Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 02/13/23 in all areas
-
Ostatnie dziesięć dni przed odejściem Dżekusia to dni radości przeplatanej z rozpaczą i świadomością że zbliża się to co nieuniknione. Radości z każdej najdrobniejszej oznaki oznaki mogącej zwiastować poprawę stanu zdrowia i nadziei, że jeszcze raz się uda. A za chwilę rozpaczy, kiedy do głosu dochodziła myśl przed którą się broniłam - że Go tracimy. Ostatnie dni to czas jeżdżenia do kliniki, prób leczenia - ale jak leczyć starość ? - zastrzyków, kroplówek, masaży, ale też czas spędzania wspólnie 24 godzin na dobę, czas całonocnego czuwania, przytulania, zapewniania że wszystko będzie dobrze, ale też głaskania w ciszy i patrzenia na siebie. Ostatnie 10 dni, to czas bycia razem, cały czas blisko, bez przerwy, jak to możliwe, że to wciąż za mało ? Dżekuś tak bardzo chciał być ciągle blisko, nawet - a może zwłaszcza przez te ostatnie dni - kiedy tracił równowagę i orientację - a gdy choć na chwilę znikałam mu z oczu, szedł za mną, a gdy nie potrafił wstać wołał mnie cichym poszczekiwaniem. A teraz Go nie ma, i wiem już, że nigdy nie pokocham żadnego psa tak jak Dżekusia, to była moja Psia Bratnia Dusza.9 points
-
3 points
-
2 points
-
Wciąż do mnie nie dociera, wszędzie widzę mojego Dżekusia, Jego roześmiany pyszczek i łobuzerskie spojrzenie, i wydaje mi się zaraz przybiegnie mnie witać z tą swoją zaraźliwą radością ... Taki był - radosny psi chłopiec, który mimo wieku i złych rzeczy których wcześniej doświadczył, zaufał jeszcze raz, pokochał swoich ludzi całym swoim psim sercem i cieszył się każdym dniem. Miał ogromną wolę życia która sprawiała, że mimo iż wiele razy był już na granicy Tęczowego Mostu, zawracał by być jeszcze z nami, by być ze mną ... Jednak nie tym razem. Choć walczyliśmy i kurczowo trzymałam się nadziei, to w pewnym momencie stało się jasne, że kolejne dni nie przyniosą cudu, a w miejsce radości życia pojawi się tylko niepotrzebne cierpienie ... I wtedy walka straciła sens. Dżekuś odszedł wśród ludzi których kochał i którzy Go kochali. Zasnął na swoim łóżku, na którym tak się lubił tarzać po przebudzeniu, na którym jadaliśmy w weekend śniadania. Na tym łóżku, wraz z Jego ostatnim oddechem skończyła się nasz wspólna droga, dalej poszedł już sam ...2 points
-
Wreszcie jedno dobre zakończenie tych corocznych sytuacji! Oby nie wyczerpała jeszcze tego limitu szczęścia A imię nie takie złe Latami tak mówiłem na psicę mojego brata bo sporo broiła Nadrobiłem zaległości od mojej ostatniej wizyty sprzed miesiąca. Wszystko przeczytałem i cieszę się, że jest znacznie więcej dobrych informacji niż tych złych A właściwie takich typowo złych to chyba nie ma wcale więc tylko się cieszyć! Niestety dla zdjęć od maarit już zabrakło mi lajków2 points
-
2 points
-
1 point
-
Przelałam 03.02. opłatę za pobyt Loli w styczniu w DT. Środki na ten cel otrzymałam od Figuni, która utrzymuje małą. Bardzo, bardzo dziękuję1 point
-
Maty węchowe są reklamowane jako rozwijające zmysł węchu. Ale psi węch jest setki tysięcy razy, lub nawet miliony, jak twierdzą niektórzy, silniejszy niż człowieka. Więc pies czuje zapach jedzenia z maty bez żadnego trudu, nie musi węszyć, aby znaleźć. Ja jestem już kiepsko widząca, ale nadal widzę smaczne jedzenie leżące przede mną na stole, a i pizzernię potrafię, przechodząc obok, rozpoznać po zapachu. Mata tzw węchowa nie uczy pracy węchowej - uczy szukać jedzenia na własną łapę w domu - i nie tylko. Rozsądny właściciel nie zostawia psu niczego w misce - podaje miskę i stoi obok, gdy pies je, dzięki temu pies kojarzy jedzenie z obecnością człowieka. Jeśli pies ma stale jedzenie w misce czy pozostawia się je w macie, pies zdobywa je sam i może, nie musi, ale może zacząć pilnować. W ten sposób mata uczy zdobywania jedzenia na własny sposób i zjadania wszystkiego, co się samemu znajdzie. Nie tylko w mieszkaniu, na spacerze także. A przecież