Leaderboard
Popular Content
Showing content with the highest reputation on 05/31/15 in all areas
-
Jeśli nowe, to ja bym do reklamacji oddała. W końcu powinni dołączyć ulotkę, że może popuścić! ;)2 points
-
Witam serdecznie. Wierka to owczarek południoworosyjski, jesteśmy z nią od 5 lat - szczęśliwie trafiła do nas z Fundacji Emir. Dotychczas nie było z nią problemów, jakiś czas temu zaczęło się nietrzymanie moczu zależne od dnia i sytuacji (szczególnie podczas dłuższego miziania) a że jest po sterylizacji, szczególnie się tym nie przejmowaliśmy. We wtorek (26 maja) nagle zaczęła gryźć się po tylnych łapach, sprawiała wrażenie jakby ją denerwowały, nie dała ich dotknąć. Wyszła na dwór, poszłam po nią po około 3 godzinach - nie była w stanie się podnieść na tylnych łapach. Zupełnie przestała je kontrolować, od tej pory przenosimy ją z miejsca na miejsce, mniejsze odległości pokonuje przy pomocy przednich łapek przeciągając tyłek po ziemi. Miejscowy weterynarz stwierdził zapalenie stawów przepowiadając powrót do chodzenia po około 10 dniach. Do piątku zaobserwowaliśmy tylko minimalną poprawę, dodatkowo pojawił się krwiomocz więc na sobotę umówiliśmy się na rtg i dalsze badania. Panie w przychodni podejrzewają zespół końskiego ogona (na rtg zmiany w odcinku lędźwiowym) dostaliśmy dla niej tabletki i zastrzyki, pojedziemy jeszcze na tomografię dla pewności - zastanawia nas jednak to, że (wg. wszelkich informacji znalezionych w internecie) ta choroba daje wcześniejsze objawy jak problemy ze wstawaniem, generalne problemy z poruszaniem się - nigdy czegoś takiego nie zauważyliśmy, zawsze była energicznym psem, wstawała błyskawicznie, na nic się nie skarżyła. Dodatkowo ma założony cewnik, mocz dalej jest głównie czerwony. Jest trochę smutniejsza niż zazwyczaj, troszkę mniej je ale przy naszej ciągłej obecności i głaskaniu dzielnie wszystko znosi, nie wydaje mi się, żeby coś ją bolało jedynie czasem denerwuje się na cewnik ale w dzień jej pilnujemy a w nocy śpi w kołnierzu. Mam wrażenie, że bardziej reaguje na łaskotanie tylnych nóg tj. troszke zabiera je do tyłu a podniesiony do góry ogon dość mocno ściąga w dół. Czy ktoś może nam pomóc zrozumieć co się dzieje z naszym psiakiem? Jakieś rady? Bardzo proszę o pomoc. Pozdrawiam Ala1 point
-
Zagladam nocunkowo sle mnostwo serdecznosci cioci i lapenkom cudownym zdrowka i wszelkiego spokoju1 point
-
1 point
-
-psy nie odczuwają skrepowania załatwianiem potrzeb fizjologicznych -psy moga odczuwać strach związany z załatwianiem sie na oczach ludzi (jeśli były za to karane), jednak nie rozumieja o co chodzi, nie przyjdzie im na myśl, że ludziom nie podoba się miejsce załatwiania się -psy nie mają zwyczaju załatwiać się w jednym kącie (a tak maja np świnie, o ile maja odpowiednio dużą zagrodę, nigdy nie załatwiaja się tam , gdzie śpią, zawsze maja jeden "brudny" kącik) -psy zwykle mają jakieś "ulubione" miejsca, i wiele psów te miejsca ma niezbyt daleko od dou. RZadko który pies będzie wychodził z potrzebą w najdalszy kąt ogrodu pozostaje zaakceptować powyższe fakty i np. nie puszczać psów rano samych, tylko przejść sie z nimi w dalszy koniec ogrodu, to samo wieczorem od razu sprzatać chwalic za załatwanie się w wyznaczonych miejscach jeżeli psy sa niewychowane, jest to wyłącznie wina ich opiekuna, a nie ewentualnej ich tepoty. Niesety czesta jest reguła, że tępy pies ma niezbyt lotnego opiekuna ( że tak to dyplomatycznie ujmę), a kolejne tepe psy raczej potwierdzaja, że probl;em nie leży po stronie psiej, tylko ludzkiej1 point
-
1 point
-
zakończony http://www.dogomania.com/forum/topic/147200-ksi%C4%99garenka-dla-kropki-mirabelki-i-baloniarek-do-806/1 point
-
Byłam dzię u kikou i przyszłam zameldować że Cejlonek cały, zdrowy i nawet miał chyba lepszy dzionek bo wyszedł na dwór się przywitać ze mną:)1 point
-
