Jump to content
Dogomania

Leaderboard

Popular Content

Showing content with the highest reputation on 07/16/21 in Posts

  1. Dzisiaj zadzwonię do Pani Kasi, ale wiem, że chętniej pisze SMS-y i e-maile, niż rozmawia, a w tym przypadku rozmowa jest konieczna. Pisaniem SMS-ów, czy e-maili możemy przekazywać sobie przepisy kulinarne, ale gdy chodzi o przekaz informacji, rozmowa jest konieczna. Z Sowa mam dobry kontakt więc z pewnością dobrych rad mi nie braknie, żebym tylko umiała z nich skorzystać Sunia nie może wrócić do schronu. O komplet deklaracji jest bardzo trudno, a Basia nie może ponosić kosztów utrzymania kolejnego bezdomniaka, a pewnie tak by się skończyło, gdyby sunia musiała iść do hotelu. Wprawdzie u mnie jej pobyt nie będzie tak jak dawniej zupełnie bezpłatny, gdyż obecnie moja sytuacja finansowa znacznie się pogorszyła. Mój Alfik chory na zespół coushinga i niedoczynność tarczycy generuje bardzo duże koszty badań, leczenia i specjalnej diety, mój stan zdrowia też ma swoje wymagania finansowe, a dokładają się jeszcze zobowiązania finansowe na dogo w kwocie 200,00 zł stałych deklaracji więc mój portfel ledwie dyszy. W tej sytuacji będzie konieczne finansowanie utrzymania suni. Mam na myśli głównie karmę, bo chyba wydatki na weta już nie będą potrzebne. Trzymajcie za nas kciuki
    7 points
  2. Już raz na Dogo pouczono mnie, abym nie "szarpała się" z Rozi i nie zabierała miejsca na wątku donatorom... Nie jestem donatorką suki, więc ryzykuję kolejne pouczenie. Ja zaczęłabym od długiego, wspólnego spaceru. W dwie osoby. Spaceru tak długiego, aby oba psy były bardzo zmęczone. Potem sunia do domu wchodzi pierwsza. To w kwestii zaprzyjaźniania zwierzaków. Potem spacer obu psów tylko z Elik, ale co chwila jednoczesne smakole dla obu psów. Informacja, czy suka zniszczyła coś w tamtym domu, jest absolutnie konieczna - o ile ta pani zechce powiedzieć prawdę. Nie ryzykowałabym od razu pozostawiania suki samej z psem w domu, Elik, nie masz kogoś znajomego, kto mógłby w Twoim domu kontrolować psy w pierwszych kilku dniach w czasie Twojej nieobecności? Gdzie one będą - pod Krakowem czy w Krakowie? Test na prawdomówność dotychczasowego DT jest prosty - jeśli żądają natychmiastowego zabrania suki, to znaczy, że coś zniszczyła, że nie próbowano nauczyć zostawania w samotności. Nie wiem, jak wyglądają finanse suki, ale może taniej niż wymieniać kolejne drzwi wyszłoby poprosić wolontariuszkę, np za pośrednictwem Pań od akcji Pies w koronie, aby dopilnowała sukę przez kilka godzin, lub nawet, zamiast wpuszczać kogoś obcego do domu, umieścić sukę w krakowskim hoteliku na dzień czy dwa. Demolki można oduczyć, ale to wymaga trochę czasu, a dopuszczenie do kolejnej demolki wydłuży bardzo czas oduczania.
    4 points
  3. Nasz Papiś/Ori wczasuje nad morzem :) Pani Kasia napisała: Ori nie ufa morzu ale piasek uwielbia :)
    3 points
  4. Może Elu spytaj p Kasi, czy Suzi zostawała u niej sama w domu i czy w tym czasie niczego nie niszczyła? Może ona faktycznie, tylko protestowała z powodu zamknięcia w łazience? Warto zapytać Sowę, ale myślę, że Twój pies dogada się z sunią. Wg mnie, psy częściej się gryzą w obecności człowieka, niż kiedy są same. Psy raczej nie dążą do walki, a warczeniem, najczęściej dają sobie znać, żeby ten drugi zbyt blisko nie podchodził i stosują wzajemny dystans. Co o tym Sowo sądzisz? Dziękuję Elik, że chcesz pomóc Suzi. Oby się to udało!
