Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 12/16/18 in all areas
-
Cieszę się ze mogę Wam pomoc - zreszta kiedyś bylismy związani z dogomania mamy psa z jednego z dłuższych tutaj tematów. Także bliska mi jest sprawa Ozziego którego tez tutaj znajdziecie oplacenie operacji jest pewne, jak dla mnie to już można załatwiać termin aby odbyło się to jak najszybciej na PW dogram szczegóły5 points
-
"Maleńka" jak już dałam znać, po wypuszczeniu z zagródki, ukradła dorosłym psom kości do zabawy. Wniosła je na łóżko i rzucała się na każdą, która chciała jej je odebrać. Wszystkie sterroryzowała. To najlepszy znak, że chyba wraca do normy. Gotuję jej rosół, żeby dostała przed stałym pokarmem. Dam jej zółtka z jajek przepiórki.4 points
-
Wreszcie dałam radę zaglądnać tu i napisać. Akurat siusianie do łóżka, o którym ktoś wspominał nie zaliczam do problemów. Zdarza się Zuzi, ale rozłożyłam prześcieradło nieprzemakalne i staramy się pilnować.Zuzia przedwczoraj wieczorem zwymiotowała jedzenie, wczoraj wczesnym rankiem powtórzyły się wymioty. Oczywiście weekend. Nie mam gdzie tu jechać,żeby wszystko od razu przebadać, więc pojechaliśmy do Tychów. Dr Olendernie było, będzie dopiero w poniedziałek. Zuzia miała zbadaną krew, wątroba, nerki, cukier w porządku. Zmiany wyszły w morfologii. Silny stan zapalny i anemia. Do tego jak już tu wcześniej było napisane, Zuzia cały czas miała szalony apetyt, a nic nie przybiera. Musiałam jej karmę rozsypywać,bo w misce jadła tak łapczywie, że się dławiła. W przychodni zablokowaliśmy lekarza na 2 godz. miała robione 3 badania rtg z kontrastem, została podpięta pod kroplówkę. Kontrast ładnie przechodził przez przełyk, ale nie przechodził z żołądka dalej. jednoczesnie był równo rozłozony po całym żołądku. To sugeruje, że nie ma ciała obcego, tylko prawdopodobnie jest taki stan zapalny śluzówki zołądka, że obrzęk pofałdowań uniemożliwia dalsze przedostanie się treści.Gdyby coś wyszło, mieliśmy jechac na gastroskopię do Chorzowa.Dostała steryd przeciwzapalny i przeciwobrzękowy, antybiotyk, Metronidazol iBuscopan rozkurczowo. Do tego kroplówke z soli i Ranigast w kroplówce, lek przeciwymiotny. Miała zrobiony test na lamblie i ma zalecone badanie kału w kierunku kokcydii, jak zrobi kupkę. Ostatni raz wymiotowała wczoraj o 14.20. Całą noc co 2 godz podawałam jej kroplówkę. Dziś widać, że czuje się lepiej. Regulanie sika, jest bardziej ożywiona. Wczoraj po wymiotach była bardzo słaba. Cały czas ma prawidłowa temperaturę i kolor. Wymioty chyba opanowane, przekonamy się dziś popołudniu jak przestanie działać środek przeciwwymiotny, ale teraz najważniejsze, żeby ruszył przewód pokarmowy. Na szczęście nie dostała biegunki. Zapłaciłam za wszystko 378 zł, nie brałam wczoraj kroplówek z przychodni, żeby było taniej, dałam swoje. Dostała do domu saszetkę Convalescence Support jak już będzie mogła jeść.4 points
-
2 points
-
