Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 03/12/19 in Posts
-
Miałam byc skarbnikiem i biernym obserwatorem , ale ....nie moge siedziec cicho bo jakos nie wiem czy tylko ja to tak odbieram dla mnie nie jest dobrze i on nie jest gotowy do adopcji bo..... a) pies agresywny - dominujący dopiero co po poważnym okaleczeniu człowieka b) trafia do hotelu z behawiorysta i zaczyna pozytywne szkolenie, tu super ale ... Po 1 mc szkoleniowiec stwierdza, ze pies z taka agresywna przeszłością nadaje sie do adopcji ??? dla mnie to dziwne i nie zrozumiałe ( pomijam kwestie finansów sa ważne bo pies ich nie ) z informacji na watku wynika ,że albo ja to tak rozumiem ,że pozytywne szkolenie polegało na uczeniu go tropienia itd czyli odwracania uwagi od problemu jakim jest agresja. Unikanie konfrontacji i złych sytuacji zamiast uczyc go radzenia sobie i rozwiązywania problemu tak zeby pod fachowa opieka mógł sie z tym zmierzyć. Jak zaczeło byc nie fajnie i pojawiły sie nie pożądane zachowania , pies zostaje odseparowany i izolowany. Więc co on tam robił 5mc ? Skoro musi byc zabrany bo wchodzi w konflikty, to co z adopcja ???? jak taki pies może iść do adopcji ja tego nie rozumiem. Wydawało mi sie że to kosztuje takie pieniądze własnie dlatego że taki pies wymaga ogromnej pracy i zaangażowania a nie przechowywania. Tu zgadzam sie z Sową że musi trafic do ostatecznego miejsca i tam już zostać . Problem tylko w tym, że nie znamy nikogo takiego a przynajmniej ja nie znam. Chyba, że to bedzie ktos stabilny mocny i z pomoca behawioralna dałby rade. To bardzo mądry pies i o tym nie wolno zapominać. Czeka go teraz kolejna zmiana i obawiam sie że to co w nim siedzi wylezie znowu bo on nadal nie umie sobie radzic z negatywnymi emocjami, poniewaz nikt go tego nie nauczył.4 points
-
Zaglądam i..nic .Ja nie wiem ,gdzie te człowieki!! Toż to psinka do przytulenia. Imię Luna pasuje do niej jak ulał.Spokojniutka . Nie jak nasze ADHD, które pokochaliśmy od pierwszego spojrzenia,i która jest i będzie z nami mimo ... mimo problemików, bo przy przeglądaniu DOGO ,grzechem byłoby nazwanie pierdołów problemami. Wystarczy szczypta zaufania , odrobina czasu, nieco więcej cierpliwości i konsekwencji..i ...najważniejsze MIŁOŚCI = mamy niezawodnego przyjaciela !!! Niezakłamanego, kochającego niezależnie od naszego wyglądu. Tylko trzeba zobaczyć to Coś!!! Patrzcie i pokochajcie!3 points
-
Patmol, praca z Toffikiem musi być prowadzona jednocześnie z kimś, kto zdecyduje się zostać na zawsze opiekunem tego psa. Musi być praca w nowym domu, bo Toffi atakuje w domu znajome sobie osoby i o ile dobrze zrozumiałam, także w domu obecnej trenerki sygnalizował, że sobie czegoś nie życzy. Z agresją zewnętrzną, kierowaną do obcych ludzi jest znacznie łatwiej. I nie ma tak, że każdego psa da się wyprowadzić z niekontrolowanej agresji. Żaden trener z prawdziwego zdarzenia nie da takiej gwarancji.3 points
-
