Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 07/18/19 in all areas
-
Dzisiaj w lecznicy w Izbicy poznałam Małego. Mały to stary, bardzo wychudzony, wyniszczony pies, który został znaleziony na pustkowiu. Przez całe swoje życie strzegł na pewno :swoich", a gdy się zestarzał - wywieziono go i zostawiono na pewna śmierć. W chwili znalezienia wyglądał jeszcze gorzej, niż na dzisiejszych zdjęciach - miał stan zapalny pyska, oczu i był tak chudy, ze wetka przyniosła go na rękach. Teraz Mały mieszka w lecznicy, jest leczony, intensywnie karmiony. Na pewno w niedługim czasie jego stan zdrowotny poprawi się, Mały podreperuje być może też swoją chorą psią duszę. Ale co dalej? Wetka uratowała mu życie, ale psu trudno będzie mieszkać w lecznicy... Mały jest bardzo przyjazny, spragniony kontaktu; macha tym swoim wyskubanym ogonem, nieśmiało prosi o głaskanie, jakby nie wierzył, ze ktoś zechce patrzeć na niego, dotykać, Tak sobie zamarzyłam, ze może spóbować zawalczyć o dobre życie dla tego biedaka... Tyle już cudów zdarzyło się tutaj na dogomanii, może i Małemu ktoś ofiaruje miejsce w swoim domu? Myślę, ze przydałby się przede wszystkim dobry, wzruszający tekst, taki od serca i do serca... Czy ktoś chciałby ze mną spróbować pomóc Małemu? Ja na razie nie mam innego pomysłu na pomoc temu tak strasznie upodlonemu psu, nie mam pomysłu na tekst, trochę się chyba wypaliłam, na razie mam tylko łzy. Ja wiem, ze szanse są bardzo małe, ale jakieś zawsze są...3 points
-
Z tą właśnie nadzieją napisałam tekst dla Małego: Za miłość i wierność, skazany na głodową śmierć... Mały, miał kiedyś swój dom, ale kiedy nadeszła starość, zdrowie zaczęło szwankować a resztki psiej urody gdzieś się rozmyły, nie był już nikomu potrzebny. Stał się niepotrzebną, zbędną rzeczą, której należało się pozbyć. Został więc wywieziony na zupełne odludzie i tam zostawiony na okrutną, głodową śmierć. Kiedy leżał już pokonany przez głód i pragnienie, pogodzony z nadchodzącą śmiercią, został cudem znaleziony i przetransportowany do gabinetu weterynaryjnego. Już na pierwszy rzut oka widać było jego straszliwe wychudzenie, stan zapalny pyska i oczu, poranione łapy. Pani doktor podjęła walkę o jego życie. Został poddany leczeniu i intensywnie karmiony. Powoli wraca do żywych, zaczyna machać ogołoconym ogonem i nieśmiało prosi o głaski. Jest bardzo spragniony bliskości człowieka i jego miłości. Rośnie nadzieja, że stan zdrowia Małego poprawi się, ale co z nim dalej będzie? Nie może zawsze mieszkać w lecznicy. To ogłoszenie jest apelem do LUDZI o wyjątkowej wrażliwości, bo tylko na nich możemy liczyć. Jeżeli ktoś z Państwa chciałby dać dom temu sponiewieranemu psu na stare lata, to prosimy o kontakt z Zamojską Fundacją Dla Zwierząt i Środowiska ZEA, pod nr 609 160 440. Pokażmy Małemu lepszy świat i dobroć ludzką. Ogłoszenie zrobiłam na Kraków. Można korzystać z tekstu, można go dopasować do własnych potrzeb. Gdyby ktoś jeszcze mógł pokazać Małego w innych województwach, miałby większe szanse. Może ktoś "fejsbukowy", mógłby go tam też pokazać. Facebook to duże możliwości ! http://www.wujekfranek.pl/0,0,0,0,0,0,0,0,187623,0,0,0,podglad,ogloszenia.html https://www.olx.pl/oferta/maly-skazany-na-glodowa-smierc-CID103-IDAMXlr.html https://gratka.pl/zwierzeta/za-milosc-i-wiernosc-skazany-na-glodowa-smierc/oi/12858383 https://opole.lento.pl/za-milosc-i-wiernosc-skazany-na,8089985.html2 points
