Jump to content
Dogomania

Leaderboard

Popular Content

Showing content with the highest reputation on 01/30/16 in all areas

  1. Funiu, bardzo, bardzo dziekuje za wszystko co robisz dla Henia :)
    1 point
  2. Berni, to chyba tak jest! wspaniała dziewczyna jesteś! to i wspaniałe stadko masz mogę wracać, i wracać... i tak wciąż! kocham jamniki... dobeczki i labeczki
    1 point
  3. Właśnie o tym samym pomyślałam. Może trzeba by było podać Oliemu jakiś środek na uspokojenie, gdyby miał opuścić schron i jechać do hoteliku. Jak pomyślę o tym, że psiaki tam (i w wielu innych schroniskach) wegetują i tylko niewiele z nich ma szansę na odmianę losu serce mi pęka.
    1 point
  4. No tak, kocham Jamniorki, Dobeczki i okazało się Labeczki też ... Dopiero teraz wpadłam na pomysł zmniejszenia fotek z aparatu, bo aparat w telefonie mam niby dobry, jednak w trakcie DESANTU mojego telefonu i próby jego łapania, pojechałam na nim po kostce, skutecznie niszcząc obiektyw aparatu ... no więc na telefonie mam kilka zdjęć, ale jakość jest kiepska, oj kiepska... dlatego odkopałam aparat, porobiłam fotki, ale żeby je wrzucić, trzeba było je zmniejszyć (udało mi się znaleźć super prosty program do zmniejszania) ... Pokażę Wam Tarunię, bo zdjęcia z postu powyżej są robione przez Skypa w trakcie rozmowy z TZ-em i też są, jakie są... Pierwszy spacer po lesie... pozujemy... na ogrodzie, wiatr w uszkach... z Gajunią - gonitwy.... z Tisią - przyjaźń?! - no, prawie... Korunia nasza Najukochańsza - odpoczynek w fotelu...
    1 point
  5. 1 point
  6. Jesteście kochane !!! Takie rozstania są bardzo trudne, ale łatwiej jest znosić smutek rozstania z kochanym zwierzaczkiem, gdy czuje się zrozumienie i słyszy się szczere słowa pocieszenia Bardzo podoba mi się perspektywa tej kawy z różą w zębach. Pan Mirosław parzy wspaniałą kawę, a Jego żona piecze pyszną szarlotkę, czego mogłam dzisiaj doświadczyć :) Dzwoniłam już (jakże mogłoby być inaczej) i dowiedziałam się, że Kikunia tęskni, jest bardzo smutna. Prosiłam żeby się nie narzucali Jej z głaskaniem, czy przytulaniem, bo na razie kociczka się boi. Musi się upewnić, że z ich strony nie spotka jej nic złego i wtedy sama do nich przyjdzie i będzie prosić o głaskanie, bo ona bardzo potrzebuje kontaktu z człowiekiem. Jak uważała, że już zbyt długo nie zwracam na nią uwagi, to zaczepiała mnie albo łapeczką delikatnie bez wysuwania pazurków, albo wydawała dźwięki ni to miauczenie, ni to mruczenie. Nie śmiejcie się ze mnie, ale najbardziej przypomina mi to cichutkie kwiknięcie :) Bardzo milutkie, słodziutkie. Czasem, gdy widziała, że na nią patrzę, to tylko bezgłośnie unosiła w górę wargi i bardziej się domyślałam, niż słyszałam właśnie to kwiknięcie :) Chodząca słodycz ! A teraz bidulka siedzi skulona, jak pan mówił pod stołem i pewnie ma do mnie żal, że ją tam zostawiłam. Biedactwo jeszcze nie wie, że tam też jest kochana i będzie jej dobrze. A ja nie mogę zostawiać sobie wszystkich zwierzaczków, które przygarnę z bezdomności, bo wkrótce zrobiłyby się u mnie warunki, jak w schronie :( Pan Mariusz obiecał, że zadzwoni, jak tylko Kika ich zaakceptuje, a ja mam dzwonić, kiedy tylko poczuję potrzebę :) Nie będę jednak torpedować ich telefonami. No ale dość tego rozrzewnienia, bo to wątek wesolutkiej sunieczki Nutelki :)
    1 point
  7. Tarunia na ostatnim zdjeciu? Zanim przeczytalam tekst to myslalam, ze to jakies nieudane zdjecie jamnika... przepraszam za brak polskich liter, ale cos mi tu szwankuje
    1 point
  8. Bernadetko dobra duszyczko ty zawsze wynajdziesz jakąś bide w potrzebie widać dobeczki i jamnioreczki to twoja wielka miłość .Biedna poczciwa Korunia .Bernadetko jak nie znajdziesz nigdzie jadu tarantuli to daj znać poszukamy innych żródeł dostępu .
