Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

Beatrx napisał(a):
juz mu wrzuciłam ten link, zero odzewu z jego strony;)

aaa nie czytałam kilka stron wstecz tylko ostatnie posty.
Szkoda, że nie dociera, bo świrów którzy zabijają psy ot tak jest naprawdę sporo i byle pretekst dla nich jest powodem do tego i to może spotkać wlaśnie takiego podbiegającego do wszystkich pieska.

Posted (edited)

Mam sukę, która ma podobny problem (bo tak to traktuje) - chce przywitać się z KAŻDYM psem


mój pies nie ma takiego problemu. tłumaczyłem to już kilka razy i po raz kolejny tłumaczę to tutaj:#18249
no ale że "kółko wzajemnej adoracji" nie rozumie co czyta i zamiast tego snuje jakieś absurdalne wyobrażenia z którymi potem zażarcie "dyskutuje" to ja naprawdę nic nie poradzę.

a mój pies jest wykastrowany i spokojny. wielokrotnie był już atakowany przez biegające luzem psy ale w takich sytuacjach nie reaguje agresją tylko ucieka, odbiega kawałek i idzie sobie dalej wąchać krzaczki bardzo rzadko mogę go zobaczyć choćby minimalnie zjeżonego. nawiasem mówiąc to właśnie dlatego jest puszczany zupełnie luźno.
trzy powody:

1 bo jest posłuszny i jak go wołam to przybiega,
2 bo jest spokojny i nie atakuje nawet jak sam zostanie zaatakowany więc nie boję się że zrobi krzywdę jakiemuś małemu szczekaczowi,
3 bo jest szybki i silny na tyle że mało jest psów które mogły by mu zrobić krzywdę nawet gdyby bardzo chciały więc nie boję się o niego.

Edited by spike1975
Posted

spike1975 napisał(a):
mój pies nie ma takiego problemu. tłumaczyłem to już kilka razy i po raz kolejny tłumaczę to tutaj:#18249
no ale że "kółko wzajemnej adoracji" nie rozumie co czyta i zamiast tego snuje jakieś absurdalne wyobrażenia z którymi potem zażarcie "dyskutuje" to ja naprawdę nic nie poradzę.

uwierz mi, że gdyby podbiegl do mojego poprzedniego psa - mieszaniec dobermana - to nie wiem czy coś by z niego zostało, a jak by coś zostało to Ty byś dostał taki opierd*l ode mnie że byś nie wyszedł z podziwu, serio. Do tego nie obyłoby się bez SM. Bo ja swojego agresywnego psa miałam na smyczy i często w kagańcu, ale za głupotę innych co to uważają, że ich piesek musi radośnie popląsać między obcymi pieskami to nie odpowiadałam.

Posted

spike1975, mój pies się boi podbiegaczy i kompletnie go nie obchodzi, jakie mają zamiary. Jeden taki wybryk na jednym spacerze psuje część mojej pracy nad jego lękami. Inna sytuacja, w której podbieganie do obcych psów jest bardzo niefajne, to szkolenie, w którym podbiegacz przeszkadza. Każdy, zanim pozwoli swojemu psu na zapoznanie się z innym powinien upewnić się, że jego pies jest mile widziany...

Posted

Do zacieczkowanych suk też pozwalasz podbiegać?


ja edytuję posty bo nie chcę pisać jednego pod drugim. to często jest zabronione na forach. ale to jednak nie jest najwygodniejsze. w ostatnio zedytowanym pisałem że jest wykastrowany. nie bardzo go interesują suki z cieczką.

Posted

uwierz mi, że gdyby podbiegl do mojego poprzedniego psa - mieszaniec dobermana - to nie wiem czy coś by z niego zostało,


dobrze, jak zobaczę kiedyś ciebie z twoim poprzednim psem to na pewno go odwołam.

mój pies się boi podbiegaczy i kompletnie go nie obchodzi, jakie mają zamiary.


ciebie też, chociaż ty akurat nie masz racji. on się świetnie dogaduje z "nieśmiałymi" psami.

Posted

spike1975 napisał(a):
ja edytuję posty bo nie chcę pisać jednego pod drugim. to często jest zabronione na forach. ale to jednak nie jest najwygodniejsze. w ostatnio zedytowanym pisałem że jest wykastrowany. nie bardzo go interesują suki z cieczką.

To znaczy wogóle czy "nie bardzo"?

