Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 07/27/21 in all areas
-
8 points
-
Suzi, dzięki odpowiedniej karmie robi już prawidłowe kupki. Wczoraj psiaczki były same w domu około 3 godziny i w zasadzie Suzi nic wielkiego nie nabroiła. Co prawda odstawiłam krzesła od stołu więc nie mogła wskoczyć na stół, ale myślę, że też jest trochu pewniejsza tego, że wrócimy, co zapewne sprawiły ćwiczenia zaproponowane przez Sowa. Chyba z nudów wyciągnęła z kosza kilka plastików i zaniosła do sypialni, gdzie ma fotel, na którym lubi leżeć. Wygląda na to, że Alfik już zaakceptował Suzi. Na spacerach dość często idą obok siebie, jak któreś zacznie coś wąchać, to drugie podbiega i też to wącha. Suzi chętnie wita się z psiakami, ale nie jest nachalna. Jeśli piesek nie wykazuje zainteresowania nią, to Suzi odchodzi. Na szczęście Alfik nie wykazuje agresji do piesków, z którymi Suzi się obwąchuje. Dzisiaj znowu psiaczki zostaną same na około 3 godziny - tyle zajmuje mi rehabilitacja razem z dojazdem.6 points
-
3 points
-
Swojego (?) zdania nt wychodzącego kota nie zmienię, co nie oznacza, że nie akceptuję osób, które jeszcze ( ;) ?) nie uważają, że kot domowy, to gatunek inwazyjny i polując na swobodzie, szkodzi środowisku. Cóż, wielu moich przyjaciół w różnych sprawach ma inne przekonania od moich, co nie znaczy, że nie są moimi przyjaciółmi. A wracając do ad remu ;), to Lilkowi raczej szkodzi Wasza nieobecność, niż obecność kota. Cóż, i tak ma u Was klawe życie, nieporównywalnie lepsze od tego, które miał w przeszłości. Ja jestem z tych, którzy uważają, że tak jak nasz pies ma tylko jedno życie, tak i my również i trzeba obie strony brać pod uwagę :). Udanego nadmorskiego urlopu :)2 points
-
Malutek jest nadal porzuconym psem, czekającym na tych co go porzucili. Prawdopodobnie, zanim trafił do azylu, został wywieziony i wyrzucony z samochodu - ciągle z nadzieją przygląda się zatrzymującym się dużym ciemnym samochodom, ciągnie do nich, zwłaszcza jeśli wysiada mężczyzna. Bardzo radośnie w pierwszej chwili wita wchodzących gości, po czym całkowicie obojętnieje - to nie ci, na których czeka. Ja jeszcze jestem traktowana nieufnie, nie jestem witana, to moje ręce podawały go wetom lub trzymały przy bolesnych zastrzykach i zabiegach. Mam dać jeść, 5 razy dziennie wyprowadzić i tyle. Pies ma za sobą trzy operacje (usunięcie 7 zębów, śledziony i dużego guza w odbycie - w organizowaniu i sfinansowaniu operacji pomogli, co było niespodzianką dla mnie, ludzie z organizacji ratowniczej, której jestem honorowym członkiem), kilkanaście wizyt u wetów połączonych z dość kosztownymi w Krakowie badaniami oraz jedną wizytę u fryzjera - wizyty i badania u wetów no i oczywiście fryzjer to już był mój problem. Jeśli guz w odbycie się odnowi, kolejnej operacji już nie będzie. W tej chwili nic na wznowę nie wskazuje - objawy byłyby nie do przeoczenia.2 points
-
Wspaniałe wiadomości !!! Wiedziałam że tak będzie :-)) Cieszę się bardzo, że karma Suzi służy, jeśli będzie się kończyć daj znać.2 points
-