Generalnie to Mimi szczeka na Połówka w ruchu, czyli idzie za nim i szczeka a nawet skubie w łydki. Jak siedzi, leży czy je, jest spokój. W łóżku daje się głaskać, włazi na niego, depcze po nim. Na podwórku obchodzi go wielkim łukiem, na smyczy nie pójdzie z Połówkiem. Czasem lubi sobie poszczekać do powietrza. Najbardziej szczeka jak Połówek idzie po schodach na piętro. Ze mną jest oswojona, przytula się , miziamy się, wskakuje mi na kolana sama, śpi przytulona, ale wyciągniętych rąk nadal się obawia. Wołana na spacer przychodzi do drzwi, ale kiedy przypinam smycz widzę że Mimi się tego boi. Strachliwa jest i chyba tak już zostanie, kot kichnie a Mimi ze strachu podskakuje, każdy hałas, nawet niewielki, stuknięcie czy szelest i już ma pietra, ale tylko na chwilę, dopóki nie sprawdzi co hałasowało, nie dotyczy to ludzi, do nich Mimi nie może się przełamać. Niby rozrabia, jest wesoła ale strach ciągle jej towarzyszy. Żeby ktoś obcy koło Mimi chodził to nie ma mowy, gubi nogi, kupę i siuśki. Ja sobie w ogóle nie wyobrażam nowej pani Mimi ( o panu to nawet nie wspominam), ludzie teraz niecierpliwi a tu trzeba miesiącami zapracować na zaufanie Mimi. Ludziska często myślą, -co, ja sobie nie poradzę?-, no tu akurat nie bardzo, tiutanie i ciumkanie nic nie da. A myślę nawet, że teraz, gdy nabrała trochę "pewności siebie", to przyparta do muru mogłaby kłapnąć. Adopcja Mimi musi być naprawdę przemyślana i przez Tysię i przez potencjalny DS, i pilotowana przez pierwsze miesiące, dlatego nie cisnę, nie poganiam, bo też chcę dla Mimi jak najlepiej, jest tego warta, jest tak pocieszna że aż rozczula. Moje trzy ciapki, to nawet nie mają 10% werwy i pomysłów Mimisi. Dzisiaj nam zrobiła zimę w domu, oczywiście we wpsółpracy z kotami, bo nie inaczej. Musiały zwalić z zamrażarki paczkę z papierem toaletowym, a Mimi robiła za armatkę śnieżną ;) i jak wróciliśmy do domu to.... Na całej połaci - śnieg. W przeróżnej postaci - śnieg.2 points
-
2 points
-
2 points
-
Tysiu, na zimne dmuchaj, najgorsze co by się mogło Mimisi przytrafić to chybiona adopcja i powrót po tygodniu, czy dwóch lub nie daj Boże ucieczka, Mimisia byłaby nie do złapania, jestem tego pewna na 1000%, szybkość rozwija ponaddźwiękową do tego strach. Ja sobie tak myślę że ewentualny chętny dom powinien najpierw odwiedzić Mimisię kilka razy i się z nią poznać, zobaczyć czy coś zaiskrzy. Na pewno nie wypychać Mimi na siłę, to specyficzny pies jakby utkany z emocji i bardzo wrażliwy, nie dla każdego. Chyba dlatego jej bliżej do kotów bo i charakterem do nich zbliżona. Nic na siłę. Konflikt z suczkami nie jest na tyle uciążliwy by determinować szukanie domu na szybko, nie rzucają się na siebie w krwiożerczych celach, raczej -daj mi spokój, wypad stąd-, jeśli Mimi trzyma odległość nic się nie dzieje, ale ona lubi się wpychać na innych no i ... a Mimi nie zostaje dłużna, bohaterka;) Nie udało mi się na razie namówić Mimi na spacer po mieście, ale na bardziej odludnym terenie, gdzie odgłosy miejskie są oddalone, spaceruje, niepewnie ale spaceruje, czasem nawet z ogonkiem do góry :). No i nie ukrywam że boję się z nią chodzić bo te szelki regulowane same się luzują i Mimi potrafi przełożyć sobie łapkę, rozglądam się za takimi dopasowanymi żeby nie mogła się z nich wysmyknąć. A poza tym jest kochana.1 point
-
ale śliczny te kotek <3 <31 point
-
Carmen wg mnie ma najwięcej wspólnego z łajką. Instynkt łowiecki ma faktycznie dość spory, jest bardzo ciekawska i wszędobylska. Bardzo interesują ją kurki sąsiedzkie:) na szczęście nie zauważyliśmy, żeby umiała wspinać się po siatce. Jest bardzo proludzka, bardzo przyjacielska i łagodna. Niestety nie umie bawić się zabawkami, nie interesują ją piłeczki itd.1 point
