Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 09/28/17 in all areas
-
Widzę jak wielu przyjaciół miała tu Ewa, zresztą dużo mi o dogomanii mówiła, wiem, że tu udzielała się więcej niż na miau. Zwierzęta Ewy będą miały opiekę, Ewa bardzo kochała, z wzajemnością, siostrzeńca swojego męża i jego żonę. Oboje bardzo kochają zwierzęta i to oni opiekowali się nimi w czasie choroby Ewy. Jeżdzili do lekarza kiedy było trzeba, a czasem taka potrzeba była. Oczywiście o Ewę także się troszczyli, jak i pozostała rodzina. W tym przypadku zwierzęta, a jest ich w sumie ósemka - sześć kotów i dwa psy, będą miały opiekę w swoim własnym domu. Mają szczęście. Nikt ich nie zawiezie do schroniska ani nie wyrzuci na ulicę. Rozmawiałam dziś z Ewy szwagierką, która z wielkim oddaniem opiekowała się Ewunią i pytałam o zwierzaki. Czują, że stało się coś niedobrego, przecież zwierzęta doskonale to wyczuwają. Jestem pewna, że Żanetka i Michał zastąpią im jak najlepiej ich ukochaną opiekunkę. Przynajmniej w tej sprawie możemy się nie martwić. I pomyśleć, że 14 września byłam u Ewy, zostałyśmy same w domu, rozmawiałyśmy jak zwykle, cztery koty leżały z Nią na łóżku, psy spały obok na fotelach. Nie przypuszczałam, że to będzie nasza ostatnia rozmowa. Zaraz po moim wyjściu Ewa poczuła się źle i od następnego dnia trzeba było podawać Jej morfinę. Bo bardzo cierpiała. Ona jest już po drugiej stronie. Nie cierpi. Zostaliśmy my, Jej przyjaciele. Zawsze gorzej mają ci, którzy zostają. Ja się do nich zaliczam. Bardzo mi przykro. :(3 points
-
2 points
-
Dzisiaj wielki dzień Funi. Pan przyjezdża po nią do Kasi. Dziewczynki trzymajcie bardzo proszę, mocno kciuki za naszą Funieczkę.2 points
-
kiyoshi, szczypię Cie i to mooooocno. Byłam w przyszłym DS Bezuni.Cała rodzina czekała w komplecie. Wszyscy sympatyczni, kochający zwierzaki. no i najważniejsza istota czyli przyszła "siostra" Bezy , Matylda. Jest to czekoladowy labrador, wielka ciapa wywalająca się brzuchem do góry z uśmiechem na pysiu. oprócz niej rodzina ma pod opieką 7 kotów. Na furtce wisi tabliczka z napisaem " Tu mieszka kochany pies". Nad legowiskiem Matyldy kolejna tabliczka "tu śpi największy pieszczoch" Spytałam się dlaczego zdecydowali się właśnie na Bezę ,a damska głowa rodu odpowiedziała ją ,że bardzo była poruszona opisem w ogłoszeniu ,że sunie nigdy nie zaznała miłości. A my jej tyle mamy w sobie. Jeszcze raz opowiedziałam o wszystkich problemach jakie są u Bezy i że niektóre zachowania mogą zostać na zawsze. Nie zraziło ich to kompletnie. Powiedzieli ,że niedawno zmarła sunia ze schroniska też do końca życia miała różne lęki. Zresztą na początku była agresywna , a potem była wielkim pieszczochem. Wyraźnie było czuć i tak zresztą mówili ,że są przygotowani na długą i trudną pracę z Bezą. Sprawdziłam bardzo dokładnie ogrodzenie , poradziłam jak maja traktować Bezę w różnych sytuacjach. Mówiłam o szczekaniu i warczeniu, o tym że nie umie chodzić na smyczy i nie daje się głaskać ,że na pewno na początku będzie się chować po kątach i nieraz nabrudzi. Nic ich nie zraziło.pozostali twardo przy swojej decyzji. Tak więc umówiłam się na przekazanie Bezy w poniedziałek. Zawiozę ją do nich. Młodsza pani , na którą będzie umowa , weźmie wolny dzień. Głowa rodziny też będzie na miejscu. Musze przygotować umowę adopcyjną. Muszę jakoś zawrzeć w niej problemy Bezy i punkt o sterylizacji. Ile czasu mam dać na nią? Nie chciałabym ,że za szybko ją ciachali, bo jest chuda no i niech się do nich trochę przyzwyczai. Kiedy Beza miała cieczkę? No to na tyle dziś emocji, dobrze ,że pozytywnych.2 points
