Jump to content
Dogomania

Madie

Members
  • Posts

    2372
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    5

Everything posted by Madie

  1. Na spokojnie. Kotki po kąpieli (umazane kupą od pasa w dół i straszliwie cuchnące) - siedzą w łazience przy kaloryferze. Kuweta, kocyki, miseczki. Dziewczyny śliczne i bardzo obsługiwalne. Zostały umyte, wytarte, obcięte pazury, zajrzałam do uszu - brudek albo świerzb. Żadna nawet nie syknęła. W kuwecie z nocy sioo i kupy (rzadsza, cuchnące) i jedno siku na ręczniczek. Z jedzenia mało zniknęło, więc oprócz TOTW postawiłam miseczkę z karmą dla kociąt. Jak do wieczora nic nie zejdzie dam im po saszetce. Najodważniejsza jest jedna z buraś i czarnulka, najmniej wycofana whiskasowa. Przenoszone osobno strasznie krzyczą za sobą.
  2. Wow! Supersprawa! Dziewczyny działajcie, na pewno znajdzie się organizacja, która użyczy konta.
  3. Też się zgadzam. Nowe domy będą z nich miały wielką pociechę
  4. Podeślę grosza, ale niestety dopiero w listpadzie:/
  5. Doro, te szczenięta powinny być jeszcze przy suce z 6 tygodni...Jeśli kobita zgodzi sie je zostawić tyle i potem oddac na zabieg to sfinansuję sterylizację suki.
  6. Wysłałam 30kg nienajgorszej karmy. Powinna być najpóżniej w środę. Ztymi psiakami Doro, ile one mają?
  7. Miała swój mały cud, miała też dzięki Tobie. Cieszyła się dotykiem kochanych rąk, miała własne łóźko pewie i było jej dobrze. <*>
  8. Aktualnie jestem w szpitalu, ale do poniedzialku wychodze. Deklaruje sie opłacić Bluusiowi karme na poczatek na 1-wszy miesiac
  9. Rozumiem.Ja.niestety nie mogę narażać Radka na jakiekolwiek wizyty u weta teraz po chorobie. Dmuchamy na zimne. Podtrzymuje deklaracje opłaty za przetrzymanie kotki w lecznicy jeśli zdecydujecie się na sterylkę.
  10. Doro, jak obiecałam pomogę przy kotkach,ale pod tymi samymi warunkami,co zawsze. Kotki u tej Pani muszą zostać wysterylizowane, wszystkie i to szybko. I nie jest to jakaś z mojej strony złośliwość. Po prostu za chwilę będzie ich tam znów 5 i potem znowu i znowu... Zobacz ile tych kotek jest, może ktoś pożyczy klatkę-łapkę? Może powszechna sterylizacja pomoże? Ja na dobry początek pokryję koszt przetrzymania jednej z nich. Ponawiam też pytanieo ilość `Waszych` kotów w lecznicy
  11. Dopytam, ile maluchów jest do adopcji z lecznicy? I odnośnie dziewczyn, które mają do mnie przyjechać - co z mamusią? Będzie wysterylizowana? Inaczej to robota głupiego...
  12. Nie ma sprawy Alu, mnie tez długo nie było z powodów różnych... Myślałam, że Wam coś we wrześniu pomogę, ale mój Radek się rozłożył totalnie na zapalenie trzustki i pół wypłaty z głowy... Natomiast na pewno coś w październiku wyślę.
  13. Pies przyjechał do nich z dosłownie drugiego końca Francji, więc niestety raczej pomocy blisko mieć nie będą.
  14. Jestem po wstępnej rozmowie z Jamorem, jeśli moja siostra się z nim dogada to pies zaraz po kwarantannie (teraz nie ma prawa go wywieźć przez 2 tygodnie z kraju) rusza do Polski na "przegląd". Jest także umówiona na rozmowę z hodowcą. Jeśli Jamor powie, że pies nie nadaje się do powrotu zapewne po szkoleniu trafi do mnie (dom bez dzieci ze szkolącymi się dużymi sukami). Natomiast siostra nie chce go oddawać. A Tobie przyznaję rację - uważam, ze on ma za mało bodźców, ruchu i wyzwań i po prostu mu odwala. Ale tego już nie będę tu komentować.
  15. Obdzwonili wszystkich okolicznych treserów - nikt nie podejmuje się przyjazdu. Siostra dzwoni właśnie do szkoleniowca i hodowcy, będzie także dzwoniła do Jamora. Im zależy na psie, jak będzie trzeba to przewiozą do Polski.
  16. Czi-czi to niezupełnie tak. Pies został wzięty w wieku 1,5 roku z hodowli, która zajmuje się od razu szkoleniem. Tzn hodowcy przyjmują "zamówienie" na konkretnego psa i w taki sposób przez ponad rok go szkolą. Ich psy służą w strażach granicznych, policji, tropią itd itd. Więc jak pies trafił do mojej rodziny był już "ułożony" i po szkoleniu. Pierwszy rok nie było żadnych problemów. Pojawiło się dziecko - są zdjęcia psa i dziecka na wspólnym kocyku. Siostrzenica mogła robić z psem wszystko (co nie oznacza, że było jej na to pozwalane), potem siostra miała mniej czasu bo zaszła w drugą ciążę - przeleżaną w szpitalu. I pies został trochę samopas sobie pozostawiony. Mój siostrzec ma teraz pół roku, siostrzenica 2 lata i to