-
Ciociu nie mam linkow pojechalam na miasto i pochodzilam i mam ulubiony sklepik maly od lat ale ale tam jest wszytko ale nie maja sprzedazy internetowej pisz mi jakie wymiary to popatrzam na nasze kubraczunki boc mamyich 5 roznych w ktorych moja skarbunia tuptunia o szaleje a mymy tez jeden w ktorym malunko chodzila moja lalcis boc od poczateczku byl za duzutki duzo kolor zielony moze nie bedzie ciocia kupowac jeno ktores z naszych sie przyda a wiekszosci mamy kolory golfikow czerwoniutkie boc moja skarbunia czarnunia wiec w czerwonem cudnie ciociu mam malenki mam edit ....! ale ale musze zdj zrobic z kaptureczkiem cieplutenki dostala moja lalcia na ur od znajomej Madziunki ale odrazu byl za malenki podam potem wymiary! no wlasnie ze tez wczesniej nie pomyslalam o malunik ubranku z kapturkiem wkladane przez glowenke1 point
-
Bordery drą papę. I to mocno :) Są bardzo reaktywne, wymagają pracy nad wyciszeniem. I zwalczania fiksacji: wpatrywania się zbyt długiego w smużki światła, gonienia samochodów czy własnego cienia... jeżeli aktywnego psa rozumiesz pod pojęciem "bo chcę psa do biegania i zmęczenia fizycznego" to border się... nie nadaje. One przede wszystkim wymagają zmęczenia psychicznego. Bieganie potraktują jak trening i po 5-10min długiego biegania będzie Ci się kręcić, bo... jest niewyżyty... on wymaga pracy. Pracy umysłowej. Dodatkowo border czyta w myślach;) tzn. próbuje zgadnąć co masz na myśli zanim to wypowiesz, a to może być utrapieniem jak ktoś nie będzie w stanie umiał to wykorzystać mądrze. I pamiętają błędy, bardzo. Są bardzo błyskawiczne w tym co robią, oferują milion zachowań na raz. Amstaffy z kolei odstraszają tylko wyglądem. Dobrze wychowane to psie przylepy, garną się do każdego ;). No i praca z nimi jest zupełnie inna niż z borderem. Najlepiej byłoby, abyś umówiła się z psiarzami na spacery. A potem porozmawiała z hodowcami obu ras, pojechała na zawody (w przypadku borderów zwłaszcza), zobaczyła jak pracują... jak się zachowują, gdy są niezrozumiane przez właścicieli. A czemu właściwie nie chcesz owczarka niemieckiego?1 point
-
1 point
-
1 point
-
1 point
-
Lubi, jak najbardziej:) Dzisiaj na porannym spacerze wesoło brykała.1 point
-
Cola dostała tabletkę na odrobaczenie, kupa była czysta i twarda. Jest wykapana w leczniczym szamponie i jest znaczna poprawa. Skóra jest w lepszym stanie i nie wygryza się już tak, jak przed kąpielą. Zamówiłam szampon leczniczy na kolejne kąpiele, jutro powinien dotrzeć. Z powodu biegunek wywołanych przez glisty jest na diecie Gastro Intestinal. Ona ułatwia wchłanianie się składników odżywczych, co widać gołym okiem. Cola rośnie jak na driożdżach i przybiera na wadze. Jest juz wysokości Mysi i chyba jeszcze raz taka ciężka, niż przyjechała tydzień temu.1 point
-