-
Wiersz o bezdomnych psach - znalezione w sieci " Jest tylu wśród was. Twa fascynacja mną prysnęła jak czar. Wywiozłeś mnie daleko gdzieś Bo przeszkadzała Ci moja sierść. Na pożegnanie dostałem pięścią w nos. Skazałeś mnie na okrutny los Na głód i chłód Na bezlitosne pcheł kąsanie Nie na szybką śmierć Lecz na powolne w mękach konanie. Biegałem w amoku – łapy zdarłem do krwi. Nie odnalazłem powrotu – który mi się śni. Mój przyjacielu – czym dla Ciebie jest pies? Odpowiedź jest prosta Pies to nie istota – to zbędna, niepotrzebna rzecz. Pies – to tylko pies – bez serca, uczuć i łez. Czy źle Ci służyłem? – wiedz, że wszystko znosiłem – Pragnienie i głód. – Ataki Twej złości. – Przenikliwy ból. – Rozpaczliwą samotność długich dni. Nie byłem wcale głaskany Teraz to wiem – byłem po prostu niechciany. Człowieku! – obojętnie, kim jesteś i jaki masz w życiu cel Wiedz – los mści się, czy tego chcesz, czy nie. I Ci których kochasz, poświęciłeś im tyle lat, Wierni zasadom coś wpajał im od lat po drabinie z bielutkich obłoków do tęczowej, świetlistej bramy? … Uchylona, choć nie słychać Twych kroków. Nie znając szacunku, pójdą w Twój ślad Zabiorą Ci godność, wywiozą gdzieś w świat. Wywiozą Cię do przytuliska dla ludzi, Ludzi niechcianych Nie wiem czy będziesz tam dobrze traktowany Szacunek w świecie ludzi jest mało znany Lecz wiem co czuł będziesz To co ja teraz czuję – tęsknotę i niezapomniany zapach Zapach, którym pachnie utracony dom. I płakał będziesz, aż braknie Ci łez. Uwierz! – mówi Ci to Twój pies. Sam sobie kiedyś zadasz pytanie Za co? – tak podłe traktowanie Za miłość, wierność i oddanie W zamian jest właśnie takie traktowanie. Nagle – jak we mgle widzę, coś o twarzy człowieka Rozchyla trawę – patrzy, niedowierza – czy to jest pies? Mówi – piesku, kto ci to zrobił serce ma z kamienia. Nie – to nie złudzenie z wycieńczenia, To przyszła śmierć z twarzą człowieka – stoi i czeka. Wśród szumu drzew i wysokich traw, Wydaję moje ostatnie tchnienie. Człowieku! – przyjacielu ślę Ci przebaczenie. Twój pies. I tak z braku szacunku i z ludzkiej głupoty W ponurym lesie, wśród wysokich traw To nie jedyne – ostatnie tchnienie Psów wyrzucanych od lat." Może wykorzystać fragmenty do ogloszenia Małego?2 points
-
Z całym szacunkiem dla Pani Sumińskiej, ale mam takie samo zdanie na temat wychodzenia kotów bez dozoru, jak Ty Tysiu. Tak jak dziecku nie można pozwolić na wszystko na co ma ochotę, tak samo i zwierzęciu. Jedne i drugie nie zdają sobie sprawy z zagrożenia. A czemu to niby psów nie należałoby puszczać na spacery samych? Z pewnością też miałyby ochotę.1 point
-
Na sączące się rany, używa się też cukru, na oczyszczoną ranę, musi być go sporo, na to gaza, bandaż, wymiana min. 2 x / dzień, osusza/pobiera wilgoć z rany, przyspiesza ziarninowanie, pies nie może mieć dostępu pyskiem, obrazki np.tu https://todaysveterinarypractice.com/unique-therapies-for-difficult-wounds/1 point
-
