Jump to content
Dogomania

Kropka - kochana sunieczka :) Zostaje u nas na stałe :)


Recommended Posts

  • Replies 587
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Cześć ZUZIU :)

pamiętam cię kochana, pamiętam :)
słodko spałaś u mamusi swojej na kolankach, obwąchałaś mnie też.
przyznam ci się, że fajnego brata masz, wiesz? Gufi to taki przystojniak - też miałam okazję poznać :)
szkoda,że Mańka nie było. choć i tak mam nadzieję, że jeszcze uda mi się z nim spotkać i podziękować, że dzielnie na mój wątek przychodził i towarzystwa mi dotrzymywał :)

Zuziu powiedz Mańkowi, że nie ma się co stresować, ciocia Kinga to fajna osoba jest, mi pazurki przycinała i wcale się jej nie bałam :)
no, może trochę :)

Ale fajnie było Was poznać, trochę się początkowo bałam, myślałam że mamuśka mnie tam zostawi...

Wiesz Zuziu, fajna z Was rodzinka i fajnie by było, gdybyś mogła zamieszkać już na stałe z Gufim, Mańkiem i Juldanami. Ja też bym chciała zostać - mamusia mi ciągle mówi,że jestem taka fajna, taka kochana :)

Eh trudne mamy życie, ta ciągła niepewność kiedy i kto nas pokocha...
Ale wiesz co ci powiem, cieszmy się i korzystajmy z tego, co mamy - kto wie co nam los przyniesie :)

pozdrawiam cię ciepło - KROPKA-

Posted

Taki śliczny banerek zrobił dla Kropki Juldan - ślicznie dziękuję :)



Mogę jeszcze poprosić o podlinkowanie, bo ja nie potrafię??


Wczoraj kolejny krok do przodu :)
Z uwagi na fakt iż Kropka już coraz pewniej się na spacerach czuła, zabrałam teściową, Borka, Pestkę i Kropkę na spacer - obeszłyśmy pół miasta :)
Była już późna godzina, bo 22:15 jak wychodziliśmy. Na ulicach spokój, ludzi na mieście spotkaliśmy może z 7.
Super się szło, co prawda Kropka troszeczkę była zdziwiona, że idzie razem z Borkiem i Pestką - póki co jak szłam z nią sama, to zabierałam tylko Kropkę.
Spacer był bardzo fajny - Kropka była zadowolona :)
Ale oczywiście nic na spacerze nie zrobiła, tylko dopiero jak wróciliśmy do domu, to hyc na trawnik na podwórko i siuuuuuu :)

Posted

ślicznie dziękuję za podlinkowanie banerku Kropki :calus:

Wczoraj znów byliśmy na wieczornym godzinnym spacerze.
Pech chciał że przechodząc koło ronda niedaleko bloku Pyrdki jeden samochód wyjechał drugiemu, pisk hamulca, facet dał po klaksonie... Kropka zaczęła tak panikować, wyrywać się, Pestka ze strachu w drugą stronę zaczęła ciągnąć, Bork zaczął do tego zadziornie szczekać na te auta...
Na szczęście auta odjechały, uspokoiłam Kropkę i ruszyliśmy dalej...
Już miałam przed oczami wizję wyrywającej się z szelek Kropki i panicznej ucieczki przed siebie.


Bardzo bym chciała,by Kropeczka znalazła nowy domek jak najszybciej, bo najprawdopodobniej w połowie czerwca zacznie się solidny remont naszego domu - ocieplanie, wyburzanie starych schodów, taras,elewacja... Nie wyobrażam sobie wtedy Kropki w tym wszystkim. Obcy ludzie, rusztowanie, hałasy...

Posted

eh nie rozumiem, nie rozumiem... :(
żeby w ogóle ani jednego zapytania, telefonu, nic??
zastój jak nie wiem co...
nawet szczeniaki nam nie schodzą, eh...


