Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 09/07/16 in all areas
-
Madziu, na pewno żadnej z nas nawet do głowy nie przyjdzie, by się śmiać! Twoje zaangażowanie, troska i oddanie Ineczce jest godne podziwu, z Ciebie wiele osób powinno brać przykład :) Szkoda, że nie da się klonować takich Ludzi jak Wy i Takich Domków ;)5 points
-
Tak :) Gruczoły kołodbytowe zostały oczyszczone,z ranki po sterylce wet odciągnął ropę ile się dało i założył sączek. Dostała pastylki na odrobaczenie (w trzech etapach) i zastrzyki z antybiotykiem i czymś jeszcze. Jutro ma być kontrola. Dokładniej opisze Ania, jak wejdzie na watek.3 points
-
Gusiaczku, chyba będzie już z górki ! Mam info od Toli, że jest miejsce u Murki !!!! Tak się cieszę a jednocześnie boję, jak przeżyje to Halinka. Po 6 latach za kratami, będzie wolna, zobaczy trawę, pozna spacery, ale czy nie będzie przerażona tymi zmianami? Bądźmy jednak dobrej myśli i trzymajmy kciuki za bezproblemowy dojazd do Murki ! Po pracy Tola napisze więcej.3 points
-
Anica, dla mnie najważniejsze jest, że wspieracie Semika. Korzystam z każdej rady, którą mogę zastosować. Również bardzo sobie cenię rady bou i w tej chwili Semik dostaje leki nawet w nocy. Dzisiaj o 3 w nocy Jacek podał mu lek, bo Semiś kręcił się, dyszał i woleliśmy podać niż pozwolić na jakikolwiek ból. Słabe jest bardzo to moje ukochanie. Kiedy go przytulam czuję cały kręgosłup. Jest taki wątły i słaby:( Odmawia jedzenia wołowiny, odmawia gotowanej pierści z kurczaka, gotowanego jedzonka z warzywami, trzech rodzajów puszek, o suchej karmie nie wspomnę. Nawet ciasteczka przestały wchodzić. W przypływie rozpaczy i bezsilności kupiłam mu taki baton mięsny w sklepie. Jakiś czas temu wet powiedział mi, że psiaki często lubia jeść takie "byle co" To był strzał w dziesiątkę - Semiś zajadał z apetytem i oglądał się, czy dostanie dokładkę. Zjadł tak wczoraj wieczorem i dzisiaj rano. Co będzie po południu - nie wiem. Dzisiaj urwał się z pracy Jacek - pojechał rano porozdzielać prace i po 2 godzinach miał wrócić, żeby być z Semikiem, podać leki w razie czego, czy wyjść na krótki spacer. Ja rano byłam z całą grupą na krótkim spacerze, a potem zabrałam Peruszkę, Barsiczkę i Rokusia na dłuższy spacer. Semik został zagadany przez Jacka i nie zauważył naszego wyjścia. Jutro ja zostanę dłużej w domu, potem pojadę na 2-3 godziny do pracy i wrócę, żeby być jeśli Semik będzie mnie potrzebował. Chcemy być obok niego, żeby czuł się spokojniejszy, żeby w każdej chwili można było mu pomóc. Spłakaliśmy się wczoraj oboje jadąc samochodem. Pocieszaliśmy sie nawzajem, że tak długo udało się go utrzymać w dobrej kondycji, że może jeszcze tym razem się podniesie, że najważniejsze jest, żeby jemu było dobrze... Jacek powiedział, że Semik żyje dzięki dr Jagielskiemu i mnie, bo oboje o niego walczyliśmy - każde po swojemu. Ja myślę jednak, że Semik żyje też dlatego, że dobrze mu w naszej rodzinie i wie, że jest bardzo, ale to bardzo kochany i potrzebny. Jacek może opowiadać, że tylko bardzo lubi nasze psy. Wiem, jak bardzo kocha każde z nich i jak bardzo przeżywa