-
Lala nigdy nie ma złego samopoczucia. jest wesoła, dziś wieczorem na spacerze ganiały się z Neską. Były kółka. poszczekiwanie i dalej do przodu. Misiek na wszelki wypadek schodził im z drogi. Czasem jeszcze zdarzy jej się kałsnąć, ale to naprawdę sporadycznie. Tabletki wchodzą jej z pasztetem, jakoś nie wypluwa. I zagląda wszędzie czy przypadkiem nie znajdzie coś do jedzenia. A potrafi pięknie chodzić na dwóch łapkach i wsadzanie nosa na stół nie sprawia jej żadnych problemów.1 point
-
Będąc na noc w lecznicy podobno pół nocy płakał, ale nie wiemy czy z powodu straty czy z tęsknoty za Panią Renatą. Ogólnie kołnierz mu bardzo przeszkadza. W hotelu mu zdjęliśmy, ale nie zaglądał sobie "tam". Pani Renata go zaobserwuje i może nie będzie musiał nosić. W sumie to zachowuje się jakby się nic nie stało.. Lekarz mówił że niesamowita przemiana itd.1 point
-
Ineczka była dzisiaj u weterynarza, pani doktor odlepiła strupa przemyła ranę, zostały obcięte pazurki. W sobotę ma jeszcze raz przyjechać na przemycie ranki po sterylce. Do dzieci Ineczka nastawiona jest przyjaźnie, chciała się bawić. Dziś zobaczyła w krzakach kota, chciała go gonić i zaczęła szczekać,a u weta był kot to od niego uciekała. Zdjęcia z dzisiejszego dnia.1 point
-
1 point
-
Kciuki mocno zaciśnięte :) I z niecierpliwością czekam na jutrzejsze informacje :)1 point
-
Trzymam kciuki bardzo mocno. Pan już był u Kasi ? Ciekawe jak wyglądało spotkanie z Funią - spodobała się ? :)1 point
-
strona czeskiego Cieszyna+ zdj psow, domyslam sie, ze odlowione psy kieruja do 2 hoteli (sa na fb osoby majace kontakt w czeskim Cieszynem, nie pamietam gdzie) http://www.tesin.cz/mesto-cesky-tesin/nalezeni-psi/ napisalabym do tych 2 hoteli wysylajac zdj Liki: odchycení psi Městskou policií Český Těšín na území města jsou umístěni v útulku v Karviné a v útulku v Sedlištích. Útulek v Karviné se nachází na adrese Mickiewiczova 2014/84, 733 01 Karviná – Hranice (http://www.psi-hotel.com), který provozuje pán Jan Tihelka (telefon 602 931 493 a 724 109 481, e-mail [email protected]). Provozní doba útulku je pondělí až pátek 8-10 a 18-20 hod., mimo tyto hodiny je možná telefonická dohoda. Útulek v Sedlištích se nachází na adrese 739 36 Sedliště čp. 403 (http://www.utulekpropsy.org/), který provozuje paní Eva Vinklárková (telefon 777 103 234, e-mail [email protected]). Provozní doba útulku je pondělí až pátek 16-18 hod., mimo tyto hodiny je možná telefonická dohoda. Další informace lze získat i přímo na Městské policii Český Těšín na telefoním čísle: 553 035 904 a 602 449 804.1 point
-