    3 points
  5. I ponownie po nocy przychodzi dzień Tym razem muszę podzielić się z Wami kolejną wspaniałą wiadomością - Felek ma dom stały u znajomej mojego TZa Szukaliśmy DT, gdzie można byłoby go umieścić po zabraniu z lecznicy, a okazało się, że to będzie DS:) Luiza przez długi czas bardzo wspierała działania ZEA, cała rodzina jest zwierzakolubna, w domu jest pies i 2 koty. Feluś zamieszkał w domu z ogrodem:).
    3 points
  6. Odwiedziny przesunięte na "za tydzień" - sprawy zdrowotne w rodzinie. Poczekamy bo warto :) W tym czasie będzie przeprowadzona wizyta przedadopcyjna. Kciuki nadal potrzebne !
    2 points
  7. Wieści bardzo dobre:) Wicek chodzi po domu i wszystko obwąchuje, jest przy tym bardzo spokojny. Rodzina rozłożyła maty i w nocy załatwiał się tylko na nie. Na spacerze jest bardzo czujny i trochę bardziej zestresowany, ale to przecież dopiero drugi dzień, i tak malec świetnie sobie radzi, jestem z niego dumna:)
    2 points
  8. W międzyczasie podrzucę zdjęcie ukraińskiej Fiolki, która ze swoją rodziną odpoczywa w letnim domu.
    2 points
  9. Dzięki Nadziejeczko Jesteśmy umówione na rozmowę na jutrzejsze przedpołudnie.
    1 point
  10. Naprawdę współczuję problemów z sunią. Ja mam psy ponad 54 lata więc też wiele przeżyłam irozumiem co czujesz. Ja na szczęście przez blisko 34 lata miałam wspaniałego weta, który dwa lata temu zrobił mi niespodziankę i nagle zmarl. A to był lekarz z powołania, jego pasją bylo leczenie a im trudniejszy przypadek wyleczył tym bardziej się z tego cieszył. Udało mi się znaleźć podobnego czyli lubiącego leczyć ale czy jest takim samym wszechstronnym fachowcem to jeszcze nie wiem bo na razie tylko mi szczepił psy przeciw wściekliźnie. Może i tobie uda się wreszcie znaleźć weta z prawdziwego zdarzenia, który wyleczy sunię. Ten mój były by dal radę ale niestety. On na moją prośbę potrafił nawet pojechać do innego miasta, żeby pomóc moim znajomym w leczeniu ich psa. A ja jeszcze raz przepraszam za glupie komentarze, naprawdę nie mialam złych zamiarów, kocham psy tak samo jak ty i mialam dobre chęci a głupio wyszło.
    1 point
  11. Niechaj Moc bedzie z Toba z Wami w calem eliczkowie Ciocia Ela spokojnosci wszelkiej zasylam i cierpliwosci
    1 point
  12. Na razie sprawy brzuszkowe idealnie się unormowały ,bo gotuję Mu obiadki obowiązkowo z gotowaną marchewką z dodatkiem gotowanego mięska/dzisiaj była to polędwiczka / oraz młodymi ziemniaczkami- uwielbia takie jedzonko ,a jak się cieszy aż cały "chodzi "-taki zadowolony.Rano i wieczorem dostaje karmę antyalergiczną! Teraz śpi obok mnie-odpoczywamy przed ostatnim spacerkiem. A wieczorem po zachodzie słońca pójdziemy na ogródek podlewać pomidory oraz kwiaty. My działamy z Lucusiem ! Dokończyliśmy szlifowanie i malowanie altany,podlewanie konewką pomidorów i kwiatów,malowanie w domu lodży oraz części sypialni-aż padliśmy po obiadku ! Miałem zaproszenie do Sąsiada na Urodziny ale odmówiłem ,bo nie chcę zostawiać Lucusia samego. Lucusiek jest wprost najcudowniejszy empatyczny piesio-wpatrzony we mnie jak w obrazek i po pysiu widać ,że jest bardzo szczęśliwy ! Zapoznał się już ze wszystkimi zabawkami i gryzie je na potęgę-po zabawie wyglądają ja po wybuchu granatu ! A ja pakuję wszystko do środka ,zaszywam i jest powtórka z rozrywki.Tak się już przyzwyczaił do spacerków po Osiedlu ,że skacze jak podaję hasło "idziemy na spacerek ".Daje mi tyle szczęścia ! Mając Go przy sobie wiem ,że nigdy nie będę samotny. Wczoraj czytałem artykuł o schronisku w Zamościu i nie tylko-bardzo negatywnie oceniają tych Zwyrodnialców-Kierowników ,którzy z cierpienia i śmierci piesków stworzyli sobie żródło dochodów- oby zdychali w boleściach ! Np. w Legnicy w przeciągu 3 lat uśmiercili 1100 piesków i wzięli po 200 złotych za pieska od