znam niejednego psa, który wskakuje na stół, jeśli domownik zostawi coś na wierzchu. Nie ma sensu wzmacniać takich zachowań wkładając żarcie w matę węchową. Moje zwierzątko dostaje jedzenie ode mnie. Nie zostawiam nigdy smakołyków na śladzie, nie rozsypuję na ziemi. Nagradzam dopiero znalezienie przedmiotu o zapachu człowieka lub o podanym zapachu. W ten sposób ja dysponuję nagrodą; praca węchowa jest dla psa tak ciekawa jak dla dziecka oglądanie super bajki - nie musisz dawać dziecku ciastka, aby oglądało ulubione filmy. Moja suka szukała na spacerze dwudziestogroszówek i tak kochała tę pracę, że w domu pod moją nieobecność szukała nie żarcia, ale portmonetki, z portmonetki wydostawała monety i rozrzucała po dywanie; gdy wracałam, grzecznie warowała przy monetce, pokazując pyskiem, że znalazła. Oczywiście chwaliłam i nagradzałam. Gdybym zostawiała żarcie w macie, suczka na pewno prędzej czy później zaczęłaby otwierać lodówkę.1 point
-
Dochód z bazarku wyniósł 350 zł i kwotę tę przelałam dla kociaków na konto guccio.1 point
-
Również konto Gucia się zasiliło - ogromne Wam dzięki1 point
-
1 point
-
Pieniądze po Michu (366,69) już na koncie Melci. W imieniu Marty bardzo dziękuję. 🪻1 point
-
1 point
-
Zgodnie z zaproponowanym podziałem środków finansowych pozostałych po adopcji Mioha, przelałam na konto Fundacji ZEA 500,00 zł dla suni ze złamaną łapką. Po otrzymaniu, proszę o potwierdzenie tej kwoty na wątku Micha < L I N K >1 point
-
Kika ma niespożyte poklady energii. Pani Kasia napisała ze czasami włącza jej się turbodoladowanie i szaleje po domu. Dzisiaj rozpracowała legowisko.. Podpowiedziałam kong, gryzaki czy maty. Kika ma sporo ruchu. Pan z nią ćwiczy. Najbardziej przywołanie. Z kotkami wojny nie ma. Koty są zdziwione że nie mogą pobawic się z Kiką ale panstwo są ostrożni, bardzo spokojnie i ostrożnie przyzwyczajają zwierzaki do siebie. Kika przybrała na wadze. Pani Kasia jej gotuje.1 point
-
1 point
-
1 point
-
Termin zabiegu jest odwołany ze względu na jej bezpieczeństwo,Hania w każdej chwili może zadzwonić i się na niego umówić Lepiej jednak trochę odczekać bo naprawdę po stracie Frania i Puszka już byśmy nie przeżyły kolejnego nieszczęścia. Z drugiej strony jest on według okulistki bardziej potrzebny i pilny niż sterylizacja.Masakra jakaś....1 point
-
Nie ma już mojej Luizki. "Na pożegnanie nigdy nie ma odpowiedniego momentu. Na to nie można się przygotować…. Zawsze jest za wcześnie… Zbyt wcześnie, by utrzymać swoje serce w całości… jego część zawsze odchodzi z ostatnim biciem serca, które właśnie przestaje bić. Moje po raz kolejny uczy się bić na nowo. Odpuszczam. Rozpuszczam. Konfrontuję się z tym wszystkim. Nie uciekam. Jestem. Twarzą w twarz z pustką. Przez ostatnie dni nauczyła nas najtrudniejszego… że czasem trzeba świadomie zmierzyć się z cierpieniem i pozwolić po prostu odejść. " Minęły pierwsze godziny bez niej i jest strasznie To był ogromny zaszczyt być z nią przez te ostatnie lata tutaj w domu. Dała nam równie wiele jak zabrała ze sobą.1 point
-
Asiu, pozdrów od nas serdecznie rodziców i podziękuj z całego serca za dom dla Maszy. Sunia właśnie tak powinna spędzać swoje życie. Na kanapie, nie w schroniskowej klatce. Ona co prawda już u Anecik wylegiwała się jak dama, ale co własny dom, to własny dom. U Anecik za duża konkurencja do głaskania była1 point
-
Nie mamy tutaj takich ludzi...cytuje Dorę. ....dlatego właśnie kilkanaście lat temu byliśmy z mężem zawsze pomocni i tylko raz, na wiele razy mąż wziął pieniądze na transport.Przestalismy pomagać, po wielokrotnych słowach, że nikt Ci nie pomaga.Jednak wzięłam Puszkę na DT i płaciłam na nią. a teraz czytam znowu , że nie ma u nas takich ludzi.Zreszta pomaga też wiele ludzi naszych stron, ale nie będę się za nich wypowiadać. Zacznij doceniać ludzi dookoła, bo przykro to czytać.1 point
-
Dziś zrobiliśmy sobie małą wyprawę do lasu. Zadowolone psisko wygląda tak.1 point