    1 point
  9. Ponieważ młody wreszcie dorósł do swojej obróżki i nie wygląda w niej jak w kaftanie... <3
    1 point
  10. 3 sztuki zostały ;) A miałam ich prawie 30 sztuk :)
    1 point
  11. Dzień dobry Wszystkim, wczoraj rozmawiałam z Panią Toffika. Przekazuję pozdrowienia i kilka zdjęć jeśli tylko uda mi się je zamieścić na dogo. Te dwa lata po przeprowadzce do Anglii były dość trudne dla Państwa i dla Toffiego (sąsiadom przeszkadzało szczekanie psa w domu, zgłaszali to na policję, Toffi źle znosił nawet krótkie momenty gdy pozostawał sam, szukali pomocy u różnych behawiorystów nie szczędząc pieniędzy, przyszedł bardzo krytyczny moment i minął). Teraz Państwo Toffiego pracują na zmiany, zawsze ktoś z nim jest w domu, Toffik jest bardzo kochany i do tego mega pieszczoch i przytulak. Pana kocha nad wszystko, często jeździ z Panem do pracy, w ogóle przepada za jazdą samochodem i kabanosami.
    1 point
  12. To prawda - Neska jest bardzo zadowolona ze zmiany pogody. Wprawdzie pierwszego dnia odwilży nie za bardzo podobało sięm jej wszędobylskie błoto, ale znaleziona zielona trawka wszystko jej wynagrodziła. W tym mokrym sianie na rowach zawsze znajdzie coś zielonego, co nadaje się do gryzienia. Robi się coraz bardziej szczekliwa, ale kochana. Jak się ją głaszcze to nawet nie musi szczekać. Wczoraj rozmawiałam przez Skype ze swoj.ą bratanicą i obydwa psy oszalały. Głos był, człowieka nie widać i co się dzieje? To dopiero był jazgot. Musiałyśmy na chwilę zamilknąć, bo nie można było nic zrozumieć, A u niej jeszcze słychać było m4 letnie dziecko. Później, kiedy już pogłaskałam Neskę , uspokoiła się. Wtedy i Misiek zamilkł - nareszcie można było normalnie rozmawiać. A tak przy okazji - Neska ma ulubiony turecki serial - Tysiąc i jedna noc. Na początku jest melodia, którra chyba wpadła jej w "ucho".Wtedy "śpiewa", chociaż muszę przyznać, że słoń nadepnął jej na ucho. Bardzo dziękujemy za pozdrowienia i przesyłamy wzajemne dla wszystkich cioć, które nadal zaglądają do małej.
    1 point
  13. Bezik od paru godzin już w nowym domku :) Wariatuńcio kazał się głaskać i miziać całą drogę, w nowym domku przywitał się pięknie z Panią, poczym zjadł kocią karmę i wypił kotu mleczko :D A tak serio, to mam wielką wielką nadzieję, że ten rozbitek życiowy znalazł wreszcie swoją przystań. Zasłużył na to.
