Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 02/19/22 in all areas
-
Zdałam już relację z wizyty Toli, więc mogę napisać, że Sara ma dom. I to bardzo dobry. Bardzo sympatyczni i empatyczni ludzie. Pani 62, pan 63 lata. Ok. 30 letni syn i córka. Wszyscy zaangażowani w opiekę nad psem. Swoją sunię stracili nagle 2 tygodnie temu. Całe życie mieli psy, już w małżeństwie jeszcze przed dziećmi. Sara zamieszka w domu z ogrodem. Będzie miała spacery i raczej gotowane jedzenie. O wszystkich swoich psach opowiadali z wielką miłością i zrozumieniem. Pan się spytał, że pewnie się dziwię dlaczego nie pytają o charakter suni. Potwierdziłam, na co pan odpowiedział, że dla nich charakter psa nie ma znaczenie, oby tylko nie był agresywny, bo to oni są dla psa , a nie pies dla nich i będą się dostosowywać do jego potrzeb. Państwo chcą pojechać po Sarę jutro. Jeżeli jest przyzwyczajona do imienia, to nie zmienią.7 points
-
6 points
-
Dzis o 10.00 bylam z Miszkiem na zastrzyku, zobaczymy jak zareaguje na lek i czy pomoze. Michu wazy 40,2 kg wiec podciągnał sie o 3 kg od 10.01, kiedy ostatni raz byl ważony, do tego na tej samej wadze wiec wynik byl rzetelny:)).. Zachowal sie grzecznie w gabinecie, mial przy zastrzyku kaganiec ale nie buntowal sie za bardzo.5 points
-
Z Argo już dobrze, odkąd dostał leki krew się już nie pojawiła Dziś byłam z nim na powtórzeniu zastrzyków i na razie tyle Dzielny jest dziadek!5 points
-
Dianka już u siebie. Przespała całą drogę. Rodzina (po Dianke przyjechała pani z córką) wywarła bardzo dobre wrażenie Ani, która wiozła sunię. Teraz i oby Dianka szybko pokochala swoją Rodzinę. Szczęścia, kochana!4 points
-
Sunieczka już po badanich -nie ma laktacji więc wszystko Ok !Jutro pojadę do Schronu i wszystko będę wiedział w szczegółach !Narazie dostałem informację telefoniczną . Dzisiaj co godzinę jeżdziłem kontrolować czy weszła do klatki i o 16,10 już była !Była strasznie agresywna jak zacząlem podchodzić,więc zaszedłem z drugiej strony klatki i opuściłem folię,by Ją zakryć i by się wyciszyła !Zaprowadziłem Lucjuszka do domu a sam wróciłem z wózeczkiem po Sunię by spokojnie Ją wywieżć przed bramę Posesji.Zadzwoniłem też po dyżurnego Kierowcę /był Kolega tego z rana-zmiana popołudniowa/ no i po zapowiedzi "usatysfakcjonowania w formie buteleczki wina białego ",żeby było sprawnie już o 16,50 był po Sunię ! Takie drobne gesty zawsze pozytywnie wpływają na wszelkie działanie,wszak za "pieniądze ksiądz się modli" jak mówi stare przysłowie pszczół.Wykorzystałem ten czas oczekiwania na "poważną rozmowę z Sunią "-najpierw skoczyła do mnie przez siatkę /odruch obronny z lęku przed nieznanym/ potem cała trzęsąca położyła się a ja cały czas do Niej mówiłem ciepłym głosem ,że już dobrze.Przestała się trząść,a ja cały czas "nawijałem makaron na uszy ".Zaczęła się spokojnie rozglądać /folię jak wyjechaliśmy przed bramę to zdjąłem/ i poznawała,że jest w swoim terenie ! Następnie przez siatkę zacząłem Ją głaskać i przystawiłem rękę do siatki-zero agresji.Zająłem Ją opowieściami,że już będzie dobrze,aż do momentu przyjazdu samochodu interwencyjnego.Kierowca mówił mi ,że jest lekarz dyżurny i wszystko ma swoją procedurę,spisał wszystkie moje