Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 07/13/22 in all areas
-
2 points
-
2 points
-
oj, cieszą i oby pozytywnych wieści było jak najwięcej2 points
-
Elu, nie zauważyłam Twojego zapytania, ale dobrze, że już wszystko wyjaśnione. Piesek będzie czekał na transport, wczoraj został zaszczepiony na koszt ZEA p / wirusówkom.1 point
-
Maluchy wykąpane i odpchlone/odkleszczone. Jutro zakładamy obróżki i zaczynamy naukę chodzenia na smyczy. Miałam telefon z Warszawy (Bielany) w sprawie Blakiego (ma branie chłopak). Powiedziałam Pani co i jak i zakończyłam rozmowę mówiąc, aby sie zastanowiła i oddzwoniła.Ja też muszę się zastanowić. Jak ja tego nie lubię !1 point
-
Też tak sądzę, że małe dzieci źle mu się kojarzą. Na starszą od 9-więciolatka bratanicę nie zwracał uwagi. Na szczęście poza zadrapaniami i przestraszeniem się, nic gorszego się nie stało, bo LILUtosi w porę zareagowała, ale włos mi się na głowie jeży, gdy pomyślę co by się mogło wydarzyć, gdyby nie było przy tym LILUtosi. Pewne jest, że nie może trafić do rodziny z małym dzieckiem i trzeba o tym otwarcie mówić.1 point
-
^ Podejrzenie eozynofilowego/plazmocytarnego zapalenia dziąseł, stąd mowa o możliwej alergii i podłożu autoimmunologicznym. Ale pysio Rózi nie wygląda tak tragicznie jak przy ww schorzeniu. Może to początek dopiero albo jakieś powikłanie kociego kataru. Steryd powinien wyciszyć objawy, jeśli to alergia/wspomniane zapalenie po wyciszeniu wszystko wróci1 point
-
Tak sobie jeszcze myślę, że większość psów w zamojskim schronisku to biedne wiejskie łańcuchowe psy, nigdy nie socjalizowane, nigdy nie traktowane dobrze. Wiele z nich może było bitych i głodzonych specjalnie, żeby były "złe" i "pilnowały" domu. W tamtych rejonach jak zdarzają się psy domowe, to zazwyczaj są to psy rasowe, kundli w domach się nie trzyma. Kundle są "do roboty". A my - myśląc po swojemu, według własnych wartości i sposobów traktowania psa, nie zdajemy sobie sprawy co one mogły przeżyć i czego były "uczone"1 point
-
Tak sobie myślę, że większość psów w zamojskim schronisku to biedne wiejskie łańcuchowe psy, nigdy nie socjalizowane, nigdy nie traktowane dobrze. Wiele z nich może było bitych i głodzonych specjalnie, żeby były "złe" i "pilnowały" domu. W tamtych rejonach jak zdarzają się psy domowe, to zazwyczaj są to psy rasowe, kundli w domach się nie trzyma. Kundle są "do roboty". A my - myśląc po swojemu, według własnych wartości i sposobów traktowania psa, nie zdajemy sobie sprawy co one mogły przeżyć i czego były "uczone"1 point
-
Może ma złe wspomnienia z dziećmi? Dobrze, że nic się groźnego nie stało i wiadomo, że dzieci nie powinny się do niego zbliżać.1 point
-
Błąkała się po podlaskiej wsi. Przygarnęła, zaopiekowała się p. Agata. Tam pełen serwis wet (przegląd, badanie krwi, kastracja, szczepienie, odrobaczenie, czipowanie - książeczka zdrowia), socjalizacja i do nowego domku Jednak są na Podlasiu wrażliwi ludzie..., dobre hotele dla zwierząt Pusia w DS..., byczy się na działce letniskowej1 point
-
1 point
-
Zaglądam do Nuuki i ja. Cały czas jestem z Wami Limonko i gorąco trzymam kciuki za Sunieczkę. Martwiłam się o nią, a przez kilka dni nie miałam dostępu do internetu i DOGO bo sama niestety wylądowałam w szpitalu. Cieszę się, że Nuuczka jest z nami, że dałaś jej szansę i tyle serca. Przytulam Was obie. Co do leków, moja pani weterynarz na samym początku pytała, czy będę karmić mojego pieska dietą nerkową czy będę dawać mu "normalne" jedzenie, pilnując by nie było tam za dużo białka czy fosforu. Wg niej w pierwszym przypadku nie było potrzeby podawania leków obniżających fosfor bo niby w gotowej karmie są jakieś elementy wiążące ten fosfor. W drugim przypadku zaleciła ipakitinę. Jeśli Sunia dostaje karmę dla nerkowców może nie potrzeba więc podawać dodatkowo leków. Wasza pani weterynarz pewnie wie co robi. Można co nieco podpytać i zasugerować, w przypadku niewydolności nerek każdy pacjent to odrębny i indywidualny przypadek. Pozdrawiam.1 point
-