Uśmiech ma rozczulający:) Wczoraj byliśmy w odwiedzinach u sąsiadki. Cala czwórka poszła z nami. Sąsiadka miała urodziny i zebraliśmy się małą grupą. Było w sumie 5 osób i 6 psów. Wszyscy się znali, więc dla młodziaków to nie był problem. Zachowywali się oboje bez zarzutu. Luka nawet podchodziła na głaskanie do Rity. Niestety od wczoraj po południu maleńka ma bardzo luźną kupkę. Podałam jej tabletki Balusia (diadog) i Taninal. Około 4 nad ranem Luka zaczęła mnie budzić intensywnym lizaniem. Prosiła o wyjście na dwór. Od razu wyskoczyłam z łóżka i poleciałam z nimi wszystkimi na spacer. Potrzebowała załatwić się. Rozczuliła mnie tym proszeniem. Nie załatwiła się w domu, tylko chciała wyjść. Na dworze było cicho, więc panience zebrało się na spacery. Niestety innego niż ona zdania na temat nocnego wałęsania się po dworze była Figuszka. Pochodziliśmy więc trochę i wróciliśmy do domu. Spała mocno do rana. Dzisiaj dostała samą suchą karmę i póki co jest dobrze. Gdyby sytuacja się powtórzyła, podjadę z nią do weta, bo akurat biegunki nam teraz przy świeżych szwach absolutnie nie potrzeba. Mam też dobrą wiadomość, że Luka dostała wczoraj na urodzinach od jednej z naszych sąsiadek Agnieszki 150 zł!!! To nadal nie likwiduje minusa na koncie, ale znacząco go zmniejsza:) Bardzo dziękujemy!2 points
-
2 points
-
Dzwoniła dzisiaj p. Alcja, rozmawiałyśmy długo o Fiszce:) Pani 15.07. wysłała zdjęcia suni po wizycie w salonie fryzjerskim, a ja nie odpisywałam - okazało się, ze zdjęcia wysyłał mąż p.Alicji , wkradł się jakiś błąd no i zdjęcia do mnie nie doszły; mają mi po raz kolejny wysłać wnuki Państwa:). Fiszka już całkowicie zadomowiona. Co rano wita rodzinę merdającym ogonkiem i tak jest do wieczora;). Bardzo radośnie wita też w lecznicy pracujących tu lekarzy, z którymi jest już zaprzyjaźniona. Unika jednak obcych, wejść do nieznanych pomieszczeń, do sklepów (np. po nowe szelki), obawiała się tez się fryzjera, dlatego p. Alicja była z nią tam cały czas. W nocy często wędruje do państwa łóżka, ale ze względu na rezydentkę (mastif), pani nie chce jej przyzwyczajać, albo dwie suczki w łóżku, abo żadna;) Fiszka bardzo lubi wyjścia do syna państwa, bo tam też jest pies, też duży;) Lubi też spacery, na które chodzi teraz w upały dwa razy dziennie, potem szaleje z rezydentką w ogrodzie. Jest bardzo żywa, ciekawska, ale jednocześnie bardzo łagodna, przymilna. Na początku potrafiła ściągać ze stołu różne rzeczy, teraz już to się nie zdarza. Pani Alicja mówi, że wielu zachowań Fiszka nauczyła się od rezydentki Fibi i że bardzo dobrze służy jej kontakt z innymi psami w rodzinie i w sąsiedztwie. Jak dostanę zdjęcia odmienionej Fiszki, dam znać. Jestem bardzo ciekawa efektu, pani Alicja mówi, ż Fiszka to wzorzec jagterierki;)2 points
-
Dziękuję Kasiu za informacje o Negri i za podliczenie, czekamy na fakturę. Zdjęcia dorzucę do ogłoszenia, może tym razem ktoś zauważy koteczkę. Adopcje kotów stoją w miejscu, teraz to tragedia. Dziękuję za to, że jesteście, przeżywacie, szukacie rozwiązania. Mnie poraża ilość tych starszych psów, bo wiem, że tylko nielicznym uda się wyjść z tego betonowego więzienia, reszta odejdzie w samotności, cierpieniu, w przekonaniu że człowiek to zło. Przeraża też czas, który spędzają w schronisku, to często całe życie, innego nie znają. Wiem też, że ciężko jest pomagać, kiedy na dogomanii jest tyle wątków psów starszych, chorych, w tym spora grupa uratowanych psów zamojskich, które wciąż czekają na swój dzień, swoją rodzinę. Ogromnie dziękuje wszystkim, którzy przyczynili się do zmiany ich losu. Wiem, ze jest ciężko, że ratowanie starszego