Jump to content
Dogomania

Leaderboard

Popular Content

Showing content with the highest reputation on 07/12/20 in Posts

  1. Dzięki Marto za te słowa, bo napisałaś to, co mi siedzi w głowie. Decyzji o eutanacji w piątek nie podjęłabym za nic. Wpłata 1560 zł dokonana przez anonimowego darczyńcę była dla mnie takim znakiem, że trzeba próbować, bo się da. Do tego momentu, kiedy neurochirurg powie, co robić dalej. Poznajecie tego pana? bo ja nie Dziś Baryton chodzi po ogrodzie, nawet podszedł w moim kierunku, a to co robi na zdjeciach to ogryza znalezioną starą kość! Sam ją sobie znalazł, przytrzymuje łapami i gryzie. Osobnik pożerający moją dłoń to Boston.
    5 points
  2. Niedługo wszyscy zapomną o chomiczku. Tyćka ma się dobrze , na apetyt nie narzeka , ale dietę trzymamy. Szczekajło odwrotnie proporcjonalne do wielkości. Powinnam się wybrać z nią do okulisty , bo pomimo kuracji kroplami z antybiotykiem nadal łzawią jej oczki. Pod nimi zasycha wydzielina i w lewym oczku stoi " bajorko". Podejrzewam , że ma przytkane kanaliki łzowe. Łapcia funkcjonuje dobrze. Mała biega jak trzeba. Ale najbardziej lubi wylegiwać się swojej skórzanej kanapie. Oczywiście chodzi za mną jak cień. W kuchni muszę uważać , żeby jej nie rozdeptać, bo siedzi dosłownie pod nogami. Zanim się ruszę choć o 5 cm , sprawdzam gdzie ona jest. A tu wcześniej zdjęcia , jeszcze sprzed wyjęcia gwoździa i z wczoraj
    5 points
  3. Dziewczyny - mam propozycję. Wezmę Grzesia do siebie w zamian za koszty weterynaryjne. Jeśli się zgodzicie - jestem do dyspozycji. Wiem, że to daleko ale może?
    5 points
  4. Własnie on też dostawał i róznica była tylko taka, że spał. Nie chodził sam, nie podnosił się i głowy, nie chciał jeść, miał zalegający w jelitach kał. Wczesniej u nas cimalgex zawsze działał na inne rodzaje bólu. Baryton teraz zrobił obchód całego ogrodu po wieczornym spacerze psów, wszystko obwachał. Dostał michę, podszedł do mnie bez problemu, wziął z dłoni kulkę mięsa z kapsułką. W czesniej przy mnie nie tykał wcale jedzenia, nie mówiąc żeby z ręki. Naprawdę widac różnicę. No i stale chodzi praktycznie od godziny.
    3 points
  5. Mamy za sobą kupę - na dworze! Ale psiak jest uparty - najbardziej odpowiada mu kuchnia (coraz lepiej radzi sobie z chodzeniem po płytkach). Teraz znów tam wybył - początkowo siedział . Ale zajrzałam teraz - zwinął się w kłębuszek i podsypia.
    3 points
  6. Nie da się edytować tytułu!.......... W środę przed moim wyjazdem był TEN telefon. Pan szukał psa po odejściu swego pupila (adoptowany z Palucha), a właściwie suczki, bo pana przyjaciółka ma psa, i żeby nie było zgrzytów. Opowiedziałam o Niuni, ale od początku dało się odczuć, że pan się zdecydował, i że tylko jakby się utwierdza w tym zamiarze. Pan mieszka sam, na Ursynowie, jest na emeryturze, jest aktywny, nie ma kota czy innych zwierzaków, ma doświadczenie, poświęci cały czas Niuni. No cóż, myślę sobie, pewnie nici z tego, jak pan powiedział, że zadzwoni w czwartek, jak zobaczy, gdzie ta moja wieś i jak daleko od Warszawy. No i zaskoczenie, jak pan zadzwonił po godzinie, pytając, czy może w piątek przyjechać PO NIUNIĘ. Umówiliśmy się "na rano", bo pana przyjaciółka musi swojego psa wyprowadzić, i przyjedzie z panem Stanisławem. I że wyjadą z Warszawy o 7.00. I przyjechali!... Wzięliśmy Niunię (Nulkę, wg ogłoszenia) na smycz. I podczas gdy normalnie mi wyrywała rękę ze stawu, to pan wziął ja krótko, mocno trzymał, gadał, dawał smaczki i ta "bestia" przestała się szarpać i szła grzecznie! Spisaliśmy umowę, jak zawsze, dałam 1000 przykazań, i nr telefonu do Tomka, bo ja będę poza zasięgiem przez tydzień, pan założył Niuni dodatkowo swoją obrożę i drugą smycz, i pojechali. Po południu dostałam pierwsze zdjęcia, jak zwiedza mieszkanie. Potem spacer, i znów zdjęcie z posłanka. W sobotę o świcie wyjechałam na urlop z przyjaciółmi, ale jak mogłam, zaglądałam do telefonu. No i jest dobrze!! Psu potrzebna była silna ręka, stanowczość, konsekwencja i po prosu - czas i cierpliwość.
