Jump to content
Dogomania

Leaderboard

Popular Content

Showing content with the highest reputation on 02/08/15 in all areas

  1. Niespodzianka z okazji dzisiejszej rocznicy przybycia Czarnej Owcy do nas! :wub: ----------- Przedwczoraj dotarła biedronkowa "wyprawka" adopcyjna: - 2 x 3kg suchej karmy Active Pet (4% składników pochodzenia zwierzęcego...) - 3 puszki, 2 paszteciki, 12+4 saszetek mokrej karmy Active Pet - 28+7 gryzaków Dental Sticks Active Pet - 3 paczuszki smakołyków (ok. 97% mięsa!) - smycz automatyczna taśmowa 5m (niebieska!!!) - posłanko (częściowo widać na zdjęciach) - zabawka (2 piłki na sznurku ósemce) Bombie zostawię smycz, posłanko i smakołyki. :) Reszta pójdzie na bazarek lub/i bezpośrednio dla potrzebowskich. Jakieś sugestie...? Wkrótce szukajcie w Biedronce kolejnego numeru "Mój pies i kot". :huh: ----------- Wczoraj, w "domowych pieleszach" Bombiasta miała niegroźny "wypadek", w wyniku którego straciła pukielek sierści z ogona... :wacko: Te wredne i brutalne drzwi do spółki z listwą progową...! :angry:
    1 point
  2. Ten las, a właściwie lasek to niedaleko od domu, ale dzisiaj było przepięknie. Poprzytulam :), zawsze ich przytulam, chociaż Sendusia nie przepada za tym.
    1 point
  3. 1 point
  4. 1 point
  5. Daję znać, że mój dziadzinka czuje się dobrze, jakby młodniał, bo bardziej go do zabaw teraz ciągnie mimo tych jego 17 lat ;D To fakt, że czuje się lepiej;) Stosunek białka do kreatyniny w moczu spadl- z 4,79 do 3,5 ;) Moze to nie jakoś dużo, ale jednak;D Kreatynine i mocznik badamy jakos pod koniec lutego, 20 ma kardiologa i zobaczymy jak jego nadcisnienie;) Bierze teraz lotensil 2 razy dziennie oraz Amotek pol tabletki raz dziennie;) Dodatkowo bedziemy zmieniac Rubenal na jakis lek w syropie- ponoc lepszy;) Tylko dokonczymy to opakowanie ktore mamy;) Cieszę się, ze mimo pnn maluszka samopoczucie się nie zmienia, nie chudnie, waga wciąż stabilna ;)
    1 point
  6. Nie , latała jak głupia ;) wprzód i na boki po śniegu :) zaglądała tylko czasem czy intruz za bardzo się nie zbliża, ale kazaliśmy jej biec do przodu - to biegła :) Ona na spacerach 'luzem' jest dość grzeczna (dopóki nie zwietrzy zwierzyny : zające, kuropatwy...)
    1 point
  7. hm...dopiero po ściągnięciu z aparatu na kompa zauważyłam trzecią mordeńkę...
    1 point
  8. Chyba tak, bo nie mogą się zachować naturalnie, np. obejść po łuku, minąć jakoś innego psa. Tylko idą na wprost i muszą się skonfrontować... Aczkolwiek moja psica nawet jak gdzieś daleko widzi psa, to już wpada w swój "szał". Najgorsze jest to, że ludzie postronni to widzą i czasem komentują niemiło... Robi mi się przykro, bo ja z nią pracuję, staram się jak mogę i też bardzo bym chciała, żeby tego nie robiła... Raz jedna pani rzuciła w moją stronę tekstem "w Kanadzie to już by dawno uśpili takiego psa"... Nie wytrzymałam i jej dogadałam...
    1 point
  9. U Luski wszystko ok spala na kanapie w pokoju kominkowym Misiu spal na podłodze koło kanapy rano wyszła na spacer ale nie chciala nalozyc szelek wiec poszła na obrozy w poludnie juz chetnie nałozyla szelki i poszla na długi spacer z Misiu i rodzinką.....
