Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 02/04/17 in all areas
-
O 22.00 akcja kąpiel - przygotowana wanna, dywanik samochodowy na dnie, kran przestawiony na prysznic, ręczniki i mój stary szlafrok frotte przyniesione, szampon z zasięgu ręki... Małe suczki wyspacerowane, Pyza ubrana w koszulinkę posterylkową, wydana garstka chrupek na noc, tradycyjnie. Kot zamknięty w saypialni, z resztą się nigdzie nie wybierał. Diana bez protestu weszła na smyczy do domu, na piętro, razem z Tomkiem na 4 ręce ją podsadzilismy do wanny - i tu miła niespodzianka. Suczysko po prostu usiadło :) Dobrze ją namoczyłam, zużyłam pół opakowania szamponu, wmasowałam dokładnie, a pies siedział jak zaklęty. Potem podniosłam jej pupinę i dokończyłam mycie. Potem płukanie i z pomocą Tomka wyskoczyła z wanny. Wytarłam ją bardzo dokładnie i zaprowadziliśmy ją do kuchni. Postawiłam duże posłanie z kocami i ręcznikiem, to, które używa Kenia, jak do nas przyjedzie. Wyszczotkowałam dokładnie = pies to zna! stała jak trusia, ale widać, że sprawiłam jej przyjemność. Na konec micha z chrupkami i gnat, taka mięsna kość biodrowa. I poszliśmy śpać, ja pełna niepokoju, bo nawet jak zrobi jakiś raban, to nie wypuszczę jej na dwór mokrej. Ewentualnie mały przedpokoik, może piwnica, może nasza sypialnia, a kot do kuchni.... W nicy Diana nawet nie pisnęła. Rano, tuz przed siódmą, weszłam do kuchni - pachnąca, błyszcząca, zadowolona Dianka podniosła się z posłania :) Wyszczotkowałam ją znów, zakropliliśmy uszyska i wypuściłam ją na dwór. Zaraz się ubrałam i razem z całym stadem pochodziłyśmy po sadzie. Teraz została w kojcu, zaraz kolejny spacer ze wszystkimi, i spróbuję zabrać ją do domu. Na smyczy, na początek.7 points
-
3 points
-
No wyglądają na takich, co będą!!! Bardzo sympatyczni, młodzi ludzie, uważnie słuchali, odpowiadali na pytania. Widać było, że zestresowani sytuacją. Pani pracuje w domu, więc Albinek nie będzie sam. Zdjęcie Albinka znalazła pani i to była miłość od pierwszego wejrzenia!! Pan zaakceptował i tym sposobem Albiś ma domek!!!2 points
-
Oczywiście, że pojechałam i już jestem z powrotem. Pisząc czekałam na Anetę i Arka, którzy po mnie przyjechali. Cała rodzina super, włącznie z sunią Dafi. Zula całą drogę w aucie wpatrywała się w Anetę wzrokiem pt. " Gdzie ja znowu jadę, czemu mnie oddajecie?". Z wejściem na klatkę schodową nie było większych problemów, ale już wejść do windy Zulka nie chciała, więc Aneta z nią poszła schodami. Wejść do mieszkania Zulka nie chciała i Aneta ją wniosła. Z Zulcią do DS pojechało posłanko, miska i ulubiona zabawka. Posłanie zostało ustawione pod ścianą między meblami, a fotelem, żeby Zulcia miała tam swój bezpieczny kącik. Do pokoju nie chciała wejść, znów Aneta musiała ją wnieść. Zula siedziała na kolanach u Anety nie patrząc na nikogo, tak jakby chciała być niewidzialna. Potem Aneta ją ulokowała na posłanku. Teraz potrzeba czasu. Mam nadzieję, że tym razem to już domek Zulki na zawsze!!! Aneta ma fotki, później wstawi.2 points
-
