Jump to content
Dogomania

Leaderboard

Popular Content

Showing content with the highest reputation on 04/11/20 in all areas

  1. Tak sobie myślę , że chyba by było lepiej dla Tyci , jakby przyjechała do nas wcześniej , a nie na samą operację. Sunia i my mielibyśmy czas na poznanie się i nabranie z jej strony chociaż ciut zaufania.
    3 points
  2. Witam świątecznie :) Dziś rozmawiałam z Panem Maniusia :) Wszystko u nich w jak najlepszym porządku. Maniuś ma piękną sierść (Pan obiecał fotki ). Jest zdrowiutki, szybko się uczy, dużo spaceruje. Ma mnóstwo zabawek, a i tak od czasu do czasu podbiera jakiś kapeć do zabawy. Troszkę łobuzuje, podkradnie jakiś smakołyk, a dziś zlizał trochę polewy ze świątecznego ciasta. Nikt się jednak na Maniusia nie gniewa, wręcz przeciwnie - boją się tylko żeby nie zaszkodziło. Rodzinka jest Mańkiem zauroczona i przeszczęśliwa, Pan powiedział, że umila im ten "dziwny" czas. A na koniec powiem Wam co usłyszałam od Pana : Maniek to największe szczęście i najlepsza rzecz jaka w ostatnim czasie im się przydarzyła ... i znowu łezki płyną ... Wiary, nadziei i miłości życzę wszystkim moim przyjaciołom !
    2 points
  3. Kasia płacze, jest zdruzgotana. Nie spodziewała się tego. Sebus jeszcze tydzien temu skakał jak piłeczka na kanapę. Był jej cieniem, zawsze obok, a najchętniej na kolanach. Spędził z nią prawie rok, nie miał pojęcia, że nie ma domu. Miał go i bardzo kochal Kasie. Przed śmiercią obudził się, zobaczyl obok Kasie, zobaczył, że jest w swoim domu. Umarł spokojnie, u siebie... Za to Kasiu jestem Ci wdzięczna bardzo. Elik kochana, tak dzielnie prowadziłas i wspierałas jego finanse, dziękuję Tobie i wszystkim darczyńcom dzięki którym Sebulek żył sobie spokojnie.
    2 points
  4. Uwaga!!! Posiadam informacje. Ogórek nasz, jak to Ogórek - chwilę buntował się z powodu kołnierza, ale szybko uznał, że skoro trzeba, to trzeba. Radzi sobie dobrze, ma apetyt, już mniej świruje, więc pewnie Lunce mija. Zastrzyki dostał do domu, Kasia zrobi.
    2 points
  5. Pani doktor chciała być trochę delikatna..... ale myślałem o tym samym.
    2 points
  6. Po rozmowie z mężem postanowiliśmy pomóc Tycince. Jeżeli Wam odpowiada, to możemy dać jej BDT przez pierwszy tydzień po operacji.( po cichu liczę , że może dłużej ). Zmniejszy to koszty , a przede wszystkim sunia nie będzie wożona tu i tam. Co Wy na to ?
    2 points
  7. KRONIKA Dzień piąty. Hitem dnia jest dobrowolne wyjście (wyskok) z klatki i przeniesienie się na posłanko :) Jak przestanie posikiwać to dostanie bardziej eleganckie łoże. Siku i kupa na ręczniku w pokoju obok. https://youtu.be/sY4QbLpciSU https://images89.fotosik.pl/346/02afe4f47de7c40bgen.jpg
    2 points
  8. Wczoraj wieczorem myślałam, że to kwestia czasu. Dzisiaj wiem, że pani nie ma dostatecznie dużo siły i determinacji, żeby ustawić swoją sunię. Mam wrażenie, że to sunia rządzi w tym domu. Jeśli pani nie ma charakteru, to nie będę narażać Pieguska na taki stres. On zasługuje na naprawdę wspaniały dom, a nie taki, gdzie łaskawie będą go tolerować..