Umówiłam się na ok. 17. Dałam dziś wszystkim psom cielęce chrząstki z mięsem do pogryzienia na ogródku. Beza przymierzała się dobre 10 minut.podchodziła, odchodziła ,krążyła wreszcie wniosła do domu. Wyniosłam na ogródek, zamknęłam drzwi i obserwowałam co się będzie działo ponownie krążyła ,aż wreszcie zaczęła gryźć. Gdy po paru minutach zajrzałam , Dolar się zajął chrząstką Bezy ,a ta ciapa biegała. Po raz pierwszy Beza dziś chyba cieszyła się na mój powrót do domu. Piszczała, skomlała, poszczekiwała radośnie. Ale ogonek nadal pod brzuchem. Wygląda na to ,że zaczyna reagować na imię.1 point
-
Miejmy nadzieję, że lekarz o tym wie.1 point
-
Na smaczkach z ręki też ją podpasiesz - może zjeść ich tyle, ile dostałaby w misce. Sądzę, że to szczekanie jest ze strachu - po wielu miesiącach bezdomności i klatki ona nie jest w stanie jeszcze przestać się bać całego świata. Jakoś nie mam zbyt dużego zaufania do behawiorystów po zaocznych kursach czy dziesięciu zjazdach też teoretycznych. Bardziej dla mnie wiarygodny jest trener, który wyszkolił dziesiątki psów do bezkonfliktowego życia w ludzkiej rodzinie.1 point
-
Gacuś łapie jesienne słoneczko:)1 point
-
NO PEWNIE ŻE TRZYMAMY! Nieustannie:) domek brzmi bardzo dobrze, idealny wręcz dla Funi... to musi być TO:)1 point
-
Musiałaś przecież dojrzeć niezauważalnie dla nas rozpędzonych, dojrzeć tak że Bóg nie mógł już poswtrzymać teśknoty za Tobą1 point
-
Po śmierci naszego Kochanego Malutkiego Staruszka Wiktorka zdecydowaliśmy z mężem adoptować Bamboszka. Dziękujemy Wszystkim, którzy mu pomagali i interesowali się jego losem. Szczególne podziękowania dla jolantiny za bazarki i kolejnej kobietki za wytrwałe ogłaszanie. Bambosz to kochany, ale trudny pies. Jednak poradzimy sobie, może z latami trochę zmądrzeje i będzie mniej niszczył. :) Ale tak czy tak, kochamy go Zresztą o niego NIKT nie zadzwonił, nikt nie zapytał telefonicznie mimo tak wielkiej liczby ogłoszeń. Jolantino proszę zdecyduj komu przekazać resztę pieniędzy z Twojego bazarku :)1 point
-
Dobra robota, Dziewczyny! Gratuluję. Bardzo się cieszę, ze Huzar ma nowy dom. Oby tym razem juz na stałe.1 point
-
Nie jestem mądra głowa, ale się wypowiem. Beza jest dzikus i żadne wspólne spacery na neutralnym terenie, nie są możliwe. Labradory są raczej przyjazne dla innych psów, no i pewnie Matylda jest dobrze wychowanym i posłusznym psem. Można popytać Państwa. I myślę, że Beza raczej się nie będzie rzucać na dorosłą i dużą sukę. Ja na miejscu Poker, bym pojechała do Państwa razem z Bezą w czasie nieobecności Matyldy, oczywiście, kiedy większość domowników będzie w domu, poczekała na jej powrót ze spaceru, trochę posiedziała i..... wyszła bez Bezy. Ale to ja bym tak zrobiła, co nie znaczy, że tak trzeba ;). Ciekawa jestem, co napisze Sowa :).1 point
-
Pozdrowienia przekazane. Szkoda,ze p.Irenka ze zdjęciami na bakier,inaczej mielibyśmy ich sporo,ale trudno.Często za to rozmawiamy z P.Irenką,dzwoni na pogaduchy i opowiada co u nich słychać. Psiaki zdrowe,p.Irenka również a to najważniejsze. Szczęściarz Promyczek ma mizianka i przytulania ,które tak strasznie lubi do woli.Jak p.Irenka siedzi na krześle,Promyczek oczywiście zawsze leży przy Pani nogach .Jak zechce mu się drapanka,to staje na dwóch łapkach opiera o kolana i kładzie główkę do głaskania.Pani mówi,że stałby w tej pozycji dwie godziny aby być tylko głaskany.Na