Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 07/16/17 in all areas
-
Ciociu ewu, Jesteś niesamowita! Ratujesz kolejne psie życie. Brak słów, by wyrazić podziw i wdzięczność. Mam nadzieję, ze kiedyś będę mogła Cię poznać, usciskac... A Misia na popołudniowych spacerach zrobiła dwukrotnie koopke i... jest dobrze!!!! Jestem szczęśliwa, choć może to za wcześnie na fanfary i ogłaszanie zwycięstwa nad chorobą. Bo jeszcze trzeba powalczyć z kokcydioza. Ale to juz nie ten sam pies. Inne zachowanie, inny chód, dobry apetyt, ciekawość, obszczekiwanie kolegów, obrona domu (szczeka!!!). To wszystko daje nadzieje, ze Misia jest na dobrej drodze do odzyskania zdrowia. Jak przypomnę sobie Misie sprzed tygodnia...walkę, by cokolwiek zjadla, jak powolutku chodzila, albo stała w miejscu, te biegunkowe kupki, jej apatie...myślałam też, ze ona chyba jest głucha, bo zupelnie nie reagowala na głos. Jedynie machaniem ogonka pokazywała, ze ma do nas zaufanie. I dopiero teraz, kiedy zachowuje się już normalnie, uświadomiłam sobie, w jak ciężkim była już stanie.3 points
-
Jutro a w zasadzie to już dziś jedziemy z Dużą Kizią Mizią do Joli. Mało tego jadę sprawdzić dom (również w Tychach) dla Małej Kizi Mizi. Z długiej rozmowy z Panią i "obserwacji" na FB uważam że to będzie dom dla Małej. W domu 14 letnia kudłata 7 kg panna, 6 letnia kotka a w stajni w wynajętym boksie koń. Cała zwierzyna po przejściach. U córki jeszcze papuga :D Ważne aby kudlatki się dogadały.3 points
-
2 points
-
Dziewczyny udało mi się teraz dodzwonić do pani Anety.Mąż wrócił i przekazał jej,że próbuję się z nią skontaktować.Nie mogła odebrać bo córka niechcący potrąciła szklankę z herbatą i zalała leżący na stole telefon.Wycieranie i suszenie suszarką co jakiś czas pozwoliło go uruchomić na tyle,że dochodzi sygnał i może odebrać.Telefon pewnie do wymiany ale w razie czego mam dzwonić na numer do męża. Majka w sobotę była bardzo zestresowana i najchętniej chowała się pod krzakami w ogródku.Wystawione suche jedzenie i wodę bardzo chętnie pochłonęła ale wieczorem nie chciała wejść do domu.Pani Aneta niemalże wciągnęła ją za obrożę do środka bo żadne próby przekupstwa nie skutkowały.Były protesty w postaci warkolenia ale bez oznak agresji.Położyła się do legowiska i przespała całą noc spokojnie.Z córeczką państwa jest najbardziej zaprzyjaźniona i bardzo chętnie się z nią bawi i prosi o mizianka wywalając brzuszek do góry.Boi się butelki z wodą mineralną czy sokiem,mężczyzn i kija od grabi bo gdy Pani Aneta chciała wygrabić liście z trawy,to Majka czmychnęła w najdalszy koniec ogrodu.Tak więc można się trochę domyślać,że jej przeszłość nie była wysłana różami....:( Dzisiaj już było dużo lepiej i ogonek zaczął podążać ku górze i merdać na widok i zawołania domowników.Jak zawsze udzieliłam kilka wskazówek i mam nadzieję,że Państwo się do nich dostosują.Pani Aneta z córeczką są Majką zachwycone,że taka śliczna,łagodna i w sumie bardzo mądra bo już pięknie chodzi na spacerkach przy nodze.Pan mąż Majeczkę też bardzo polubił,a pan kot puki co strzelił focha i nie było go dzisiaj cały dzień, choć w sobotę zapoznanie wypadło bardzo pomyślnie. Umówiłam sie,że zadzwonię w środę wieczorem po kolejne wiadomości2 points
-
