1]Myszki miałam to ładnie pilnował jak były wypuszczane , kompletnie nie traktował jak ofiary. [/SIZE][/QUOTE]

no to fajnie, że masz takie zaufanie do swojego psa, bo ja swojemu 'ufam' na tyle, żeby wiedzieć, że nic mniejszego nie może zostać w jego towarzystwie bez opieki :cool3: (a po tym jak wyskoczył na konia i dziką wietnamską świnię,to powinnam wysnuć wniosek,że w ogóle nie można go zostawić przy NICZYM żywym samego :D)

Posted

[quote name='Ley']Nie chodzi o wagę czy wielkość, bo taki pies i cziłke czy małego yorasa może zagryźć jakby chciał-chyba.:diabloti:Ale o zapędy, właśnie mój ani żaby ani nornicy ,by nie "zarżnął' bo żaden z niego myśliwy. [SIZE=1]Myszki miałam to ładnie pilnował jak były wypuszczane , kompletnie nie traktował jak ofiary. [/SIZE][/QUOTE]

Taaa, Twój piesek 6 kg by nie zabił, więc młody jajeczny samiec ttb, który od dłuższego czasu jest cięty na burzącego się burka też nie może :evil_lol:
Nas tak dorwał ast, jak wyprowadzałam psa rodziny jak miałam 13 lat. Okazało się, że Filip (coś jak mniejszy labek) rzucał się za każdym razem na tego asta, ale on był zawsze albo za płotem, albo na smyczy. Jak miał okazję to mu pokazał wyraźnie kto tu kogo może ustawiać i wcale mnie jego zachowanie nie zdziwiło. Są psy, które nie lubą, jak jakieś niewychowane burki próbują im coś udowodnić.

Posted

A mój 5 kg pies (tak dla porównania :lol:) próbował zjeść kurę (w zasadzie próbuje zawsze, gdy ma okazję) i naszą mysz też próbował, ale Stefan (mysz w sensie) wpieprzył mu przez kraty i się skończyło na popiskiwaniu ;) Na małe stworzonka jest cięty, ale usłuchany - wyraźne zabronienie sprawia, że przestaje przypuszczać atak. Kiedyś próbował zapolować na yorka takiego może 1 kg - na szczęścia na czas zauważyłam. Chyba po prostu nie uznał go za psa z daleka, w wysokiej trawie. Wszelkie myszy, krety - wyczuje i próbuje wykopać. Sam nigdy nie zaczyna konfliktu i zwykle też ustępuje w przypadku takowego, ale jak któryś pies mu wybitnie nie przypadnie do gustu i jest totalnie upierdliwy dłuższy czas - bardzo sprawnie próbuje go unicestwić. Ot - to po prostu pies z konkretnymi cechami rasowymi.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...