    1 point
  14. Najnowsze wieści z domku Dusi: "Styczniowa Dusia szaleje, bryka i oczywiście pomaga przy szuflowaniu śniegu. Doskonale znosi mrozy, a wrażliwa jest na przemoknięcie. I oczywiście kiedy między paluszkami zrobi się grudka ze śniegu to "koń kuleje", a oczy mówią "ratuj!". W kontaktach z Pańciem systematycznie czyni postępy. Już się tak nie płaszczy i przestała podchodzić do niego z postawą "przepraszam za wszystko". Mąż siada blisko niej i bez reakcji czeka ze zwieszonymi dłońmi. Wtedy maleńka odpuszcza znoszenie mu swoich skarbów i zastępowanie siebie zabawką. Podchodzi po głaski, polizuje, trąca nochalkiem, prowokuje do zabawy. Zachowując spokój pozwala mu też podchodzić, kiedy sobie poleguje i wystawia wtedy brzusio ;))) Jest już zupełnie innym psiuniem do mężczyzn. Wiśniowe oko zdarza się rzadziej :) Zaczęłam wycinać suńci włosy w kąciku oka, rosnące w kierunku gałki ocznej, którą dotykały. Może to ją podrażniało i powodowało stan zapalny (?) Kruszynka jest istotką przekochaną, grzeczną i radosną. 19 stycznia minął rok od śmierci Didi - suczki, która była w naszym życiu 13 lat. Czuję, że Dusieńka jest moją słodką pocieszką i powoli wypełnia mi dziurę w sercu po stracie. I tak to się szczęśliwie plecie...Dziękuję wszystkim, którzy przyczynili się do "drogi" Dusi do naszego domu. "
    1 point
  15. Odwiedzam z kciukolami wielkuskimi i pozdrowieniami Daszence niechaj sie dzieje wszystko najlepsze dla lalunki
    1 point
  16. zrobiłam wczoraj wpis po usg, z wynikami i nic się nie zapisało, co jest?????? No, muszę dziś Czupurka pochwalić, nie zsiusiał się u mnie w samochodzie tylko w lecznicy . Troszkę było mi wstyd za niego, ale tapicerka uratowana Emotikon wink. Wstawiam wyniki usg, nie ma dużych zmian w stosunku do poprzedniego, czyli ani lepiej ani gorzej. Guz na nadnerczu urósł o 1 cm, ale nie jest aktywny hormonalnie, czyli Cushinga nie ma. Wrócił przerost prostaty, ale właśnie mija w połowie lutego pól roku od kastracji chemicznej i będzie kolejna. Dr Marciński powiedział, że tu go nie boli. Jest stan zapalny pęcherza i woreczka żółciowego, może to sprawia ból, bo ewidentnie go coś boli. Jeszcze zrobione badanie moczu . Nie ma żadnego płynu ani krwi w jamie brzusznej. Generalnie nie ma zdrowego organu, ale dr powiedział, że jak na jego wiek i tyle lat w schronisku nie jest najgorzej. Prosiłam jeszcze o zbadanie tarczycy. Zaraz wysyłam wyniki do dr Mirkowskiego i będziemy Czupurka leczyć. Poprosilam dr Ewę, żeby osłuchała serduszko Czupurka ( tak po starej znajomości Emotikon smile z uwagi na stadko naszych kotów bywamy tam czasem, dobrze, że tylko niektóre chorują i tylko czasem). Z osłuchania wyszły słabe szmery i niewiele więcej bo Czupurek dyszał i warczał i zagłuszał pracę serca. Płuca ok , na ile dało się usłyszeć. Po badaniu chciał zjeśc rękę drugiej Pani dr, która chciała go poczęstować chrupkami. Przez kaganiec chciał zjeść. Ledwie zdązyłam krzyknąc, żeby nic mu nie dawała .Dr Marcińskiego też chciał zjeść, ale mniej.
    1 point
  17. Słusznie. Skoro nie ma zainteresowania psiakiem, to znak, że trzeba zmienić tekst ogłoszenia, a także zdjęcia. Może są nowe, fajniejsze zdjęcia.