psa wymaga przede wszystkim sporych funduszy, a takie staruszki, zwłaszcza schorowane, zostają często w hotelikach do śmierci. Mari, dziękuję bardzo, że cały czas masz w sercu i w głowie zamojszczaki, pomimo że masz przecież "swoje" biedy potrzebujące pomocy. To dzięki Twojej inicjatywie i zaangażowaniu wyjechało tyle starszych psów. No i nie zapomnimy Fenixa i tego, co od Ciebie otrzymał. Wiem też, ze sporo osób zagląda tutaj i też myśli, jak pomóc, pomimo, ze mają już pod opieką starszego psa. Przez chwilę pomyślałam, ze może wrócić do pomysłu z wątku niewidzialnych zamojskich psów i stworzyć na nowo staruszkową skarbonkę, ale to też przecież wiąże się z wpłatami... Jeśli chociaż jeden z pokazywanych psów wyjeżdża z zamojskiego schroniska, to dla niego zmienia się wszystko i to jaśniejsza część tego wątku.2 points
-
Witam i zapraszam wszystkich serdecznie. Zastanawiałam się, czy ma sens założyć im wątek, ale robię to, bo może jakoś akurat uda się pomóc. Po adopcji ukraińskiej Rity stwierdziłam, że pora odsapnąć od szalonych podrostków roznoszących dom. Jednak rzeczywistość nie nagina się i nie zamierza mnie rozpieszczać; w schronisku Mariny jest prawie 100 szczeniąt. zaglądnęłam na wstawiony filmik i od razu wypatrzyłam jamnikowate maleństwo oraz większego podrostka podobnego do Bostona, ale ze stojącymi uszami. Poprosiłam o zdjecia. Zamiast gładkowłosej drobiny, dostałam fotki malutkiego puszka, pewnie jego braciszka. Czyli to trzeci pies, którego trzeba zabrać stamtąd. Chciałam jednak wysłac Marinie fragment filmiku, gdzie widac tego "tyćka", o którego pytałam i wówczas dopiero dostrzegłam kilkumiesiecznego podrostka, który uciekał przed człowiekiem i filmowaniem. On tam byłby skazany na wegatację obok człowieka. Żyłby dopóki nie zabiją go choroby lub pasożyty. Jemu jako pierwszemu nalezy się wiec ludzka pomoc. Lęk ukraińskich psiaków przed człowiekiem jest inny niż strach polskich bezdomniaków. Jest silniejszy od ich zdrowego rozsądku, podyktowanego doświadczeniem i niezalezny od upływu czasu. Nawet, jeśli już jest dobrze, to ukruś reaguje najgorzej. Jakby te psy miały zakodowane genetycznie, ze człowiek zabija. Tego szczylka pewnie nikt tu nie zaopiekuje, bo małoadopcyjny wiec chcę wziać go na siebie, ale przez to czarny, kontaktowy uszatek został na lodzie. I w tej sytuacji czuję gniecenie na sumieniu, bo: zawiodłam, a on młody... a życie ma tylko jedno... a to co przeżywa, jest winą człowieka... Gdyby ktoś jasnego dziczka chciał wesprzeć na weta i karmę, to bede bardzo wdzięczna. Czarny szuka opiekuna. Nie dam rady wziać kolejnego psa na siebie, bo niestety ZUS trzeba zapłacić, ceny szaleją, a z pustego i Salomon nie naleje. Całe nasze oszczędności poszły na rosnące z dnia na dzień koszty remontu i ulepszeń, żeby dom oraz obejście dostosować maksymalnie do potrzeb psich, więc teraz nie moge sobie pozwolić na dodatkowe wydatki i szaleństwa. Chciałam zapewnić, że to nie tak, że jedynie pokazuję psiaki i liczę na pomoc innych. Tym, które przyjeżdżają do nas, zapewniam normalne domowe życie i ogłaszam, inne w schronisku udostepniam na FB, pokazuję na grupach pomocowych, szukam domów stałych. Szczeniaczek, któremu nie zdążyłam pomóc 1. Czarny pies, który przyjedzie do nas 2. buraski dwa- jednej mój, drugi pod opieką Limonka80 Rozliczenie: Wpłaty na