    1 point
  10. właśnie, właśnie, Toska1 :) Miciuś w ogrodzie zimowym; oraz Noruś zimą (wkrótce relacja):
    1 point
  11. Cieszę się, że mogłam pomóc :) Jeżeli ktoś chciałby zobaczyć dziadziusia Edzika w swoim Domu, to zdjęcia są już na Wydarzeniu: https://www.facebook.com/events/1554273851496382/?ref_notif_type=like&source=1 Nigdy bym się tego nie spodziewała, że dzięki jednemu Wydarzeniu dla jednego psa i to w przeciągu tygodnia, trzy stareńkie psiaki, w tym dwa bardzo chore, znajdą tak wspaniałe Domy! Dla mnie to cud!!! :) Do tego wsparcie finansowe jakie Pani z Wydarzenia chciała przeznaczyć na hotelik dla Edzika, a że nie było takiej potrzeby, pieniądze w wysokości 100 euro! przekazała na pomoc dwóm innym psom wskazanym przez Agnieszkę: niewidomej babuni Tyczce i pieskowi Aronowi. Tak, jestem szczęśliwa! :) , jednak z drugiej strony człowiek już ma w głowie kolejne w potrzebie, kolejne zmartwienia ich losem...
    1 point
  12. Perzan, możesz to uznać za bufonowatość, ale szanuj decyzję kogoś innego i tu problem umiera śmiercią naturalną. Potrzeby socjalne moich psów zaspokajam ja lub inny człowiek ( podczas spacrów-treningów i codziennego życia), przypadkowe kontakty z obcymi psami nie są ani mnie ani moim psom do szczęścia potrzebne. Poza tym szkolę psy w rzadkiej spcjalności, w której stawianie kontaktu z człowiekim nad kontaktem z psem jest wymagane. Nie obchodzi mnie co kto robi ze swoeim psem na spacerze, ani jak się to ma do miejscowego prawa, chcę tylko uszanowania sfery prywatnej. Ja nie robię wykładów w parkach nt szkodliwości puszczania psów na żywioł, ale sama chcę mieć święty spokój. W drugą stronę staram się nikomu nie przeszkadzać, i zachować elementarną grzeczność.
    1 point
  13. A co to jest przypadkowy kontakt psa z psem i co w nim takiego strasznego, ze jest niepożądany? Zawsze myślałem - obserwując swojego psa i jego "przypadkowych" kolegów - że takich kontaktów jak najwięcej, bo psy nie potrzebują anonsowania. Psy same sobie ustalą czy się tylko obwąchają i pójdą dalej, czy chwilę pobiegają, czy jest to tylko przelotna znajomość, czy mięta jest duża. W pierwszym przypadku wystarczy tylko zwolnić kroku, w drugim aż żal przerywać i wówczas jest jakiś kontakt właściciela z właścicielem z pytaniem czy mają jakieś stale pory spacerów, bo skoro psy się polubiły, to może spotkają się jeszcze lub ze wskazówką, że jakaś grupka spotyka się o stałej porze i zapraszamy nowego kolegę. Mam wrażenie, że im bardziej "zaawansowany" właściciel psa, im bardziej oczytany w psiej literaturze, im bardziej nastawiony na szkolenie tym bardziej bufonowaty, konfliktowy i patrzący z góry na "prostaczków", co to tylko gapią się z uśmiechem, jak ich psy się ganiają i kotłują. Skrajny przykład mam u siebie w parku. Baba po prostu prowadzi sobie na środku trawnika komercyjne szkolenia i drze się z daleka, że nie życzy sobie, żeby obce psy podchodziły. Ale nie to ją najbardziej boli. Zdaje się, że najbardziej irytuję ją, że jej własne psy nie są skoncentrowanie na niej, ale najchętniej bawiłby się z "przypadkowymi" psami, mając w nosie całe to szkolenie, kiedy widzą, że inne psy są na wagarach. Mam już trzeciego psa i nigdy nie zdarzyły mi się jakieś większe konflikty czy to z innymi właścicielami, czy to z otoczeniem bez psów. Może dlatego, że nie mam jakiś wygórowanych ambicji związanych z psem, staram mu się zapewnić jak najlepszy i najciekawszy byt, a on nie ma wobec mnie jakiś wygórowanych obowiązków i z powodu tego, że ja nie potrafię grac na fortepianie, nie mam zamiaru wyładowywać swoich kompleksów na psie, który ma być wirtuozem - ma się pilnować, biegać za patykiem, bawić się z psami, słuchać moich monologów, kłaść mi się na nogach, kiedy oglądam tv. A z drugiej strony mam jakieś elementarne wyczucie sytuacji na zasadzie "żyj i pozwól żyć innym"- nie będę psa trzymał na smyczy w pustym parku mimo, że regulamin tego zabrania i nie spuszczę psa na wyznaczonym wybiegu dla psów, kiedy wejdzie tam matka z dzieckiem, mimo że regulamin mi na to pozwala. Jakbym się stresował tym, że pies ma "przypadkowe" kontakty lub analizował drobiazgowo wszystkie regulaminy i zapisy prawa miejscowego, to istotnie posiadanie psa byłoby wielkim stresem. I jak obserwuję ten wątek, to tak często jest. To jest jakiś koszmarny ciąg konfliktów, pretensji, ściągania na siebie kłopotów, prowokacji wobec otoczenia, złośliwości, drobiazgowego trzymania się regulaminów itd. Jedna wielka męczarnia, stres, cenzurowanie otoczenia . Ale to jest własnie specjalistyczne forum, gdzie jest wszystko przez ą i ę, nie mówi się pies, ale pięs, nie ma spacerów, są spącery. Gdzie wszystko się komplikuje i dzieli na czworo, gdzie anonimowo wylewa się jakieś wydumane żale i pretensje. Na szczęście w parku spotyka się zwykłych ludzi, którzy albo psich forum nie czytają, ale wstydzą się przyznać, że wylewają na nich swoje frustracje, po powrocie ze spaceru.