Gminy !!! Dobrze,że udało mi się uratować Lucusia i wspomóc wiele innych ! Musimy z Lucusiem trafiać na momenty jak nie pada ,by pójść na spacerki lub ogródek.Jakoś Nam się udaje, chociaż z rana wybiegł na ogródek by się załatwić i jak zaczęło Mu kapać na głowę to zaraz przybiegł do domu- jak typowy Jamnik. Tyle zwyrodnialstwa się dzieje w związku z wakacjami,urlopami,że można zwariować ! Jak mało człowieczeństwa jest wśród ludzi ! Dobrze ,źe istnieją tacy ludzie jak na Dogomanii,którzy ratują te biedactwa ! Wszyscy podziwiają Lucusia jaki jest szczęśliwy i wesoły na spacerkach ! On też pokochał mnie swoim maleńkim serduszkiem z całych sił ! Jeszcze Go leczymy ale już jest prawie dobrze.Za 4 dni minie 2 miesiące jak jest z Nami-nie wyobrażam już sobie życia bez Niego - jest taki wrażliwy,kochający i przecudowny ! Próbowałem coś napisać na Jego wątku na Dogomanii ale tam coś pisało po angielsku i nic mi z tego nie wyszło- a szkoda bo by zainteresowani dowiedzieli się ,że u Niego jest wszystko Ok !
    1 point
  13. Przypominamy Lucusia- Szczęściarza :) Kiedy zobaczylam Remika, zaraz pokazałam go Jurkowi. Byłam ciekawa, czy też potwierdzi podobieństwo do Lucka. Oto co odpisał : O Remiku też wyczytałem na dogomanii i olx Wrocław-jak bym był młodszy i zdrowszy to też bym o Nim pomyślał a Lucuś jest o mnie bardzo zaborczy-żona mówi,że jest zakochany bez pamięci z wzajemnością ! Oj,żebym był młodszy i zdrowszy to bym mógł jak dawniej przygarnąć wiecej tych bidulków-ale sił już tyle nie ma a dotychczasowe obowiązki prac w domu,koło domu, zakupów ,gotowania towarzyszą mi cały czas.Remik jest faktycznie takiej samej postury jak Lucuś.Teraz to Lucek kładzie się na mojej poduszce i noskiem dotyka mojej twarzy i tak zasypia-jest takim pieszczochem. Właśnie przyszła Pchełka i pojada jedzonko Luckowi- a On nie reaguje-są już kumplami !
    1 point
  14. 1 point
  15. Dwbem, odzywaj się jak najbardziej. Przepraszam, jeśli źle zrozumiałam. Mam ostatnio kiepski czas. Tak naprawdę nie przeżyłam do końca żałoby po mojej Barsiczce, kiedy nagle zjawiły się w domu dwa młodziaki, które pokochaliśmy bardzo z jednej strony, a z drugiej dają nam niezłą szkołę. Ciągle coś się dzieje, dodatkowo latam z moją Peruszką od weta do weta i wczoraj kolejny oznajmił mi, że wszystko zostało źle poprowadzone w jej przypadku i teraz zamiast operacji możemy tylko podawać zastrzyki zapobiegające stanom zapalnym ewentualnie zastrzyki bezpośrednio w kolano z kwasu hialuronowego. Od 26 kwietnia latam po lekarzach, zrobiłam malej rezonans na ich życzenie, leczę wątrobę, przestawiłam ją na dietę wątrobową, żeby poprawić wyniki i żeby mogła mieć narkozę, a tu się dowiaduję że za późno na operację. Jedna sława przeczy drugiej sławie, a ja zgłupiałam:( To wszystko powoduje, że mam słabszą odporność niż normalnie. Trochę już odwiedzałaś naszych wątków i wiesz chyba, że nie jestem pieniaczem i kłótnicą. Jakoś tak wszystko brałam do siebie, ale cieszę się, że to wyjaśniłaś. Zostań koniecznie z nami, Luka potrzebuje wsparcia. My z Elunią też:)
    1 point
  16. Chcemy przejąć 5 maluchów urodzonych w szopie, kotki mają około miesiąca więc póki co są jeszcze z mamą, zdrowotnie wyglądają ok ale jak zaczną być bardziej ruchliwe i samodzielne mogą się gdzieś porozłazić. Trzeba je będzie zabrać, obfocić, zrobić profilaktykę i zapewnić jakieś żarcie, ale kompletnie nie mamy środków. Czy chciałby ktoś pomóc? Opcja mniej kosztowna to pozostawienie ich w miejscu bytowania i zrobienie zdjęć, szukanie domu z ewentualnym wsparciem karmą. Jednak w zeszłym roku urodziła tam inna kotka i maluchy gdzieś zaginęły : ( Mama będzie wysterylizowana na gminę, w poniedziałek złożymy podanie. Maluchy podobno są ładne, więc mam nadzieję, że uda się szybko znaleźć im dobre domki.