Wizyta i dalszy kontakt z domkiem utwierdziły nas w przekonaniu,że to jednak jest dobry dom dla naszego Flipperka.Po naradzie z Bogusik Flipperek może pakować walizki.Sądzę,że po przeczytaniu wiadomości z wizyty,nikt nie będzie miał przeciw temu aby Flipper trafił do tego domku. Oczywiście z Bogusią przeprowadziłyśmy kilka rozmów analizując dom.W pierwszej chwili po rozmowie z P.Danusią wydawało się,że to nie jest ten dom ale dzięki córce P.Monice wiele wątpliwości zostało rozwianych i okazało się,że jednak to jest to co oczekiwałyśmy od nowego domu dla Flippcia. Przede wszystkim Państwo bardzo zabiegali o adopcję Flipperka,wysłali zdjęcia aby udowodnić,że Flipper będzie miał dobre warunki,będzie kochany i szanowany jak poprzedni piesek Państwa.Dom w Konstantynowie jest ogrodzony i nie ma możliwości aby Flipper wydostał się po za ogrodzenie. Nie wiem jak będzie wyglądał transport Flipperka ale Państwo może pojadą po niego do Hoteliku albo P.Piotr podwiezie Flipperka na trasę.Ta kwestia jeszcze pozostaje do uzgodnienia,no i termin. Bogusia zadzwoni i poinformuje Państwa o naszej decyzji na "tak".2 points
-
moja siostra da 100, Kasia K 50 ja 100, z bazarku Nadziejki będzie wpłata a reszta na pande : pan da pan da2 points
-
Wielkie dzięki jolantino. Jutro zerknę na konto i zrobię rozliczenie. :) Dziś miałam dłuuuugą rozmowę z domem Ergo, która była niezwykle miła i obfitowała we wspaniałe wieści. Ale teraz czeka mnie jeszcze trochę obowiazków, więc opowiem jutro. :) ale szczegół ważny zdradzę, że Ergo cały czas śpi ze swoją Pańcią, a zdrówko bardzo mu dopisuje. Jutro dalsze szczegóły Ergusiowego życia :)2 points
-
Dochód z bazarku wyniósł 700 zł Usiata wpłaciła 40 zł za fanty bezpośrednio do Murki, więc teraz przelałam na konto hoteliku 660 zł2 points
-
1 point
-
1 point
-
Wszystko opisała już Gabi. Jestem dobrej myśli ale chyba się wykończę z tego wszystkiego. W ciągu dwóch tygodni wyprawić do nowych domów pięć psiaków. Te łzy, pożegnania, zamartwianie się czy wszystko będzie dobrze......Zulka dziś coś czuła - wpatrywała się we mnie od samego rana takim wzrokiem że nie dało się nie płakać:( Tak wyjeżdżała1 point
-
Kochany psiaki :) Kajtuś jest taki niepozorny, ale ma w sobie TO COŚ.1 point
-
Witaj Izuniu u Kajtusia!!! Od kilku dni internet chodzi mi, jak żółw, chyba nerwicy zaraz dostanę. Alaskan właśnie mi napisała, że Kajtuś jest przemiłym psiakiem, bardzo zżytym ze Szronikiem1 point
-
dzis moje zaprzyjaźnione dziewczyny pojada do Tobiego zrobić mu troche zdjęć, pogoda u nas marna, mgła i buro, ale moze jakieś dodatkowe zdjęcia do wyboru beda..1 point
-
1 point
-
opłacilam domek na luty Ralfika zakupiłam karmę i arthroflex na stawy oraz smyczkę p.insektom bo już była pora niestety nie udało się odwiedzić Ralfika w czwartek bo opiekunka akurat musiała z innym podopiecznym jechać do lekarza później uzupełnię rozliczenie1 point
-
A niby dlaczego ja mam ci podawać jakieś dane? :) wystarczy mieć minimum wiedzy o psach, żeby mieć świadomość tego, co wyżej napisałam. Nie każdy musi mieć psa, a już na pewno nie osoby, które z góry zakładają, że pies ze schroniska wytrzyma na luzie 11 godzin samotności.1 point
-
Śliczny misiu. Co robimy??1 point
-
blog córci bardzo fajny, skorzystam bo ja również roślinożerca od kilkunastu lat i nie używam rzeczy pochodzenia zwierzęcego, na szczęście na rynku można już kupić np. obuwie dobrej jakości nieskórzane ostatnio w metrze wsiadła "panna" z zarzuconym lisem na szyi , któremu łapki i łepek bezwiednie zwisały, aż mi się słabo zrobiło jak to zobaczyłam , że taka młoda osoba a taka pozbawiona głębszych emocji pieniążki dla Devonka poleciały, trzymam kciuki za domek dla kochanej psinki1 point
