Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 09/19/15 in all areas
-
Super, że z Kajem lepiej :). Co do wypowiedzi niektórych, pozwolę sobie przytoczyć myśl Lema: "gdyby nie internet, nie wiedziałbym, że na świecie jest tylu idiotów"...;)5 points
-
Wreszcie tu dotarłam, przepraszam za zwłokę, wszyscy ciekawi Tośka :) Z Tośkiem były problemy, bo wciąż gonił koty, które wyniosły się nawet na sąsiadującą działkę. Ale wczoraj dostałam sms, ze jest już poprawa, Tosiek pozwala kotom wejść do domu. Tosiek "na swoim" [URL=http://www.fotosik.pl/zdjecie/01256e0d11c3cfe3][/URL] [URL=http://www.fotosik.pl/zdjecie/ffcac10cd3ab8335][/URL] [URL=http://www.fotosik.pl/zdjecie/7d51210b58b97b5e][/URL]2 points
-
Zazwyczaj nie daję się sprowokować i nie odpowiadam na aroganckie posty ale tym razem postanowiłam odpisać autorce. Szanowna Pani mar.gajko jak Pani trafnie stwierdziła na dogomanii są w większości mądrzy ludzie a nie "idioci" w związku z tym mam głębokie przekonanie ,że dla ludzi rozsądnych jest jasne ,że decyzję o operacji podjęli lekarze weterynarii i to oni "otwierali"psa .... Z pewnością wszyscy doczytali ,że Kaj był w pozornie dobrym stanie co nie znaczy ,że połknięte nici nie stanowiły zagrożenia dla jego zdrowia i życia. Podczas pierwszej wizyty dostał parafinę i leki ponieważ jednak nici nie wyszły w ciągu nocy rano Kaj ponownie trafił do lecznicy. Jest takie urządzenie jak aparat rentgenowski , które wykazało ,że sytuacja w jelitach pogorszyła się i nie ma co zwlekać tylko natychmiast należy Kaja operować. Kaj został operowany bo badania diagnostyczne wykazały taką konieczność . Cieszę się ,że tak się Pani "troszczy" o psiaka i mam nadzieję, że tylko troska o niego jest przyczyną Pani zbytecznych frustracji. Proszę o nie odnoszenie się w przyszłości do moich postów bo od tego momentu Pani wypowiedzi będą przeze mnie ignorowane.2 points
-
Bożenko kochana, jaki śliczny ciuszek dostałyśmy!!!! Moje ulubione kolory...Tak myślę, może nie dam wcale Loni, tylko cosik sobie z tego zmajstruje... ;) Nie spodziewałam się, że będzie w skrzynce, cały dzień przesyłka leżała, bo akurat w ciągu dnia dziś jej nie otwierałam... Już była przymiarka i niestety...nie do końca są to Loni wymiary...Długość idealna, ale szerokość - coś nie bardzo pasi...Napy, które zapina się na brzuszku - 3 szt. - zapiąć mogę tylko jeden, ten od strony ogonka. Lońcia ma na przodzie taką wystającą kość - wypukłą pierś - nie wiem, jak to nazwać, no i przez to się nie bardzo w tym miejscu mieści. Ale - tak łatwo sie nie poddamy, będziemy coś kombinować, bo strój jest uroczy i rzeczywiście milusi i cieplutko jej będzie. Nawet ma rękawki na łapkach... :) Kapturka nałożyć się nie da, właśnie dlatego, że z przodu brakuje nieco materiału. Musiałabym mocno naciągnąć - czyli miałaby niewygodę a tego nie chcemy... Piszę, jak jest. Ale - naprawdę bardzo się cieszę z tego ubranka i bardzo Ci kochana raz jeszcze dziękuję :) Będę coś kombinować, może się uda. Przede wszystkim - ona może w tym spokojnie chodzić, tylko że zapięty miałaby tylko ten jeden guziczek... Dziękuję Bożenko ślicznie i życzę spokojnej, całej porządnie przespanej nocy! :)1 point
-
Co za oryginał z niej, jak mamę kocham! Bardzo jestem ciekawa, co z niej "wyrosnie"!1 point
-
Śliczne zdjecia. I te nóżki też......he, he!1 point
-
O mamo, to już? Tak po prostu? Wizyta i sio, do domku? :lol: :rolleyes: :wub: Gratulacje, bardzo się cieszę!!!!!!!!!1 point
-
1 point
-
1 point
-