dane i na jutro jestem umówiony z Panią Lidzią,z którą współpracowałem od 1993 roku jeszcze na Skarbowców,a która jest obecnie Dyrektorem .Sądzę,że wszystko się ułoży-zrobiłem Suni też parę zdjęć-jest cudowna-cała czarna,białe małe skarpetki na nóżkach przednich i tylnich oraz biały krawacik ! Już jest chętna na adopcję /po wyciszeniu/ żona Profesora Politechniki,ale zobaczymy czy jest to realne bo Ona jest "wiekowa" czyli 74 lata jak Jej mąż i mają kota "rozbójnika ".Kierowca przekazał mi na razie telefoniczną informację o Suni.Jutro Ją znowu zobaczę-tyle wieści z Wrocławia-pozdrawiam serdecznie wszystkich co " trzymali kciuki" i tych co się dopiero dowiedzieli -Jurek Ps,osobiście to jestem "wykończony ",ale już nie martwię się,że Suni stanie się krzywda,że wpadnie pod samochód czy skrzywdzą Ja inni "pobratymcy !Oj gdybym miał 20 lat mniej-ale to "se ne wrati " jak mówił Dzielny Wojak Szwejk !3 points
-
Banda Trojga. https://images90.fotosik.pl/573/603efa038b68465cgen.jpg https://images92.fotosik.pl/574/51cad4b50924da29gen.jpg2 points
-
Miałam dziś koszmarny dzień, ale na pocieszenie dużo dobrego dzieje się u suni. Tak się cieszę, że może jednak zaświeci dla niej słońce i zamiast tego smutnego,pyszczka zobaczymy psi uśmiech.... Często oglądamy zdjęcia ze schroniska, jest nam żal jakiegoś psiaka, myślimy o nim, ale czas mija, a kiedy podczas kolejnej wizyty Toli w schronisku okazuje się, że już go nie ma, jest nam tak ciężko i smutno, ale już za późno, już nie cofniemy czasu ..... Tak było z Pręguskiem, Misiem, owczarkiem z guzem i setkami innych odejścia których nawet nikt nie zauważył.... Nie pozwólmy by tak stało się z tą smutną sunią, by podzieliła los tych, które nie doczekały. Czy ktoś jeszcze mógłby dołączyć do drużyny suni i dołożyć się do kosztów utrzymania? Tak mało już brakuje by wyrwała się z tego miejsca, by poczuła trawę pod łapkami... Bardzo prosimy ...2 points
-
Dopiero teraz widzę, ze powyższe wieści Jurek przysłał wczoraj. Zatem teraz wstawię te dzisiejsze. Mam same wspaniałe wiadomości o Suni ! Nie wiem czy jest to zasługa mojej byłej pozycji społecznej,czy materialnej czy 30 lat wspólpracy ze Schroniskiem we Wrocławiu /czytaj stałego konkretnego dofinansowywania /,ale fakt faktem ,że sunieczka jest tam traktowana priorytetowo jak Księżniczka ! Jak przyjechałem to była pod opieką Pani Małgosi Dobrowolskiej,przy Jej biurku,w towarzystwie 3-miesięcznego wesolutkiego pieska,w towarzystwie Pani behawiorystki i spokojna czekała chyba na mnie.Od razu się z Nią przywitałem,przytuliłem Ją ,wycałowałem a Ona zaczęła mnie lizać po twarzy i rękach-moje ukochane czarne Maleństwo-nawet teraz na samo wspomnienie nie mogę powstrzymać łez,ale się tego nie wstydzę ! !Zero agresji z Jej strony-widocznie uwierzyła we wszystko co do Niej mówiłem ,że teraz już będzie wszystko dobrze !Jest zdrowa,była zbadana ,ma ok 2- 2,5 roku,przyjęła pierwsze szczepienia i do 11 marca pozostanie na kwarantannie-zostanie też wysterylizowana-już opłaciłem Jej sterylizację z czego Pani się ucieszyła.Z racji mojego zaangażowania w Jej życie otrzymałem przywilej nadania Jej Imienia-ze względu na pamięć mojej suni ,która zmarła 10 miesięcy temu/pochodziła