Wczoraj nie miałam jak tu zaglądnać. Fado w transporcie nie jest kłopotliwy, tylko w trakcie badania. Ja jechałam z nim na tylnym siedzeniu i bardzo grzecznie przesiedział całą drogę, dawał się delikatnie głaskać, nie miał choroby lokomocyjnej. Do przychodni maż wniósł go na rękach, w poczekalni Fado przycupnął przy krześle i czekał tak na naszą kolej. Teraz, jak ma smycz dopiętą do szelek, to ogarnięcie go i podniesienie nie jest problemem. Jeśli trzeba go poprowadzić, to na krótko ujętej smyczy, wtedy wie, żeby isć, na długiej, luźnej dziczy. Trzeba go prowadzić wolno, ale równo, idzie ostrożnie, na ugiętych łapach, wącha przed sobą. Jeśli się przystanie, to może próbować wyrywać się. Jeśli idzie się bez przerw, to daje radę. Elu zapytaj w przychodni, czy daliby radę zbadać jeszcze jego serce? Nawet echo serca to kilka, góra kilkanaście minut. Jak idzie, to sapie pysiem. Może tylko ze zdenerwowania, ale może ze stresu serduszko już szwankuje. W razie potrzeby w Bielsku mam sprawdzonego lekarza, ale po co fundować mu kolejny wyjazd i wizytę, gdyby tu udało się zbadać. Zbiórkę rozreklamowałam na Fb, powstawiałam link na grupy pomocowe, adopcyjne, udostepniają znajomi. Niestety, odzew nie jest duży, wpłat mało na tyle udostępnień.3 points
-
2 points
-
Czytam!. Ależ organizacja. Miejmy nadzieję,że wszystko odbędzie się bez przeszkód i przejazd i wizyta. Może się ulitują ludzie i przepuszczą Fado. Ja bym przepuściła! Kurcze ,jestem pod wielkim wrażeniem organizacji i odwagi!! Co innego widzieć psa i być odbiorcą jego zachowań ,a inaczej doświadczyć tego. Trzymam kciuki .Powodzenia!2 points
-
Jak wyszła na pokój, to ją ubrałam w nowe szelki. Kupiłam w Decathlonie, są drogie bo kosztują 39,99 zł, jednak to jedyne, w których taśmy się nie ślizgają i nie poluzowują. Wczoraj objeździłam okolicę i wszystkie inne, mimo że ładnie wyglądały, to poluzowywały sie przy mocniejszym ruchu. Te są dla psów myśliwskich na polowania, więc sprawdzają się. Wzięłam ją znowu na spacer, trochę musiałam nosić, bo się zapierała, ale dalej od domu lepiej szło nam. Ogólnie panika i obraza majestatu, ale mam nadzieję, że przywyknie. Na zdjęciach tego nie widać, ale jej biel jest naprawdę biała tylko na karku. Reszta jest przebarwiona na żółto od częstego leżenia w moczu, a między palcami ma brązowe włosy i skórę też zmienioną od drożdżaków. Widać w schronisku pędziła takie lezące życie, choć może to jeszcze z miejsca, z którego trafiła do schroniska.2 points
-
To to trzymajmy mcno kciuki! Aby domek nie stracił na swej wartości po wizycie :)2 points
-
Dla Tofika schronisko to prędzej czy później wyrok śmierci :( Tofik to świetny pies i wiele można z nim zrobić. To idealny pies dla kogoś kto lubi wyzwania, pracę z trudniejszy psem i ma pojęcie, wiedzę i umiejętności jak takiego psiaka wyprowadzić na prostą. W odpowiednich rękach, dobrze prowadzony będzie wspaniałym towarzyszem. Tylko Kurcze gdzie znaleźć takiego kogoś :/ Niestety uroda Tofisia sprawia, że zupełnie inne grupa ludzi się nim interesuje :( Brak mi zupełnie pomysłu jak dotrzeć do tej odpowiedniej osoby, która zobaczy w Tofisiu coś więcej niż maskotkę, dostrzeże jego potencjał. Na pewno i dla Tofika jest gdzieś odpowiedni człowiek, tylko muszą się odnaleźć...2 points
-
Żyjemy żyjemy, zaraz jedziemy do miasta. Mimiśka nieświadoma nadchodzącego stresa spokojnie pochrapuje w koszyczku na parapecie. Melduję że papu Mimisiowe przyszło w zeszłym tygodniu Wczoraj przyszłą obróżka, będziemy kombinować, ta stara super się nada do sztukowania :) Postaram się coś więcej napisać, ale jeszcze chyba nie dzisiaj, dobrego dnia2 points
-
