Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 10/16/21 in all areas
-
Dziś Suvi mnie zaskoczyła. Kiedy przyjechaliśmy do domu, to poszłam otworzyć jej zagrodę, a ona podbiegła do ogrodzenia i podskakując zaszczekała, tak jakby się witała. Pierwszy raz zdarzył się jej taki "napad" emocji w stronę człowieka. I dzięki codziennemu rzucaniu smaczków, juz wyczekuje na mnie i patrzy czy mam coś w ręce, nie mysli o uciekaniu. Chciała potwierdzić, że dostałam opłatę za wrzesień, dziękuję bardzo.6 points
-
4 points
-
W czasach bezkarności pewnego weterynarza-oprawcy pewien dogomaniak podpowiedział żeby nie liczyć na sprawiedliwość, tylko zorganizować "psich mścicieli" - grupa zamaskowanych osób wpadała by nocą "w odwiedziny" i robiła "człowiekowi" dokładnie to, co on swojemu zwierzakowi, zaznaczając, że to tylko ostrzeżenie, a następna wizyta taka "miła" już nie będzie i nie skończy się na przywiązaniu do budy albo do drzewa w lesie na przykład.... wieści by się szybko rozniosły a działalność grupy przyniosłaby efekt większy, niż wyroki sądowe...po wielu latach przyznaje mu rację - niestety3 points
-
Tak, Bonus jest bardzo bystry, naprawdę wybija się ponad przeciętną2 points
-
2 points
-
1 point
-
Ja wiem, ale tu opinia nie wystarczy raczej, tylko chodziło mi o to, że Shila musiałaby zostac porządnie przebadana. Głowę psom i kotom badałam we Wrocławiu MRI tylko w kierunku zapalenia mózgu i nie wiem, czy inaczej dałoby się wykluczyć czy potwierdzić nowotwór. Żal mi sunieczki, miało byc już tylko lepiej.1 point
-
1 point
-
Z cmentarza zabrałam Rysia, takiego małego buraska, 2 lata temu, kotka ktoś wywalił może już w nocy, nad ranem lub rano. Zajęła się nim pani sprzedająca chryzantemy, jak przyjechała koło 7 rano już tam był i płakał z głodu i z zimna... Zrobiła mu legowisko i napisała kartkę "kotek szuka domu"... poszłam po transporter i zaniosłam do Kasi, bo akurat miała wolne miejsce. Gdy wracałam, u wylotu mojej ulicy, która łączy się z ulicą prowadzącą na cmentarz, znalazłam Maleństwo - też najprawdopodobniej ktoś przyjechał na cmentarz i go wywalił. Maleństwo do dziś jest u mnie. Rok temu był jeszcze biały kotek, ale zainteresowała się nim starsza pani i zabrała ze sobą na wieś. Dopytałam tylko czy chce wziąć kotka i czy będzie mu dobrze, nie wyglądało źle, sympatyczna raczej osoba. Wywalanie kotów na cmentarzu to już jak widać tradycja1 point
-
Pracowita sobota u smoków. A to przyciąć lub wyrwać krzaczka trzeba w ogrodzie, a to rozprawić się z patyczkiem, a to powarczeć. Mam nadzieję, że po takiej pracy będą dobrze spały Rozmawiałyśmy z Alaskan o telefonach w sprawie smoków. Ale na razie jakoś specjalnie nie zachwycają, więc cierpliwie czekamy. Na szczęście mamy czas.1 point
-
1 point
-
1 point
-
To dobrze, że sobie radził bo zastanawiałem się jak sobie takie koty radzą. A on sobie radził aż nadto Deszcz - wróg wielu psów Miluś ratuje honor drużyny1 point
-
Mnie Drops się spodobał bardzo....dopóki nie obejrzałam kolejnych..... na szczęście nie szukam psiaka do adopcji, więc nie muszę wybierać, bo wszystkie cudne i kochane a Opiekunka-fotograf naprawdę wspaniała!!!1 point
-
Jakby za jakiś czas był problem z finansami, to można zbiórkę powtórzyć, tak robiłam z zamojską Miłą bez oka i Maxem bez ucha.1 point
-
Pan z panią i 14 letnim synem mieszkają w bloku na 2 piętrze. Pracują na zmiany, więc Arguś nie zostawałby nigdy sam. Pan miał owczarki niemieckie od zawsze. Teraz szukają średniego kundelka. Czekam na zwrot ankiety1 point
-
1 point
-