    3 points
  7. O rany, co za wieści! <3 Mocno się cieszę!!! Ogłoszenie z radością zdjęłam.
    2 points
  8. Holka zamieszka w Warszawie w bloku, rodzina to małżeństwo z 11 letnim synem :). Rodzina psiolubna od dawna; zarówno rodzice pani, jak i pana mieli i mają w swoich domach w Warszawie psy; u pani w domu rodzinnym jest obecnie suczka z Palucha (z problemami). Na wizycie była Jo37, której bardzo dziękujemy za weryfikację domku. . Rodzina przyjedzie osobiście po Holkę do hoteliku w piątek; pani przełożyła urlop na ten właśnie czas, potem zaplanowany urlop ma pan, więc Holka będzie miała opiekę. Państwo wiedzą, że malutka może być wynoszona na spacery dopiero po nabyciu odporności po drugim szczepieniu. .
    2 points
  9. Świetne przyzwyczajanie do głosu odkurzacza, brawko. ...a poza tym doskonale rozumiem i podzielam niechęć Binia wobec obowiązków domowych.
    2 points
  10. No i mamy mały sukcesik - Grześ zasnął. Wprawdzie tylko jedna połową na posłaniu ale jednak śpi. Wcześniej Nesia zaszczekała na niego i poszedł sobie znów do kuchni. Tyle, że jego kółeczka robiły się coraz bardziej owalne. Wchodził do pokoju, wychodził i tylko patrzył, czy Nesia nie będzie szczekać. Widać w końcu zmęczenie wzięło górę nad lękiem. Niech sobie choć trochę odpocznie. Miał dziś dość wrażeń. Tabletki łyknął w pasztetowej bez problemu.
    2 points
  11. Przeniosłam go na posłanie i teraz siedzi sobie z nami. Tyle, że wcale nie chce się położyć. Przy okazji napoiłam go trochę łyżeczką bo sam nie kwapi się do picia.
    2 points
  12. Tysieńko cudna, zamień proszę ogłoszenie na innego psiaka, bo..... PIENIA MA DOM!! Zaraz opiszę co i jak :) :)
    2 points
  13. W weekend mam mało czasu, więc tylko podeślę relacje z wizyty Pani Marzenki, a jutro Wam odpisze :) Pani Marzenka była wczoraj u Tuptusia/Borysa dwa razy. Rano o 7 go nie zastała, było zimno i lało. Pojechała drugi raz koło 18, czyli o porze, w której podobno najczęściej drepta. Rano też go można spotkać na szukaniu jedzenia, ale tylko wtedy kiedy jest głodny. I tak opisała te wizytę: "Psiak zjadł i w sumie nie bał się. Ostrożnie i powoli zbliżałam się do niego nie wykonując gwałtownych ruchów. Reaguje na głos.Szedl do przodu, ale odwracał się i spoglądał w moją stronę." Najedzony, przeszedł przez ulicę i skierował się ku Placu, gdzie mieszkały dzikuski. Widocznie tam ma gdzie się troszkę schować, np pod kontenerem. Dodała, że nie powinno być problemu z jego złapaniem.
    2 points
  14. To jeszcze jeden news - Grześ jutro przed południem ma do mnie przyjechać. dziewczyny z Miedar są niesamowite!
    2 points
  15. Chętnie pomogę. Poczekam jeszcze na zdjęcia i zrobię Hopi olx na Kraków.
    2 points
  16. Jaaga, myślę, że trzeba na spokojnie skonsultować, spróbować. Dać mu czas. Zabić można w każdej chwili. Może leki zadziałają
    2 points
  17. Jaki cudny pycholek. Niech wiedzie się pycholkowi i jej Pani. Zawsze się bardzo cieszę, gdy jakiś psiak wygrywa los na loterii. A pani z zoologicznego może stanie na wysokości zadania.
    1 point
  18. To znaczy, że Baryton był jednym wielkim bólem. Ogromna ulga, że można ten ból ograniczyć, teraz tylko trzymać kciuki aby dało się go pozbyć (tak mi się zamarzyło :)) ) lub chociaż w jakiś sposób ujarzmić! Pozdrawiam
    1 point
  19. Jak dla mnie to jest cudna wiadomość.Trzeba mu kupić jakąś większą kość i koniecznie ranę smarować.Nie da się jej jakoś zawinąć?