-
Ja też powinnam zebrać się w sobie i zrobić jakiś bazarro... A tymczasem dopisałam do konta Gucia 45 zł (25 zł od Marudy, bo ktoś u niej kupił jakiś fant i 20 zł od mojej znajomej spoza dogo)1 point
-
Tak, szczeniaki będą z Czekoladką do 7-8tyg. życia, wcześniej na pewno nie opuszczą gniazda. Dzisiaj skończyły 3. tydzień. Dziś shoto kupiła im coś na odrobaczenie, szczepienia też nas czekają, owszem, ale wszystko robimy pod okiem wetki.1 point
-
Dusia-Duszka stale patrzę na te ślepe oczątka obu suczek i dla mnie to normalne, dopiero na zdjęciach dostrzegam, jakie te oczka biedne :-(. Gusiaczku - w Twoim imieniu były ekstra głaski :-) Tolu - wiem, że doszła, bo obserwowałam w monitoringu poczty, aż dziw bierze, że doszła tak szybko, w kilkanaście godzin. Dziękuję za uregulowanie faktury. Koszt konsultacji, operacji, ubranka pooperacyjnego, itp był dość duży, bo 400 zł, ale było warto. Operował ją znany specjalista i tak, jak miałam nadzieję, wszystko odbyło się bez komplikacji, a brzuszek - śliczny!. Bibisia powinna jeszcze przytyć, waga 4,5 kg, będzie dla niej idealna. W tej chwili odbudowała masę mięśni, a jak patrzę na zdjęcia sprzed 2 miesięcy / tak 6 lutego miną moje 2 miesiące z psinką :-)/ to różnica jest duża. Tytuł wątku "Zamarza" jest dramatyczny ale adekwatny do tamtej sytuacji, myślę, że gdybyście Tolu i Alaskan malamutte nie wywalczyły wydania suczki ze schroniska natychmiast po kwarantannie, to... na 100% ona by tam umarła... Jak ją trzymałam - palce wpadały między żebra - to był żywy szkielecik, a ratunek nadszedł w ostatniej chwili. No i żeby nie było tak płaczliwie: wczoraj Bibi zrobiła kupsko pod drzwiami pokoju córki, a córka już ubrana, szła założyć buty, wdepnęła i musiała zmienić skarpety i myć nogę. Ale miałam ubaw, bo przecież wdepnąć w g... to szczęście :-) Prawda?1 point
-
Gusiaczku to jest portret pod tajemniczym tytułem "Zimowa zaduma z mopsem w tle" ;) Zabrałam dzisiaj Pigwę na spacer po łąkach i muszę przyznać, że jestem z niej bardzo zadowolona :) Wcześniej nie bardzo była okazja żeby porządnie sprawdzić jak chodzi na smyczy bo cieczka itd., tylko tyle co na krótkim odcinku z samochodu do lecznicy, a radyskie wolontariuszki w jej opisie zaznaczyły, że prawdopodobnie nie zna smyczy i nie umie na niej chodzić. Natomiast ona chodzi jakby całe życie nic innego nie robiła! Elegancko, nawet bez specjalnego ciągnięcia. Potwierdziła za to moje podejrzenia, że ma dość silny instynkt łowiecki, bo na dźwięk buszującego w trawach bażanta tak wypruła do przodu, że o mało nie wywinęła koziołka kiedy smycz osadziła ją w miejscu. Potem jeszcze raz coś poczuła czy usłyszała w krzakach i też ruszyła "do ataku" nie specjalnie przejmując się smyczą i mną na drugim jej końcu ;) Już po morderczej minie, którą ma kiedy wpatruje się w kota tak podejrzewałam ale dzisiaj jeszcze mnie utwierdziła w tym przekonaniu. Widocznie oprócz "pastucha" płynie w niej też kropelka krwi jakiegoś psa myśliwskiego :) Ale tak w ogóle to spisała się na medal i bardzo przyjemnie się z nią spaceruje :) Ktoś kto ją adoptuje będzie miał naprawdę fajnego psa. Zdjęć nie mam bo nie wzięłam ze sobą aparatu ani telefonu, zrobię następnym razem :)1 point