https://scontent-fra3-1.xx.fbcdn.net/hphotos-xpa1/v/t1.0-9/11178204_889249544431119_5497542347736795970_n.jpg?oh=fa22857ffec97d9fb3060008068e70d3&oe=560790B1 No nie wiem, może jeszcze zawiązać na tym psie kokardkę z tej linki. :)1 point
-
1 point
-
1 point
-
A ja pozwolę sobie zadać może niezbyt stosowne pytanie. Masz współlokatorów, bo nie lubisz pustki w domu czy nie stać Cię na samodzielne utrzymanie mieszkania? Bo jeśli to drugie, to zastanowiłabym się w ogóle nad kwestią posiadania psa w aspekcie finansów. Szwajcary małe nie są, zjeść muszą, a w razie jakiegoś leczenia też zapłacisz więcej niż za yorka. Z mojego doświadczenia mogę powiedzieć tyle, że przez ponad rok mieszkałam ze współlokatorami mając psa. Nikt nikomu drzwi nie otwierał, bo szanowaliśmy swoją prywatność. Nie obyło się jednak bez łamania zakazów i nakazów dotyczących psa. Jako właściciel alergika pokarmowego mogę Ci powiedzieć, że większość ludzi w nosie ma prośby o określone traktowanie psa. Przekonałam się o tym nie raz przyłapując kogoś na podkarmianiu mi psa, bo ona taka biedna - w domu nic jej zjeść nie wolna to chociaż tu sobie poje. Jeśli masz współlokatorów, którzy są odpowiedzialni i wiedzą jak postępować z psami, czyli generalnie mają podobne podejście do Twojego to nie rozbestwią Ci psa. Natomiast jeśli będą mieli typowe podejście do szczeniaczka, czyli pozwalamy mu na wszystko, bo jest taki słodki (a szwajcarki to rozkoszne białe kuleczki- sama słodycz), to potem będziesz się użerać z rozbestwionym podlotkiem.1 point
-
I jeszcze, tu już lepsza mina. Tu widać wypukły jeszcze brzuszek. A tu boczek czekający na zarośnięcie.1 point
-
Beti buba nie będziemy tutaj roztrzasac postępowania właścicieli i uważam ta kwestie za zakończona. Ten wątek jest stworzony po to żeby pomóc psom a nie dyskutować o sprawach ludzi i ich decyzjach.1 point
-
Przyznam, że nie myślałyśmy o staraniu się o zwrot kosztów. Myślałam, że na pomoc można liczyć tylko w przypadku sterylek. Na pewno zaglądniemy do Fundacji Kastor, dziękuję Ci za wskazówkę! Murzynek został wykastrowany prawie 2 lata temu. Tylko Rambuś został... Cioteczki, wprawdzie ja nie Lili... ;) Ale pędzę na bazarek i wysyłam w PW numer konta :)1 point
-
Jeżeli nikt nie ma nic przeciwko, to mogę zostać skarbnikiem Cejlonka ( wcześniej na prośbę Dody przejęłam od niej wątek Maksia ) Cejlonek musi mieć jasną sytuację , proszę deklarowiczów o odniesienie się do mojej propozycji , dziękuję i pozdrawiam stała czerwcowa wpłacona1 point
-
Zamieszczaj Danusiu co tylko chcesz :) i w ilosciach jakich chcesz :) Ja oczywiscie zajrze dzis do Czupurka :)1 point
-
Berni, przytulam! tyle chciałabym Ci napisać...coś pomóc...ale kasuję posty, to wpisuję od nowa... nie ma tu słów!...wiesz że byłam dokładnie w takiej samej sytuacji... wiem już jakie to Cierpienie... czytam i ryczę... tylko tyle mogę.... Siły!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!1 point
-
I tego się trzymajmy. :) :) Ciekawe co tym razem nasz Smyku wymyśli na swoją nieobecnośc??? Z Igunią miałam klopot. Wyrwała sobie 5 pazur. Odstawał tak dziwnie wykręcony. Całą noc lizała łapkę i piszczała.Rano pędem gnałam do Lecznicy. Rach, ciach i było po strachu. Iga nawet nie pisnęła.Uff... Jeszcze powtórka zdjęć balkonowych. Moje nosy kochane. Nie wiem czego Lolo chce od Dudika ?1 point
-
Bernadko trzymaj się kochana. Ja bardzo chciałabym usłyszeć "Nie marszcz czoła". A tak się o to złościłam zawsze. Mama to mama. Zdrowia życzę i oby jak najdłuzej była z Tobą.1 point
-
1 point
-
1 point
-
Odnoszę wrażenie , ze te psy i tak sa mądrzejsze od włascicieli .1 point
-