    1 point
  18. Tak to cichaczem minęło 6 lat odkąd Bonuś zamieszkał u mnie i harcuje: Frodo i Bono na spacerach się lubią, a w domu tolerują Froduś Lady kochana :-) za to Lady i frodo lubią się i na spacerach i poza nimi,kumple :D Bonuś w kagańcu na spacerze Lady też w październiku stuknęło 6 lat u mnie Lady ma swoje stałe miejsce do spania na łóżku i swoją ukochaną poduszeczkę :D
    1 point
  19. A co się będziemy szczypać :D
    1 point
  20. Pozdrawiam :) Muszkieterów, pamiętam o Was, tylko ostatnio nie miałam siły na nic... Dogo robi, co może żeby do siebie zniechęcić :( Mam nadzieję, że jesteście zdrowi, Murzynek "fruwa" a Bari spaceruje z kółeczkiem...
    1 point
  21. Spojrzałam i, w pierwszej chwili, pomyślałam, że to już chyba przesada, żeby najpierw Helcię na granatowo, a teraz na różowo uśliczniać ;). Dopiero po chwili dostrzegłam, że to nie Helciowy "róż" :).
    1 point
  22. Już wiem gdzie są niegdysiejsze śniegi! W Finlandii :)!!! Musiała być ciekawa ta gazeta - żeby tak od dechy do dechy ;)...
    1 point
  23. Kasia, nie ma letko! Ja też do końca życia będę wspominała wizytę PA, którą u mnie przeprowadzono, zanim na DT trafiła do nas Tośka :D Pięć razy powtarzałam wizytatorce, że naszego Oskara utuczyć się nie da i zaklinałam się na wszelkie świętości, że go nie głodzimy ;) Trauma większa niż matura z matmy! :D Dopiero później się przekonałam po co to wszystko. Ale rozumiem, że "normalni" ludzie mają prawo nie rozumieć ;) A i tak co jest zapisane w górze stać się musi. To, że Helcia jest tam gdzie jest było przecież jednym wielkim zbiegiem okoliczności i zrządzeniem losu! Zgadzam się, że adopcje zagraniczne są w sumie bezpieczniejsze niż polskie. W takiej Szwecji się psu wykupuje ubezpieczenie na zdrowie, w Anglii jeszcze dobrze nie zdążą psa zgubić, a już dzwoni straż miejska, że pies się znalazł, w Norwegii ze smyczy spuszczać nie wolno, a w Luksemburgu szukać zaginionego psa bezinteresownie pomagają napotkani na drodze ludzie - u nas wszystko to jest jeszcze nie do pomyślenia :( Jeśli chodzi o luk bagażowy - tak jak napisałam na wątku Daszki, ja bym swojego psa w życiu na coś takiego nie zapisała. Ale też nie oddałabym psa do hotelu, nie umiałabym go trzymać w kojcu, tylko na zewnątrz, więc swoje "zboczenia" mam i trudno - jakoś muszę z tym żyć ;) :D
    1 point
  24. I wzajemnie b-b. :) to znaczy Ludzie też maja się wspaniale mając przy sobie zwierzaki. Myślę, że każdy tutaj potwierdzi, że dom bez zwierzaka jest jakiś taki... niekompletny. Zwierze dostaje, ale też mnóstwo daje. Relacja w 100% WIN- WIN, przynajmniej jeśli chodzi o Helcię. Kurcze... jak to było bez Helci? No nie wiem... nie wiem... Co zaś do wątpliwości czy wydać pieska za granicę. Ja nigdy nie miałam przyjemności wyadoptować zwierzaka tak daleko (tu za miedzę owszem, 2 kotki i 7 zeberek) ale sama zostałam przez Nutusie gruntownie "przetrzepana" i myślę, że nawet zdalnie bym odpadła z "castingu" jakby coś było na rzeczy. Dziś już z humorem to wspominam, ale było kilka takich momentów pt "Ona chce jak najlepiej, a ja