Posted

interesuje się nimi tak jak interesuje się innymi psami, czasami się zainteresuje, czasami oleje. ale nie pobudzają go tak jak normalnego psa i nie ma mowy zeby gdzieś tam za taką suką poleciał.

Posted

to jest pytanie podchwytliwe ale generalnie na taką odległość z jakiej mogę go skutecznie przywołać. on się zresztą sam pilnuje więc jak odbiega dalej to tylko muszę od czasu do czasu zawołać zeby miał orientację gdzie jestem. no ale oczywiście na inną odległość odbiega na osiedlowych trawnikach, na inną po łące a na inną w lesie. kryterium jest moje osobiste odczucie rodzaju "czyś ty kolego nie za daleko trochę poleciał"?

Posted

pytanie jest podchwytliwe bo to są bardzo różne odległości. idę sobie parkową alejką a z jednej strony jest stare boisko to odbiega z 50 metrów a z drugiej strony jest lasek więc jak wbiegnie sobie w ten lasek to mi znika z oczu po 15-20 metrach więc go zawracam. a to jest to samo miejsce. tak samo na osiedlu. jak idziemy między blokami to maksymalnie kilkanaście metrów a zwykle do 10 bo idzie sobie trawnikiem wzdłuż chodnika, ale jak idziemy na taki duży trawnik a on znajdzie kumpla do ganiania to gania i ze 30 metrów ode mnie. a to samo osiedle. a jak idziemy chodnikiem i chcę żeby szedł koło mnie to idzie w odległości 0,5 metra i też jest dobrze.
po prostu zależy od okoliczności.

Posted

ale twój pies nie musi podbiegać do KAŻDEGO psa wystarczy że będzie to ten jeden na sto i okaże się nieodpowiedni....:roll:


no to tak samo jak i każdy z nas może na swojej drodze spotkać jakiegoś psychola który mu wsadzi nóż pod żebra. ale czy to powód żeby uciekać od ludzi na ulicy bo się mogą okazać psycholami? przesadzacie z tą ostrożnością.

Posted

badmasi napisał(a):
Wiesz jeszcze jedna rzecz mnie interesuje. Jak pozwalasz oddalać się psu to na jaką odległość?


Moja Figa oddala się max jakieś 2-3 metry. Dodatkowo zatrzymuje się na komendę przed ulicą, na zakretach. Jak widzę innego psa na horyzoncie to odwołuje, no chyba że psy się przyjaźnią.
Wkurza mnie jak idę na trening agility czy frisbee to ludzie nie zawsze racza zapiąć swoje kurduple (i nie tylko) i przeszkadzaj mojemu psu.
Mój pies nie akceptuje każdego psa i zdaję sobie z tego sprawę. JeślI nigdy nie założyłam jej kaganca. Ludzie czeso się dziwią że jak ich pies podlatuje do spuszczonej mojej suni
Mojej luzem z zabawka, to moja broni a więc rzuca się. I mają do mnie pretensje. a widać z daleka ze ma zabawkę bo jej rzucam, bo szczeka, wyrywa trawę...

Sorry za błędy ale pisanie na komórce jest ciężkie i do dupy przy dłuższych wypowiedziach.

Posted

ciekawe co byście powiedzieli na wypadek ktory zdarzył mi się jakiś może miesiąc czy dwa temu. rzucałem mojemu psu piłkę, on tak średnio lubi przynosić piłki, zwykle po 2-3 razach mu się nudzi i zostawia ją albo trochę pogryzie i zostawi, no i wtedy pojawił się inny pies. niezupełnie obcy bo go widywałem już w parku ale właściciela nie znałem. no i cap za tę leżącą piłkę. zabrał i uciekł. no to ja za nim. pojawiła się właścicielka i mi mówi że teraz to się mu tej piłki odebrać nie da, że może później jak jej się uda to mi przyniesie. albo następnym razem jak się spotkamy. no i przyniosła mi za jakieś parę minut, jakoś mu odebrała. ale dopiero co kupiona piłka była w znacznym stopniu zeżarta.
jak was znam to chyba byście tu jej taki sabat urządziły że przez parę stron byście po niej jeździły że "nie ma kontroli nad psem" i inne takie.
to prawda, nie za bardzo miała. a skoro dla was takim powodem do histerii jest sam fakt że jakiś pies do was podbiegnie to jakby jeszcze zabrał wam piłkę to by chyba forumowy lincz nastąpił.