    1 point
  9. Cudowny cudowny najcudowniejszy psinun swiata Agaciu ojej jak ogromnie przykro...sunia sie okazala zolzienka dla tego cudnego serduszka to zdjecie ech ...az czlek ryczy odrazu jak bardzo madry jest Piegusek jak bardzo chce byc kochanym ....o matuniu
    1 point
  10. o rany :( :( może za szybko Pani się poddaje? sunia jest u siebie więc ustawia Pieguska, ale watpie by to trwało wiecznie...może trzeba je same zostawić na jakiś czas w domu...nie no...:(
    1 point
  11. No i nie wiem co napisać. Tyle się wydarzyło wczoraj i dzisiaj.. Spróbuję po kolei. Parę dni temu zadzwoniła do mnie pani z Warszawy. Zawsze miała w domu psy. Ostatnio miała dwa psy, które przeżyły u niej sporo lat, oba po przejściach, jeden z mordowni, drugi znaleziony. Niestety odeszły po długich chorobach i leczeniu, najpierw psiaczek, potem sunia. Pani bez psów wytrzymała półtora miesiąca. Dwa miesiące temu pojechała do schroniska w Celestynowie zaadoptowała młodą sunię, krótkołapną wilczkowatą suńkę. I teraz pomyślała o towarzyszu dla niej. Znalazła ogłoszenie o Piegusku. I bardzo jej się spodobał. Rozmawiałyśmy długo. Pani bardzo fajna, wrażliwa, psiolubna. Bardzo się doptywała jaki Piegusek jest dla innych psów. A on anioł jest dla innych psów. Umówiłyśmy się na piątek na wspólny wyjazd do hotelu. Razem z psicą oczywiście, żeby psy się poznały. Wczoraj popołudniu zabrałam panią i jej sunię i pojechałyśmy pod Skierniewice. Był długi spacer z oboma psami. Całkiem nieźle sobie radziły. Nie wchodziły sobie w drogę, razem coś nawet obwąchiwały, fajnie razem się prezentowały, chociaż sunia raczej rwała do przodu, a Piegusem trzymał się bliżej nas. Potem było spotkanie w ogrodzie. Piegusek bardzo się spodobał pani. On się w sumie podoba każdemu kto go pozna ;) Potem zaczął bardzo subtelnie próbować sobą zainteresować sunię, podchodził do niej z różnych stron, zachęcał do zabawy, napierał ciałkiem, merdał ogonkiem. Powiem Wam, że serce mi się rozpływało jak to widziałam. To cudowny pies :) No i zapadła decyzja: wracamy do Warszawy w czwórkę! Pani powiedziała, że Piegusek bardzo jej się spodobał i jej suni chyba też. Że będą stanowić takie dream- team :) Odwiozłam towarzystwo pod dom, Piegusek dostał karmę w wyprawce na pierwsze dni. Wieczorem wysłałam smsa z pytaniem jak pierwsze chwile w nowym domu. No i się okazało, że dream team na spacerze i owszem, ale w domu już jednak nie. Sunia bardzo warczy na Pieguska, rzuca się na niego z zębami. Piegusek ze stresu trzyma się tuż przy pani cały czas, sika na wszystko co możliwe :( Na spacerach jest ok, ale w domu - dramat. Dziś wieczorem dzwoniłam znowu, niestety nie ma poprawy. Sunia coraz bardziej próbuje go zdominować, jest coraz bardziej zazdrosna. Piegusek chowa się przed nią w łazience. W nocy zgoniła go z posłania, spał przy łóżku pani. Pani jest bardzo przykro, bo Piegusek jest niekonfliktowy, schodzi z drogi suni, ale nie wzięła pod uwagę, że to jej sunia nie będzie chciała kompana w domu. Chce mi się płakać, bo myślałam, że to jest dom, na jaki Piegusek czekał. W poniedziałek jadę po niego i zawożę go z powrotem do Agi.