Kochane jesteście:) Ja dzisiaj przeżyłam koszmar:( Powiadomiono mnie dzisiaj ,że wczoraj około 23-ciej zaginęła niewidoma Mania, maleńka sunia z wodogłowiem:( Mania zaginęła w Czechowicach w stadninie koni gdzie jej Pani prowadzi hippoterapię.Pani do rana bezskutecznie szukała Mani:( Teren potworny, lasy wertepy, wszędzie bajora i ogromny zbiornik czechowicki. Pojechałyśmy natychmiast z dawną opiekunką Mani z dt i jej psem ,który dobrze znał Manię. Kilometry poszukiwań po bardzo trudnym terenie i na dodatek dopadła nas burza i oberwanie chmury kiedy byłyśmy w lesie. Uciekłyśmy spod drzew, woda wylewała się nam z butów, byłyśmy kompletnie mokre i ociekające błotem. Mani ani śladu:( Łaziłyśmy od domu do domu., obszukałyśmy też cały ośrodek, obeszłyśmy dookoła cały zbiornik. Kiedy już zaczęłyśmy się załamywać i po wielu godzinach wróciłyśmy na parking zobaczyłyśmy dwie Panie prowadzące konie, zaczepiłam je tak, jak wszystkich napotykanych ludzi . Panie były mieszkankami wsi i ku naszej radości oznajmiły ,że Mania jest u ich sąsiadów , do których przybłąkała się z samego rana. Wróciłam do domu po 19-tej szczękając zębami, brudna i mokra jak dżdżownica ale przeszczęśliwa . Sorki,że to tu opisałam ale tak się cieszę ,że musiałam się z Wami podzielić tą historią.1 point
-
1 point
-
1 point
-
Pięknie Ajra wyglada w tych kolorach i śliczne zdjęcia, zwłaszcza te wasze ostatnie jest super :)1 point
-
klaudiaZak, bardzo ładne, żywe kolorki - pasują mu :D Nasza też wczoraj doszła. Ogólnie super fajna, jedyny minus to że tasiemka jest trochę krzywo przyszyta do taśmy nośnej :P Mam zdjęcia: I jeszcze mam zdjęcie na którym fajnie widać smycz od pako-dog :)1 point
-
dziekuje ciesze sie ze tak szybko doszly :) :)sciskamyyyyy1 point
-
O nic się na razie nie dopytujemy :) tylko trzymamy z całych sił.!!!!!1 point
-
1 point
-
1 point
-
1 point
-
No i postanowione, dziewczyny jadą razem! :) Wszystkie papiery wypisane, jutro pojadą na jedną noc do domku i w niedzielę do Warszawy :) Pani długo się zastanawiała. Wczoraj mi mówiła, że tylko Aleks, a gdyby Misia się źle czuła bez niej w schronisku, to weźmie ją też, ale dzisiaj w szkole dostałam smsa, że jednak obie. Bardzo się cieszę, że nie muszę ich rozdzielać :D Maciaszku, myślę, że można już je ściągnąć ze stron :)1 point
-
Saruniu trzymaj się dzielnie, a Mama niech nabiera sił. Zyczę dużo zdrówka Twojej Mamci, bo Mama to największy Skarb!!! Cieplutko pozdrawiam.1 point
-
1 point
-
Kolejny spacerek za nami :) Chociaż tym razem trochę krótszy, bo Aleks nie bardzo miała ochotę spacerować. Dziewczyny zostały już pozbawione ubranek i Aleks nie wygląda na taką chudziutką :p Dziewczyny się bardzo rozszczekały wczoraj. Co szedł nowy pies, to one rozpoczynały "koncert". Mam nadzieję, że w przyszłych domach, nie będą takie głośne :p Kilka zdjęć jeszcze z zeszłego tygodnia :) Taaaki pieszczoch ;)1 point
-
To nie problem. Już tu pisałam, mój imbecyllo Franciszek szcza wyłącznie w biegu. Nie ważne gdzie. Na spacerze, na schodach czy w domu. Tak ma.1 point
-
Kolejne wieści od Opiekunki Lucka :) "Dzisiaj dla Lucka był dzień pełen wrażeń. Rano spacerek do parku. A potem to już lawina gości. Wszyscy wyszli cali i zdrowi, choć łatwo nie było :). Lucek potrzebuje tylko więcej czasu, aby zrozumieć że nic mu nie grozi. Mozolnie pracujemy nad tym. Za to spacery sprawiają mu dużą frajdę, jak wracamy do domu to szaleje z radości i wtedy ma największą chęć do zabawy." "U Lucka bez zmian, w piątek był mały kryzys (przepraszam Patrycję i Pawła <prosi> oni wiedzą za co). Wszystko wróciło do normy, trzymajcie kochani kciuki, żeby Lucek szybko przystosował się do dużej liczby gości..., bo to największa teraz sprawa do wykonania. Chodzimy do parku na spacery, już zaliczyliśmy "spotkanie trzeciego stopnia - z dzikiem - zdążyłam wziąć Lucka na ręce i udawać drzewo. Poskutkowało dzik, dwa razy chrząknął, machnął ogonem i poszedł... i fotka jak Lucek zatroskany nie może zrozumieć, gdzie ta wiewiórka Emotikon wink Pozdrawiam wszystkich, lidka."1 point
-
1 point