Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 08/21/21 in all areas
-
4 points
-
Starszego, niewidomego psiaka zobaczyłam przy jednej z wizyt w zamojskim schronisku, wtedy powiedziano mi, że to suczka. Psina od razu zwróciła uwagę wielu osób, bo starsza, niewidoma i szans na przeżycie w schronisku miała niewiele. Kochana Nesiowata szybko podjęła decyzję, że zabiera małą do siebie, pozostała tylko organizacja transportu. Gabi79 zrobiła bazarek transportowy, jak zawsze pomogli dogomaniacy i kolejny psiak jest uratowany Na miejscu okazało się, że suczka to jednak piesek, ale teraz to już nie na znaczenia3 points
-
No przecież liczę (ja i Lala to 2). W poniedziałek weterynarz, badania i zobaczymy co mu gra w środku. Niekastrowany i "zakochany" w Aresie. Bardzo zadowolony z siebie, wszystko jest cacy. Tola mówiła żebym sprawdziła kupy czy nie ma w nich zboża. Tego akurat nie ma ale jakiś śrut to dostawał na pewno. Muszę przycisnąć brata do wyjścia żeby w końcu pokazać go na zdjęciach. Grzbiet ma czarny, przednie łapki z białymi skarpetkami, jasne "podwozie" a łepek rudy. Fajne połączenie. Patrząc na zdjęcia, które dotąd posiada można byłoby przypuszczać, że to rudzielec. Ale nic z tego. Bardzo lubi być na dworze. Chyba przyzwyczaił się do oglądania świata przez kraty bo dziś bardzo podobała mu się brama i z tej pozycji chciał oglądać świat.3 points
-
2 points
-
Siedzę i czytam polskie komentarze odnośnie aktualnej sytuacji. Od iluś dni śledzę losy angielskiej organizcji pomocowej dla psów i kotów w Kabulu. Jesteśmy zapsieni po pachy, ale przyjelibyśmy stamtąd jakiegoś psiaka w potrzebie. Czytałam udostepnione przez Marine materiały, jak talibowie dorwali pracujące psy i obcinali im nosy. Nie jestem w stanie sobie wyobrazić tego okrucieństwa. Choć chyba odwrotnie, przeraża mnie, bo sobie to wyobrażam i mam świadomość, że to była prawda. Potem czytam polskie wpisy o "nachodźcach" i zastanawiam się, dlaczego muszę żyć w kraju, gdzie jest taki poziom nietolerancji i nienawiści do inności. Jest mi po prostu smutno dziś. Wczorajsi ukraińscy psi "nachodźcy" trochę rekompensują mój nastrój, ale naprawdę, mam ochotę zaszyć się bez kontaktu z tym wstrętnym światem. Bądźmy po prostu ludźmi. Życzę wszystkim miłego dnia, lepszego niż mam ja.2 points
-
Świetny pomysł.Mamy Saszke.2 points
-
Guccio a co myślisz jakby to był/była Saszka?2 points
-
Pewnie wet na oczy nie widział psiaka, a ja się martwiłam, żeby "jej" nie sterylizować w schronie : /2 points
-
Noc spokojna, nawet bez szczekania Lali. która spała ze mną. Ares na swoim posłaniu a gdzie Bunia (imię z książeczki) - nie wiem. Kiedy się obudziłam - musiał być koło mojego łóżka bo Lala od razu szczekała. Wyszedł na dwór, wysikał się, trochę połaził i nie miał ochoty na powrót do domu. Ale w końcu przyszedł. Podejrzewam, że trochę widzi bo nie wpadł na nic, chodził swobodnie., Później wypuściłam Aresa, który jest całkowicie zdezorientowany - nagle coś nowe w domu, które zapałało do niego wielkim afektem. Na dworze mokro więc Lala nawet nie próbuje wychodzić. Ogólnie - czuje się zupełnie swobodnie, krąży z podniesionym ogonem, wszędzie