Nie wiem jaką przeszłość ma Misia ale wiem ,że całe zło już za nią. Niestety Gucio zaznał jedynie losu bezdomnego, wiejskiego, pomiatanego psa i tym bardziej zadziwia jego serdeczny stosunek do człowieka. Choć przyznam,że to jak się zachował u Poker ogromnie mnie ucieszyło. Wyszedł z transpotera i tak jakby poczuł ,że to już koniec złego życia. Mówiam do niego , popatrzył tylko i podreptał do Poker:) Chyba czuł ,że to dzięki Niej jest bezpieczny i będzie szczęśliwy. U tamtych ludzi chodził z podkulonym ogonkiem , widać było strach.2 points
-
2 points
-
Czikunia już w swoim domu. Umowa podpisana. Pani bardzo ciepła. Miała zawsze psy a ostatnią sunię musiała uśpić trzy miesiące temu z powodu choroby nerek. Czika zamieszkała na Woli. Okolica spokojna , dużo zieleni. Myślę, że Czika będzie miała dobrze. Ona potrzebuje spokoju i dużo miłości. To wyjątkowo wrażliwa sunia a w swoim króciutkim życiu dużo przeszła. Teraz czekam na wieści z nowego domu. Czika bardzo przywiązała się do Moniki więc początki będą trochę trudne, bo to sunia jednej pani.2 points
-
1 point
-
1 point
-
Nestorek cudny ! No właśnie, a gdzie Franio ???1 point
-
Duża Kizia Mizia jest u mnie. Ku mojemu zdumieniu sunia jest nad wyraz spokojna ,z lekką obawą ale daje się bez problemu głaskać i próbuje już za mną chodzić ale na zasadzie chciałabym ale boję się .O 18,00 zjadła kolację i zaraz zabrałam ją na spacer. Ponieważ dla niej wszystko jest obce więc spacerek został skrócony bo chciałam jej dodatkowo stresować, wrażeń i tak ma na dzisiaj dosyć. Widać, że mała bardzo granie się do człowieka .Przed nami pierwsza noc. Wielkie ukłony i podziękowania dla Anecik i Jej męża, to ludzie o anielskich wręcz sercach. Szkoda że takich ludzi nie można klonować bo o ileż piękniejszy byłby świat.1 point
-
Były Kizie Mizie i nie ma Kiziów Miziów. Mała teź została w swoim domku. Po prostu nie mogłam jej tam nie zostawić :D. Napiszę i dam zdjęcia jak mi laptop oźyje.1 point
-
Gabi,dziękujemy za dobre wiadomości,oby jak najdłużej Dżekuś cieszył się życiem i oczywiście spał z Panią w łóżeczku.1 point
-
1 point
-
Boję się zapeszyć, ale Rokuś czuje się naprawdę dobrze! Jest stale uśmiechnięty, przedwczoraj na spacerze ruszył prawie galopem przed siebie do wody. Kiedy podbiegł i zobaczył, że wody nie ma (niestety przestali ją wylewać na łąkę i to co zostało wsiąkło w ziemię) zaczął szczekać i awanturować się z wronami, jakby to była ich wina, że wody zabrakło:) Znaleźliśmy jeszcze jedną kałużę, w której psiaki się wymoczyły, a potem Rokuś ruszył do zabawy z Barsiczką:) Przewrócił się w końcu gapcio, bo takie szaleństwa już nie są dla niego. Szczeka, ale dużo mniej niż wcześniej. W zasadzie każdą noc mamy przespaną (puk! puk!). Apetyt rewelacyjny, a do tego Rokuś zupełnie zwariował i chodzi za mną krok w krok. Ja do kuchni, Rokuś za mną, przechodzę do pokoju, Rokuniek drepcze za mną. Wchodzę do łazienki, a Rokuś wślizguje się za mną. Kiedy próbuję się zamknąć, wali łapką w drzwi i muszę go wpuścić:) Na ostatni nocny spacer z Jackiem idzie jak na ścięcie i muszę go doprowadzić do windy, żeby wyszedł. Jeśli ja idę z nimi, bez problemu maszerujemy. Oczywiście bardzo jest związany z Jackiem, ale najchętniej jest tuż obok mnie. Nie da się nie kochać tego wspaniałego, pełnego miłości staruszka. Uwielbia jak go całuję w pyszczek,. Wtula się w moją twarz i tak trwamy przytuleni do siebie. Marzę o tym, żeby był z nami długo... Tak wygląda teraz nasza łąka: Została jedna płytka kałuża: Uśmiechnięty Rokuniek:) i oczywiście awantura o smaczki:)1 point
-