    1 point
  17. Nie wiem, nie chcę o tym w tej chwili myśleć. Czekamy do 21.07 na spotkanie z behawiorystką, potem 23.07 sterylizacja Luki, a potem zobaczymy. Tu na wątku widzicie tylko fajne momenty z naszego życia. Słodkie filmiki, zdjęcia. W rzeczywistości nasze wspólne życie to mieszanka chwil super fajnych, fajnych, niezbyt fajnych i bardzo niefajnych. Dlatego jestem rozdarta, sfrustrowana i mam kołomyję w głowie. Wiem na pewno jedno - to ostatni tymczas w moim domu. Nie nadaję się do tego i już:(
    1 point
  18. Czekam na zwrot ankiety przedadopcyjnej i dopiero wtedy będę umawiać wizytę. Nie wiem czy to będzie w poniedziałek ale dziękuję za chęci. Tola rozmawiala już z Supergogą. Też pomoże.
    1 point
  19. U mnie czasem kradną, ale trudno ustalić kto ;) myślę, że młodsze kradnie podczas gdy staruszki "stoją na czatach" a potem wszyscy razem ucztują. Tylko rzadko to się zdarza, raczej pilnuję, żeby niczego "niewskazanego" dla psów nie zostawiać na stole :) Lumi przez tyle lat nie miała możliwości nawet "czasem" coś skubnąć, dlatego teraz nadrabia te zaległości, a że to zaległości z lat wielu do nadrobienia w krótkim czasie, to i często się Lumisi "złodziejstwo" przydarza :)
    1 point
  20. Ale się chłopakowi poszczęściło - zwierzakolubna rodzina, dom z ogrodem, czego chcieć więcej od życia. Żeby jeszcze tylko zdrówko było ok, to już nic więcej do szczęścia nie potrzeba EDIT A co stwierdzono w lecznicy odnośnie zdrowia Felusia i czy jest już opis badań Gutka?
    1 point
  21. Sowo, nie mogę zalajkować, ale bardzo Ci dziękuję za wypowiedź. To co napisałaś o rozstaniu dt z psiakiem, brzmi bardzo prawdopodobnie. Myślę, że u Suzi, ew lęk separacyjny, to "nowy nabytek", wynikający że zmiany sytuacji życiowej - schronisko, itd, i jak tylko poczuje się pewniej, lęk się skończy. Ja bym już teraz u Eli, dawała jej jakieś preparaty uspakające, np melatoninę i tabl. Labofarm/Valused, szczególnie jak ma zostać sama (godzinę wcześniej).
    1 point
  22. Trzymamy, choć jestem pewna że wszystko będzie dobrze Bardzo, bardzo Ci dziękuję za pomoc Suzi w sytuacji w jakiej się znalazła, powrót do schroniska byłby dla niej straszny.... A co do karmy, to się nie martw, jaką karmę Suzi sobie zażyczy, taką dostanie :-))
    1 point
  23. Wspaniała wiadomość o Felku. Należy mu się choćby za ten wieczny uśmiech na pysiu.
    1 point
  24. To będzie najlepsze, co może być dla suni teraz. Blisko, dobra opieka i zero przykrych niespodzianek. Świetnie!
    1 point
  25. OJ, robi się gorąco na zewnątrz i na wątku. EwaMarta, dwbem po prostu dzieli się swoimi przeżyciami i doświadczeniami. Robi to na bardzo wielu wątkach nie tylko na tym. Nie dopatruj się podtekstów. Linki i gwizdek są super. Ja radzę przyszłym DS. , żeby kupowali w Castoramie linki wspinaczkowe. Są tanie i też mocne.