    1 point
  20. Mało mnie teraz na dogo, więc może nie powinnam się wypowiadać, ale mam chwilowy dostęp do netu no i zajrzałam. Ja doradzam jednak konsultację i dopiero wtedy podejmowanie decyzji, bo na ten ostatni spacer zawsze będzie czas. Skoro ktoś zadał sobie tyle trudu, żeby wyrwać go z tego piekła, to moim zdaniem zasadne jest, aby tutaj na miejscu upewnić się, że pies nie ma już rzeczywiście żadnych szans. Myślę, Jaaga, że jak teraz patrzysz codziennie na uśmiech Lindy to wiesz, o czym piszę.
    1 point
  21. OLX Hopi na Warszawę https://www.olx.pl/oferta/cudna-hopi-do-adopcji-CID103-IDFIlFL.html
    1 point
  22. Bardzo, bardzo dziękuje dziewczynie, która przejechała (a właściwse jeszcze jedzie ) tyle kilometrów z biedakiem.
    1 point
  23. No i w końcu przestał chodzić w kółko - usiadł sobie w kuchni. Wprawdzie niezbyt stabilnie bo trochę rzuca go na boki, ale jednak siedzi.
    1 point
  24. Indyk wchodzi mu całkiem, całkiem. Nawet z ręki.Nie jest natomiast przekonany do picia wody.
    1 point
  25. Rewelacja. Sunia poczuła silną rękę i uznała autorytet Pana. Wróży b.dobrze
    1 point
  26. Hurra ! Wierzyłam, że doczeka swojego domu:)
    1 point
  27. Robię to samo. Bardzo często wracam do zdjęć - uwielbiam to. Właściwie oglądanie zdjęć jest moim ulubionym zajęciem od dzieciństwa. Dlatego ciągle mnie boli , ze cześć albumów utraciłam podczas przeprowadzki. Tej straty nie jestem w stanie przeboleć.
    1 point
  28. Tak, blondynek Grześ dojechał szczęśliwie. Jest oszołomiony, nie podoba mu się wchodzenie do domu. Podwórko stanowczo lepsze. Ale jest w domu, łapki rozjeżdżają się na terakocie - musi się przyzwyczaić. Wstawiłam go do legowiska ale n ie ma mowy aby się położył. Poczłapał do kuchni, dostał trochę indyka. O dziwo - zjadał bez problemu. No, ale dziś jeszcze nie jadł. więc chyba nic dziwnego. Za godzinę spróbuję dać mu znów trochę. Chodzi w kółko jakby był uwiązany na metrowym łańcuchu. No, ale jakoś chodzi a podobno z chwilą zawitania do schroniska nawet nie chodził. Wieczorem trzeba będzie się wykąpać. Do wyczesania ma masę kudełków. Jakoś nie broni się przed tym i oby tak zostało (bo z Lalą jest problem z czesaniem, a taki słodkie ufne maleństwo było). Prawdę mówiąc - na jego grzbiecie można przecinać papier. Wyobraźcie sobie w jakim jest stanie.Zdjęcia będą jutro, dziś brat jest w pracy a to jego działka. Tylko mam problem z imieniem. Akurat brat ma na imię Grzegorz. Może przydałby się bazarek imienny? Zwłaszcza, ze jego potrzeby weterynaryjne mogą być duże. Chwilowo karma też, ma podrażnioną trzustkę. Dziewczyny, o dziwo, nie mają specjalnych obiekcji. Może dlatego że nie zagląda do ich misek? Chwilowo tyle, zobaczymy co będzie za kilka godzin.
    1 point
  29. Ale super wiadomość! Pełne zaskoczenie :). Czyli jednak, zdarzają się cuda! Nad Pienią, widocznie czuwał jakiś Psi Anioł, a może sama Hekate, i znalazł dla niej dom i Pana skrojonych na miarę :)). Trafił swój na swego i będą żyć długo i szczęśliwie :). Mocno w to wierzę, bo wygląda na to, że Pan ma dobre podejście do Pieni :)
    1 point
  30. Wielkie dzięki Danutka za Twoje wielkie serce. Będę się udzielać w kosztach weta.
    1 point
  31. No, rewelacyjne :) Też bym takie chciała :))
    1 point
  32. Baryton dostał drugą dawke leku i zaczął chodzić po pokoju oraz je. Minusem odzyskiwanej sprawności jest to, że dal rade się wygiąć i wylizał całą ranę.
    1 point
  33. Dla psa są. Ta cała dyskusja to jakby brak szacunku dla Barytona. To powinno się rozegrać w ciszy, między nim, a opiekunką.