Kolejny raport i dobre wiesci. Wszystkie sprawy związane z poranną toaletą - na piątkę z plusem! Swoją porcję piersi z kurczaka z ryżem i marchewka (i Kreonem) zjadla z apetytem. Potem asystowala nam przy sniadaniu. Musimy być twarde, bo choc Misia siedzi grzeczniutko, nie skacze, nie szczeka, to wyraźnie czeka na poczęstunek. A tu niestety, figa z makiem, nie może dostać niczego. Na nic słodkie minki, machanie ogonkiem, nawet dotykanie noskiem i tracanie łapką. Przekochana jest i przeslodka. Nie jest natarczywa, nie obraża się też, jak nic nie dostanie. Wszystko przyjmuje z anielskim spokojem, zrozumieniem i cała sobą pokazuje, ze nas i tak kocha. Córka, podczas pieszczot, troszkę ją delikatnie tarmosila, na co Misia odwzajemniala sie, łapała ją (delikatnie!!!) ząbkami, udając "złego psa". Ona jest tak cudowna, ze wprost brakuje slow. Nie wiedzialam, ze istnieja takie cuda. Jest Istotą idealną.1 point
-
1 point
-
1 point
-
1 point
-
Ciociu to tak samo jak ja , niestety człowiek ograniczony mieszkaniem w bloku , nadziei jednak nie tracę1 point
-
Pokrzywa zwyczajna (Urtica dioica L.) okazuje się być niezwykle wartościową rośliną. Ze względu na dużą zawartość cennych składników różnego typu od dawna stosowano ją jako dodatek do paszy dla zwierząt gospodarskich. Młode pędy pokrzywy można przyrządzać jak szpinak, a są nawet od niego wartościowsze. Liście i korzenie pokrzywy powszechnie znane są jako środek moczopędny i „czyszczący” krew. Na układ krwiotwórczy mają podobne działanie do żelaza – zwiększają liczbę czerwonych krwinek i poziom hemoglobiny. Poza tym zmniejszają krwawienia, obniżają poziom cukru we krwi, dostarczają ustrojowi soli mineralnych i witamin: B2, kwasu pantotenowego, C i K, pobudzają trawienie, działają przeciwzapalnie na układ trawienia i lekko przeciwbiegunkowo. Pokrzywy mają łagodne działanie moczopędne, zwiększają wydalanie moczu z nerek. Proces ten ma działanie oczyszczające, pomaga usunąć nadmiar zgromadzonych toksyn w organizmie. Usunięcie tych niepożądanych substancji jest pomocne w leczeniu zapalenia skóry, egzemy, zapalenia stawów i ich zwyrodnienia. Pokrzywa może również zapobiegać i wspomagać leczenie kamieni pęcherza moczowego (ważne dla psów z HUU), piasku oraz kamicy nerkowej. Wypłukiwanie odpadów może również być pomocne w chorobach nerek. Pokrzywy zawierają flawonoidy, które mają działanie antyhistaminowe – mogą więc złagodzić swędzenie i drapanie, jak również zmniejszyć podrażnienia skóry u psów. Używane podczas swojego wzrostu, czyli na wiosnę, mogą poprawić jakość i wygląd psiej sierści. Wskazania do stosowania pokrzywy u psów: zapalenie i zwyrodnienie stawów, alergie skórne, choroby nerek piasek i kamienie w pęcherzu moczowym, niedokrwistość, cukrzyca Link: http://www.luskiewnik.pl/urtica/fitofarmakologia.htm1 point
-
Nowe wieści od Astruni i rodzinki, dzisiaj gdy ją wyprowadzali poblokowali wszelkie drogi ucieczki,tzn.na piętro wyżej,a po zejściu na parter,wejście do mieszkania sąsiada-i.....Gwiazdeczka wyszła sama na podwórko.Wiedzą,że muszą nad tym pracować,by się nie przyzwyczaiła do wynoszenia na rękach.To są naprawdę bardzo mądrzy,odpowiedzialni,z serduchem ludzie.Biorą też pod uwagę spotkanie z psichologiem-mają sprawdzonego,który pomagał przy poprzednim psiaczku-ale teraz się wstrzymują,gdy Astrunia robi kroczki.Dzisiaj też pańciostwo dużo przebywało na podwórku-zostawili otwarte drzwi od mieszkania i klatki schodowej,Astrunia schodziła na dół i wracała,i tak kilka razy.Iwonka pytała się,czy to dobre,że mała je przeważnie w nocy,no cóż powiedziałam,że to nie ma reguły,bo moja Mikusia je tylko w nocy albo nad ranem.Oczywiście łóżko,to jest to-chociaż noc przespała w swoim,bez forsowani i przechodzenia przez Wojtka i Iwonkę,ale jak tylko wstali.......Martusia wstawi zdjęcie,jakie dostałam. Przekazuję pałeczkę Marcie-będzie w kontakcie z Astruniową rodzinką.Ja wyjeżdżam na urlop,ale też będę miała kontakt z domkiem,nie wiem jak tutaj na dogo-chociaż w ostatnim miesiącu zaszalałam z wpisami Pozdrawiam,kciukając za dalsze kroczki, Agnieszka i Mika,pa.1 point