konto ZEA: Aleksandra S. Nieborowice - 30 zł (27.08) Na Laimę Marzena. L. Chorzów - 100 zł (27.08) Na Laimę Nadziejka z bazarku - 50 zł Nesiowata 20 zł Isiak 30 zł (31.08) Isiak 30 zł (28.09) razem -260 zł Wydatki z konta ZEA: 220 zł - faktura 10.21 35 zł szczepienie 5 skl. (11.21) Na koncie ZEA: 5 zł Wpłaty na moje konto: Helli 300 zł Mruczka 300 zł Limonka 80- 200 zł (na utrzymanie Martiego od 20.08) Limonka 80 -300 zł (od 20.09 na utrzymanie Martiego) Limonka 80 - 300 zł (od 20.10 na utrzymanie Martiego) Nadziejka bazarek 70 zł Nadziejka bazarek 25 zł Nadziejka bazarek (28.12.21) 104 zł Nadziejka bazarek - (03.22) 127, 50 zł razem 1726,50 zł Wydatki: test na lamblie 2x30 zł =60 zł (paragon s.5) wyróznienie OLX na miesiac 2x12,72 zł= 25,44 zł (s.4) advocate- 50 zł (paragon s.5) metronidazol 2x28,99 zł =57,98 ( paragon s.5) sterylizacja Laimy 350 zł utrzymanie Martiego od 20.08- 200 zł wyróznienie OLX 12,72 zł utrzymanie Martiego od 20.09.21 - 300 zł utrzymanie Martiego 0d 20.09.21 - 300 zł lek na nużeńca - 43,98 zł karma Brit M - 93,83 zł wyróżnienie OLX 26.01.22 - 24,93 zł Wyróznienie OLX od Toli na Wrocław 07.02.22 - 24.93 zł Wyróznienie OLX od Alaskan 21.02.22 - 24,93 zł wyróznienie szczeniaków suczek na OLX - 12,49 zł profilaktyka Barbie - 18,50 zł razem - 1599 ,83 zł ------------------------------------ Od Helli 200 zł: wyróżnienie OLX Barytona, Nastyi,Laimy i Loni. Razem za 4 ogłoszenia wyszło 99,72 zł. wyróżniłam drugie ogłoszenie Nastyi - 24,93 zł wyróżnienie Brawurki 12,47 zł Szczeniaki jamniki na Bielsko (13.12.21) 24,93 zł Szczeniaki po parwo na Katowice (14.12.21) - 24,93 zł ----------------------------------- Na koncie zostaje 139,69 zł. - wyróznienie ogłoszenia Zoji i szczeniakaz Zamościa 19, 94 zł (28.06.22) - dopłata do długu ukraińskiej Amely - 28, 45 zł wyróżnienie ogłoszenia zamojskiego Dylana - 9,97 zł. wyróznienie olx Andżela - 9,97 zl (28.06.22) wyróznienie OLX Wena - 9,97 zł (29.06.22) wyróznienie OLX Tusia - 9,97 zł (29.06.22) Na koncie zostaje 51,42 zł1 point
-
1 point
-
1 point
-
Bardzo dziękuję Limonko, karma bardzo dobrze służy Soni. Rano psiaki dostają ryż z konserwą - Sonia z Rocco Gastro Intestinal, Alfik z Royal Canin Hepatic. Po południu z tymi konserwami dostają suchą karmę - Sonia Bosch-a, a Alfik Hills-a. Stawiam ich miski blisko siebie, na jednej podkładce i z zadowoleniem stwierdzam, że bliska obecność drugiego osobnika w czasie jedzenia nie wywołuje w nich niepożądanych reakcji. Wcinają każde swoje, a potem wylizują nawzajem swoje miski1 point
-
Mnie samą ona bardzo cieszą Miałam spore obawy czy psiaki się zaakceptują, czy Suzi nie zniszczy kolejnej rzeczy. Ale psiaki wygląda na to, że się nawet polubiły. Alfik miał oparcie w Masiuni i kiedy jej zabrakło, wydawał się być jakby zagubiony, czasem oglądał się na mnie, jakby pytał - co ma robić. Teraz na spacerach często idzie blisko Suzi, wącha to, co ona. Chyba lepiej się czuje1 point
-