Posted

spike1975 napisał(a):
pytanie jest podchwytliwe bo to są bardzo różne odległości. idę sobie parkową alejką a z jednej strony jest stare boisko to odbiega z 50 metrów a z drugiej strony jest lasek więc jak wbiegnie sobie w ten lasek to mi znika z oczu po 15-20 metrach więc go zawracam. a to jest to samo miejsce. tak samo na osiedlu. jak idziemy między blokami to maksymalnie kilkanaście metrów a zwykle do 10 bo idzie sobie trawnikiem wzdłuż chodnika, ale jak idziemy na taki duży trawnik a on znajdzie kumpla do ganiania to gania i ze 30 metrów ode mnie. a to samo osiedle. a jak idziemy chodnikiem i chcę żeby szedł koło mnie to idzie w odległości 0,5 metra i też jest dobrze.
po prostu zależy od okoliczności.

Moje psy jak idą luzem na osiedlu czy w parku to mogą się oddalić wyłącznie na odległość 2m. Dla mnie osobiści pies oddalający się na większą odległość i nie będąc w trybie pracy jest poza kontrolą.

Posted

no i co taki pies ma z tego spaceru skoro drepcze za panem w odległości 2 metrów?
no chyba że uprawiasz z spem jakiś sport i codziennie trenujecie bo inaczej to mordęga. jak taki ma rozładować energię, wybiegać się?

Posted

spike1975 napisał(a):
ciekawe co byście powiedzieli na wypadek ktory zdarzył mi się jakiś może miesiąc czy dwa temu. rzucałem mojemu psu piłkę, on tak średnio lubi przynosić piłki, zwykle po 2-3 razach mu się nudzi i zostawia ją albo trochę pogryzie i zostawi, no i wtedy pojawił się inny pies. niezupełnie obcy bo go widywałem już w parku ale właściciela nie znałem. no i cap za tę leżącą piłkę. zabrał i uciekł. no to ja za nim. pojawiła się właścicielka i mi mówi że teraz to się mu tej piłki odebrać nie da, że może później jak jej się uda to mi przyniesie. albo następnym razem jak się spotkamy. no i przyniosła mi za jakieś parę minut, jakoś mu odebrała. ale dopiero co kupiona piłka była w znacznym stopniu zeżarta.
jak was znam to chyba byście tu jej taki sabat urządziły że przez parę stron byście po niej jeździły że "nie ma kontroli nad psem" i inne takie.
to prawda, nie za bardzo miała. a skoro dla was takim powodem do histerii jest sam fakt że jakiś pies do was podbiegnie to jakby jeszcze zabrał wam piłkę to by chyba forumowy lincz nastąpił.

Ja bym nie tragizowała jeśli chodzi o tanią piłkę w stylu "jeżyk". W przypadku dobrej piłki do aportu i szarpania bym się wkurzyła. W przypadku frisbee, które muszę zamawiać i mam zawsze nowiutki komplet ok. 10 dysków wymieniany raz w roku to bym kazała zwrócić pieniądze jeśli dysk byłby pogryziony.

Posted

spike1975 napisał(a):
no i co taki pies ma z tego spaceru skoro drepcze za panem w odległości 2 metrów?

Dla psa nie ma różnicy czy idzie w odległości 2 m czy 10 m a dla właściciela i otoczenia to zasadnicza różnica.

Posted (edited)

spike1975 napisał(a):
mój pies nie ma takiego problemu. tłumaczyłem to już kilka razy i po raz kolejny tłumaczę to tutaj:#18249
no ale że "kółko wzajemnej adoracji" nie rozumie co czyta i zamiast tego snuje jakieś absurdalne wyobrażenia z którymi potem zażarcie "dyskutuje" to ja naprawdę nic nie poradzę.