-
1 point
-
Do mnie dziś dzwoniła pani z Krakowa w sprawie Alaski - chyba wypatrzyła ją na stronie hoteliku, bo dopiero Alaskan mnie uświadomiła, że sunia nie ma jeszcze ogłoszeń (byłam pewna, że pani z jakiegoś ogłoszenia dzwoni). Dom brzmi jak z bajki - w domu jest już jeden 40 kilowy pies z adopcji i koty także z adopcji. Panstwu zależy na dużej łagodnej suni, bo do domu często przyjeżdżają wnuczki pani. Dom z ogrodem, cały zwierzyniec mieszka w domu. Pani się trochę odległością zmartwiła, bo chciała poznać sunię na żywo, zapoznać z ich psiakiem. Ale będzie się zastanawiać. Mają po weekendzie spotkanie z inną sunią z pobliskiego hoteliku. Jeśli się Pani nie odezwie to porobię suni zdjęcia pod ogłoszenia.1 point
-
1 point
-
Zabrałam też Lanę. Lana po fryzjerze wygląda cudnie. Rano Gwiazda wyrusza pociągiem do dt w Warszawie. Tu jeszcze w schronie1 point
-
1 point
-
1 point
-
Ile ten psiak będzie jeszcze czekać:(1 point
-
Czyli wszystko w normie. A ja mam refleksje nad ludzką, bezgraniczną i bezinteresowną wredotą. Otóż byłam dziś na spacerze z psami, jak zwykle. Jak zwykle biegły wolno, bez smyczy. We wsi nie było żywego ducha, przejechał jeden samochód, zresztą szybko weszliśmy na drogę nad jezioro, gdzie nikt nie mieszka, a wracaliśmy miedzami pól. Godzinę później pod moim domem był patrol policji z INTERWENCJĄ. Ktoś przez okno widział mnie i moje zwierzaki i poczuł się zagrożony! Nic to, że psy pani nauczycielki latają samopas, że biała suka pijaczka, który nigdy nie zamyka furtki, napada na inne psy, że ogromne onki przy skręcie na szosę ostrołęcką przeskakują przez płot i ganiają każdego, kto się znajdzie akurat w polu ich rażenia, nic to, że NIKT we wsi nie stosuje się do przepisu, że pies musi być wypuszczany z klatki (trudno to nazwać kojcem) lub spuszczany z łańcucha przynajmniej na 12 godzin, nic to, że panowie policjanci ode mnie się dowiedzieli, że jest taki przepis i byli bardzo zdziwieni - ważne, że pani Irenka ma cztery psy i czasami pojawia się z nimi we wsi. Kto to słyszał mieć cztery psy. Dowalmy jej, a co? Kto bogatemu zabroni? Powiedzcie mi skąd w ludziach taka potrzeba przyp.. przenia innym? Dlaczego nie zajmują się sobą, swoim życiem? Co prawda w telewizorze mamy po prostu festiwal sk..syństwa i wredoty, może mieszkańcy Dyszobaby postanowili dorównać wybrańcom narodu?1 point
-
Dziekuje za pochwaly Ja tez jestem zachwycona domem Lenki:) pan napisal dlugiego maila ale nie chce wstawiac calosci Dowiedzialam sie ze sunia bokserka Jagusia tez jest adoptowana. A piesek ktory mieszka w tesciowej Panstwa Jagodek tez juz sie z Lenusia doskonale dogadal:) Imie suni zostaje- Pan juz wczesniej mial tez boksereczke Lenke wlasnie:) Ogolnie Lenusia ma sie doskonale tylko czasem te problemy zoladkowe wracaja- doradzilam Panu karme dla alergikow i ponowne odrobaczenie ale chyba Pan zabierze Lenke do weta i tak na kontrole A poza tym Pan jest naprawde Lenka zachwycony! Sunia jest grzeczna, potrafi skrasc kazdemu serce- sasiadom oczywiscie tez:) Ale jej sie zycie trafilo- jak z bajki :)1 point