spacerkach zaczął dokazywać innym pieskom,jakby mówił "nie zbliżajcie się do mojej Pani".Z poruszaniem i w domu i na spacerkach (mają swoje stałe trasy) Promyk radzi sobie świetnie. W styczniu P.Irenka wybiera się do Anglii do Wnusi na urodziny na kilka dni.Już ma przygotowaną opiekunkę (Znajoma) ,która z psiakami przez ten czas będzie mieszkać u p.Ireny w domu.Psiaki już Panią znają,przychodzi już teraz od jakiegoś czasu i wspólnie spacerują. P.Irenka jest szczęśliwa,że ma swoje pieski,że ma się kim opiekować,że może wychodzić na spacerki i jej serce się cieszy,że staruszki żyją bezpiecznie i w ciepełku.Spacery są dobre również dla jej zdrowia ,inaczej mówi,pewnie zasiedziałaby się przed telewizorem,bo jej Kuki wychodzi na króciutko,a spacerować powinna.Przy każdej rozmowie zawsze mnie zaprasza w odwiedziny. P.Irenka pozdrawia Wszystkie Ciocie Promyczkowe.1 point
-
Beza może być psem, który - jeśli kiedykolwiek się otworzy - to na jednego opiekuna/jedną rodzinę, nie na cały świat. Jeśli relacje miedzy nią a suką zainteresowanych adopcją będą prawidłowe, jeśli ewentualni nowi opiekunowie zaakceptują Bezę taką, jaka jest teraz, to chyba lepiej, żeby zaufała domowi, gdzie ma zostać na stałe. No niestety, od tysięcy lat udomowiony pies, jeśli w pierwszych miesiącach życia nie ma żadnego kontaktu z ludźmi, wymaga oswajania, jak dzikie zwierzątko.1 point
-
Beza w ogóle nie reaguje na swoje imię.Może jest w stresie ,a może go nie zna. Może wśród wielu psów nie poczuła ,że to jej imię. Wczoraj wrócił mąż po wyjeździe i doznałam tym razem ja szoku pozytywnego. Beza chyba woli panów. Krążyła wokół pańcia, wąchała rękę , nawet zbliżyła się do niego i dała pogłaskać. Natomiast wieczorem rozszczekała się , gdy zobaczyła mnie w nocnej koszuli, chyba myślała ,że to ktoś obcy. Dopiero jak do niej zagadałam to się uspokoiła. Będę dawać jej jeść 4 - 5 razy dziennie ,żeby nabrała ciałka . Dziś dostała dodatkowo biały twaróg i chętnie zjadła . Z ogródka szybko pędzi do domu. Zostawiłam ją dosłownie na 3 minuty w domu w szelkach i ze smyczą.Jak wróciłam , to dziewczyna była już na golasa. Jakimś cudem wylazła z szelek niby tych bezpiecznych. taśma jest dość śliska i musiała się poluzować. Pańcia miała więc wycieczkę do sklepu i zakupiła szelki za 24, 90 zł. Już jej ciasno dopasowałam , przypięłam adresatkę. Spróbujemy w weekend wyjść z nią i psami do parku. Oczywiście założę jej jeszcze ciasną obrożę. Ona chodzi z nami po całym domu., zagląda w kąty. Często chodzi tu i tam.Widać ,że jest pobudzona. Ogólnie jest baaaardzo grzeczna, ząbków nie pokazuje. Pakuje sie do loczki, kotki i Dolarka. Tylko on się zrobił na starość okropną zrzędą i burczy na nią. Ale Beza ma to w głębokim poważaniu.1 point
-
Dzięki, że wciąż tu jesteście:) I, że Wam się fotki podobają:) Muszę powiedzieć, że w tym sezonie grzybowym zostałem w lesie zaczepiony chyba z 4-5 razy z powodu psów i zawsze były to pozytywne reakcje:) Z powodu ich grzecznego marszu (w trójkę) lub przez sam fakt, że są. Bajutek oczywiście ma w tym swój udział:) Jeden pan, nawet przejeżdżając samochodem krzyknął przez otwarte okno "to też rodzina!":D Zaskakują mnie ci ludzie;) Pozdrawiam:)1 point