Dziękuję,Pokerku, wypoczynek sie przyda, bo ostatnio w pracy miałam niezły młyn. Dostałam właśnie smsa od pani - przeprasza za przerwaną przemiłą rozmowę z powodu uszkodzenia telefonu, zyczy udanego wyjazdu i odezwie się za 10 dni, w tym czasie Jej piesek będzie juz po kastracji. Czyli jeszcze nie wszystko stracone :)1 point
-
tak jak pisałam na FB , staramy się żyć tak , jakby Ozzy był z Nami , tylko jakby szedł krok przed nami .... jest obecny cały czas w naszych rozmowach , wspominkach , wielu czynnościach , czasem jest bardzo smutno , czasem bardzo wesoło ...czasem nostalgicznie . Dziś był bardzo smutny moment , po póltorej roku nie widzenia się z koleżanką ( ostatni raz spotkałyśmy się na pogrzebie mojej Mamy ) spotkałyśmy sie pod Obi , radość ze spotkania , pytanka co słychać , jak dzieciaki , bo ma 2 fajnych synków , pytam co u Mamy ( jej Mama to bardzo dobra znajoma mojej Mamy ) a ona mi mówi , ze Mama zmarła w marcu :( , a że zgubiła telefon , nie miała do nas kontaktu :( , no i najpierw popłakałyśmy a potem stwierdziłyśmy , ze teraz piją sobie gdzieś na zielonej trawce kawę i patrzą na nasze bawiące się psy : Kamusię , Pao , Harleya , Basko i Ozzulka .1 point
-
U nas od kilku lat karma " taste of the wild". Ostatnio kupiłam im nowego Bosha z połwigotnymi krokietami. I już widzę że tak sobie im służy. Jak skończą worek wracamy do totw.1 point
-
Dzisiejszy spacer był dość ciekawy, głównie przez zachwianie Cześka ;) Zaczęło się zwyczajnie od spaceru z Farą, ku mojej uldze ta dwójka dogaduję się dość dobrze i ile Chester zachowa pewną odległość od koleżanki ;) Ciekawie zrobiło się pod schroniskiem, poszliśmy po szczotkę, żeby trochę go wyczesać, a wróciliśmy ze szczotką i sznurkiem i tu zaczęło się prawdziwe wariactwo! Chester+sznurek = najszczęśliwszy pies na świecie! Wariactw nie było końca, przeciąganie się, aportowanie, skakanie i ogólne radosne bieganie z sznurkiem w mordce, a czasem nawet sam sobie nim rzucał! :D Niestety podczas zabawy zdarzało mu się złapać zamiast sznurka moją rękę, a do delikatnych on raczej nie należy. Nie zabrakło też łobuzowania i biegania ze szczotką w mordce czy moją bluzą, ale powoli uczymy się komendy "zostaw", która w jego przypadku jest obowiązkowa ;) W chwilach między kolejnymi wariactwami wygłaskaliśmy się i załapałam się na kilka mokrych Cześkowych buziaków ;) Koniec zwariowanego dnia spędziliśmy na wybiegu na dalszych wariactwach i agility, i muszę przyznać że mam poważny problem, żeby za nim nadążyć :D Z czwartku, rozłożony na ławce ;)1 point
-
Wiecie, można zgłupieć.Człowiek nie może się na wszystkim znać. Sedalin zadziałał tak,że faktycznie z jednej strony ją spowolnił ,a z drugiej zachowywała się dziwacznie. Daliśmy radę założyć jej kaganiec, mąż ją chwycił przez hutnicze rękawice , ja pomogłam kocykiem i zanieśliśmy ją do kąpieli. Po drodze zasiusiała pół chałupy z czego się bardzo cieszyłam i spodnie męża. Jako priorytet poszły na pierwszy ogień pazury, niektóre były za długie o ponad centymetr,potem szybka kąpiel.W tym czasie sunia podsypiała. Dopasowaliśmy szelki, obróżkę i zanieśliśmy ją z powrotem do jej " budy" i położyliśmy na grubym ręczniku.Aaa, po drodze jeszcze było mała koo. Już na miejscu zjadła z ręki 2 kawałki mokrej karmy. Teraz podsypia. Od jutra będziemy otwierać drzwi ,żeby mogła sobie wyjść, a może też i weźmiemy do salonu.Musimy kontrolować kotę, bo ona lezie nie patrząc na nic. Perełko1, myślę ,że każdy wie kiedy i na co może ,a czasem nawet musi sobie pozwolić. Chętnie poczytam i posłucham wszelkich rad,ale którą zastosować muszę podjąć decyzję na miejscu mając na uwadze wszelki uwarunkowania. Piszę po raz nty, że najważniejsze było obcięcie pazurów, które uniemożliwiały jej poruszanie się. Krzywdy nie zaznała od nas. Mam nadzieję ,że teraz powoli będzie się oswajać.1 point