Jestem ogromnie wdzięczna Eli za dotychczasową ciężką pracę prowadzenia finansów. Eluniu, Najserdeczniej Ci dziękuję! W zaistniałej sytuacji jestem zmuszona przejąć obowiązki skarbnika,choć bardzo ubolewam,bo nie będę w stanie tak dobrze prowadzić finansów jak Ela:( Ogólnie nie wiem o co w tym wszystkim chodzi W ubiegłym tygodniu dostałam pytanie od Moli, czy zabieram od Niej Promyczka? Skąd pytanie o zabieraniu, nic mi nie wiadomo w tej sprawie,.. z mojej strony nawet myśli takich nie było,nie mówiąc o rozmowach z kimś w tym temacie, czy jakichś planach. Ale może czegoś nie wiem,to proszę o jasność. Rozumiem,że były nieporozumienia z wysyłką i powiedziałam,że przejmę sprawę paragonów,żeby odciążyć dt.Sądziłam,że temat będzie zakończony,ale widzę,że wszystkie "grzechy" spadają na Elę,nawet moje "grzechy"czy lecznicy. Elu,przepraszam Cię najmocniej:(1 point
-
1 point
-
Tak, to prawda, a to dzięki ogromnej pracy i nakładów finansowych Sowy.1 point
-
Z zakonczonego dzis poslalam do Aldrumki 23 zl dla Tuptusia1 point
-
A ja zaproszę na bazarek dla zamojskiego Runo,który nie ma nawet kompletu deklaracji:( Zaglądajcie proszę,kupujcie,podbijajcie,plissss:)1 point
-
1 point
-
te bardziej adopcyjne jakąś szanse na życie i na dom mają także w schronisku....te najbiedniejsze jedyną szansę, jaką mają to na śmierć... i to powolną, bez leków i środków przeciwbólowych, bez człowieka obok....dla nich "aktem łaski" będzie eutanazja, jeśli zauważą, że pies umiera zanim sam skona w męczarniach... dla Feniksa pomoc przyszła za późno, ale miał choć 23 dni leczenia, środków przeciwbólowych i miłości człowieka... Dużo mam psów i dużo deklaracji na dogo, ale patrząc na to cierpienie nie potrafię być rozsądna.... Co czekałoby w schronisku Lumi, Suvi, Makarego, Bonusa i wiele innych ????1 point
-
Mari23, mam to samo. Nawet pytałam Toli, czy ktos może zaproponował jakąś pomoc któremuś. Niestety, ta cisza jest wszędzie i nie możemy wiele zdziałać. Zobacz, jak jest u mnie. Siedzą starsze bez widoków na domy Amely, Baryton i Borys. Ludzie nie chcą adoptować starszych psów. Mnie tez serce pęka, szczególnie na widok szkieletowej kopii Borysa. Odkad zobaczyłam jego zdjecia, to co patrzę na Borysa, to myślę ile on miał szcześcia. Żyje, wyzdrowiał, jest kochany, a tam zmarłby z głodu lub zagryziony przez inne psy. Tamten pewnie w niedługim czasie umrze, bo tu garstka ludzi nie jest w stanie pomóc. pewnie nikt nie zobowiąże się na stałe deklaracje w przypadku takiego psa. Tu większość ma pod opieką psy lub deklaracje, często ponad swoje mozliwości czy zdrowy rozsądek. Zawsze brałam psy najmniej adopcyjne, ale teraz zaczynam myślec, że ich ratowanie co prawda daje im zycie, ale odbiera wielu innym, które mogłyby szybko znaleźć domy, dzieki ich zabraniu ze schronisk.1 point
-
Czyli nie ma reguły. U Luki złe samopoczucie szczęśliwie szybko przeszło. Ma apetyt i mam nadzieję, że w końcu przytyje, bo teraz chudzinka z niej wielka. Bardzo dziękujemy Nadziejko:) Nie masz za co kochana:) Luka bardzo dobrze się czuje i trzeba ja pilnować, bo bardzo chce już szaleć z Baloo. Staram się organizować jej kontrolowane zabawy z Balusiem i Figuszką. Siedzę obok i pilnuję, żeby nie zaczęły skakać i wchodzić na siebie. Jeszcze kilka dni musi to wytrzymać. Niestety rano wskoczyła do nas do łóżka. Na szczęście ma długaśne łapki i dzięki temu nie musiała się specjalnie wysilać, ale i tak to nie jest wskazane po sterylce.1 point
-
Dbaj o zdrowie Boguniu, bo ono jest najważniejsze. Ja długo nie zawracałam sobie tym głowy, to teraz muszę tracić dużo czasu na rozliczne terapie i coraz to nowe badania Trzymaj się Boguniu!1 point
-