    1 point
  14. Guliett44, osobiście uważam, że nie warto kupować wszystkiego w jednym określonym sklepie. Warto jednak szukać i porównywać ceny. Jeżeli chodzi o zabawki, które zajmą psa na kilka godzin to zdecydowanie gry interaktywne i kule-smakule. Te jednak trzeba nadzorować podczas zabawy psa. Na rynku obecnie jest wiele dostępnych zabawek, które można wypełnić jedzeniem i to najczęściej one są złotym środkiem na psią nudę. ;) Piesologia, fajnie napisany post. Jak ktoś w komentarzu zauważył, ja jednak skupiłabym się na trochę większej ilości zabawek dla psów, ale może to tylko mój taki wymysł. Sama mam więcej zabawek (a jeszcze kilka jest na liście), niż innych rzeczy potrzebnych do wyprawki. Bardzo podoba mi się legowisko.
    1 point
  15. Rozumiem, że te zdjęcia mają mnie zaszokowac, tak?... Nie szokują. Makila kilka razy pisała, że Masza nie przywykła do spania na miękkim i ciągle kładła się na gołej podłodze
    1 point
  16. jestem za!!! :):) powiem Zosieńce, że babcia znalazła Jej narzeczonego:):) , ale mam przybywa dogomaniaków:):)
    1 point
  17. To już chyba powinien być temat " człowiek w miejscu publicznym". Jeżeli z kimś regularnie się mijam na ulicy, mimo, że nie znam, to mówię dzień dobry. Mówię dzień dobry wchodząc do mniejszego sklepu, pani przy kasie w supermarkecie, listonoszowi kiedy mijam go na ulicy. Nie spotkałam się z tym, żeby moje "dzień dobry" mogło pogorszyć czyjś stan, wywołać agresję itp. Wcale nie zależy mi na tym, żeby ludzie głaskali moje psy, wręcz przeciwnie, ale jak idę z psami to też mówię dzień dobry. Jeżeli jest wąsko zazwyczaj przepuszczam innych, nie każdy musi się ocierać o moje psy. Ogólnie usuwam się z drogi starszym od siebie, szybszym, czy mniej mobilnym np. matkom z wózkami. Mam jeden brzydki nawyk, ale wynika to z doświadczenia: rzadko mówię dzień dobry napotykanym psiarzom. Zwykle nie podnoszę wzroku i unikam kontaktu wzrokowego. A to dlatego, że 99% kontakt wzrokowy i zwykłą grzeczność uznaje za pozwolenie na puszczenie swojego psa do moich. Tu moja socjalność się kończy, bo nie chcę takich przypadkowych kontaktów i tyle.
    1 point
  18. Nefromedik to lek jest to wyciag z dwoch ziol w tabletce ortosyfon groniasty i nawloc pospolita .trzeba go chyba sprowadzic ale niektore lecznice go stosuja .W naparze dla mojego psa nawloc jest glownym skladnikiem ,zapytaj weta czy nefromedik bedzie dobry dla twojego pieska i czy ma mozliwosci go zdobyc ,te ziola maja takie wlasciwosci ze moga w pewnym stopniu regenerowac nerki .Pogadaj z wetem.piekny jest twoj piesek pomagaj mu jak tylko mozesz pozdrowienia .Joanna
    1 point
  19. W z życiu nie stosowałabym u psa chemii ogólnie rzecz biorąc ,a tym bardziej jak jest podejrzenie przerzutów. Psy po chemii na ogół czują się bardzo źle.Fundować męczarnię suni ,żeby może pożyła dłużej o kilka tygodni? W moim odczuciu to nieludzkie.