Wczoraj Mysia była z Zuzią w przychodni na badaniach z powodu dwóch guzków. RTG nie wykazało zmian, przy okazji widać, że ma wszystko w porządku: kręgosłup, serce, przełyk. Krew też ok, jest lekki stan zapalny wywołany paprzącą się raną po sterylce. Niestety, ale szwy wewnętrzne źle się rozpuszczają. Na szyciu są zgrubienia wypełnione płynem, otwiera się skóra w miejscach gdzie są w srodku szwy. Wewnętrzne szycie jest grube i spuchnięte. Ma trochę za wysoki cholesterol. Ogólnie jednak jest ok. Za wszystko zapłaciłam 185 zł. Faktura będzie dziś, bo wczoraj zablokowaliśmy gabinet na 2 godz i w poczekalni czekało 9 innych zwierzaków, więc nie było jak wypisywac i drukować faktur.Guzki na razie do obserwacji, bo ze względu na niedawną sterylkę i tak teraz wykonianie zabiegu ich usunięcia,nie jest możliwe.1 point
-
Blondynku - widocznie ona lubi ciepełko i dlatego chce być z Tobą, Może zmieścicie się razem? Zawsze jest jakieś wyjście.1 point
-
1 point
-
Też temperatury nie zazdroszczę, nie lubięmrozów i moje pinczery bez podszerstka też. A stara rottka też już teraz chyba by marzła.1 point
-
Jeżu kolczasty! Jak niewiele brakowało. Zapalenie otrzewnej nie powstało? Ja po poprzedniej suni, która zeżarła kocią zabawkę - myszkę futrzaną, mam od kilku lat metodę, że codziennie przeliczam zabawki. Ma być 8. Jak brakuje, to szukamy w domu, na podwórku, w świeżo skopanych miejscach. Jak się nie znajdzie, to czujność na kolejne dni zdecydowanie wzrasta.1 point
-
Pięknie, choć temperatury nie zazdroszczę :) Choć zawsze można się przytulić do ciepłych psów ;)1 point
-
1 point
-
Matuszeczku Dramciuniu sciskam ogromnie za wszytko Ciocie eilkowa ja kupowallam w fajnym sklepie ubraneczko z podpineczka dlugosci ponad 70 cm mieciutenkie placilam 82 zl drugie kupilam teraz niedawno z golfikiem zawijanem bawelenka cieplutenka naprawde cieple za 60 zl tez dlugosci ponad 70 cm napewno sa tez tansze w wielu sklepikach Ciocia Tianku o mamuniu jaki cudny krusztyneczek gdzie ma watus biedunio? Franiso1 point
-
No i mamy nowy dzień z Grzesiem bez domku. Kiedy to się wreszcie zmieni?1 point
-
1 point
-
1 point
-
1 point
-
Postępuję w myśl przykazania - Miłuj bliźniego swego, jak siebie samego. A przynajmniej staram się, choć czasem jest to bardzo trudne. Chciałabym Aniu zacząć dzisiaj robić bazarek i mam nadzieję, że mi się to uda. Najtrudniej jest zacząć. Potem już leci :) Spokoju i pogody ducha Aniu :)1 point
-
Alu, ponieważ Ty podejmowałaś decyzje, wystarczyłaby jedna prosta informacja od Ciebie, że Czesia nie ma już żadnych ograniczeń ruchu i bez obawy może być w domu z drugim psem. Odwołuję zatem ewentualny awaryjny BDT w Krakowie . Proszę jednak, abyś nie uznawała atmosfery tego wątku za toksyczną - bo tu pisali ludzie także zaangażowani w pomoc zwierzętom, tak jak potrafią i jak ich na to stać. Pozwolisz chyba, abym moim znajomym belgomaniakom, którzy udzielili niemałej pomocy finansowej na ratowanie Cześki, a którzy na Dogo zajrzeli jednorazowo tylko w tej sprawie, przekazała w Twoim imieniu podziękowanie za tę pomoc.1 point
-
U Frezji dobrze. Zachowanie idealne, zero problemów. Wprowadzenie mokrego żwacza do jadłospisu bardzo pomogło. Apetyt lepszy, wypróżnienie unormowane, nie ma zjadania odchodów koleżanek i kolegów. Nadal bez ataków, chociaż były zachowania zwiastujące ataki.1 point
-
Czyli KTO będzie opłacał opiekę weterynaryjną? Osoby z dogo, które łożyły na leczenie Suni są teraz lekceważone i nikt nie liczy się z ich zdaniem. Kto będzie systematycznie dawał pieniądze na dalsze leczenie?1 point
-
1 point