Wydaje mi się, że nie chodzi o to, że każdy tu jest specjalistą, ale często ludzie dzięki sporemu, wieloletniemu doświadczeniu moga podzielić się radami czy doświadczeniem. Ostatnio zgłębiałam pewien temat na kocim forum hodowców i dowiedziałam się takich rzeczy, o których lekarze pytani przeze mnie, nie mieli niestety zielonego pojęcia. Kiedy ogarniałam temat FIP, to najbardziej pomocna była wolontariuszka ze schroniska. Przy Barytonie drążyłam temat dirofilarii. U trzech lekarzy dowiedziałam się naprawdę niewiele i dopiero tu na dogo jedna z osób poruszyła problem zarażania, przez nich zbagatelizowany kompletnie. Dzięki Niej trafiłam do kolejnej przychodni, gdzie w końcu zabezpieczono psa, a niedawno trafiłam na naukowe opracowanie na ten temat z wynikami badań laboratoryjnych. Porobiłam sobie notatki, dowiedziałam się o rodzajach i skuteczności testów, konkretnych leków na konkretne stadia. Kiedy pytałam o nie wetkę, nie miała na ten temat bladego pojęcia. Zdobytą wiedzą już podzieliłam się z Olą, bo może się przydać przy innych ukraińskich psiakach. Ja sama po wpisach dziewczyn zanotowałam nazwę leku, jaki tu wymieniły i zapytam moją wetkę o niego. Musimy sobie jakoś radzić, bo niestety wiele leków zostaje wycofanych, są trudności z ich dostępnością. Czasem otrzymuję rady dotyczące leków zamiennie stosowanych, miejsc gdzie mozna je zdobyć. Natomiast denerwują mnie wpisy na grupach FB typu: "mój pies ma dwa dni biegunke, co mogę mu podać, zeby uniknąć weta", "mój kot trzy dni nie je, poradźcie coś". To, że Murka mogłaby ewentualnie przesłać specjaliście dokumentację do konsultacji czy zapytać swojego zaufanego lekarza o leki, które inni stosowali, może być ułatwieniem, bo przecież Shila to nie jedyny pies pod jej opieką i całkiem inaczej jest, kiedy leczony jest przez właściciela jego jedyny pies, a kiedy hotelkowy. U nas np w leczeniu onkologicznym nie mogła w grę chodzić chemia ze względu na dzieci i szczeniaki. Życzę Shiluni zdrowia, zeby nowotwór jak najdłużej się nie rozwijał i żeby mogła się długo w pełni cieszyć odzyskanym życiem, a opiekunom życzę pozytywnych myśli, cierpliwości i tego, zeby nie mieli kolejek u weta1 point
-
Dziękuję Wam za komplementy i przekażę je odpowiednim adresatom Pan Czarny Król dostał imię Kioto Ma około roku i jest zdecydowanie mniejszy od Inaby. Ona raczej miała w genach króliki olbrzymy, a Kioto ma coś z miniaturki bo mam wrażenie, że jest mniejszy od zwykłego hodowlanego. Albo to przez te porównanie. Baj "pokryty szronem"? Niestety dopadł go przymrozek życia Trochę się zmienił przez te prawie 11 lat: Przybyło mu powagi i uroku Pozdrawiamy1 point
-
Murka nie chce podawać sama, napisala, ze zapyta weta. Ja osobiście akurat bardzo cenie sobie rady innych osób, borykających się z jakimś problemem. Często zapisuje nazwy, czytam opisy producenta, czasem badania na dany temat. Juz nieraz spotkałam się z sytuacją, ze lekarze nie mieli pojęcia o istnieniu jakiegoś środka polecanego przez hodowce lub właściciela zwierzaka. Raz tylko mieliśmy suczkę z gruczolakorakiem prowadzoną przez onkologa w specjalistycznej przychodni i moim zdaniem to niczym nie różniło się od opieki naszego weta. Pani doktor nie potrafiła doradzić mi w sprawie diety wspomagającej leczenie, choć wiadomo ze wiele skladnikow może być przydatnych lub wręcz hamują rozwój nowotworów. Sama mam akurat wojtyszkowa Adę po operacji usunięcia guza i będę się kontaktować z fajna lekarką w sprawie dostępności leków. Najlepszy byl Theranecon, ale juz w zeszłym roku mama kupowala go w czeskiej przychodni, bo byl u nas niedostępny. Jak dowiem się czegoś ciekawego, to tu też dam znać. Myślę, że nie ma co Murki ganiać po onkologach z jednym psem, bo pewnie i bez tego ma co robić. U nas na wizyty zabierali sunie wolontariusze fundacji, bo inaczej nie dalibyśmy rady jeździć tak daleko i wysiadywać w przychodni. Można ewentualnie po uzgodnieniu wysłać mailowo dokumentację do onkologa i poprosić o odpłatną konsultację. Limba dostawała tez środek polecony tu przez Tyśkę i capsomasol.1 point
-
1 point
-
1 point