-
Pieniążki przelane, jak dojdą, proszę o potwierdzenie na wątku bazarkowym, link w podpisie.1 point
-
Zabrany :-) jedziemy :-) jest niesamowity, przytulak i w ogóle. Siedział od stycznia, był w schronisku juz trzeci raz1 point
-
AgaG., przesłałam Twój numer konta terra, mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko temu? Tylko trzeba potwierdzić wpłatę na wątku bazarkowym.1 point
-
Kaj w porządku. Dwa razy dziennie ma kroplówkę, właśnie jest u weta. Dostał rano dwie strzykawki tej papki do pyszczka, niezbyt mu smakowała. No i druga koopka, mała ale za to piękna:):):)1 point
-
Miałam nadzieję że może jednak jakoś się uda..... :( Trzeba pamiętać ile dobrych chwil razem się spędziło,ile szczęścia dało psu-żadne cierpienia serca nie są za wysoką ceną za ich szczęśliwe życie.1 point
-
podpytałam Mondiego mowi ze nie zaluje ze do nas trafil Na tym zdjęciu jakos dziwnie wyszedł-bo jakby miał czerwona skore i mało siersci, a to nie prawda, sierść piekna tylko dość dluga, ale chyba nie będę go już golic bo zimno1 point
-
Jakby potrzebny był transport to pamiętajcie o mnie. Mam samochód i w weekend mogę pojechać gdzie tylko trzeba. A jak będę wiedzieć odpowiednio wcześniej to pewnie uda się załatwić częściową "refundację" benzyny (na jakieś 400 - 500 km)1 point
-
HURRRRRRRRRRRRRA, jest koopa, mała bo mała,zapieczona ,ale jest Znalazłam ją za klopikiem. Podciągnęłam Gryzeldą za smycz na środek WC i głaskałam ja kocykiem, słodko do niej gadałam. Nawet pod kocykiem pogłaskałam jej grzbiet i wyczułam w sierści pełno pchlich odchodów. Mam nadzieję ,że nie ma żywych pcheł, bo się nie drapie. Mąż zawołał psy i głaskał je ,a ona przyglądała się. Jest mały postęp.1 point
-
Anuś,wszystkim nam zależy na domku dla Loni.Każdy jakoś pomaga jak może,jak umie. W Poznaniu nam sprawdza domki MALWA,że nie ma co się obawiać.Może Poznań przyjmie Lonieczkę pod swój dach? Zobaczymy,najważniejsze,że się coś robi,działa w tym kierunku. Do Fundacji trzeba zadzwonić i się spytać,czy dotarła faktura i jak ona wygląda.Chociaż nie wiem czy to coś da.Fundacja bardzo miga się od wypłacenia pieniążków.Nie wiem czy zaglądacie na wątek Maksika,toczy się bój o zwrot pieniążków z bazarku zrobionego na FB dla Maksa już kilka miesięcy.1 point
-
1 point
-
1 point
-
Nie ma za co przepraszac. Kazdy z nas ma lepsze I gorsze dni . My kobitki to rozumiemy :)1 point
-
Nowe "jeżowe" pitmany :) Bez obaw nie będzie się w tym bawił z psami . Zdjęcie po wyciągnięciu z koperty więc nie wyregulowane i na szybko . Ewa bardzo fajnie dobrany rozmiar hurtt , one chyba mają całkiem inną rozmiarówke niż reszta ? Mój swoje neonowe też ma 80tki i leżą podobnie jak na Dufflu a przecież one gabarytami całkiem inne :)1 point
-
wpadam na watek i ja w koncu udalo sie zaladowac bez "X" poczytam sobie na kolejnej wiekszej przerwie w pracy1 point
-
Pisząc wiersze do albumu, myślami byłam między innymi z Tosiem, dlatego we wstępie napisałm słowa, płynące z głebi serca i teraz pozwolę sobie wkleić zdjęcie albumu1 point
-
Basiu nie denerwuj się, a zwłaszcza nie przejmuj się. Nastąpiła zmiana warty w najazdach na hotel Makili. Poprzednia głównodowodząca zamilkła, inna osoba przejęła pałeczkę. Grupa kilku osób postawiła sobie zadanie niszczenia tego hotelu i każda informacja o problemach psiaków będzie pretekstem do ataku. Osobiste animozje to paskudna sprawa. Pozdrawiam :) Zdrowiej Kaju i nie zjadaj kocyków, bo jeszcze pójdzie fama, że to z głodu ;)1 point