    1 point
  12. jestem bardzo ciekawa odzewu z tego ogłoszenia Zrobiłaś rozi dokładne przeciwieństwo tego na co ja zawsze kłade nacisk ... Daj znać proszę ile jest odsłon, zainteresowanych, zrobimy przy okazji badanie gustów ;) Trzymam kciuki ps. mojemu Faziemu na watrobe bardzo pomogła karma weterynarjna Royal Hepatic, miał też Hepatiale Forte Trzeba trochę Ogórowi wspomóc ta watrobę, żeby się nie pogorszyło
    1 point
  13. KRONIKA Dzień szósty Dziś rano wyskoczyła na mój widok z posłanka. Posłanko pozostało suche przez cały dzień. To dobrze, bo już myślałam, że popuszcza. Na nasz widok merda ogonkiem jak wiatrakiem. Bierze jedzenie z ręki jak leży na posłanku, ale już w pokoju trzyma dystans. Dawałam jej po trochu chrupki, każdy kolejny był coraz bliżej mnie. Ostatni tuż przy mojej nodze. Za każdym razem zastanawiała się czy podejść bliżej, ale w końcu zjadła wszystkie. Nie można przy niej robić gwałtownych ruchów. Nasłuchuje z zaciekawieniem odgłosów z mieszkania.
    1 point
  14. Dziękuję Wam kochane za zaglądanie na wątek Zefirka, to już ponad rok jak psiak odzyskał życie :) Wam też życzę dobrych, spokojnych świąt :) Ściskam serdecznie :)
    1 point
  15. Wiadomo,że bez wyróżnień nie będzie żadnych domów.
    1 point
  16. Ja też na poważnie. KLIK Zdrowych, spokojnych świąt dla Was :) Oby to był czas bogaty w dobro i nadzieję.
    1 point
  17. Dla suki zjadającej obornik kup tabletki Rumen tabs i Vetzyme. Dodatkowo dawaj jej żwacze wołowe dla psów - kupisz w sklepie zoologicznym. Bambisia strach przed śliską podłogą przenosi na inne pomieszczenia - spróbuj w którymkolwiek pokoju, gdzie się nie boi, położyć na podłodze dywanik z podkładem przeciwiślizgowym, załóż suczce szorki i smycz, ucz na jakieś hasło chodzenia po tym dywaniku, nagradzaj smakołykami. Potem nagradzaj spacer w szorkach po podłodze w pokoju, w którym nie boi się chodzić. a potem przenieś dywanik w miejsca w których ona się boi, nagradzaj chodzenie po dywaniku i stopniowo smakolem nakłaniaj do zrobienia jednego, dwóch, trzech kroków poza dywanik. Smakol w ręce przed psim nosem dostanie najpierw bodaj jak wyciągnie szyję, oczywiście na początek nawet wyciągniecie szyi bardzo chwal i nagradzaj. Za dzień - pół kroku dalej i tak co najmniej 5-10 razy każdego dnia. Nie raz za razem, ale co jakiś czas.
    1 point
  18. Żywienie trzeba dostosować indywidualnie do każdego psa. Są psy karmione resztkami z obiadu, byle jaką karmą i żyją długo, nic im nie dolega. Są też karmione super i ciągle chorują. Także reguły nie ma. Ja bazuję na gotowych karmach suchych i mokrych, dobieram je uwzględniając potrzeby i smaki psów. Staram się wybierać lepsze karmy. Miałam epizody z gotowaniem dla psów, ale nie bardzo im i mnie to służyło. Słaba ze mnie kucharka, a poza tym kontakt ze zwierzęcymi zwłokami był dla mnie jako wieloletniej wegetarianki, a potem weganki, traumatyczny. Próbowałam kiedyś swoje psy przestawić na karmy wegetariańskie. Niestety były nieszczęśliwe i miały kłopoty gastryczne. Pies znajomej uwielbia kotlety sojowe i wcale mu nie szkodzą. Każdy organizm inny. :-) Większość psów uwielbia jajka, zwłaszcza żółtka. Niektóre lubią nawet skorupki. Kupiłam jaja z wolnego wybiegu. Jutro ugotuję i rozdam psiakom, w końcu to Wielkanoc. :-) Jak się czuje Ogórek?