Samba zaczyna się interesować zabawkami:) Co prawda na razie ma niszczycielskie zapędy, ale dobre i to. Ma na koncie już dwie pary roboczych rękawic (kradziej jeden), więc podsunęłam jej szarpak sznurkowy, który też podzieliła na części. Z piłką już jej tak łatwo nie idzie:) ale piłka pomaga jej rozładować energię, kiedy do jej boksu podchodzą inne psy. Zauważyłam, że często wtedy rzuca się na piłkę i ją tarmosi i nie gryzie tak krat.1 point
-
Oj tam, oj tam, zima niedługo to się zapasy przydadzą:)1 point
-
Piękne kiciule. Pisałam na dogomanii już kiedyś, ja wychodzące domy traktuję jako ostateczność, w przypadku kotów, które faktycznie nie umieją przystosować się wyłącznie do mieszkaniowych warunków. Poza tym - nie wyobrażam sobie puszczać kota, za dużo kotów zdrapałam z ulicy i próbowałam ratować, kiedy w agonii leżały na ulicy... Kocinki są prześliczne, ten liliowy to mnie aż zrobił ciepło na serduchu :) Myślę, że prędko pofrunie do siebie.1 point
-
No więc dzisiaj miała miejsce pierwsza akcja łapankowa, w której miałam większy niż zwykle udział (ale miałam też świetnych pomocników! Oczywiście Dorę, taką jedną fajną Kasię, jej córkę i pomagała również córka pani od kotków) Chodzi o jedną z trzech kotek których sterylizacja będzie opłacona przez gminę. Pani, do której kotki zostały podrzucone, próbowała łapać sama, ale nie zdołala tego zrobić ani w swój transporter, ani w mój. Było jej ciężko, bo i ona, i mąż poruszają się o kulach. Potrzebny był łapak i w ów łapak złapała się w końcu pierwsza koteczka. Nie obyło się bez przygód, np. na początku weszły dwa kociaki, ale państwu udało się je przepłoszyć. Później chciały wejść dwie kotki na raz. Szalejącą w łapaku koteczkę przykryłyśmy i pojechała do sterylizacji. Czekam na telefon, kiedy będzie można ją odebrać. Później wrzucę zdjęcie.1 point
-
1 point
-
I z sunią rezydentką - Maja niedawno ją adoptowała ze strasznych warunków... sunia niewidoma, ma ponad 7lat... ale fajnie matkuje szczeniakom - jakby to były jej własne (a maluchy są z rowu) :) Do Mai dzisiaj przyszedł kojec - sfinansowany z pieniążków z naszej zbiórki świątecznej. Dzięki temu razem z Mają możemy bardziej pomagać. Kojec jest nasz, ale już teraz użyczyliśmy kojec Fundacji Psy Północy: do Mai ma przyjechać na dniach lękliwy pies w typie czarnego owczarka niemieckiego (użytka). Próbują go złapać i się nie udaje, kojec się przyda, zwłaszcza że szczeniaki się nie wybierają na razie nigdzie. A oprócz nich, od wczoraj u Mai są dwa nieufne szczeniaki w typie husky: prezent dla mamy... :( miały natychmiast zniknąć, były bite. Mają pół roku, a są tak zachudzone i zniszczone że wygląd mają trzymiesięcznego szczeniaka... Dlatego też, że dzisiaj u Mai jest siedem psów, a na dniach pojawi się ósmy o niewiadomym pochodzeniu, zgodziliśmy aby nasz nowiutki kojec posłużył fundacyjnemu owczarkowi. My na razie i tak zapsieni, więcej psów na siebie byśmy nie wzięli... niech służy.1 point
-
1 point
-
To najlepszy komplement świata. Foki są najlepsze: słodkie, mądre i rozczulające :) Kiedyś marzyłam, aby z nimi pracować. Od niech zainteresowałam się kształtowaniem i targetowaniem w pracy ze zwierzętami :) Naprawdę, sama nie obraziłabym się gdyby ktoś mnie określił: foka. Z dumą jako dziecko paradowałam w koszulce z fundacji foczej na Helu. Mój brat jako dziecko jeszcze kupił sobie poduszkę-foczkę i do tej pory z nią jeździ wszędzie :) Grześ też jest cudny (tak jak foka), więc gdzie tu obelga?1 point