znaczy i jest z siebie zadowolony. Chyba trochę zjadł w nocy. Z miski ubyło a Lala z pewnością nie ruszyła się z łóżka, Ares również pilnował swojego posłania. Nie wie do czego służy posłanie, najlepiej mu na podłodze. Preparat na pchły i kleszcze wczoraj podany, drapie się od początku. Próbowałam trochę wczoraj go wyczesać ale niezbyt to mu się podoba. Ale tylko ucieka, nie próbuje gryźć. A ma sporo kłaków na sobie i dredy też gdzieniegdzie widać. Kąpać będziemy się jutro wieczorem, a w poniedziałek jedziemy do gabinetu. Jednym słowem - po chłopaku nie widać żadnego stresu, jest ciekawski i bardzo kochliwy. Na oko nie widać po nim chorób a co w środku - czas pokaże. Jeśli to będzie możliwe to będę chciała wykastrować go jak najprędzej (chociażby ze względu na Aresa, który zupełnie zgłupiał).2 points
-
Tak bardzo bałam się zapeszyć, że nic nie pisałam, bo rozmowy i namowy trwały i wreszcie udało się..... Mama Luki i Baloo Sonia jest już po sterylce!!! Niestety jednak aborcyjnej. Miała nie być szczenna, a było 8 szczeniąt:( Na szczęście ta niewiedza, że jest szczenna pozwoliła za wyrażenie zgody na sterylkę. Jestem bardzo szczęśliwa i kamień mi spadł z serca! Ufffff!!!!!2 points
-
Dziękuę Elu , że pytasz. Czuje się dobrze, coś widzi tym okiem ale jest opuchnięte i trudno ocenić jaki będzie efekt. Ponoć za tydzień opuchlizna powinna zejść.1 point
-
Wracam do aktywności. Mąż wczoraj miał operację oka na , które nie widział wcale. Dziękuję Wam za zrozumienie.1 point
-
1 point
-
Przemiana suczki w pieska to nie jedyna wczorajsza pomyłka - Patrycji, zamiast szarej suczki, wydano jej jaśniejszą siostrę. Rozmawiałam z Agnieszką, nie wyobraża sobie teraz zamiany, w hoteliku zostanie ta jasna, a jak tylko będzie możliwość, będziemy starać się zabrać pozostawione w schronisku siostry. Sunia jest podobno bardzo wychudzona, jak tylko będę miała kolejne informacje - dam znać. Pati C do domu wracała na lawecie.1 point
-
Jak Ona to może Sadzaa jak On to Węgiełek1 point
-
Ono, potem będzie Onek, albo Onka1 point
-
Po dwóch tygodniach od urazu był pierwszy spacer bez abażura :) Radocha jak nie wiem co! Nos zajęty niuchaniem, to o oku się nie myśli. Po powrocie pyszny gryzak, trzymany w łapkach, też po dwóch tygodniach smakuje wyśmienicie i odwraca uwagę od oka. Na noc abażur koniecznie. Jeszcze tydzień do kontroli wet.1 point
-
No to, jestem i ja - wróciliśmy z psiakiem przed 15 minutami. Pati wysiadł samochód i pojechałam do Konstancina. Ale mam niusa - w drodze z suczki (tak jest w książeczce) zrobił się pies! Lala pojechała z nami (zbliżała się burza i nie było siły utrzymać jej w domu, musiała jechać). W samochodzie był spokój ale w domu już pokazuje, że to ona jest szefową. Ares też coś tam mruczy pod nosem ale w miarę.1 point
-
Cudowne wieści :) Szkoda, że Rodziny Majusi nie da się sklonować...1 point
-
Znajomi z Warszawy sa na letnisku.Przyszla do nich kotka z dwojka młodych.Stad czarnulek u mnie.Drugiemu znalezli dom.Zostala dzika kotka. Dzieki pomocy Sue,która udostępniła łapke i załatwiła ekspresem termin sterylki kotka juz nie bedzie rodzić. Kotka bezdomna napewno.Juz w lecznicy. Za zabieg zapłaca znajomi.1 point