chorobę Semika. Semik też to wie i z wielką wdziecznością przyjmuje każdą pieszczotę i słowo wypowiedziane do niego. Ja mu cały czas mówię do ucha, że jest psem mojego życia, miłością największą, że jest najdzielniejszy, najwytrwalszy i najwspanialszy:( Nie jestem osobą roszczącą sobie od życia nie wiadomo co. Ale tym razem tak cichutko proszę, żeby Semik nadal mógł być z nami. Każda chwila z nim spędzona, to dar, to radość nie do opisania. Każe jego mruknięcie rozczula i rozmiękcza nas totalnie. Tylko on potrafi tak wspaniale pokazywać, gdzie najbardziej lubi być głaskany, dotykany. Uszka są najwrażliwsze na pieszczotę. Nawet teraz zamiast pracować piszę o nim, ale wtedy jest bardziej przy mnie, a ja muszę tu siedzieć i coś zrobić zanim polecę do domu:(3 points
-
Musiałaś zauważyć...... :) Krzaczków nasadziłam, nie martw się Ev-ciu, a Karolcio cudny :) opalam się i drugi boczek troszkę za mocno grzeje chyba trzeba stąd iść to zwiewam3 points
-
Pięknie wygląda na wrzosowiskach,stworzony kolor dla niej. Zamęcza ciotki radami. Faktycznie dobrze by było , gdyby miała na szyjce cały czas obrożę z adresatką. Te gadziny potrafią czmychnąć przez drzwi między nogami jak np. sąsiad wejdzie znienacka , listonosz albo dziecko .I szukaj wiatru w polu. Wiele z nas brało udział w poszukiwaniu uciekiniera i stąd to przewrażliwienie.3 points
-
Mam nr telefonu, państwo są z Wrocławia... mogę podać, choć nie wiem, która jest większym dzikusem - Giga, czy Morelka. U Morelki niestety oprócz strachu są problemy neurologiczne :( Morelka oprócz strachu ma jakieś uszkodzenie nerwu chyba ( chód, sposób picia wody), choć młodziutka, bo 3-letnia, zapewne już u mnie zostanie w tym "psim domu starców". Człowieka ona potrzebuje, tuli się i prosi o głaskanie, a za sekundę skoczy na metr w górę i ucieka szczekając :(. Raczej czas tego u niej nie wyleczy, a Giga ma szansę z czasem pokonać lęk - mam nadzieję, że tak się stanie i tego jej z całego serca życzę.2 points
-
2 points
-
Aniu, przecież wiesz że są dla mnie niezwykle cenne...Naprawdę staram się z nich korzystać, dużo już wiem, bo spędziłam setki godzin na różnych forach, portalach szukając rozwiązań problemów jakie były z poprzednim psiurem. Niestety zdarza mi się popełniać błędy ale to chyba jak każdemu ;-) Kocyk już mięciutki Ineczka ma, specjalnie pojechałam dziś kupić. Już miałam się złamać i jej coś ugotować ale przetrzymałam i wczoraj wieczorem wtrąbiła miche suchego. Dziś rano posypałam okruszkami pasztetu żeby zachęcić i połowę zjadła. Była dziś sama 3,5h, zostawiłam jej otwarty duży pokój, znowu pół godziny się pokręciła a potem wskoczyła na nasze łóżko i tam spędziła resztę czasu. Może niektóre z Was się ze mnie śmieją że nagrywam psa i tak to przeżywam ale uwierzcie mi że poprzedni pies przeżywał koszmar jak był sam, to trzeba by zobaczyć co się z nim działo i co on tu wyrabiał. A Inka? jest najgrzeczniejsza, najpiękniejsza i najkochańsza. Od wczoraj już do męża zaczęła podchodzić i prosić o głaskanie ;)2 points
-