    1 point
  19. To takie niesprawiedliwe. Wreszcie był szczęśliwy, spał na poduszce z Kasią, zawsze wtulony w nią. Tak bardzo docenial to, co dostał od losu. 8 lata schronisku zrobilo swoje... Kasiu, bardzo dziękujemy za opiekę nad nim. Zareagowałas od razu, kiedy poczul sie gorzej. Musi Ci być ciężko, bardzo się do niego przywiazalas. Proza życia jest niestety taka, że musimy spłacić długi. Trzymajcie Bardzo prosze swoje wczorajsze deklaracje. Ja wpłatę na pewno obiecane 100 zł.
    1 point
  20. 1 point
  21. Dostałam jakiś proszek do rozrobienia z wodą. Podawałam jej tą mixturę przez strzykawkę, ale niestety prawie za każdym razem wymiotowała wszystko. Dostałam właśnie update, że wczoraj dotarły do szpitala. Mam nadzieję, że tam pomogą maluchom! Bardzo dziękuję za przepis. Mam nadzieję, że już się nie przyda :) Trzeba myśleć pozytywnie.
    1 point
  22. Spokojnych Zdrowych Nadzieje Niosacych Swiateczek
    1 point
  23. Ufffff... Na szczęście i Hania i Pani Magda z rodziną i Maliką, szczęśliwie dotarli do domów :) Dojechalismy szczęśliwie cali i zdrowi :) Malunia grzeczniutka całą drogę leżała, albo siedziała ale spokojna była ,tylko z auta nie chciała wysiąść.Do domku wchodziła nie pewnie ale obwąchała domek, pochodziła wszędzie ,zjadła i już spokojnie.Tochę zdezorientowana bidulka ale damy radę.Jesteśmy przeszczęśliwi :):)
    1 point
  24. Masz dosyć psa,a wetka nie chciała poddać go eutanazji,podała Ci jakikolwiek powód - żeby tego nie zrobić. Nic nie piszesz jakie to "dziwne objawy",nic nie piszesz o leczeniu ("jakiś lek"),jakbyś miał psa gdzieś...szukasz podstawy,żeby go uśpić i tutaj,na dogomanii prosisz o link do podstawy prawnej (?)!!!! Co z Tobą...co Ci ten pies zrobił???Ile ma lat,jak długo go masz?Dlaczego chcesz go uśpić??Napisz szczerze od siebie kilka prawdziwych słów,może dostaniesz jakieś sensowne rady i psina ocali życie...................
    1 point
  25. Myślę, że już bez obaw mogę podzielić się z Wami cudowną wiadomością . Otóż nasza Hubcia ma WŁASNY DOM . Hubcia już jest w domku od kilku dni ale nic nie pisałam bo miałam pewne obawy jak to wszystko będzie :). Nie bałam się o domek bo tego jestem pewna w 100% ale tylko i wyłącznie o stosunki z sunią rezydentką. Okazuje się że zupełnie niepotrzebnie . Sunie całkiem dobrze się dogadują a z każdym dniem jest coraz lepiej. Już sunia rezydentka potrafi lizać po pyszczku naszą Hubcię a po ogrodzie razem biegają, rozrabiają, kopią razem doły (tzn. jak jedna kopie to druga stoi na czatach i się cieszy a potem druga kopie a pierwsza asystuje i merda ogonem), obszczekują razem przechodniów a potem obie wpadają brudne do domu uchachane i szczęsliwe . Ale żeby nie było, to niespodzianek ciąg dalszy. Ta sunia rezydentka to też jest "nasza sunia" . Tak, tak. Bo Hubcia zamieszkała razem z "naszą" Wegą (nie wiem czy wszyscy pamiętają Wegunię) . Pańtwo od Wegi już dawno zwrócili uwagę na ogłoszenie Hubci i sami dziwili się że ono tak długo wisi i nikt nie chce naszej ślicznotki adoptować. Więc zdecydowali że Hubcia dołączy do ich rodziny . Przyjechali więc z Wegą na zapoznawczy spacer, chcieli zobaczyć jak Wegunia zareaguje na Hubę a że wszystko odbyło się w przyjaznej atmosferze więc Hubcia pojechała do domu. Państwo zaliczyli z Hubcią już przegląd u weta. Hubcia musi schudnąć ok.4 kg, wet ocenił ją na min.7 lat, osłuchowo ok ale Państwo zrobią badanie serduszka, badanie krwi i z ząbkami trzeba będzie zrobić porządek. Na pewno będzie miała zapewnioną bardzo dobrą opiekę. Ja zPaństwem jestem w stałym kontakcie, Pan często do mnie dzwonił i opowiadał o Weguni jaka to super mądra i cudowna sunia , więc teraz na pewno nie zabraknie relacji również o Hubci :). No i taka adopcja do znanego domu w tych czasach wirusa, gdzie nie musiałam rozbić wizyta PA spadła mi jak z nieba :). A tu Hubcia z pierwszych chwil w domku :).
