Jump to content
Dogomania

Nesiowata

Members
  • Posts

    26699
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    90

Everything posted by Nesiowata

  1. Zaglądam do pięknego rudzielca i jej rodzinki z życzeniami zdrowia i spokoju.
  2. Witamy w niedzielny poranek słoneczny choć jeszcze nie za bardzo gorący (oby tak zostało!). Cały wczorajszy dzień przeszedł mi na ni nie robieniu. Nawet przyjemne uczucie choć nie bardzo wiem kiedy nadrobię zaległości. Ale przydało mi się. Nawet telefon obierałam na leżąco choć nie należało to do zbyt wygodnych czynności. Ale przed wieczorem byłam już prawie "normalna". Po powrocie z zakupów byłam prawie bezsilna i w końcu poddałam się - po prostu położyłam się - trochę pospałam, trochę leżałam. Wstawałam tylko kiedy psy chciały wyjść. Mam nadzieję, że to już za mną. To chyba spóźniona reakcja na wcześniejsze upały. Chwilowo jest trochę odpoczynku od tej wściekłej temperatury więc już powinno być dobrze. Odpoczywajcie jak najwięcej bo każdy ma jakieś granice wytrzymałości.
  3. Ares znów dziś brykał jak polny konik! Nie wiem co jest tego powodem, ale trwało to dłużej niż poprzednim razem, nawet jeszcze w domu podskakiwał sobie. Nawet obecność kotów nie przeszkadzała mu.
  4. Ona nie jest bardzo zimna, jest chłodna. Ares do żadnych młodzików nie należy a bardzo chętnie leży cały. Neska też korzysta z maty (też nie jest taka młodziutka) choć rzadziej, czasem kładzie się obok. A kupiłam po reklamie Molly. Ona tez ma sporo staruszków i chętnie korzystają z tego wynalazku.
  5. Gdzieś już wrzucałam, ale proszę https://www.zooplus.pl/shop/psy/legowisko_dla_psa/termiczne/maty_chlodzace/354731?mkt_source=1432627&variantid=354731.4&gclid=EAIaIQobChMIp6CGkqGo8QIVQed3Ch2cyQVYEAQYASABEgLW8vD_BwE
  6. Dziś mam potwierdzenie Cushinga u Nesi, przyszły wyniki badań moczu z Niemiec. Niestety. Na poniedziałek będzie zamówiony lek. Jakoś musimy żyć.
  7. Mnie dziś udało się zrobić zakupy przed ulewnym deszczem. Dobrze, ze zdecydowałam się jechać wcześniej.. W ostatnim sklepie weszłam w słońcu a wyszłam właściwie wczesnym wieczorem. Kiedy dojechałam do domu - zaczynało kropić. Grzmiało nieźle, ale wszystko gdzieś daleko co jednak i tak było dla Lali wielkim zmartwieniem, nie mogła sobie znaleźć miejsca. Potem lunęło momentalnie. Już dawno nie ma śladu po tej wodzie z nieba.Znów upał i duchota. Tyle, że to podobno jeszcze nie koniec takich "atrakcji". Niedawno przyszedł sms z alertem. Trzymajcie się!
  8. Mogę tylko zazdrościć - dotąd ani kropli, mimo szumnych zapowiedzi.
  9. Udało mi się ''zdobyć" mocz Neski. Dosłownie zdobyć bo za diabła nie chciała dziś sikać, nawet nie chciała wychodzić z domu. No, ale jakoś udało się i nawet nie musiałam się zbytnio wysilać - po prostu podstawiłam jej miseczką i, o dziwo, nasikała.
  10. Oj, dawno tu nie było. Tzn, dawno nie pisałam choć na bieżąco czytam. Dziś wreszcie trochę chłodniejszy poranek, jest czym oddychać. Niewiele popadało, burze przeszły gdzieś bokiem choć Lala i tak swoje i tak przesiedziała pod biurkiem. Trzymajcie się zdrowo, oby trochę upały odpuściły!
  11. Niedawno zamawiałam u nich karmę w niedzielę a w poniedziałek rano pod bramą był kurier. Byłam zszokowana. A z innej beczki - Ares niedawno był na dworze, Teraz już opadła mgła, ale jak wyglądałam przez okno po 3 to była gęsta mgła. Jest bardzo przyjemnie ale ziemia strasznie parowała. A mnie chyba coś też zaczyna się przestawiać w głowie. Chłopak bardzo mnie rozczulił. Trochę podreptał, zrobił duże siusiu i nagle od bramy przybiegł do mnie w podskokach! To bł tak niespodziewany widok, ze chyba rozdziawiłam gębę z podziwu. To krótki odcinek ale jaki widok!
  12. Tak i byłyśmy choć Neska ze wszelkich sił wszystkimi łapami broniła się przed wyjściem z domu. W końcu wyjechała do kuchni przy użyciu smyczy szorując brzuchem podłogę. Później już zrezygnowana człapała powoli. Za wesoło to nie wygląda, jest nawet podejrzenie Cushinga. Wątroba powiększona ale na szczęście bez żadnych zmian ogniskowych, równomiernie, nadnercza powiększone też równomiernie, jakiś osad w pęcherzu (być może pozostałość po infekcji). Wszystko wskazuje na nadmierną produkcję kory nadnerczy. Chyba dobrze zapamiętałam wszystko. Zaczynamy od szczegółowego badania moczu. Mam nadzieję, że jakoś rano uda mi się złapać. Trochę to wszystko trwało, Neska by a bardzo i przestraszona, i zmęczona. Wyraźnie lepiej poczuła się stojąc na własnych łapach na podłodze.Nie mówiąc już, że widząc otwarte w gabinecie drzwi dziarsko rwała w tym kierunku. Jednym słowem - nadal nie ma nic pewnego choć coraz bardziej boję się o nią. Panujące teraz upały też zniekształcają ob jawy, które można zauważyć gołym okiem. Od kilku dni Nesia znacznie gorzej je, ale Lala robi to samo (a jej, na szczęście, nic nie dolega), zawsze piła sporo więc też nie potrafię powiedzieć czy pije więcej niż normalnie kiedy jest taki upał. Podobno pewne jest, ze nie było żadnego zatrucia choć tak na to liczyłam. Zobaczymy, co będzie dalej. Oby udało mi się jakoś złapać ten mocz bo nie chciałabym żeby lekarz sam pobierał. Choć tego chciałabym jej oszczędzić.
×
×
  • Create New...