    1 point
  20. Tosia to żwawa babeczka:) podczas podróży 3 godziny nie mogła sobie znaleźć odpowiedniego miejsca, raz na kolanach w prawo, raz w lewo, w końcu na podłodze - ale na krótko było dobrze. dopiero po paru drobniutkich kąskach zasnęła... do nowego domu weszła jakby była tam już wielokrotnie, winda, schody - nic nowego, bez obaw. a w mieszkaniu pierwsze kroki skierowała , oczywiście, do kuchni :) wylizała kocie miski w nadziei że coś się tam pojawi :)Pani była przygotowana na wielki głód Tosi i nasza wizyta zaczęła się od karmienia psiaków. Tosia swoją miseczkę pochłonęła w mig, potem powędrowała do pokoju by dokończyć miskę Cezara, który opacznie coś w niej zostawił. Myślę, że to kwestia czasu by pieski się zaprzyjaźniły, nie było między nimi agresji, przy poznawaniu na trawniku obwąchiwały się, a potem razem poszły do domu. Tosia była obojętna na koty, na pieska Cezara. To domownicy byli podenerwowani jej przybyciem, wiadomo - konkurencja:) niedowidzący kotek prychał na nią ostro, ale drugi spokojnie obserwował z góry fotela. Napewno z czasem poukładają sobie relacje, Pani jest doświadczona i bardzo zaangażowana. Tosia trafiła szóstkę! gdyby takich Domów było więcej .....
    1 point
  21. Dla każdej z nas, Krab/Krabik/Ptyś/Lord - ma swoje imię. Dla mnie jest Ptysiem, bo tak o nim napisała Ewa i strasznie mi się to spodobało. Było tam coś jeszcze o Demolce, ale - nieważne :). Wymaz? Wy, czy wet? I jaki jest charakter tych zmian?
    1 point
  22. Tak się zastanawiam nad dziwnymi splotami losów psów.... Mój ukochany Fenomen znalazł dom Homerkowi swojemu "bratu" w nieszczęściu i chorobie, oczywiście dlatego znalazł, że o tym bracie napisała Felka z Bagien :) :calus: :calus: :calus: Wczoraj zawiozłyśmy z Foksią i Dżekuś :calus: schorowanego staruszka Edzia do domu w Łodzi, Teraz miałam rozmowę z panią, do której wczoraj Małgonia z dogomanii pojechała na moją prośbę na wizytę przedadopcyjną dla Edzia (Małgoniu wielkie wielkie buziaki :calus: za Twój trud jazdy tak daleko) (w sumie tych wizyt było dwie: jedna w Łodzi, druga jeszcze dalej :) Po długiej rozmowie ze mną, Pani postanowiła zaadoptować chyba najbardziej nieszczęsnego psa w całym schronisku - weterana, który siedzi tu od 10 lat , jest trudny do samców i bardzo chory, oraz według tradycyjnych standardów no niezbyt urodziwy. Wkrótce adopcja! DZIĘKUJĘ OSOBIE, KTÓRA JEST TYTANEM PRACY U PODSTAW DLA BEZDOMNYCH PSÓW, to znaczy kolejnej kobietce. (tyle ogłoszeń, tyle wydarzeń, tyle mrówczego wysiłku każdego dnia) Asiu przepraszam, że tu na wątku tak prywata, no ale to wątek mojego psa, więc się nie pogniewa chyba nikt, GDYBY NIE wydarzenie zrobione przez Asię na FB, dwa dziadki z krakowskiego schroniska EDEK i BOBEK, nie miałyby teraz swoich wspaniałych domów, a Klik nie miałby pewnie szans by do swojego domu kiedykolwiek pojechać. Jeszcze raz Ci dziekuję w imieniu tych psów
    1 point
  23. Breloczek wykonany przez moja Mamcię Mitenki dla bardzo wyjątkowej OSOBY
    1 point
  24. 1 point
  25. Pani Katharina M, która zainteresowała się wydarzeniem Edzia z krakowskiego schroniska chciała przeznczyć 100 euro na hotel dla niego, ale dziś zawiozłam z koleżanką Edzia do domu w Łodzi, poza tym udało się by za badania Edzia i jego transport zapłacił KTOZ. Dlatego gdy pani Katherina wyraziła życzenie by wesprzeć jakiegoś innego psa w potrzebie, napisałam do niej prośbę, by przeznaczyła tę wpłatę dla Tyczki. Pani Katherina przesłała na moje konto 100 euro , w złotówkach doszło 401,72 grosze, :) handziu pani połowę tej kwoty przeznacza na Tynię a połowe na Arona :) proszę potwierdź, jak pieniądze dotrą z mojego konta. :) Bardzo dziękujemy pani Kathharinie M,. i Wydarzenie: https://www.facebook...54273851496382/