    1 point
  26. Dzięki rozi za bazarek..., dziadunio zabezpieczony finansowo na leki, wizytę u kardiologa, preparaty na kleszcze. Nochal do całusków nadstawia..., łepek do głasków (przyzwyczajony) ,) Dyrektorzyć potrafi..., ech te dziadunie pierwsze do rządzenia :) Nadal czekam na paczkę z puchami..., już wczoraj powinnam dostać (jeździ z kurierem). Cholercia, okolicę obskakuje nowy kurier :( "dziecko" 30 letnie jeździ z tatusiem :( Masakra, miałam "przyjemność" widzieć w akcji :( Nadopiekuńczy rodzic :(
    1 point
  27. Uprzejmie donoszę, iż Tupiradło uzbierał na moim bazarku 475zł. Na wskazane przez Aldrumkę konto przelałam 500. Potwierdzenie otrzymania wpłaty poproszę tu: Całusy dla piesunia! :)))
    1 point
  28. Ależ miłe odwiedzinki! :) Jako rezydentka Igusia ma się doskonale :)
    1 point
  29. Pięknie zarósł, teraz jeszcze tylko ogonek musi się zrobić puchaty :-)) Dziarski ten nasz Krecio, i jak dobrze wygląda, zupełnie nie ten biedak z pierwszej strony wątku.... Zdrowia maleńki :-))
    1 point
  30. Tolu - świętować każdy kolejny, wspólny dzień. Trzymajcie się tak długo, jak to będzie możliwe <3
    1 point
  31. Przyjechały gryzaki, uszy królicze (dwie paczuszki) dla Pikusi, panienka bardzo, bardzo je lubi ..., puchy też trafią do brzusia :)
    1 point
  32. 100 tabletek pojechało dziś do Frezji. Zapłaciłam 63,30 zł za całość. Wystarczy na 2 miesiące z hakiem. Koszt wysyłki ode mnie.
    1 point
  33. Pikselek jest głaskany kilka razy dziennie dłonią. Jest w centrum naszego domu, pół klatki jest przykryta kocem, aby miał schronienie, pół jest odkryta. Piksel glównie przebywa po tej stronie odkrytej. Od kilku dni jego pyszczek jest coraz częściej podniesiony, a nie taki przyklejony do podłogi. Niestety nadal nie ma potrzeby kontaktu nawet z psami.
    1 point
  34. Moje psiaki doskonale wiedzą o co mi chodzi przy długim zwrocie "Do widzenia prosze pana" cały text bez gestów i emocji bo też to testowałam. To sygnał, że mają zejść z kanapy. Działa doskonale. Bez oporów wyskakują jak strzała z sofy. Rozpoznają melodię. Inny prostszy sygnał : "z drugiej strony" .To informacja, że ma się cofnąć bo się zaplątał wokół słupka. Każdego psa tego uczyłam. Albo "pokaż co chcesz" To prośba kiedy siedzi przy mnie i się patrzy. Wtedy Tobi (np) waruje. Wtedy sygnalizuje mi że chce się bawić. Jeśli zapytam się "zabawa?" szczeknie na potwierdzenie. Drugą odpowiedzią na pytanie "co chcesz ?" jest bieg do kuchni -czyli jest głody albo biegnie do drzwi -czyli chce iść na spacer. Z lalalala moja koleżanka na treningach tego używa. Ja też kiedy widzę że Tobi rozprasza się. Działa. Z gwizdka zrezygnowałam bo ciągle je gubię. Wole cmokać i lalować lub pstrykać palcami( tu w przypadku niewidomego psa i troszkę głuchego). Proste słowa działają ta polu treningowym - jest dużo bodźców itp itd. W domu i na relaksacyjnym spacerze zazwyczaj rozmawiamy całymi zdaniami psio-ludzkimi. A czasami gestami. Być może też dlatego że akurat Tobi ma bogatą wokalizę.
    1 point
×
×
  • Create New...