-
1 point
-
Dobrze, że już coś wiadomo :) To czekamy spokojnie na wizytę.1 point
-
Witaj Dzwoniłam, ale po kilku próbach doczekania się w kolejce na odbiór, poległam Jesteśmy umówione z Suzi na przyszły tydzień na Nowosądeckiej na przegląd i ustalenie co będzie do zrobienia, czy wystarczy tylko usunięcie kamienia, czy może także resekcja. Usunięcie kamienia i ewentualnie zęba/zębów będzie 31.08.1 point
-
Ona jest szczęśliwa! Nawet bardzo!!! Tylko tyle, a raczej "aż tyle" do szczęścia jej potrzeba, po latach czekania otrzymała taką właśnie "nagrodę". Albo nigdy nie znała, albo zapomniała, ale najbardziej prawdopodobne, że dotyk człowieka źle jej się kojarzy i do pełni szczęścia go nie potrzebuje, a nawet unika przez te złe doświadczenia. To my chcemy, by dała się pogłaskać, przytulić, zabrać na spacer, nam jest to do szczęścia potrzebne, jej nie....i być może tak już zostanie :( Dlaczego tak myślę? Bo od 25.06. mam w domu małego psiaka, który wiele lat spędził na wiejskim grubym łańcuchu, karmiony tylko dlatego, że stróż był potrzebny. Mężczyzn, ręki człowieka i kija (mopa choćby) boi się panicznie. Złapany na Sedalin (pilnował ciała zabitego przez auto brata) mieszka w moim pokoju, przestał już kłapać na widok mojej ręki, zaufał mi, ale głaskanie i drapanie nie sprawia mu przyjemności, mam wrażenie, że czeka, kiedy skończę, żeby mieć święty spokój, spacery też go nie cieszą, załatwia tylko potrzeby i ciągnie do domu, chyba, że zobaczy psa podobnego do zabitego braciszka, to popiskując ciągnie w jego stronę. Śpi w dzień na kanapie, ale jak nawet na drugim końcu usiądę - schodzi, w nocy też śpi na swoim posłanku. Niby już troszkę się cieszy na mój widok, ale jego oczy są smutne, zrezygnowane. Nikt nigdy go nie przytulał, nie głaskał i moje czułości nie sprawiają mu przyjemności, być może nawet obawia się, że to jakiś "wstęp" do np. bicia? Nigdy nie miał nikogo oprócz tego braciszka, którego ciała pilnował, człowiek tylko ich karmił, czasem bił.... Suvi w schronisku też jeśli się z kimś mogła zaprzyjaźnić - to tylko z psem, człowiek nie kojarzył jej się dobrze :(1 point
-
Ciociu sciskam posylam mnostwo pozdrowien Tobie i lapusiom ukochanym Jak dobrze jak dobrze ze jestes1 point
-
Rozmawiałam z Państwem z okolic Poznania. Bardzo dobrze mi się z Panią rozmawiało tak, jak i czytało ankietę. Szukają niedużego, łagodnego pieska i tak trafili na Mysię. Rodzina ma dzieci 8 i 9 lat, które mają okazję obcować z psem cioci mieszkającej niedaleko, potrafią być delikatne i czułe i rodzice doszli do wniosku, że dzieci są gotowe na czworonożnego członka Rodziny :). Państwo mieszkają w bloku, w zazielonionej okolicy (niedaleko jest też psi wybieg), ale od wiosny do jesieni spędzają dużo czasu na działce. Wakacje spędzają na kempingu, a na co dzień Mysia nie zostawałaby zbyt długo sama (koło 4 h). Być może będą mogli pojechać po Mysię do malagos aż, a jak nie to chcą partycypować w kosztach. A, przed adopcją chcą zrobić testy czy nie mają alergii na psy. Będziemy z Państwem w kontakcie, Mysia ich bardzo ujęła. Dodam, że Państwo mają do mnie rzut beretem, tak jakby co :)1 point