Współczuję takich problemów z ludźmi. Ja mam psy ponad 54 lata, najpierw ONki 15 lat, potem rottweilery 37 lat ale ponieważ mam już 80 lat to przestawiłam się na średniaki bo zdaję sobie sprawę z wieku i sił choć za obiema rasami tęsknię. Te moje średniaki mają 11 i 13 lat ale to rasa dlugowieczna więc ja się modlę, żebym żyła dopóki one żyja choć wiem, że w razie czego choć się nie śpieszę moje psy nie będa oddane do schroniska choć rodziny już nie mam ale mam wielu młodszych przyjaciół psiarzy. ale wam współczuję bo ludzie są coraz głupsi, bezmyślni i bez serca a tych dobrych coraz mniej.1 point
-
Wkleiłam nowe zdjęcia, trzymam kciuki! https://www.olx.pl/d/oferta/jestem-lagodna-madra-a-nikt-mnie-nie-chce-CID103-IDIGS6E.html1 point
-
1 point
-
1 point
-
Dzisiaj zadzwoniła pani Alicja i tak jak przewidywałaś, nic złego się nie dzieje;) Fiszka tryska energią, ale wszystko robi w granicach normy:). Po jednej wpadce z nabrudzeniem w domu, nie ma problemu z czystością, wszystko jest załatwione na spacerach, których w ciągu dnia ma 5, a jeszcze jest bieganie i zabawy w ogrodzie. Zaprzyjaźniła się z suczką po sąsiedzku, często razem spacerują, bawią się, no i jest rezydentka, którą Fiszka stara się naśladować i przed którą czuje respekt. ;) Na spacerach już nie ciągnie, nie wyrywa nagle do przodu, idzie zdecydowanie bardziej spokojna i pewna siebie (tak jak przykazała Poker - zapięcie jest cały czas podwójne). Pani Alicja mówi, że apetyt dopisuje, ogonek fruwa w gorze, sunia rozdaje uśmiechy, przymila się - znowu usłyszałam, że rodzina jest bardzo zadowolona:). Większy problem jest ze zdjęciami, trudno je zrobić, bo Fiszka wciąż w ruchu, ale na pewno będą, musimy cierpliwie poczekać. 15.07. Fiszka jest umówiona do fryzjera, też mam obiecane zdjęcia. Ale się będzie działo;)1 point
-
Gdyby kogoś interes owalo to kilka dni temu dzwoniłam do Pani Basi od Mani. Opiszę bo Mania jest pieskiem szczególnym i dalszy ciąg wątku w jej sprawie może być istotny Minęło już pół roku od adopcji. Tak naprawdę postępów w zachowaniu Mani nie ma. Są za to mikro zmiany ktire cieszą Panią Basie. Mania żyje sobie w ogromnej zgodzie ze światem. Związała się emocjonalnie że wszystkimi. Jest cichutka, potulna, nikomu nie wadzi. W Panią Basie wpatrzona. Jej dzień wygląda tak że noce spędza jednak sama w salonie, tak wybrała, z samego rana idzie do sypialni sprawdzić czy Pani już otwiera oczy. Robi to delikatnie.. Najpierw stoi, patrzy, kręci się a jako nie działa to zaczyna lekkie chrzakania lub pojekiwania :)) jak Pani Basia się obudzi to jest wielka radość, kręcenie pupcia i wachlowanie ogonkiem. Idą na ogródek Mania zawsze w grupie i zawsze blisko, na jazdy ruch Pani reaguje. Już nie chodzi z podeinietym ogonkiem - kitka uniesione, postawa wyprostowana. I tak mija. Mania nadal nie daje się dotknac, o zapieciu obroży nie ma mowy. Gdy Pani jest bokiemczy tyłem wtedy Mania podchodzi - wacha łydki, stopy, czasem noskiem dotknie dłoni. Ale to jedyny kontakt. Był a u weterynarza na szczepieniach. Pani mus iaka zastosować podwójna dawkę Sedalinu... Bardzo nie chciała ślę nie było wyboru. Miała plan by po szczepieniu jeszcze Mani wyciąć dredy itd ale cóż... Nawet podwójna dawka słabo podzialala i nie było już czasu Pani Basia kocha Manie jaka jest. Widać że marzy by sunia dała się pogłaskać, wierzy że to jeszcze nadejdzie... Zaprosiła mnie w gości.1 point