    1 point
  26. Parę dni przymusowej nieobecności na dogo i tyyylee zaległości do czytania :) Ale to wspaniale, że wątek tak "żyje", że tyle ludzi tu wchodzi i przy okazji Ergusia dyskutuje na ważne tematy. Z prawdziwą przyjemnością czytam nie tylko wieści, że Ergo ma się wspaniale, że rana się zagoiła pięknie, że tyle kasy z bazarków się uzbierało dla niego (Ewo, Twoja stówa to wspaniały wynik, a poza tym liczy się czas i serce włożone w pomoc, i każda zebrana złotówka :) ) , ale też z ciekawością czytam Wasze przemyślenia i opisy dotychczasowych doświadczeń w pomaganiu zwierzętom. I bardzo cieszy mnie poziom dyskusji - nie ma narzucania innym swojego stanowiska za wszelką cenę, jest uwaga, wsłuchanie się w zdanie innych osób, wzajemny szacunek.. To świadczy o tym, że jesteśmy tu razem, żeby pomagać, coś konstruktywnego robić, a nie "bić pianę". Wielkie ukłony dla Was :)
    1 point
  27. nie mogłam Was przecież rozpieszczać zbyt dużą ilością fot na raz ;) kontunuacja tamtej sesji :D apropo sesji, pierwszy egzamin za mną i ZDANY :wub: nienawidzę ustnych, trzymajcie kciuki za mnie jeszcze w piątek i następny wtorek.
    1 point
  28. Aniu,slońce ty moje,i Seniorowe oczywiście,o całej rzeszy innych biedaków nie wspomnę,już boje się cokolwiek wspomnieć o finansach,bo ty jesteś na posterunku i czuwasz. Bardzo dziękuje za wspomożenie chłopaka kolejną stówką
    1 point
  29. Zapraszam na bazarek ,m.in.dla Seniora,bo brakuje chłopakowi kasy,niestety http://www.dogomania.com/forum/topic/145231-z-kraju-i-ze-%C5%9Bwiata-dla-franiasenioraskarpety-im-talcott-do-1402godz21/
    1 point
  30. I ja nie lubię FB, pewnie niedługo i z FB wezmę rozwód. I na dogomanii i na FB trzyma mnie jeszcze mozliwość pomagania zwierzakom przez bazarkowanie.
    1 point
  31. Mam takie ustawienie w poczcie,pięciu przeczytało,18 odrzuciło bez czytania,a reszta pewnie skasowała bez czytania. Tak w ogóle to mam już dość wszystkiego.Jak już wywiążę się z zobowiązań bazarkowych,znikam z dogomanii,nie wytrzymuje tych docinków,przytyków,nagonek,nie mówię że personalnie do mnie,ale bardzo mnie to dołuje. Kiedyś myślałam że tu są ludzie,którym naprawdę zależy na dobru zwierzaków,ale zaczynam coraz bardziej w to wątpić. Jest tu niewątpliwie sporo cudownych ludzi,na których nigdy się nie zawiodłam,dzięki nim wytrzymałam tak długo.
    1 point
  32. daję radę , aczkolwiek moje nerwy czasem są napięte jak gumka w procy ;) w szkole za skarby świata bym nie chciała pracować , bo maluch jeszcze w jakiś sposób tą swoją nauczycielkę szanuje w szkole jest gorzej , a fajnie jest jak przychodzą np dzieciaki które wypuściłas kilka lat wcześniej ze swoich ramion i poznają cie i ty je poznajesz , wyrośnięte to to ,dorosłe prawie ;) , mam też dzieci moich wychowanków już w grupach :) co do nóżek , to różnie , teraz po baliku obie bolały , ale idzie ku lepszemu bo ta operowana rok temu ładnie funkcjonuje , czasem jest problem z tą wrześniową , mam nadzieje , ze najbliższe 4 lata nie będę musiała ogladać szpitala , bo zrezygnowałam z kolejnej operacji , aby nie stracić pracy , poczekam do świadczenia :)
    1 point
  33. nie wypowiem się na temat przedszkolanek, nauczycieli bo osobiście serdecznie współczuję ;) W życiu bym nie podjęła się pracy z maluchami bo nie lubię płaczu a starszaki podstawówkowe i wyżej bym wystrzelała za opryskliwość :p Taka praca to nie na moje nerwy ;) A jak noga? dokucza w pracy?
    1 point
  34. Sendunia była sobie nad morzem, na wakacjach :)
    1 point
×
×
  • Create New...