-
Nie nabijam... ma bardzo... ekhem... pożyteczny kształt. Mógłby na przykład robić za foko-mistrza w pływaniu nad wodą:)1 point
-
Jaaga, wysłałam Ci umowę mailem:) Na wszelki wypadek:)1 point
-
Kotki ogłoszone na Kraków. Wykorzystałam tekst Havanki, jest super. https://www.olx.pl/oferta/cudnej-urody-malutkie-kotki-do-adopcji-CID103-IDAMpyr.html1 point
-
Aż boję się cieszyć, ale MOCNO trzymam kciuki!1 point
-
Normalnie wierzyć mi się nie chce, że nikt o nie nie dzwoni. Swoje wyróznione ogłoszenie mam na mój numer i nie miałam żadnego zapytania. Dostałam wieści od ich mamy. Zakochała się w swoim nowym pańciu. śpi z nim, wszędzie za nim chodzi. Nauczyła się wychodzić na ogród drzwiczkami dla kota. Państwo są nią zachwyceni.1 point
-
Ja już nie mogę doczekać się soboty. I jednocześnie boje się. To dla nich ogromna szansa. Mam jednak nadzieję, że wszystko pójdzie dobrze. Pojadę z nimi do nowego domu, najważniesze żeby Nadia nie wywinęła jakiegoś numeru. Pani rewelacyjna w rozmowie.1 point
-
Oj, ja też chciałabym bardzo. Od operacji wogóle nie wstaje i nie przesuwa się. Tylko zmienia boki. Martwi mnie to, ale widocznie to z bólu.Dostaje metacam. Mogła dostać też pyralginę, ale zaczęła wymiotować śliną ze pasmami brązowej krwi, czyli te środki p.bólowe już uderzyły jej w śluzówkę żołądka. Dałam już ranigast i wrócił jej apetyt. Co do ogłoszeń, to bardzo dziękuję, bardzo się przydadzą. Wszystko opóźnilo się z powodu antybiotyku, teraz dopiero trzeba je odrobaczyć i czarno-biały będzie do adopcji. Natomiast te dwa liliowe maluchy najpierw wykastruję przed adopcją. Dostałam na to 200 zł. Kocie życie jest długie i różnie się układa, wole więc żeby były zabezpieczone. Tyle mogę dla nich zrobić. Podobnie jak Marinie, jakoś ich urody nie udaj mi się uchwycić na zdjęciach, ale na zywo są cudne. Miałam już wczoraj propozycję domu dla liliowego chłopaczka, tylko ludzie mają dom na uboczu, pod lasem i chcą kota wypuszczać. Mój Oggi trafił do nas z podobnych warunków, kiedy lis zabił mu matkę. Do tego wszędzie koło lasów kręcą się mysliwi. Na takiego kota również czychają więc niebezpieczeństwa, nie będę ryzykować jego życiem, odmówiłam ludziom. mieszkamy na wsi i mamy swoich 8 niewychodzących kotów, wiec nawet mając dom na uboczu nie jest problemem utrzymać koty w domu. Tolu, jeszcze później dostarczę fakturę za kołnierz, ale gdzieś ją w roztargnieniu położyłam i nie mogłam znaleźć. Muszę kupić jej też maść ozonową i dermatol na rany na łapach, to razem wyśle. One są ogromnym problemem. Nie chodzi wcale, więc powinny się goić. Jednak zauważyłam już dawno, żeLinda je stale wylizuje i pogłębia. Praktycznie są głębokie na kilka mm. Lekarz też myślał, że to od chodzenia, ale teraz widzę, że sama je takimi robi. Pod opatrunkiem czy bucikiem slimaczą się. Dostała miod manuka na to, ale oczywiście miodzio jest super, więc do zywej krwi wylizała. Kołnierz budzi taka panike, że rozbija się na ścianach. Nie ma więc zabezpieczenia. Jeszcze dodam, że jestem oczarowana profesjonalizmem dr Grzebinogi. Gorąco polecam przy problemach ortopedycznych. Znowu miał dla nas czas, żeby nawet pokazać buciki w katalogu, wszystko wyjaśnić, dostosować wszystko Lindzie. Zabieg poszedł ekspresowo. Sam wyszukał i założył lindzie opatrunek i buciki. gdzie indziej lekarz, który operował często się nie pojawia. Tu był od naszego wejścia do przychodni do jej opuszczenia. Zostaliśmy we wszystko zaopatrzeni na miejscu.1 point