przecież nie mam nic do ukrycia". ;D Ale przy drugiej wizycie PA już mi było gorrrrąco ;D...Ja szykowałam historie zamówień w Krakvecie, żeby było widać, że mój pies karmiony całe życie dobra karmą, historie choroby, żeby było widać, że zrobiliśmy co było możliwe, żeby uratować, ale też ze bieżące sprawy ogarnięte na czas. Ja szperałam po albumach, a matka grabiła ogródek 3 razy, żeby nie było, że kolec jest jakiś z róży i pies se łape skaleczy. Mówię Wam śmiesznie to wyglądało jak żeśmy się szykowały do adopcji Helci. A te napięcie... Na szczęście chemia zagrała. UFFFF...Bo jak nie my to kto? :)) Fajnie sie to wspomina :) A co do Daszki: Czy Pani zainteresowana adopcją Daszki miała wcześniej zwierzaczka? Ja zawsze sobie tak tłumaczyłam, że powiedzieć można wszystko, ale pokazać fotke sprzed 5ciu lat, gdzie widać, że zwierzę kocha i jest kochane... no to już nie tak łatwo sfabrykować. Myślę też, ze chociaż teoretycznie wszędzie można zrobić krzywdę, to jednak niestety w Polsce wciąż łatwiej to przychodzi niż za granicą. Prawo, przepisy, rejestracja zwierząt, nadzór ... może się mylę, ale jesli pies ma czipa, a tam to raczej obowiązkowe to Właściciel zwierzaka w Polsce ma nieporównywalnie wiekszą... "swobodę". Nie widzę też tutaj jakiegoś "parcia na szkło" że Pani się upiera przy konkretnym psie, bo "dziecko ma alergię, a tak pragnie pieska, więc to musi być ten młody zdrowy york". Nie ujmując nic Daszeńce, bo jest urocza oczywiście. Ale wiemy jak czasem działa moda na rasę ;( Tyle mogę powiedzieć jako debiutantka w tych tematach. Będzie dobrze. :)
    1 point
  25. Właśnie robiłam porządek w mailach i zauważyłam, że przeoczyłam wstawienie tu jednej wiadomości od Czetoliny. I to jak ważnej!!!! P. Kasia się wreszcie doczekała, żeby Czetka cosik... zmalowała ;) Pani Magdo, a tu nasza madralinska zabrala sie za poranny przeglad prasy. I nawet zlego slowa nie moge powiedziec bo po pierwsze ciesze sie ze cos nareszcie zmalowala (juz nudno bylo pisac jaka to Czetusia grzeczna i ukladna:)), a po drugie to ta gazeta przywieziona z Polski po Swietach lezala na sofie 2 tygodnie i jakos nie mialam czasu/checi sie za nia zabrac wiec Czetulec postanowil mnie wyreczyc:). Oczywiście jest załączona fotka. Przesłałam do Joli ;)
    1 point
  26. Ja myślę, że jeżeli dom jest tak dobry jak piszesz, to nie ważne czy to Brazylia czy Norwegia. Psince potrzeba prawdziwego serca dowolnej narodowości i lokalizacji :).
    1 point
  27. tak cytuję (na próbę) fotę sprzed lat, z żorskiego azylu. Zobaczyłam Norka na tej focie i przepadłam.
    1 point
  28. Pytane - czy Nino już mówi hau hau po fińsku, czy hau hau po rumuńsku? Jak ja uwielbiam czytać takie szczęśliwe historie :)
    1 point
  29. Też wierzę w to, że choroba nie postępuje tak szybko jak chory chce żyć i jak ma wokół siebie kochające istoty. Nie ważne czy to dwu czy czteronożne. Semik to wszystko ma, bo i sam wykazuje ogromną chęć do życia i ma Was, wspaniałych, kochających Ludzi i dwie swoje suńki. Dlatego wierzę, że będzie jeszcze długo z Wami. Czego z całego serca życzę.