Wczoraj na spacerze Kropka panikowała co po chwilę. Wyszłyśmy jak zwykle o tej samej godzinie na wieczorny spacer przez miasto. Godzina 22:15 wyruszamy... I już na dzień dobry na ulicy dalej wielki tir, za chwilę jakieś motorki, co chwilę jacyś ludzie, tu przewracający się pijak...
Co chwile była panika, na dodatek mój Bork też jakiś taki niespokojny był, co chwilę na wszystko i wszystkich darł jape.
Tylko moja Pestka ze stoickim spokojem szła jak zawsze, nie zwracając na nic uwagi :)

Wczoraj też po południu wychodziłam z moją Pestką do Kingi do wycięcia zbędnych kłaczków. Więc jak Kropka zobaczyła,że ubieram Pestce szczlki, to zaczęła się cieszyć myśląc że też pójdzie. Powiedziałam jej że nie może, że musi zostać. Musiałam się nagimnastykować, by wyjść i by ona mi nie uciekła na dwór.
Jak wróciłam, to TZ mówił że Kropka biedna caaaalutki czas płakała. Zbiegała z naszego piętra na dół do drzwi wejściowych i do góry i tak non stop góra dół i głosny pisk.
Eh, przywiązała się do nas mała kruszynka - nie wyobrażam sobie co to będzie, jak/jeśli znajdzie się w końcu DS.

Nawet Łatek, synek Kropki i nasz były tymczasowicz, który był do nas też mega przywiązany, nie zachowywał się tak, jak Kropka. Ona by chciała, żebym najlepiej z nią cały czas była...

Posted

Wczoraj i przed wczoraj na wieczór była u nas burza, więc Kropka siedziała wciśnięta w kąt w sypialni - między ścianą a łózkiem...
Choć i tak myślałam,że zniesie to gorzej, bo moja Pestka - zawsze jak jest burza, to lata jak galareta, sapie, dyszy - mega się stresuje.

Jak burza minęła to na spacer Kropka się ruszyć nie chciała, nie mówiąc o Pestce - na siłę ją musiałam na dwór wynieśc, by siu przed nocą zrobiła.

Wczoraj Kropka było 8 godzin sama w domu, dawno już nie zrobiła siu na dywan - wczoraj jej się to zdarzyło, no i dziś po nocy patrzę, a w sypialni na dywanie też siu...
A już było tak dobrze.

Nie wyobrażam sobie tego, co to będzie jak przyjdą fachowcy rozburzać schody, robić taras i elewacje... ciężki to będzie dla niej i dla nas okres, eh...
Miałam nadzieję, że znajdzie do tego czasu nowy domek, a tu dupa... :(

Posted

Kropeczka pokochała Was, bo to pewnie pierwszy jej prawdziwy, kochający domek. Myślę,że nowy , już DS tez z czasem pokocha.
Nasza Gusia niby się do nas przywiązała, ale ciągle ucieka w popłochu od miski gdy podczas jedzenia ktoś się zbliża. Na zawołanie też nie zawsze podchodzi. Żebym nie zapeszyła ,ale chyba od 3. tygodni jest sucho.Ostatnio wytrzymała nawet 7 !! godzin.

Posted

Witajcie ciocie moje kochane
To ja Kropka :)

U nas w domku smutna atmosfera panuje od piątku, bo wtedy właśnie zaginął nasz około 10 letni, najstarszy i chory kocurek Mruczek...
Nie wiemy, co się stało... Mruczek od około pół roku leczony był na nowotworowe zapalenie jamy ustnej, ostatnio się pogorszyło, dostawał silniejsze leki i częściej... dziś miał mieć konsultację u innego weta. W piątek przyszedł z dworu, zamiauczał głośno, zwymiotował krwią, drzwi były na dwór otwarte, bo było po burzy akurat, po tym jak zwymiotował, uciekł szybko na dwór i tyle go widzieliśmy...
Do tej pory nie wrócił, a on zawsze wypuszczał się tylko na kilka godzin, zawsze na noc się meldował, na jedzenie o ustalonych porach...
Cały weekend czekaliśmy, szukaliśmy... nie ma :(
Nawet ja dzielna Kropka chodziłam pod drzewkami, węszyłam po podwórku i nic...