    1 point
  34. A ja powiem tak bou. Znam dr Olender. Leczę u niej wszystkie swoje staruszki. Doktor jest konkretna do bólu i nie owija w bawełnę. Jest dostępna przez 24 h. Można konsultować w razie pogorszenia przez telefon. Najważniejsze dla niej jest to, żeby pies nie cierpiał. Skoro sugeruje dalsze konsultacje, to jest nadzieja. Opieram się tylko na tym, co jest napisane w wypisie. Nie wiem, co zostało powiedziane w gabinecie. To wie, tylko właściciel. Dlatego bez sensu jest pytanie dogociotek, co zrobić z psem. A na pewno niedopuszczalne jest zwlekanie 3 tyg. To weta należy pytać. Konsultacja odbyła się wczoraj, minął jeden dzień. Nie wiem, dlaczego pies nie je. Przecież musiał jeść w schronie. Może to pogorszenie wyniknęło z transportu.
    1 point
  35. Hopi jest spokojna, bardzo łagodna i przyjazna. Dzieci lubi (ta pani co ją dokarmiała mówiła, że sunia zawsze była tam gdzie bawiły się dzieci). Jest trochę delikatna w sensie: mokra trawka kole w łapki, byle zastrzyk i panikuje, boi się dużych psów (ale agresji zero, po prostu nie podchodzi lub odchodzi). Póki co jest bardzo cicha, ani razu nie słyszałam, żeby szczekała. Holka się odzywa, obszczekuje czasem psiaki podchodzące do boksu, a mamusia nic. Trudno mi na 100% stwierdzić czy Hopi zachowuje czystość, bo Holka zawsze coś tam zostawi jak to szczeniak, ale załatwia się za każdym razem kiedy ją wyprowadzam i przypuszczam, że nie będzie z tym problemu. Nie widziałam, żeby się bawiła zabawkami. Jak ją Holka zaczepia to wówczas dokazują trochę razem, ale jest to na zasadzie obrony. Prawdopodobnie w poniedziałek zabiorę sunie do domu. Planowałam to zrobić dopiero jak Holka wybędzie do DSu (bo ciężko mi będzie ogarnąć szczeniaczka w domu), ale muszę zrobić miejsce dla psiej rodzinki, która nie może czekać. Jak sunie będą w domu to będę mogła coś więcej powiedzieć, zobaczę jak do kotów (podejrzewam, że nie będzie problemu), fotki domowe dorobię. No i oczywiście wykąpię panienki.
    1 point
  36. Od jakiegoś czasu wiem, że zawsze po wyadoptowaniu jednego nieszczęścia, będziemy brały kolejne - to jest pewnik. Drugim takim pewnikiem jest to, że natychmiast po założeniu wątku pojawia się wpłata na koncie.... od Nesiowatej:) To jest tak wzruszające i zawsze śmieję się do tego swojego otwartego konta. Kochana nasza, bardzo dziękujemy za wpłatę 30 zł dla naszych suniek:) U Lawi wszystko w porządku, żadnego krwawienia, a panienka coraz śmielsza, choć nadal bardzo grzeczna:) Dajmy jej kilka dni na zagojenie rany pooperacyjnej, potem zdjęcie szwów i ruszamy z ogłoszeniami:) W weekend dyżur na wątku będzie pełniła w naszym imieniu Ellig, choć też z doskoku. Ja wyruszam z suniami do naszej przyczepy ale na pewno będę zaglądała z telefonu:)
    1 point
  37. No to najgorsze lody przełamane, teraz powinno pójśc szybciej.
    1 point
  38. Nie mogę edytować postu rozliczeniowego :( Stan był taki + 419,08zł - przelałam 200 zł na karmę + Jolanta08 - 2*10zł = 20zł + 131,02zł z bazarku na dzień 2020-07-01 mamy zatem 370,10 zł
    1 point
  39. Nowinki z domu Mańka :) Dzień dobry, wszyscy mamy się dobrze, Maniek znalazł nową "miejscówkę" - pod stołem (nasz poprzedni zwierzak też lubił to miejsce) . Generalnie już całkiem jest u siebie, jak nie ma ochoty to nic go nie rusza, nawet jak ktoś wchodzi do domu to głowy nie podnosi. Jak ma ochotę na zabawę, to potrafi być bardzo konsekwentny w dążeniu do celu. Niestety ostatnio okazało się, że panicznie boi się burzy, w domu udało się trochę opanować strach przez głaskanie - położył się przy naszym łóżku i jak go głaskałem to z czasem się uspokoił i zasnął. Na spacerze jak zagrzmiało (bardzo cicho i daleko) to z miejsca obrał najkrótszą drogę do domu. Mam nadzieję, że z czasem uda nam się zapanować nad tym. Przesyłam porcję najnowszych zdjęć. Pozdrawiamy serdecznie.
    1 point
×
×
  • Create New...