Może kogoś zainteresuje informacja, którą na FB zamieściła Inga Gasińska Moczulska dotyczące podstawy prawnej bezpodatkowego pozyskiwania pieniędzy na bazarkach. Każde kopiowanie tekstu wymaga zgody i podania nazwiska autorki (zgodę na umieszczenie na tym wątku uzyskałam :) ) "Osoby, którym nie podoba się samodzielne zdobywanie środków utrzymania na podopiecznych, nie muszą uczestniczyć w aukcjach - przystąpienie do aukcji jest wyłącznie dobrowolne. PRAWNA STRONA SPRZEDAŻY INTERNETOWEJ Tego typu przychodów nie opodatkowuje się ponieważ stosuje się tu przepisy dotyczące sprzedaży internetowej rzeczy prywatnie wystawianych (potwierdzone w urzędzie skarbowym oraz Krajowej Informacji Podatkowej) ------ zbiórki społecznościowe to rodzaj crowdfundingu, który nie został objęty przez ustawę koniecznością zgłoszenia tak jak to trzeba robić w przypadku zbiórek publicznych. Zbiórki elektroniczne pozostawiają wiele śladów i można je łatwo rozliczać. Do crowdfundingu jako rodzaju zbiórki społecznościowej najbardziej zbliżone są bazarki, ponieważ w założeniach bazarków występuje fant czyli odpowiednik świadczenia zwrotnego – każdorazowo za udzielenie wsparcia finansowego każdej osobie, która go dokona oferowane jest świadczenie zwrotne, może ono przyjąć różną formę, ale nie może mieć ona jedynie charakteru emocjonalnego."2 points
-
Musisz zmienić tryb życia na nocny, bo w dzień jak się pochlali, tak się pewnie pospali. jest trochę spokoju :)2 points
-
Jutro zadzwonię do Ady która również wozi psiaki ile by wzięła za transport. Jak taniej to ona zawiezie Argo. Teraz funia załatwia z p. Magda kilka spraw tzn. Kiedy dokładnie będzie miejsce i ma ta pani skontaktować się ze mną przez Facebooka a później tel odnośnie umowy i dogadania płatności. Dzwoniła dzisiaj Murka ze wolne jest miejsce od jutra. Ogłoszenia dla Argo zaczniemy robić od końca października na woj. Dolnośląskie ok?? Czy jest ktoś chętny do zbierania pieniędzy na transport? Czy ja mam zbierać?1 point
-
1 point
-
W tym roku wrzesień jest moim ulubionym miesiącem :) Zgadzam się ze słowami TaTiny, że wszystko jest takie miłe i motywujące, aż żyć się chce.1 point
-
Ja tez cieszę się ogromnie, szkoda tylko, że akurat przy wyjeżdzie tej suni nie będę mogła być schronie, ale będzie Alaskan, której już bardzo dziękuję! Asia - co ja bym bez Ciebie zrobiła! Halinka zacznie nowe życie w sobotę - około 11.00 TZ Murki przyjedzie po nią do schronu. Niestety wcześniejsze zabranie suni do weta jest niemożliwe (taką wiadomość przekazał dzisiaj wet), sunia na miejscu dostanie tylko coś na wyciszenie. Być może uda się coś zrobić z tymi dredami u weta Murki, bo tam sunia zostanie zawieziona po zabraniu ze schronu. Tak jak napisałam - cieszę się bardzo, ale jednocześnie bardzo boję; wiele lat pomagam psom z zamojskiego schroniska, ale dawno nie miałam tylu obaw i niepewności co do zachowania psa. Żałuję, ze nie będę mogła śledzić na bieżąco tych pierwszych dni w hoteliku, ale sercem i myślami na pewno będę z sunią i z Wami.1 point
-
