Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 07/30/22 in all areas
-
Dziękuję Wam za opinie o preparatach, sama mam za każdym razem zgryz jak mam coś podać psu U Pręguska też trzeba ostrożnie, bo to starszy psiak i chyba niestety dość schorowany. Na razie nic mu nie podajemy, kupy z dziś, jutra i pojutrza p.Kasi zawiezie w poniedziałek do badania, a na kleszcze też jeszcze chwilę się wstrzymamy, bo za 2-3 dni będzie próba wykąpania psinka i zmycia syfu i smrodu schroniskowego. Na razie jeszcze p. Kasia nie chce go stresować, niech się trochę przyzwyczai do niej i miejsca. I wieści z dzisiaj są takie, że Pręgusek jest coraz śmielszy, coraz chętniej wychodzi na spacery, jest coraz ciekawszy otoczenia, nabiera chyba chęci do życia Pani Kasia twierdzi, że był na pewno kiedyś w domu, przy człowieku. Ładnie idzie przy nodze, zatrzymuje się gdy p. Kasia się zatrzyma. A dzisiaj na spacerze nawet brodził w strumyku Fajnie słucha się tych relacji. Piesio chyba powoli rozumie, że jego sytuacja się zmieniła5 points
-
Dziękuję bardzo że też chcecie pochować Shilę. Poprosiłam już Kasię żeby się tym zajęła. Wiem że to bardzo smutne, ja tak jeszcze wciąż myślę że przecież niby byłam przygotowana przecież wiedziałam jaki jest stan zdrowia Shiluni, już od tamtego roku, i że jest starsza i organizm ma wymęczony złym życiem i latami w schronisku oczywiście myśli że gdyby udało się ją wyciągnąć wcześniej :(, że może udałoby się coś z tym nowotworem zrobić, no ale Kokosek którego zabierałam przed nią bo wyglądał źle też by już długo nie wytrzymał :(, i że Shilutek żyje tak właściwie na kredyt i trzeba się cieszyć z każdego jej dobrego dnia, i potem jak zrobiło się gorzej i wiedziałam że jeśli jej czas się kończy to nie chcę jej męczyć tylko żeby odeszła kochana spokojna godnie bez bólu i stresu. A z drugiej strony chciałam żeby to życie miała jak najdłużej , że może jeszcze uda się to lato i może jeszcze następne ... ale mimo że rozum wiedział to jednak człowiek nigdy nie jest gotowy że to się właśnie stało Za jakiś czas popatrzę pewnie na życie Shiluni poza schroniskiem lepiej bo teraz mam smutek i żal do losu, ale najważniejsze że ona miała chociaż tę końcówkę życia dobrą, że czuła się kochana ważna - i kochana przez Nas tutaj Wszystkich . przez swoje opiekunki obie Kasie, i że mogła być zaopiekowana, bezpieczna, mieć pełny brzuszek, spacerować i wąchać trawkę do woli, spać na swoim posłanku, że nie czuła się samotna niczyja, BARDZO Wam wszytskim za to dziękuję ! Jest jeszcze jedna rzecz -pytanie - prośba może ktoś uzna że to za wcześnie ale myślę że Shilunia by tego chciała , żeby tak ją uczcić, wprawdzie najpierw myślałam że nie mam teraz sił na myślenie o kolejnej biedzie, ale życie biegnie, a jest transport na dniach, i może udałoby się zebrać deklaracje na pomoc kolejnej psince ? Jeśli ktoś by chciał przenieść swoją deklarację .. Myślałam o tej sympatycznej terierkowatej sunieczce, jej dwóm towarzyszkom właśnie się udało , a ona tylko patrzyła, i taka jest biedna zarośnięta, w takie gorące dni, nie wiadomo w jakim stanie futerko ... mam takie malutkie zdjęcie, może ktoś ma większe3 points
-
1 point
-
Pozdrowien mnostwo lapekom zasylam i melduje ze znow i znow porywam zdjatka dzielnego tupteczka nie zapomnialam nie nie jeno tyle wokol nieszczescia psinego kocinkowego ...1 point
-
1 point
-
Natomiast malutka rano była na wizycie. Dostała zastrzyk i antybiotyk o przedłużonym działaniu, na tydzień. Dziurki już nie da się zaszyć, ponieważ brzegi są już zabliźnione. Powinno się samo zasklepić. Dostała antybiotyk przeciw stanowi zapalnemu. Pani Kasia kupiła suni kaftanik posterylkowy, żeby nie mogła tej rany lizać. W poniedziałek będzie badanie kału z 3 dni i jak u Kudłaczka, jeśli nie trzeba będzie odrobaczać, to będzie badanie krwi, a jeśli trzeba odrobaczać, to badanie po odrobaczeniu. Za dzisiejszą wizytę wet wystawił fakturę na 143 zł. Sunia ma ka koncie 120 więc dołożę 23,00 zł i zapłacę całość.1 point
-