Napisałam "podobny", a nie identyczny problem - również radzę poćwiczyć czytanie ze zrozumieniem. To, że twój pies podbiega do wybranych psiaków niewiele zmienia... Tak samo może stać mu się krzywda i pretensje możesz mieć wtedy tylko do siebie. Jeżeli nie rozumiesz dlaczego suka w cieczce, nie zawsze jest "przeciętnym psem" to również radzę się doszkolić w sprawach psiej fizjologii i behawioru. Suka w cieczce, (która nie jest w dniach do krycia) może być bardziej pobudzona, czy nawet agresywna - moja suka nie pozwala się nawet zajść od tyłu - jest przewrażliwiona i kłapie zębami. Nie wspomnę o tym, że suka w okolicy cieczki + drugi pies może równać się przerobienie konkurenta na tatara - nawet jak jeden będzie wykastrowany.
Uważam, że żaden normalny pies nie zeżre drugiego PRZYJAZNEGO i uległego kumpla, za samo przywitanie się. Co nie zmienia faktu, że jest SPORO psów, które tak właśnie zrobią. Nie wiem czy masz już jakieś negatywne doświadczenia w tym temacie, oraz jak duże doświadczenie masz ogólnie z psami. Mój mega przyjazny pies został pogryziony przez drugiego, który nie potrafił odczytać psiego języka - mój leżał z brzuchem na wierzchu, koła wywalone do góry, totalnie uległa pozycja - a owczarek gryzł go po tyłku, szarpał i niczym się nie przejmował. Traf na takiego psa, a gadanie, że twój piesek jest miły i przyjacielski w niczym ci nie pomoże gdy będziesz zakopywać psa w ogródku.

Mam podobnego psa na swoim osiedlu. Spora, owczarkowata suka - jej właścicielka zawsze ma wszystko gdzieś, pies nie zna pojęcia smycz. Do tego pani jest przekonana, że jej pies jest szaaalenie przyjacielski! Kilka razy opieprzyłam ową panią, która raczej nie ma pojęcia o psach - uważa, że skoro jej suka podbiega napięta, najeżona, z ogonem w górze do innych psów - to baardzo przyjazne przywitanie. Raz pozwoliłam przywitać się jej z moją suką, efektem było warczenie i próba dominacji przez kłapanie i przygniatanie mojej suki do betonu - świetna zabawa jak twierdzi właścicielka.

Edited by Talagia
Posted

spike1975 napisał(a):
ciekawe co byście powiedzieli na wypadek ktory zdarzył mi się jakiś może miesiąc czy dwa temu. rzucałem mojemu psu piłkę, on tak średnio lubi przynosić piłki, zwykle po 2-3 razach mu się nudzi i zostawia ją albo trochę pogryzie i zostawi, no i wtedy pojawił się inny pies. niezupełnie obcy bo go widywałem już w parku ale właściciela nie znałem. no i cap za tę leżącą piłkę. zabrał i uciekł. no to ja za nim. pojawiła się właścicielka i mi mówi że teraz to się mu tej piłki odebrać nie da, że może później jak jej się uda to mi przyniesie. albo następnym razem jak się spotkamy. no i przyniosła mi za jakieś parę minut, jakoś mu odebrała. ale dopiero co kupiona piłka była w znacznym stopniu zeżarta.
jak was znam to chyba byście tu jej taki sabat urządziły że przez parę stron byście po niej jeździły że "nie ma kontroli nad psem" i inne takie.
to prawda, nie za bardzo miała. a skoro dla was takim powodem do histerii jest sam fakt że jakiś pies do was podbiegnie to jakby jeszcze zabrał wam piłkę to by chyba forumowy lincz nastąpił.


Chyba uczestniczymy w innej dyskusji, bo ja tu histerii nie widzę, chyba że z twojej strony:lol:. Większość z nas, jak tu niektóre osoby zaznaczyły, nie robi wielkiego halo jeśli zdarzy się jakiemuś psu podbiec, w końcu nie myli się ten, co nic nie robi. Próbujemy ci poprostu wytłumaczyć, że twoje beztroskie: "mój piesio może podchodzić do jakiego tylko psa zechce" jest przejawem braku poszanowania dla prywatności innego właściciela psa i przede wszystkim braku kultury spacerowej.

Posted

Dla psa nie ma różnicy czy idzie w odległości 2 m czy 10 m a dla właściciela i otoczenia to zasadnicza różnica.


no chyba nie wiesz o czym mówisz. oczywiście gdyby to uznać tylko za sprawę odległości to jasne że nie ma. nawet bliżej to lepiej. ale jak mój pies odbiega to po to właśnie żeby obwąchac jakiś krzak, pokopać jakąś dziurę, pogonic za wiewiórką, wywęszyć coś w trawie, pobiec to tu to tam i wrócić do mnie z wywalonym jęzorem. to nie jest tak że on sobie tylko idzie, to faktycznie nie miało by żadnego sensu. a tego wszystkiego nie mógłby zrobić gdyby miał być ode mnie 2 metry.

bo ja tu histerii nie widzę


widocznie jesteś mało spostrzegawcza. albo może idź do lekarza od oczu.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...