    1 point
  30. Nie strasz Aniu, bo jakby tak do nas wirus zawitał, to Jesoo, nawet myśleć się boję... mam nadzieję, że do Tarnowa nie doleci to świństwo... Seminiątko wygląda cudownie !!!!!!!!!!!!!!!! nasz Piękny, Przystojny Pan Pies !!!! A u mnie od środy jest dobermanie Psie Dziecko (z likwidowanej hodowli); jeszcze NIGDY nie miałam styczności z tak DZIKIM Psiakiem, choć przez mój dom przewinęło się sporo Psiaków - i rezydentów i tymczasów... mała przyjechała we środę późnym wieczorem... a w czwartek przez 12 godzin... biegała wokół sof (które stoją na środku) w salonie... pierwszy raz położyła się ok 19,20 na jakieś... 30 sekund... Boże, byłam załamana... NOC - czuwanie, szczekanie - każdy ruch moich Maluchów, to atak, warkolenie, szczek tubalny...ech, w piątek wstałam, łzy poleciały mi strumieniami, bo pomyślałam, że Psina jest nie do uratowania, że jest dzika, że jest już dla Niej za późno i taka już musi zostać... choć doskonale wiedziałam, że muszę Jej dać jeszcze chociaż minimum z 2 tygodnie czasu (tylko, jak to przeżyć?!)... Na szczęście mała - nazwaliśmy Ją TARUNIA, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki zaczęła robić postępy - jak ta Psinka się stara... naprawdę, aż się serce raduje!!! Nie chcę zaśmiecać wątku Seminia, więc tylko tak krótko Ewuniu napisałam o Taruni, bo pytałaś co za sierota... a, no i jest nas teraz w domu znowu więcej , a miał być już koniec, ale chyba nie umiem mówić nie - ani ja, ani mój TZ... to On pojechał po Nią blisko 800km w obie strony.... KOCHANY SKARB !!!! Życzę Wam dobrego wieczoru i ściskam mocno i baaardzo się cieszę, że wszystko u Was dobrze, że Seminio i Barsunia zdrowi, i w ogóle cieszę się, że Was tutaj poznałam i że jesteście!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    1 point
  31. Ciocia Nesiowata powiększyła grono szalonych :) - witamy cieplutko, a psiaki miziamy tam, gdzie lubią najbardziej. Moja Frania uwielbi tarzać się w śniegu, Romuś śniegu nie lubi, gdyż utrudnia mu poszukiwania myszy, a Felusiowi śnieg nie przeszkadza :)
    1 point
  32. Witaj Ciociu Nesiowatko :) Cieszę się że już oficjalnie jesteś z nami czyli wszystkimi szalonymi Ciotkami Dogomaniaczkami ;) Miło nam też że odwiedzasz i pomagasz Białogonkom :) Dziękuję Ci za wspaniałą opiekę nad Nesią i za to że przyjęłaś ją do swojej Rodzinki :) Pisz czasami co tam u Was , z ciekawością poczytam :) Pozdrowienia z Białogonkowa dla Ciebie i psiaczków :)
    1 point
  33. Chociaż badania Hadesika nie były najlepsze (podniesione wartości wątrobowe) wczoraj miał chłopaczek zabieg, trzeba było wybrać mniejsze zło, choć zabieg był krótki Hadesik okropnie znosił narkoze z licznymi bezdechami.... za to jak juz się wybudził najpierw dał do wiwatu personelowi, szczekał 3 godzinki do mojego powrotu(bardzo mnie to ucieszyło bo ostatnio Hadesik wydawał mi się taki już trochę w swoim świecie, obojętny ale jednak okazał dobitnie swoje niezadowolenie że nie jest u siebie), a w domu odrazu zajął się jedzonkiem czuł się dobrze odrazu i ogólnie dzisiaj też ma się nieźle, biega sobie, nawet nie zauważył chyba że coś tam mu brakuje :)