ze schronu z Warszawy z Palucha/ nadałem Jej imię LUSIA ! Ma nie tylko obecnie nr.schroniskowy 97/22 ale i cudowne Imię.Po tym czasie jest przewidziana do adopcji i wg.Pań nie powinna długo zagrzać miejsca w schronie !Teraz na kwarantannie i potem nie będzie oddana do boksu . Wg, zasad obecnie stosowanych w Schronisku,ze wzglęu na swój młody wiek i perspektywę jeszcze ok 15 letniego życia nie zostanie przekazana do adopcji osobom starszym powyżej 70 roku życia.Pomimo,że ta zasada mnie też dotyczy i bardzo uczuciowo się z Lusią związałem to uważam ,że jest bardzo słuszna ! Dzisiaj zawiozłem Jej ulubione puszeczki z cielęciną,z czego Lusia będzie zadowolona ,bo na działkach i Placu wszystko zjadała .Potuliłem Ją i wycałowałem na odchodne i przyszłym tygodniu kę pozłacany zegarek .Jeszcze na kopercie wygrawerują mi Jej Imię ! Dzisiaj już spokojnie zasnę ,bo 48 godzin prawie bez snu dla takiego Dziadka jak ja to wystarczy ! Przekaż wiadomości Kochanym Paniom z Dogomanni - Ich Empatia i Dobra Energia na pewno pomogły kolejnej bidulce wyjść na prostą-pozdrawiam serdecznie - Jurek Lucuś na spacerku dalej mnie prowadzi na Ogródki Działkowe,ale Mu tłumaczę,że Sunia już bezpieczna.Ja co popatrzę na zegarek na ręku to od razu myślami jestem przy Niej .Jak jutro przyjedzie Mateusz to wczyta mi zdjęcia z akcji łapania Suni z klatką,to póżniej moja żona wyśle Ci mailowo,byś mogła ucieszyć forum Dogomanii.2 points
-
2 points
-
Zapytam dla spokoju sumienia: Figuniu, Pokerku, czy Wasze wpłaty moge tak rozdysponować, czy na jakiś inny cel przeznaczyc? Pan Rafał mnie zaskoczył, bo już o 6.30 stał pod bramą Tomek dotrzymywał panu towarzystwa przy śniadaniu, a ja biegałam z miskami, karmiłam, oporządzałam, wyprowadzałam - czyli jak zwykle "poranna godzinka dla zwierząt". Gobi ładnie zrobiła co trzeba wypuszczona z kojca, teraz czeka na jazdę po lepsze życie. Pan Rafał musi odpocząć i na godzinę udostępniałam pokój gościnny na drzemkę (ale to brzmi: udostępniam pokoje na godziny!...) Na konto Fundacji Warta Goldena przelałam 250 zł jako dokładka do transportu. Spakowałam Gobince zaświadczenie o szczepieniu na wściekliznę, o odrobaczeniu i Fiprexie oraz puszki od Agat21. A ten Royal już daję Kamie, bardzo jej smakuje, dziś rano kupa ładna2 points
-
Z całego serca dziękujemy za kciuki i wsparcie. Wyniki krwi, moczu i USG dzisiaj skonsultowaliśmy z naszą panią doktor. Jest nieźle. Nie widać pogorszenia stanu zdrowia. Zmniejszyła się ilość szczawianów. Dostaliśmy nowe leki i za 8 dni mamy powtórzyć badanie moczu. Gajulka podczas wizyty w lecznicy przechodziła samą siebie. Nie dość, że żebrała w recepcji, to jeszcze żebrała u naszej pani doktor. I udało jej się wysępić kilka kaczych smaczków2 points
-