Wetka pewnie wie co robi, choć przyznam, że zaniepokoiło mnie, że sunia nie dostała leków. My zaczynaliśmy "łagodnie" kroplówki, ipakityne, ulgastran, probiotyk, ale u nas była inna sytuacja, Ptysia nie mogła być czesto płukana kroplówkami i dostawała je w zmniejszonych ilościach ze względu na chorobę serca i ryzyko obrzęku. Później weszły leki o mocniejszym działaniu... Myślę, że trzeba zaufać wetce bo każda sytuacja jest jednak inna... Tak jeszcze myślę moja Ptysia bardzo często siusiała, nie była w stanie wytrzymać 8 godzin. Czesto wychodziłam z nią dodatkowo o 2,3 w nocy. Myślę, że Nuka biorąc pod uwagę chorobę nerek i nawadnianie ma tak samo i może mieć problemy z utrzymaniem moczu, nawet jeśli wie, że nie powinna załatwiać się w domu. My korzystaliśmy w podkładów kiedy musieliśmy na dłużej wyjść, żeby Ptysia nie musiała się męczyć. Zazwyczaj jak wracałam z pracy to podkład użyty był dwukrotnie. Może warto nauczyć sunię korzystania z podkładów? Trzymanie moczu przez kilka godzin, kiedy jestes w pracy i nie mozesz jej wyprowadzić, a sunia odczuwa silne parcie to naprawdę bardzo niekomfortowa dla niej sytuacja. Jesteś bardzo dzielną osobą i bardzo Cie podziwiam, robisz dla tej suni naprawdę dużo. Możliwe, że nigdy w życiu nie zaznała tyle dobra i nikt nigdy nie poświęcił jej tyle uwagi co Ty teraz. Ja świadomie chyba nie byłabym w stanie podjąć się opieki nad tak chorym psem. Mam nadzieję, że przed Nuuką jeszcze wiele lat dobrego życia.1 point
-
Choroba Nuuki bardzo mnie poruszyła.... od dzieciństwa choruję na nerki, sporą część dzieciństwa spędziłam w szpitalach. Kłębuszki są trwale uszkodzone....ale nerki wydolne i to jest najważniejsze. Wbrew "prognozom" lekarzy wciąż żyję i to wcale nie "na luzie". Nie biorę żadnych leków typowo "nerkowych", być może dlatego, że choroba przewlekła i zmian cofnąć się nie da..... Mam nadzieję, że i Nuuka "da radę"1 point
-
1 point
-
cudne wieści, cudne fotki - sama radość i miód na serce :)1 point
-
Już odrasta, nie widać łysinki. Może ogolili do USG bo przepelniony pęcherz zasłaniakl wnętrze. Kama jest okropnie namolna, cały dzień mnie molestuje o pieszczoty ale poza ttym jest fajna, nauczyla się jeść z apetytem dobre psie jedzenie, ładnie chodzi na smyczce no i co ważne sika normalnie,bez stresu.1 point
-
1 point
-
1 point
-
1 point
-
Łapka Sary goi się ładnie, opuchlizna zeszła. We czwartek zdjęcie szwów i wreszcie też kapelusza, on nie ułatwia jej życia w klatce:( Sunia czuje się dobrze, odzyskuje powoli siły, przy wyjściu delikatnie zaczyna używać chorej łapki.1 point
-
Ona w dwa dni może nauczyć się zostawania w ciszy - trzeba nagradzać spokój. Czyli wyjść na ułamek sekundy i wrócić, zanim się rozpłacze. I pochwalić (beż żarcia), i po chwili wyjść znowu. A jeśli zdąży zaszlochać - to wrócić i gniewnie powiedzieć źle/nie i wyjść natychmiast, i wrócić gdy zdumiona zamilknie i bardzo wychwalić. Załapała błyskawicznie jazdę w windzie, załapie równie szybko i to.1 point
-
W dniu wczorajszym Czakuś pojechał do DS do Katowic. Pani jest zachwycona Czakusiem :).1 point
-
przyłączam się do dumy z Wrocławia ale i tak bardzo, bardzo mi smutno... tyle tych biedaków na pomoc czeka czuję się bezsilna1 point
-
Nawet nie wiesz ile one mają siły Wczoraj Luśka dwa razy zaskoczyła mnie totalnie. Po raz pierwszy, kiedy zakrztusiłam się mocno czereśnią i ledwie mogłam złapać oddech. Przybiegła, skoczyła na mnie i zaczęła mnie całować z całą siłą. Tak bardzo chciała mi pomóc kochana sunieczka. Pozostałe psiaki leżały spokojnie. Wieczorem miałam gości - robiliśmy kolację urodzinową mojego syna. Był wśród gości 3-letni chłopczyk. Luka bardzo boi się dzieci i nie podchodzi do nich na odległość mniejszą niż kilka metrów. Jasio miał wczoraj niestety przykrą przygodę, bo upadł na poręcz zjeżdżalni i wbił sobie jedynkę w dziąsło. Buzia opuchnięta, widać było, że maleńki czuje dyskomfort. No i Luka musiała go potraktować jako koleją bidę do ratowania. Wskoczyła na kanapę do niego i zaczęła mu tę buzię całować. Potem jak on się położył, to położyła się na tej samej poduszce i co chwilę go lizała. Pomogła mu zapomnieć o bólu. Jasio był uśmiechnięty i szczęśliwy i nie chciał wychodzić. Ona ma w sobie potrzebę opiekowania się. Balutka też broni przed innymi psami. Jeśli któryś do niego podbiega, a Baluś się boi, to odgania go bardzo gwałtownie. Kochana z niej sunieczka. Pełna miłości do nas wszystkich, absolutnej i największej miłości do Jacka i jak widać potrafi chronić nawet małe dziecko, chociaż dzieci bardzo się boi i ich unika.1 point
-
1 point
-
Cudowna jest. Nie mam pojęcia, dlaczego wet wygolił Kamę z boku. Może coś go zaniepokoiło i chciał zobaczyć. Miesiąc po ogoleniu to jeszcze nie jest bardzo długo. U naszej Gajulki też długo trwało odrastanie po operacji łapki.1 point