Zanim zaczęłam pisać do Was dzisiejszy przedpołudniowy post , poszłam zajrzeć do Shili - leżała w korytarzu, ostatnio często się tam kładła, chociaż nigdy wcześniej tego nie robiła, jedynym i ulubionym miejscem, było jej osobiste legowisko . Leżała spokojnie, wszystko było jak każdego innego razu, kiedy do niej przychodziłam. Wróciłam do domu i zabrałam się za wklejenie zdjęć i napisanie do Was powyższej wiadomości . Kiedy skończyłam, naszykowałam zastrzyk przeciwbólowy , płynną mokrą karmę ze strzykawką i poszłam do domku, zamierzałam nakarmić Shilunie trochę. Tym razem nie było jej już w korytarzu, była w swoim pokoiku, leżała na legowisku, tylko dupka zwisała poza - nie dała rady podciągnąć się mocniej , kiedy weszłam to patrzyła na mnie takim wzrokiem, którego nigdy się nie zapomina.... W tym momencie jeszcze nie wiedziałam co się za chwilę stanie, pochyliłam się nad nią i zdążyłam ją poprawić/podciągnąć dupke na legowisko, w następnej sekundzie coś się zmieniło, Shila ułłożyła się na boku , zmienił się oddech, nie na gorszy czy lepszy, po prostu inny.... Tuliłam ją, głaskałam, po kilkunastu sekundach, a może tylko kilku - wszystko stało się błyskawicznie, zatrzymało się serce . O godzinie 11.20 umarła z głową wtuloną w moje ręce , odeszła spokojnie . Przed 18 tą , pojechałam do weterynarz Anity, chciałam osobiście opowiedzieć co się stało. Kiedy weszłam do gabinetu, zapytała jak się Shila czuje, w pierwszym momencie źle mnie zrozumiała , myślała że Shila czuje się gorzej, w to , że umarła, ciężko było uwierzyć , dopiero co wczoraj długo rozmawiałyśmy przez telefon, miałam dziś przyjechać po kroplówki, po rozmowie z Onna miałam kupić mleczko royal recovery , i chociaż przeczucie podpowidało swoje, to wszyscy mieliśmy jeszcze mikro nadzieje... Strasznie mi przykro robaczku, że tak krótko byłaś z nami. Przepraszam, że nie udało mi się więcej dla Ciebie zrobić . Wiedziałam, że jesteś chora, z nowotworem, ale nie myślałam, że tak bardzo krótko będziesz cieszyła Nas swoją obecnością, kochana suniu.... To jedno z ostatnich zdjęć, z wczorajszego późnego wieczoru. Na koniec, chciałam napisać o pożegnaniu Shili. Shila w tej chwili jest tam gdzie była - leży w swoim pokoiku . Niektórzy z Was bywają na wątku moich psów, prowadzonym przez Iwonke/Iwna i wiedzą że moje i "moje" psy , w swoją ostatnią drogę, odprowadzam na cmentarz dla zwierząt. Mam wielką nadzieję, że wyrazicie zgodę , aby Shilunia została również tam pochowana , z szacunkiem i godnością . Dzwoniłam dziś zapytać o terminy i koszta, pochówki odbywają się we wtorki i piątki i właśnie we wtorek jest wolny czas/jeden wolny pochówek. Koszta niestety rosną tak jak szaleńczo rosną wszystkie ceny i pełen koszt to obecnie 490 zł . Jutro musiałabym pojechać , żeby załatwić formalności- wypełnić stosowny formularz i uiścić opłate. Następnie mogę zawieźć Shilunie tam, gdzie zostawia się zwierzaka w odpowiednich warunkach, aż do dnia pochówku. We wtorek o wyznaczonej godzinie, jadę na cmentarz aby być przy Shili do samego końca - tak to będzie wyglądać , jeśli tylko napiszecie, żeby tak właśnie było1 point
-
1 point
-
Nie masz za co przepraszać. Ja również rzadko już tu niestety bywam. Jak chyba większość z nas tu obecnych. Dziękuję i ja Tobie również współczuję z tego powodu. Wiem, że on nie był Ci obojętny i też to przeżywasz. I ja dziękuję za spory udział w tym, że Bajutek ostatecznie mógł zamieszkać u mnie. Zapraszam jak najbardziej. Też uważam, że wspiera i pilnuje tu porządku jak on to zawsze robił. Na początku to nawet biegać przy nim nie było wolno bo od razu uspokajał takiego osobnika, bez względu na to czy był to pies czy człowiek Wielka szkoda, że się spóźniłem z suniami o tydzień, ale z drugiej strony, w planie była tylko jedna więc padło by na inną. Alfred powinien się cieszyć Jednak on średnio zadowolony ze swojej roli. Nie ma z nimi takiego kontaktu jak z Bajem. To byli przyjaciele przez lata, a z nimi to raczej traktują się dość obojętnie. Może z czasem się to zmieni. Oby Dziękuję za wyrazy współczucia. Jak się domyślam, w ostatnim czasie musiałaś podjąć tę decyzję? I bardzo dziękuję ponownie. Tak tylko krótko napiszę o nowościach. Byłem dzisiaj z Inką i Dianką u weta bo żle się dogadałem w schronisku. tylko Dianka miała badanie krwi i to bardzo okrojone. Teraz obie miały normalne i wszystko jest OK Tylko Inka ma małe problem, np drżenie tylnych łap, ale zobaczymy czy uda się temu zaradzić Notropilem. Prawdopodobnie jest to po prostu starość, ale wachlarz badań i leków jest jeszcze dość duży. I były zważone. 21 i 41 kg. Myślałem, że Dianka jednak będzie miała więcej oceniając po problemie z włożeniem jej do bagażnika To Bajutkowi waga zawsze wahała się w okolicach 30 kg, a był wyższy i dłuższy. Ale jednak węższy1 point
-
1 point