    1 point
  26. Kochani, na wzmocnienie, aktualne zdjęcia uratowanych DZIEKI WASZEJ POMOCY <3 maluszków ZObaczcie tylko :) Igi Imbirek Yogi Maja Hana Kluseczka
    1 point
  27. Mięso może być chude, tłuste. Wołowe, drobiowe itd. Ważna jest ilość podrobów, bo one w nadmiarze nie są zbyt zdrowe. Ważne są proporcje, np. z wiekiem zmniejsza się ilość mięsa. Dobrze i wartościowo karmić gotowanym jedzeniem jest ciężko. Na pewno trzeba podawać psu zestaw witamin jako uzupełnienie. Zapytałam, czym jest karmiony Ogórek, bo to ważne w przypadku dysfunkcji wątroby.
    1 point
  28. Coraz intensywniej rozważam Nesiu możliwość przeprowadzki gdzieś w Twoje pobliże :) Dzisiaj zadzwoniła pani doktor i powiedziała, że jest już wynik badania wycinka śledziony i jest ok, to nie nowotwór, a jakieś krwiaki. Skąd na śledzionie krwiaki? Cały zespół medyczny był zaskoczony takim wynikiem. Dostane go na e-mail. Niestety pozostaje nadal sprawa nowotworowego guzka z boku. Nie wiadomo jaki ma charakter i jeśli złośliwy, to jakiego stopnia. Jednak bez względu na to, nie zdecyduję się na usunięcie go. Usunięcie śledziony to była konieczność, bo to była tykająca bomba, która mogła wybuchnąć w każdej chwili. Natomiast z tym guzem to szansa jest pół na pół. Dobrze, że na śledzionie to nie nowotwór, bo bałam się, że to są już przerzuty, a jeśli nie, to może ten na boku nie jest złośliwy. I póki co, tego się będę trzymać. Spokoju i pogody ducha wszystkim życzę.
    1 point
  29. 1 point
  30. Takie wieści to ja bardzo lubię:) Sam jestem zdziwiony skąd tyle adopcji bo spodziewałem się ich spadku. Może przez to, że ludzie siedzą więcej w domu niż zwykle to im się nudzi bez psa lub ze zbyt małą ich ilością;) Byle tylko mieli dla nich czas jak już życie wróci do normy...
    1 point
  31. Też mam nadzieję, że sami coś napiszą, zadzwonią, prześlą zdjęcie Kikuni. Niestety. Jestem zawiedziona i boli, bo Kikunia była z nami przez rok bez kilku dni. To wielki kawał czasu.
    1 point
  32. Mam nowe, prześliczne zdjęcia Lunki i Jej Rodzinki :) Nasza bohaterka sama pozuje do zdjęcia :) Razem z cała Rodzinką I z Panem Kamilem Panie Kamilu, bardzo dziękuję za Malwinkę i za zdjęcia
    1 point
×
×
  • Create New...