-
W sklepach ogrodniczych można kupić nasiona lucerny na kiełki i samemu wyhodować w słoiku lub kiełkownicy. Super, że można ją włączyć do psiego menu.1 point
-
1 point
-
W dniu dzisiejszym obroniłam się! ouu yeah!1 point
-
Świetnie, że Wampuś przekonał się do lepszej karmy. Może uznał ,że najwyższy czas pozwolić sobie na królewskie życie: dobre jedzonko, manicure, pedicure i takie tam inne zabiegi. Mizianki po brzuszku dołączam :)1 point
-
1 point
-
1 point
-
No przeca jestem ;P Mariolka, ja do zdjęć nawet jeszcze nie usiadłam. Ciągle coś :( Z aparatu nie mam na razie nic do pokazania więc Cię uraczę pstrykami z komórki haha Tak na szybko, wrzucam te co mam z wycieczek do Łukęcina Boskie tam są te klify Zeus poznał kumpla. I to tadaaaam... pełnojajecznego ;D Mam też filmik z zabawy. Jak się naumiem to wstawię. Z tej drogi co Ci mówiłam to mam tylko takie. Na fotach nie widać jak jest wysoko. Wytłumaczę Ci później jak tam wleźć ;) Las w Łukęcinie :) No i żeby nie było, że mieliśmy cały czas marną pogodę. Plażing też był. Ale ja foty i tak wolę trzaskać jak jest pod chmurką ;) Na dniach się poprawię i wpadnę tu na dłużej. Może mi się uda ;P1 point
-
Nie ma co porównywać - mamy zupełnie inną kulturę. To tak samo jak oskarżanie Azjatów, że jedzą psy. My też jemy krowy, świnie, konie, króliki... W Skandynawii normalnym jest strzelanie do własnego psa tak, jak u nas eutanazja. Wg mnie obie rzeczy są porównywalnie smutne. A czegoś takiego jak śmierć humanitarna nie ma.1 point
-
Ja też bardzo dziękuję Madie, ewkar, Gosixyz i jeszcze jednej Osobie o złotym sercu z Miau za odzew na moją prośbę o wsparcie dla kociaków w Białogonkowie. Dzięki NIm polelciało zamówienie na puszeczki dla maluchów i starszaków. Niech kociaki wcinają na zdrowie :)1 point
-
Ach, Zwierzyniec! Kocham i każdy możliwy weekend spędzam tam :) Udanego pobytu!1 point
-
"pływanie po wieprzu od poniedziałku!" 16 osób na jednym wieprzu?! Biedne zwierzę.1 point
-
Bardzo, bardzo mi przykro Mari, że taki niedobry czas dla Ciebie nastał. Trzymam kiuki i wysyłam moc dobrych myśli, żeby się szybko poprawiło1 point
-
matuniu mari kochana tak bardzo mi przykro:( doskonale Cię rozumiem, jak dasz radę się pozbierać to napisz, wiem że staruszki są w ciągłej potrzebie:( jeszcze raz bardzo, bardzo Ci współczuję:(1 point
-
Pojechaliśmy , wróciliśmy . Było jak zawsze fantastycznie . Ja kocham polskie morze , zresztą mój organizm też je kocha , a moja tarczyca ubóstwia . Tytus cierpliwy w czasie jazdy , grzeczny w podróży ( wszystkie moje psiaki idealne pod tym względem ) Pogoda była jak to nad Bałtykiem , ale za to go lubię , ze nie cierpię z powodu upałów , opalona jestem , dziesiątki km w nogach mamy , kapaliśmy się w morzu kilkukrotnie , woda przyjemna i czysta . Najważniejsze , ze przed sezonem i ludzi malutko . Podejście do psów na plaży i mieście pozytywne . Towarzystwo super . Fotek troszkę mam , ale muszę dopiero na nowym kompie się ogarnąć1 point