Misio bardzo mi zapadł w serduchu i głowie...jak stał u kikou przy bramce i patrzył za mną jak odchodziłam, to mimo, że wiem że będzie tam miał bardzo dobrze, to mnie aż w gardle ściskało...chyba się starzeje :D2 points
-
Nie będzie Wam się podobało to, co napiszę. Nie wyobrażam sobie mieć w domu własnego psa, który ostrzega mnie o swoich złych humorach i gotów jest, w obronie tych humorów, wystartować do mnie z zębami. Miałam niejednego psa na przechowaniu - gdy serdecznie ze mną zaprzyjaźniony bul. czekając na skrajnie zdenerwowaną właścicielkę, która przed chwilą wyszła i zostawiła psa u mnie, położył się sztywno w przedpokoju, mogłam to uszanować. Bo pies był spięty na skutek takich a nie innych emocji właścicielki - nie spinał się do ataku, tylko zafundował mi gest odcięcia (odwrócona głowa, unikanie kontaktu wzrokowego). Moim zdaniem pies, który już raz bez wyraźnych sygnałów ostrzegawczych z furią zaatakował i pokaleczył człowieka, może być rehabilitowany tylko przez kogoś, u kogo zostanie na zawsze.2 points
-
Nie powinno tak być ,że starze czy też schorowane stworzenia Boże ludzie traktują jak balast. I nie mówię tu tylko o zwierzętach. Przykre to jest ale niestety z tego co się czyta i słyszy jest takich przypadków coraz więcej. I w takich chwilach budzi się we mnie moja ciemna strona i życzę TYM co tak robią aby los im odpłacił tym samym albo jeszcze lepiej!2 points
-
Boguniu za ten post chciałabym dać Ci nie jeden, ale wiele lajków, ale jak zwykle ktoś mi je podprowadził. EDIT Boguniu, ten post napisałam wczoraj , ale zamknęłam wszystkie okna przeglądarki, a nie wysłałam tego postu. Dzisiaj otworzyłam okno dialogowe i pojawił mi się ten nie wysłany wczoraj post :) Dałam Ci więc lajka, bo dzisiaj jeszcze mam :)1 point
-
Chyba na to konto co Zosia wyżej podała, bo wszelkie wpłaty Heniowe idą teraz na Misia1 point
-
Pieniążki zbieramy na konto Fundacji Dwa plus Cztery: Numer konta: 35 1940 1076 3137 8042 0000 0000 (Credit Agricole) IBAN: PL35 1940 1076 3137 8042 0000 0000 BIC: SWIFT/BIC AGRIPLPR Z dopiskiem: „Datek na cele statutowe - MISIO”.1 point
-
Dokładnie tak. Toffi nie jest psem o łatwych do przewidzenia reakcjach. Warto poprosić obecną opiekunkę o skatalogowanie sytuacji, w których Toffi sygnalizuje gotowość ataku. Tym bardziej, że przy ostatnim dokładnie opisanym ataku powód nie był ustalony z całą pewnością (ruch ręki? obrona miejsca na kanapie?) , ostrzeżeń nie było, a pies bardzo długo po pogryzieniu nadal zachowywał się agresywnie.1 point
-
1 point
-
1 point
-
Powyżej wszystkie wpłaty jakie otrzymał Henio - razem 185zł, nie są wliczone wpłaty za cegiełki zakupione bazarku - dzis podsumuje bazarek to wszystko dolicze. Teraz pytanie do wszystkich osób, które pomogły Heniowi - czy zgadzacie się, aby całośc przekazać Misiowi z powyżeszgo wątku? Misiu od wczoraj jest u Kasii, nadal ma biegunkę, więc czeka go porządna diagnostyka, a do tego dochodzą co miesięczne opłaty. Prosiłabym o odpowiedź kochane :) A tu wczorajszy Heniutek - nawet na zdj widać że ma poważne problemy z tylnymi nóźkami :( A tu Henio wita swojego kumpla ze schronikoswej izolatki :) Ciekawe czy się pamiętali? Bo poznać w schronisku na pewno się poznali :)1 point
-
Biedny Dragon, tak się nacierpiał w życiu:( Trzymaj się Smoku. Poleciały pieniążki.1 point
-
1 point