-
No to teraz mogę już oficjalnie powiedzieć - że w niedzielę mamy wizytę PA w Łomiankach - zapowiada się super - więc prosimy również o trzymanie kciuków bo weekend będzie bardzo pracowity dla nas :-)1 point
-
Uff, Boguś wrócił do żywych. Rano zaczął zaczepiać psiaki do zabawy i szukać jedzenia, jak gdyby nigdy nic! Troszkę już zjadł. No tylko niestety musi do niedzieli jeździć do kliniki na zastrzyki, ale ważne że juz sie poprawiło. Dzięki że jesteście i za rady!1 point
-
1 point
-
Trzeba przyznać,ze Czupurus wygląda kwitnąco :) trzyma się chłopak!1 point
-
1 point
-
hahaha, rozwaliły mnie (pod)wodne zdjęcia Baritki; ma chłopak talent (i to nie jeden!) :)1 point
-
1 point
-
W czwartek poszłyśmy na spacer w towarzystwie Chestera, a potem posiedziałyśmy na terenie schroniska. Rosa coraz bardziej się otwiera, często na mnie chodzi, skacze po mnie czy tarza żeby ją pogłaskać ;) A dzisiaj zaczęłyśmy od wybiegu. Rosa bardzo fajnie przychodziła na każde moje zawołanie :) Próbowałyśmy też naszych sił na agility i myślę, że szybko nam to pójdzie - hopki i slalom już prawie opanowane ;) Potem spacer razem z Toro wzdłuż byłych torów. Założyłam małej szelki i chodzi w nich dużo lepiej; mniej ciągnie. Często też patrzy na mnie, czy aby na pewno za nią idę :) Potem na terenie schroniska próbowałyśmy nauki siadania. I tu duże zaskoczenie dla mnie, bo nie dość, że Rosa potrafi już siadać, to jeszcze podaje łapę :D Niestety jest bardzo łasa na smakołyki przez co potrafi pogryźć ręce. Zauważyłam też, że bywa zazdrosna o jedzenie. Ale nad wszystkim popracujemy :) Maciaszku, w pierwszym poście jest nowy opis Rosy i czy mogę prosić o zmianę zdjęcia na poniższe? :) A tu jeszcze kilka zdjęć z ostatnich spacerów. Część robiła Choba, za co dziękujemy ;)1 point
-
Zostaw seminaria. Nie jesteś na tym etapie, żebyś tak naprawdę z nich coś wyciągnęła - a już zwłaszcza nie ze sztuczkowych czy frisbowych. Jeśli już, odżałuj kasę na BARDZO dobrego gościa od posłuszeństwa i seminarium z nim. Żeby nie było, że tylko marudzę, już i tak robię za Doktora-Samo-Zło: wszyscy, którzy coś robią z psami, a zwłaszcza posłuszeństwo, odkrywają że nie stykają im połączenia ręce - nogi, ręce - oczy, ręce -mózg, oczy - mózg i tak dalej. To jest normalne i większość z nas się z tym strasznie zmaga. Znam tylko kilka osób w wieloosobowej populacji które maja trochę z górki bo mają niesamowitą koordynację i wysoko rozwiniętą empatię czy tam intuicję która im pozwala na łatwe czytanie stanu psychicznego zwierzęcia. Ale wiedząc o tym, musimy to w sobie ciężką pracą wyrabiać. To, co widzę na filmie, to miotanie się od ściany do ściany przy zupełnym braku refleksji nad tym, co temu psu jest potrzebne tu i teraz. Ma być więcej i coraz bardziej zaawansowane, a Wy kompletnie nie macie podstaw! Nieumiejętność pracy z zabawkami - na początku wciskasz jej niemal do pyska, z powietrza, zamiast przywiązać do zabawek długie sznurki które ODDALĄ maksymalnie Twoje ręce - na razie urządzasz suce coś w rodzaju przeglądu dentystycznego za każdym razem. Nie potrafisz animować zabawki, nie uciekasz nią po ziemi (bez sznurka to zresztą trudne...), nie wiesz kiedy ona powinna się poruszać szybko, kiedy wolno, a kiedy nieruchomieć. Muzyczny podkład niestety bardzo szkodzi bo nie słychać, czego Ty właściwie od psa chcesz (rozumiem że kamera za bardzo wychwytywała szumy i to przeszkadzało) ale mam wrażenie, że tak gdzieś w 49 sekundzie, przy kładzeniu nagrody na otwartej dłoni, to niby miała być ta "samokontrola" czyli suka