Ewuś, trzymaj się kochana, oby kroplówki pomogły! Pisz o wszystkim, Semik kocha wszystkie zwierzaki! Jeśłi będziesz miała długi termin u dr Marcińskiego, to on sam podpowiedział mi, że na Gagarina dzień wcześńiej zwalnia sie sporo terminów. On tam przyjmuje chyba we wtorki i czwartki i jeśli zadzwonisz w poniedziałek lub środę, to prawie na pewno jakiś termin się zwolni na nastęny dzień. Dziewczyny, to co robimy nie ma nic wspólnego z niesamowitością czy jakimś wyrzeczeniem. Pisałam o tym wiele razy, ale to szczera prawda. Semik zasługuje na jeszcze więcej. Jego miłość, oddanie, mądrość... wszystko. Najchętniej zwolnilabym się z pracy i siedziała z nim non stop, ale wtedy on mógłby poczuć, że coś jest nie tak, skoro ma taki płaszcz ochronny. Dla niego ważne jest, że my choć na trochę wychodzimy z domu, że utrzymany jest rytuał pożegnania, podania smaczka, którego może nie zje, ale dostanie i może podjąć decyzję, czy sam skonsumuje, czy podkradnie mu go Barsiczka . Nie zmianie to faktu, że jak go nie widzę, to się bardzo denerwuję. Jacek jest z nimi w domu i mówi, że Semik chętnie wyszedł na dwór, ale potem równie chętnie wrócił do domu i położył się. Nie obserwuje pogorszenia jego samopoczucia i to jest najważniejsza wiadomość w dniu dzisiejszym dla mnie!1 point
-
Figunia szczęśliwa i pomimo pewnych mankamentów zdrowotnych biega z resztą stada po ogródku :) Adoptowała ją córka mojej znajomej - Ania. Jak znajdzie chwile czasu, to zaglądnie tu z wieściami i zdjęciami.1 point
-
Ewuniu, za każdym razem, przy każdym Twoim wpisie wyciskasz łzy... nie umiem czytać o Seminiu nie bucząc... Wasza MIŁOŚĆ do Niego jest NIESAMOWITA, NIEPOLICZALNA I BEZWARUNKOWA!!!!! Ja nie będę dawać Ci żadnych rad, bo nie mam aż takiej wiedzy (szacunek dla wszystkich, którzy dzielą się swoimi doświadczeniami), a po drugie Ty najlepiej wiesz co i kiedy jest Seminiątku najbardziej potrzebne; jesteś przy Nim, widzisz i czujesz czego akurat potrzebuje... Ewuniu,wiesz jak kocham Seminia i wiesz, że Semulek jest dla mnie symbolem walki z rakiem i determinacji!!! Zachorował w czasie, kiedy zachorowała moja Mama... Ona odeszła w czerwcu ub. roku... rak Ją pokonał.... Seminiek tak dzielnie walczy!!! Wyściskaj Ewuniu też ode mnie bidusia Rokusia, niech i On walczy - zdróweczka!!! Z serca Wam życzę, całej Psio - Ludzkiej Cudownej Rodzince samego dobra i ciepło przytulam!!!1 point
-
Lubię koty,może kiedyś zjawi się w domciu,myślałam nad Ragdollem ale ostatnio Egipski Mau mnie zauroczył,małe cudo choć jego cena też hu hu,a dzisiaj do pracy kupiłam sobie kubek z kotem.Taka nowo/stara miłość :)1 point
-
coś w tym jest :) U mnie doba zazwyczaj długa,więc... Za to w nocy nie użarło mnie nic,chociaż słyszałam wielokrotnie ten irytujący dźwięk koło ucha.1 point
-
1 point
-
Panno Marple, nie wiesz przypadkiem ile trwa zanim po imprezie pojawią się komarzatka? chyba,że mi ktoś coś podrzucil? swoją drogą... świnię mi już podrzucono. Morską. Ponieważ miała być na chwilę, to imienia nie dostała. Reaguje na Jędzo i na Świń...I gryzie żmija jedna. A wracając do Halinki-pod oknami słyszę śpiewane "wróć do mnieee " biedna ta Halinka...1 point
-
Dołączam się do moich poprzedniczek - cóż więcej można dodać. Przesyłam ciepłe myśli, trzymajcie się Kochani, choć wiem, jakie to trudne...1 point