-
Dziekuje bardzo w imieniu Bostona :) Boston to swietny piesek, pokojowo nastawiony do swoich pobratymcow. Pieknie okazuje wdziecznosc za opieke. AnaGD nigdy nie przechodzi obojetnie obok psiego nieszczescia, dwa tygodnie temu znalazla na ulicy czarnego labka Misia. Zabezpieczyla piesia, porozwieszala plakaty i ogloszenia w internecie i odnalazla wlasciciela. Misio wrocil do swojego pana a na pozegnanie AnaGD wyposazyla go w adresowke. Boston jest jeszcze w trakcie leczenia i czeka go kastracja co wiaze sie z kosztami. Gdyby jeszcze jakas dobra Duszka mogla pomoc poktryc Ani te koszty byloby super. Przy czterech chorych psach, ktorymi opiekuje sie AnaGD wydatki na kolejnego psa sa ciezkie do ogarniecia. Bardzo dziekuje w imieniu Ani za dotychczasowa pomoc Prosimy o udostepnianie wydarzenia Bostona na FB. Bardzo nam wszystkim zalezy, zeby Piesio znalazl kochajacy domek, w ktorym bedzie jedynym albo drugim psem a nie osmym na doczepke w stadzie ,ktore nie powinno sie juz powiekszac. Boston z kolega Dolarem Boston i gnat:)1 point
-
Dziś czeka nas trudny dzień. Nana idzie do DS. Byłam z nią w niedzielę na wizycie PA ,żeby zostawiła swoje zapachy w domu i na spacerze. Zachowywała się całkiem dobrze. Co prawda nie chciała wejść do klatki ,ale dała się skusić na smaczek. W mieszkaniu trochę pochodziła, nawet napiła się wody ,a potem zaległa za fotelem , na którym siedziałam. Wczoraj pojechałam z nią sklepu kupić oprzyrządowanie na prośbę DS. Bardzo się bała, dygotała ze strachu. Przy powrocie do domu drapała w furtkę ,a wewnątrz szalała za radości ,że już w domciu. A mi serce pękało i czułam się jak oszustka. Ona bardzo związała się z nami. Codziennie rano wskakuje do łóżka poprzytulać się , liże mnie i podgryza. Ludzie są fajni , szczególnie z młodą panią współpraca układa się dobrze. Jest podatna na sugestie , słucha , pyta się co i jak. Pani ma od jutra urlop i będzie przyzwyczajać Nanę do nowego domu. Mają być po nią ok. g. 18. Trzymajcie kciuki za nas wszystkich. Coraz gorzej znosimy rozstania. Serce mówi co innego ,a rozum co innego.1 point
-
1 point
-
Proszę poprosić lekarza o wypisanie Hydroksyzyny. Ślinotok jest objawem choroby lokomocyjnej. Jesli ją ma, to umacnia się jej lek przed wyjazdami Hydroksyzyna działa na ośrodek wymiotny w mózgu i do tego wycisza, ale nie otumania. Jest więc lepsza od srodkków p.wymiotnych, po których pies pada. Jeden z moich psów miał takie same objawy, z wiekiem mu przeszło, ale są takie, którym to nie mija. Sama mam ten problem całe zycie, więc wiem, jak można cierpieć bez leku. Co do drugiego problemu, to zapisałąbym ją do psiego przedszkola. U nas nie bała się ludzi ani innych zwierząt. Była otwarta, kontaktowa, ale bardzo zżyta z siostrą. Może więc po rozdzieleniu pojawił się u niej jakiś lęk i problem. To były najgrzeczniejsze szczeniaki, jakie trafiły do mnie na DT,jedynie jej siostra płakała, jak zostawała sama. Sarcia była super zrównowazona. Ze swojej strony gorąco polecam szkoleniowca i zajęcia w ośrodku p. Korkus w Katowicach. Nikt ze znajomych, kto był tam z problemem, nie wyszedł niezadowolony. Wszyscy byli pod wrażeniem skuteczności. Są tam organizowane własnie zajęcia psiego przedszkola, ale mozna także umówić się na indywidualne spotkania z konkretnym problemem.1 point