    1 point
  34. Ta-dam!! ciepła niespodzianka na smutny listopadowy dzionek :) "Minęło prawie pół roku z Dusią. Duszka jest uroczą psią dziewczynką. Baaaaardzo żywiołową i wymagającą aktywnego zainteresowania. Statyczne miziadła to zdecydowanie za mało :) Uczy się szybko - dosłownie łyka nowe informacje razem ze smaczkami. Bystra z niej sprężynka - torpeda. Myślę, że dopiero teraz Dusia dorośleje. Zaczyna z daleka oceniać czy pies, którego widzi jest nastawiony na zabawę i czy warto do niego podbiec bez ryzyka. Wcześniej po szczeniacku gnała do każdego pojawiającego się na horyzoncie. Ze spacerów przynosi czasem do domu znalezione skarby, którymi się akurat bawiła: kasztan, wyjątkowo wygodny patyk, szyszka. Wszystko się przyda. Wlecze to w pysku nawet 500 metrów. Dusieńka jest istotką delikatnej konstrukcji. Jest nadal zbyt uległa i płochliwa ale stopniowo zmierza w kierunku psa zrównoważonego ;) Odpuszcza obszczekiwanie się z psami za ogrodzeniami, nie omija już wielkim łukiem mężczyzn spotykanych na spacerach, odważnie prezentuje zabawki gościom w domu. Pozwala się wyczesywać, skracać pazury, czyścić gruczoły pupne. I wreszcie zdarzają się chwile, kiedy na pełnym luzie zasypia mi na kolanach. Pięknie utrzymuje czystość w mieszkaniu. Zna już rytm domu. Śpi tyle ile my ale wie, że zawsze "na żądanie" może wyskoczyć na szybki "liścik", nawet w nocy. "Kooperty" są regularne i zdrowe :))) 5 listopada byłyśmy u weterynarza, bo na tylnych łapkach, między 4 i 5 palcami są niewielkie zmiany skórne (jakby zmacerowania). Na razie do obserwacji i odkażania. Grzybicę i pasożyty wykluczono. Duszce one nie przeszkadzają, nie bolą, nie wylizuje ich. Może to być reakcja na pleśnie na spadłych liściach. Waga 6,400 utrzymana :) Wiśniowe oko nadal się niestety zdarza. "
    1 point
  35. "Dusia pozdrawia z pierwszym śniegiem: Zaczęło się :( ... a Dusieńce pasuje. Wariateczka! "
    1 point
  36. Niespodziewane, radosne nowiny z Domku Dusieńki :D "Dzień dobry, niedawno zdawałam relację ze spraw Dusieńki i kolejną planowałam za miesiąc, ale... Ostatni weekend przyniósł znaczącą zmianę w zachowaniu psinki wobec pańcia-MĘŻCZYZNY! Od trzech dni maleńka pozwala panu podchodzić do miejsca, na którym akurat leży, bez kładzenia uszu, robienia uników, zrywania się a nawet powarkiwania, bo i tak się zdarzało. Po raz pierwszy zgodziła się, by mąż objął jej łepetynkę dwiema rękami. Do tej pory wyciągnięcie w jej kierunku drugiej ręki = unik! Pozwala również nakładać na siebie dłoń od góry bez lękliwego śledzenia wzrokiem jej ruchu. Na zdjęciach kocie towarzystwo Dusi robi się już zimowo-puchate i TAAAKIE DUŻE w stosunku do niej. Nadal ćwiczymy błędnik w środkach komunikacji. Dusia jest dzielna! Co do operacji powieki, też jesteśmy za, jeśli okaże się konieczna. Jednak chciałabym jeszcze odsunąć termin kolejnej narkozy po majowej sterylizacji. "
    1 point
  37. Pani Małgosiu, bardzo, bardzo, bardzo serdecznie dziękujemy i wzajemnie pozdrawiamy ciepło
    1 point
×
×
  • Create New...