-
Albo pan od maszyny po przewiezieniu podkładów z kostką powinien robić razem z innymi, to co w kolejności robić trzeba i tak każdy inny "fachowiec" powinien być fachowcem od każdej pracy, bo przecież układanie kostki nie wymaga wyższych kwalifikacji od każdego, kto to robi. Wystarczy jeden fachowiec, a reszta robi pod jego dyktando to, co w danej chwili robić trzeba. Praca wykonana byłaby dużo szybciej, a co za ty idzie taniej - robotnicy mają płatne za godziny pracy. A może to właśnie o to chodzi, żeby robić jak najdłużej? Wszystko wskazuje na to, że tak, że właśnie o to chodzi. Czy ktoś jest w stanie to zmienić? Wątpię. Nie widzę zainteresowanych takim obrotem sprawy, poza zleceniodawcą robót, który w tym temacie nie ma nic do powiedzenia. Ale myślę, że gdyby to było zlecenie od osoby prywatnej, to nie zgodziłaby się na taką umowę. Szukałaby wykonawcy, który przyjąłby zlecenie wykonania konkretnej pracy, za konkretną kwotę i pewnie w umowie byłby określony termin zakończenia prac. Z resztą przy takiej umowie wykonawca sam byłby zainteresowany jak najszybszym zakończeniem prac. No tak, ale ta praca jest wykonywana dla przedszkola i pewnie za kasę z budżetu miasta. A tam, czy komuś zależy jak gospodaruje się finansami społeczeństwa?1 point
-
https://www.youtube.com/watch?v=Vd6nS0ZEZC8&feature=youtu.be1 point
-
1 point
-
matuszku klekam przezd Toba istotko przebacz nam wszystkim mtako jedyno ...czlek patzra i ryczy w glos Tolu zaloz watus ,aluczkiemu niechaj ma swoj wateczek polece zaraz rozesle watus Tolu spojrzalalm i juz wiem ze na zawsze w sercu moim i ten biedun nad biedunie z calego serca bede modlico zdrowenko malutkiemu1 point
-
1 point
-
Z małym poślizgiem... informuję, że na Fejsbuku nasz Orionek otrzymał imię Amik, Amiś :) Taka mała ciekawostka: jak byłam dziecięciem i marzyłam jeszcze o swoim psie, umyśliłam sobie z bratem, że nasz pies będzie miał na imię... właśnie Amik. Zrobiłam wtedy rysunek łajki zachodniosyberyjskiej (moje marzenie) z podpisem na adresatce: Amik. Historia kołem się toczy i pod moją opieką, jak się okazuje, niechcący jest psiak o tym imieniu :) EDIT: Rozliczenie zaktualizowane, bardzo bardzo dziękuję za każde wsparcie! Jesteście wspaniali <31 point
-
Matillu ma wątek w obserwowanych więc możliwe, że wie co się dzieje. Uważam, że nie trzeba zwracać pieniędzy tylko dobrze by było przekazać Dorze na szczebrzeszyniaki. Dora karmi koty bezpańskie i psy. Koty generują koszty w lecznicy a dwa psy są u Murki. Finansowo natomiast pomaga tylko kilka osób które utrzymują to wszystko tak, aby mogło działać i nie padło. https://www.dogomania.com/forum/topic/78989-bezdomne-szczebrzeszyniaki-prosza-o-pomoc/?page=5441 point
-
1 point
-
1 point
-
1 point
-
Radek ma racje. Czerwona wstążeczka na pewno nie zaszkodzi.1 point
-
1 point
-
No to biedny Grześ pokłuty, ale bezpieczny. Już po wszystkim Czarnulku - możesz spokojnie delektować się pogodą (choć jest wyraźnie cieplej). Zabawy z kumplami jak najbardziej na czasie.1 point
-
1 point