właśnie ją pies ściągnął z krzesełka. Wydaje mi się, że mogło pójść o jedzenie. Podejrzewam, że Młoda jadła, coś jej upadło albo zrobiła w oczach psa coś co spowodowało, że zaatakował. Dodam, że nie uważam tego za żadne usprawiedliwienie. Po prostu tłumaczę jak to zostało mi opisane. edit: Dodam jeszcze, że do tej pory pies zachowywał się w stosunku do dziecka dość opiekuńczo. Pamiętam sytuację z kwietnia, kiedy byliśmy z TZtem na miejscu. Moja siostrzenica bawiła się przy zamkniętych drzwiach balkonowych, pies był na zewnątrz. O ile ja zostałam przez psa zaakceptowana natychmiastowo, mój tż musiał trochę popracować nad tym. Bawiłam się z dzieckiem, a potem poszłam po jedzenie dla młodej. Poprosiłam TŻ'ta żeby podał mi małą i on nachylił się nad dzieckiem. W tym momencie pies siedzacy przy drzwiach odbił się od nich ze szczekiem i warkotem. Siostra wspominała, że pies reaguje nerowow na gwałtowne ruchy obcych osób wobec dziecka - szczególnie mężczyzn. Pamiętam też, że pies miał chorą łapę. Naderwał sobie pazur. Młoda uraziła mu tę łapę (nadepnęła) - pies warknął i po prostu zmienił miejsce leżenia. Więc jakby nic wcześniej nie wskazywało, że dziecku może cokolwiek zagrażać. Nigdy nie było także jakichkolwiek oznak agresji w sosunku co do stałych mieszkańców domu. W żadnej sytuacji.
  17. Mogę się podpiąć pod temat? Bardzo podobny... Ktoś w rodzinie ma psa, 3-letni owczarek niemiecki (legalna hodowla), pies po tresurze z certyfikatami (posłuszeństwo , IPO), raz w miesiącu jeździ na szkolenia "przypominające". Wczoraj pies rzucił się na małe dziecko, ściągnął je z fotelika za głowę (sic!) i poszarpał. Dzieciak w szpitalu (krew się lała, ale szwów nie zakładali). Pies ogólnie stróżujący i po to został kupiony, uznaje jednego Pana (akurat nie było w domu). Podobno dziecko nic nie zrobiło, siedziało w foteliku. Wszystko trwało ułamki sekund więc tak naprawdę nie wiadomo co się stało. Gorzej, że psa było bardzo ciężko od dziecka odciągnąć - warczenie, szczerzenie zębów, rzucanie się. A teraz garść faktów: pies niekastrowany, mieszka w kojcu. Ma do dyspozycji kilka hektarów "do pilnowania". Wpuszczany do domu, z dziećmi styczność miał na bieżąco. Ogólnie zdrowy (niedomagają stawy), agresywny do innych psów, bardzo mocny popęd stróżowania. Zdarzyło mu się już "polować" na ludzi, nie wpuszcza po prostu nikogo na teren posesji, a jak już ktoś się pojawi to rzuca go na ziemie i przytrzymuje do pojawienia się właściciela. Zdarzyło mu się już pogryźć, poszarpać ludzi. Na spacery chodzi "od czasu do czasu" z racji braku czasu i jego agresji do napotkanych ludzi. Znam psa osobiście, jest ostry, piekielnie inteligentny, ale także zadziwiająco posłuszny - chociaż, na którymś spacerze samą mnie zdziwił (próbował wskoczyć na kierowcą przejeżdżającego samochodu tylko dlatego, że ten wyciągnął przez okno rękę). Ostatnimi czasy spędzał wiele czasu w kojcu, bo trwa remont domu i ekipa pracująca byłaby zagrożona. No i teraz powstaje pytanie. Właściciele niepokoją się o dzieci i boją się nawet spotkania pod kontrolą. Powiem więcej, pan domu zastanawia się nawet nad wydaniem psa, tym bardziej, że drugie dziecko zaczyna raczkować właśnie. To co ja poradziłam, to skontaktować się koniecznie ze szoleniowcem, znaleźc czas na spacery i szkolenie w trakcie nich, oraz nagradzać psa przy dziecku za spokojne zachowanie - to ostatnie już pewnie później. Ktoś, coś jeszcze? edit: pies mieszka za granicą
  18. Hej, odkopie trochę temat. Własnie wysłałam formularz do szkoły żeby zdobyc zawód Technika Weterynarii. Zawód zawodem, nie jest mi potrzebny, bo swoja prace lubię i jest opłacalna, ale z racji sporawej wiedzy i dużego przerobu zwierzaków na DT fajnie by było cos porobić w tym kierunku ;) No i znalazłam dwie lokalizacje, w Piasecznie i Warszawie. Wysłałam formularz, dzis oddzwonili, że wraz z kompletem dokumentów (swiadectwo LO i dowód osobisty) mam się udać niebawem na zapisanie się. I co najlepsze - zajęcia sa całkowicie bezpłatne. Żadnych wpisowych, zadnego czesnego - szkoła ma z MENem umowe podpisana + funduje Unia. Więc jakby ktoś był zainteresowany to będę zdawała relacje. :)
  19. Przeliczcie ile pies przejada tej karmy miesiecznie i zobacznie czy karmienie barfem Brata nie wyjdzie taniej. Ale do tego trzeba troche czasu i wiedzy...
×
×
  • Create New...