Zakładam wątek suczce, którą Tola wypatrzyła w zamojskim schronisku juz jakiś czas temu. Rozmawiałysmy o niej i ostatnio zrobiła jej zdjęcia. Sunia jest starsza, smutna, zrezygnowana, średnio/większa i szorstkowłosa z filcami na grzbiecie - najmniej zachęcający do adopcji typ psa w schroniskach.. Do tego ma nienaturalnie duży brzuch, wymagający zdiagnozowania. Nie wiemy, ile żyje w schronisku, ale jesli nie uda się jej wyciągnać, to betonowa wylewka zalana moczem i usiana kupami bedzie ostatnią rzeczą, jaką będą widziały jej oczy. Suczkę mogę przyjąć na hotelik, jednak tylko wtedy, kiedy zbiorą się pełne deklaracje na jej utrzymanie. Nie podejmę się finansowej odpowiedzialności za suczkę.Jak pisałam na zamojskim wątku, inaczej nie dam rady pomóc, bo mam swoje adoptowane psy i koty na utrzymaniu. Wątek jest po to, zeby nie wprowadzać dalszego chaosu na zamojskim, bo już wszyscy pogubili się który post dotyczy której suni i ile jest deklaracji zebranych. Koszt hotelowy suczki to 15 zł z jedzeniem za dzień. Zaraz zbiorę deklaracje, które zostały złozone na ogólnym wątku. Sprawdżcie proszę deklaracje, czy się zgadzają. Stałe: Limonka80 - 50 zł Mruczka - 50 zł Nesiowata - 10 zł Agat21 - 20 zł Czetka - 30 zł Fundacja ZEA - 150 zł Tianku - 10 zł elficzkowa - 30 zł Iwona z Sosnowca - 20 zł malti - 20 zł opiekunki od Norci - 30 zł (przez rok) Yoana 20 zł (od marca) Razem stałych deklaracji: 440 zł Inne: agat 21 50 zł w marcu Nadziejka po 30 zł przez 2 miesiące Zapraszam wszystkich na wątek!1 point
-
1 point
-
Emi w porządku, wróciła do kondycji sprzed choroby, ma humor, apetyt i okazało się, że to co brałam za otyłiość było chyba opuchlizną i powiększoną śledzioną bo po operacji wróciła do pinczerzej figury co mnie też cieszy.1 point
-
Ufff Dziękujemy za dobre wieści1 point
-
1 point
-
Bardzo sie cieszę. Byłam ciekawa jak wypadnie wizyta. Powiedziałam dawno, że Gaja to mała, kochana twardzielka. Nie wiem jak u Was, ale u nas wieje jak diabli.1 point
-
Ja mogę przyjąć sunię z pełnymi deklaracjami i wtedy załozyć oraz prowadzić jej wątek lub sunia musi mieć opiekuna, który bedzie za nią odpowiadać w kwestii finansów i sam założy wątek. Gdyby tak się stało, to w poniedziałek Tola jedzie do schroniska dowiedzieć się, jak wygląda sytuacja Drugiego i jeśli będzie mógł jechac, to pewnie Aska7 bez problemu przywiozłaby sunię. Znając Aśkę, to przyjedzie najszybciej, jak tylko da radę. Niestety, przy kilku psiakach hotelikowych musze mieć pewnosć, ze będziemy mieli z czego zapłacić ZUS i inne płatności, więc nie mogę wziąć psa finansowo nie zabezpieczonego. Jak pisałam powyżej mam sporo adoptowanych zwierząt na utrzymaniu, a sytuacja coraz trudniejsza. Sunia, jesli jest średniej wielkości, a tak wnioskuję ze zdjeć, mogłaby przyjechać do nas za 15 zł za dobę z jedzeniem.1 point
-
Bardzo dziękuję za wsparcie, kciuki, łapinki. Wczoraj konsultowaliśmy wyniki małej mordki. Stan zdrowia się nie pogorszył, a nawet jest mniej szczawianów. Bardzo się cieszę. Za kilka dni musimy jeszcze powtórzyć mocz. Dla pewności.1 point
-
Poker, tu sytuacja jest całkiem inna. W Miedarach są wolontariuszki i pracownice, które robią zdjęcia, jeżdżą na wizyty, zawożą psy do domów. Jest kierowca, który jeździ też i wet, który szczepi i odrobacza. Od dziewczyn dowiesz się wszystkiego o psie. Tu wiadomo tyle, ile Tola dowiedziala się od pracownika. Jeśli komuś wpadnie w oko, to musiałby sam chyba ze zdjęciem jechać do Zamościa i szukać suni w schronisku. Na to nie ma chętnych, juz przerabialysmy z Tolą. Pozostaje też sprawa, co byłoby gdyby pies mial wrócić z adopcji? Taka była sytuacja z Martą z miedar i to Basia zadzwoniła i wyprosiła u nas miejsce, bo suczka miala w 2 godziny wrócić z wszystkimi dziećmi do schroniska. Wczesniej Basi bardzo dużo psiaków ogłaszałam bezpośrednio ze schroniska i znajdowały domy, ale tylko dzięki zaangażowaniu i pomocy Basi i dziewczyn. Tam bez problemu w ten sposób znajduje się domy nawet dla dużych psów.1 point