może wziąć dopiero na rozkaz? Problem w tym ,ze suka wcale nie jest za bardzo napalona na Twoje nagródki (zmień ich rodzaj bo pies zjada je z grzeczności, a nie ma ochoty Cię za nie zabić), na dodatek nie potrafisz ich podawać, godzinami wyciągając je z saszetki - life is brutal i czas wrzucenia psu smakołyka do pyska już dawno upłynie zanim Ty w ogóle wyjmiesz ciasteczko. Nadrzędny problem - wprowadzasz psu ograniczenia przy czymś do czego w ogóle nie potrafiłaś go jeszcze rozbujać. Nie panujesz nad własnym ciałem. Miotasz się to tu, to tam, ale w ogóle nie myślisz o kierunku w którym powinnaś podążyć tak, żeby dla psa z tego coś wynikało. Przy "waruj" ustawicznie utrudniasz suce, nie zostawiając jej miejsca na wyciągnięcie łap, wiec robi to opieszale - i tak to dobry, poczciwy pies i się stara. Myślenie. Przewidywanie. Tego tu bardzo brakuje. Mam wrażenie że trochę usiłujesz naśladować to, co widujesz na różnych filmikach itd., tylko bez refleksji - po co. Jeśli już bardzo chcesz się wspierać takimi pomocami, to znajdź jakiegoś IPOwca z czołówki świata i obejrzyj jego trening klatka po klatce, zadając sobie pytanie, o, czemu tu odszedł dwa kroki ,a tu - pięć, i jak na to reagował pies? Czemu facet ustawił się w tym momencie pod kątem 45 stopni, a tu prawie odwrócił się plecami? I tak dalej. Zapewniam Cię że oni to mają dokładnie przemyślane, to nie jest bieganina w kółko "jak wyjdzie". Postaraj się jakoś opanowywać i nie nachylać się bezustannie nad tym psem nieszczęsnym, przestań się wygłupiać z układaniem mu nagród na łapkach i pokaż mu wreszcie jakie życie w treningach jest niesamowicie fajne i jak bardzo nie stawia ograniczeń. Osiągnij najpierw etap pokrwawionych rąk kiedy suka będzie Ci wyrywać nagrody i wtedy możesz z nią zacząć naprawdę ćwiczyć. Szkolenie posłuszeństwa to niesamowite "zen" dla CZŁOWIEKA. To coś co potrafi naprawdę i dosłownie zmienić życie. Już nie wspomnę o genialnym poprawieniu koordynacji nawet u największej melepety (wiem co mówię, z własnego doświadczenia). Ale musisz wiedzieć, o co w nim chodzi, jak nad rozpadającymi się funkcjami własnego ciała trochę zapanować. Dlatego potrzebny Ci nauczyciel, ktoś, kto Ci w tym pomoże i Cię pokieruje. P.S. Piszę o tym po raz ostatni, o tym szukaniu guru z wysokiej półki. Nieodmiennie słyszę że kiedyś, na pewno, ale teraz wojna, panie, susza, powódź i suka nie wsiada do auta. "Kto chce, szuka sposobu, kto nie chce, szuka powodu" - mam wrażenie że to Twój przypadek. Szkoda.1 point
-
Jowita. Tak serio. Więcej zabawy, mniej spinania się. Im więcej luzu i przyjemności z szkolenia tym lepiej idzie. Baw się tym co robisz. Jak dojdziesz do punktu, że stwierdzisz że Twój pies jest po prostu fajny i go rozumiesz to będzie mogło być tylko lepiej. Skup się na zabawie i przyjemności z niej. Nasze nastawienie ma duże znaczenie.1 point
-
No to piej peany na jego cześć. Dla mnie to kolejny przykład osoby, która interesowało tylko to aby jak najtaniej kupić przedstawiciela najmodniejszej obecnie rasy i się lansować po okolicy. Ja nie lubię takich ludzi. Dla mnie wybór psa jest ważną sprawą, bo to jedyny przyjaciel, którego można nabyć za pieniądze. Jeśli się nie ma wiedzy i chęci na jej zdobywanie to można wziąść psa z schronu czy DT, a nie podróbkę z pseudohodowli. A opisywanie takich przypadków, to tylko chęć zemszczenia się na dostawcy trefnego towaru, nic więcej.1 point
-
chyba za wcześnie na wyjazdy... Lepiej poczekać i pojechać po czasie aklimatyzacji przez szczeniaka w naszym mieszkaniu i przyzwyczajenia się do nowego miejsca.1 point