-
Ewuś ze wszystkich sił, ponad swoje siły, robisz to, co najlepsze, żeby im obu - psim panom, było możliwie naj, najlepiej, ale zaniedbujesz swoje zdrowie - tak nie wolno! Chłoń każdą chwilę, która zarazem cieszy lecz i rani Twoje serce, ale pamiętaj również o swoim zdrowiu fizycznym, przyjmuj od Pana Jacka pomoc,nie jesteś ze stali, a chory kręgosłup to dramat. Nie mogę dodać emotki - szczerze, serdecznie przytulam: Ciebie i Rodzinę.1 point
-
Jezu... czytam to wszystko i łzy mi same lecą... najgorsza jest ta bezradność i bezsilność... Ewuniu, ściskam Was najmocniej i... nie wiem co więcej powiedzieć... Dobrej, spokojnej i przespanej nocki Wam życzę Kochani!!!!!!!!!!!!!!!!1 point
-
A ja ( i nie tylko ja, domniemywam ;)) odbierać "tu Ziemia! tu Ziemia!"1 point
-
Hope2, z Twojej opowieści wynika, że choroba Halinki postępuje :( Strach myśleć, co będzie, jak ją dopadną , ale z drugiej strony...zasłużyła sobie, nie da się ukryć :(. Leci biedactwo jak ćma w stronę światła :(1 point
-
Witam wszystkich zainteresowanych :D Sprawa zakończyła się zwrotem pieniążków przez Panią"hodowczynie" ... Mimo że pani bardzo upierała się przy tym że śmierć psiaka (tętniak serca) jest moją winą , po oficjalnym piśmie z wezwaniem do zapłaty bądź zwrotu szczeniaka . Pani dziś odpisała z prośbą o nr konta na który ma zrobić zwrot pieniążków za psinkę ...Jak by nie mogła tak od razu !! Ostrzegam przed Panią z Żor która ma hodowle buldogów francuskich teraz próbuje sprzedać ponad roczną suczkę marengo która była jej osobistym psem powód nieznany możliwa wada serca !! Warto walczyć o swoje i w taki sposób temperować zachowania opieszałych HODOWCÓW1 point
-
Dzikuski to ciężka sprawa :( Dlatego boli mnie serce świadomość, że obecnie Tinusia ma zerowe szanse na adopcję. Z opisu Gigi niestety bardzo ją przypomina: jej do szczęścia nie jest potrzebny człowiek ani pies. Raczej prowadzi życie niezależnego samotnika. :(1 point
-
Giga szczeka na początku. Smaczka z ręki nie weźmie.Dobrowolnie nie podejdzie do obcych. Trezba ją podprowadzić na smyczy, da się pogłaskać ,ale będzie widać strach w jej oczach. Dziękuję,że pomyślałaś o Gidze.1 point
-
Bierzemy się z Lolciem za bazar badylkowy, chyba najwyższa pora :) Lolcio dziś liczył wszystkie cebulki, ciekawe czy dobrze :) ufffffff, zmęcony jestem, idę odpocąć Dostałam fotki z nowego domku "mojego" kiciusia, jaki on słodki :) już się zaprzyjaźnił z nowym kolegą :)1 point
-
1 point
-
1 point
-
1 point
-
Cóż za wspaniałe wieści nasze cudowna pinczerko! O dziękujemy Ci za te zdjęcia i za informacje.1 point
-
1 point
-
Ale fajne pieski na tym zdjęciu.1 point
-
1 point
-
1 point
-
Dużej części hodowców wydaje się po prostu, że skoro "produkują" żywy towar to przepisy kodeksu cywilnego ich nie obowiązują, bo zwierzę zawsze może zachorować, umrzeć itd. No ale jak się ktoś bawi w sprzedaż to powinien znać chociaż przepisy z k.c. Walcz o swoje, nawet nie chodzi o kasę, ale o dowalenie tej kobiecie, jeśli rzeczywiście jest taka bucowata jak opisujesz.1 point
-
1 point
-
1 point