-
Dziewczynki od Nadziejkowa 30 zl narazie deklaracja przez 2 miesiace przepraszam z modlitwa oby oby tylko wszystko zdazyc dla suni z brzuszkiem..1 point
-
1 point
-
Dziękuję Aga Położę się koło Ciebie, bo też ostatnio leżę i kwiczę, choć niezbyt radośnie :-// Bardzo Ci dziękuję , sunia nawet troszeczkę do Suvi podobna, tylko chyba bardziej otwarta na człowieka, z taką nadzieją patrzy w jego stronę.....1 point
-
Zapraszam z serca calego na kramik Jagusiowym i Adusi Mazowszankowej Dla Jagusiowych I Dla Adusi Calem Sercem Zapraszam 4.031 point
-
No takie są niestety u nas realia.Pies jest w malutkiej miejscowości, to powinno być zadanie gminy żeby zadbać o psa a nie wolontariuszy.Pani Marta robi wszystko co może.Ja właściwie nie wiem , do kogo są kierowane pretensje kiyoshi i limonki? Jeśli to gminy to słusznie, jeśli do wolontariuszki, chyba jedynej tam, to nietrafione.1 point
-
Ona jest ewidentnie chora. Trzeba ją jak najszybciej zbadać.1 point
-
Bardzo się cieszę, że jest się szansa dla tej suni. Deklaruję od ZEA zakupy karmy, kwota za hotelowanie byłaby wtedy niższa i na początek 500 zł na wstępne badania suni.1 point
-
1 point
-
Maro jedzie do domu, miałam 20 zł na niego zadeklarowane, chętnie przeniosę na sunię. Jednorazowo 50 zł jeszcze dorzucę, ale na początku marca, bo w lutym już leżę radośnie i kwiczę.1 point
-
1 point
-
Nie doczytałam, że Micho musi mieć to podawane ciągiem Jeżeli tak to dobrze.1 point
-
Nasz kochany mały żebrak jutro jedzie na wizytę kontrolną i konsultacje. Na 20. Nerwy się już u mnie uruchomiły Tak wygląda mina "daj smaczka"1 point
-
Pamiętam jak z Tola pokazywałyśmy ją i nigdy nie udawało się jej pomóc. Ogłaszałam gdzie się dało, pisałam do Malawaszki. Potem lęk, bo Tola jej długo w schronisku nie widziała. Jednak pojawiła się, ale z raną przy oku. Było wiadomo, ze należy sie pospieszyć z pomocą. W końcu dzięki Aska7 mogła wyjechać. Pamiętam to, jaka była dzika po przyjeździe, budowanie i brukowanie dla niej zagrody. Dziś poszłam dać owczarki na wybieg i tak przykro było, ze jej juz nie ma. Teraz tylko szumi jej gałazkami wierzba :( Dziękuję wszystkim tu na wątku za obecność, deklarowiczom za pomoc i wszystkim za dobre słowo i mysli dla suni i dla nas. To racja, że dla niej te miesiące to było dużo, tylko dla nas mało. Ważne, że w ogóle zaznała wolności po spędzeniu 12 lat w zamknięciu. Jutro pojedziemy oddać leki, które zostały i zrobić rozliczenie za ratowanie. Zostało mi napoczęte opakowanie Alizinu, tego lekarzowi nie zwrócę. Czy ktoś m wie o suczce z zapaleniem macicy lub zaciążonej, której mogłabym go wysłać? Aska7 przywiozła glukometr i babkę jako suplement przy cukrzycy. W lodówce mam też buteleczkę insuliny. Dałam znac Asi, ze poczekam z tym do przyjazdu ślepaczka ze schronu. Staż schroniskowego życia taki sam, oczka wyglądają podobnie, jak przy cukrzycy. Lepiej więc poczekać do przyjazdu.1 point