Wyobrażacie sobie jaka panuje w domku atmosfera... Wszyscy smutni,

Zmieniając temat na radośniejszy - calusi weekend spędziłam na dworze, bawiłam się w słońcu, szalałam, tarzałam w piachu, więc znów jest szara zamiast biała...

Kilka zdjęć Wam przynoszę:






Posted

Eh cioteczki, gdybym nie ja, to mamusia do pracy by dziś zaspała :roll:
Wyłączyła jeden budzik, wyłączyła drugi i dalej spała. Dopiero ja, dzielna Kropkeczka wiedziałam, że to już pora wstawać... wskoczyłam więc na łózko, zaczęłam najpierw "fufać" po całej twarzy, to nic nie dało, więc zaczęłam mamusi włosy zjadać :evil_lol:
i to nic nie dało, no więc zaczęłam szczypać ząbkami mamusi szyje, drapać łapą po buzi i w końcu się udało :multi:
Wyparowaliśmy z łózka w tempie ekspresowym, późno już było.

Najważniejsze, że spóźniła się do pracy tylko 15 minut - dzięki mnie, małej KROPECZCE :p:p:p


A tak wczoraj sobie spałam, bo u nas żałoba w domu po śmierci Mruczka, dlatego nikomu się nie chciało wczoraj bawić... :shake::shake::shake:



z Borkiem


i ja sama wygodnie rozwalona.


pozdrawiam ciepło

-KROPECZKA-

Posted

Kropciu... tak bardzo nam przykro... ucałuj od nas Mamusię, na pewno troszeczkę się jej humorek poprawi...

A wiesz co, ja w sobotę byłam u takich Państwa, nie wiem dlaczego mama i tata zostawili mnie tam na noc? Przecież zawsze zostawałam u dziadków...
Było super, mieli taki wielki dom i ogród i dwóch synów... I I KOTECKA!!! takiego rasowego... Pogoniłam go ze trzy razy wieczorem... wlazł na czubek sosny, a później już w ogóle do domu wejść nie chciał... podrapał mocno panią i chłopczyka!!!
W nocy było mi smutno, że nie jestem w domu... ale przytuliłam się do Grzesia i było już fajnie, spaliśmy oboje do rana...
Rano już wiedziałam, że wracam do domu, bo podsłuchałam jak ta pani gadała z mamą przez telefon...
Smutno mi było tylko, że Grzesia już nie zobaczę... on zresztą też płakał, jak przywiózł mnie ze swoją mamą...

Opowiadam Tobie to wszystko, bo nie mogę zrozumieć jak Wy (Pestka, Bork i TY) możecie żyć pod jednym dachem z KOTKAMI?!?!?!
Moja mama mówi, że miałam zostać tam na zawsze- pewnie byłoby fajnie i polubiła bym tego kota, ale nie dali mi szansy...

Ehhh... pozdrawiamy Cię serdecznie Zuza, Maniek i Gufi

Posted

z kotami fajnie się mieszka
śmiesznie
czasami je gonię i udaję że chce je zjeść, a czasami leżę koło swojej miski i patrze jak kot wyjada resztki mojego obiadu
z jaką godnością siedzi i je i potem się wylizuje :diabloti:
koty są lepsze niż akwarium jak zostaje sama w domu
Caillou

Posted

Witajcie cioteczki :)

Dziękuję, że mnie odwiedzacie i dziękuję również Wam Zuza, Maniek i Gufi oraz Caillou :)
Miło, że do mnie przychodzicie - fajnie, że jesteście :)

U mnie wszystko dobrze, wczoraj spędziłam znów cały dzień na podwórku, na słoneczku, było fajnie ciepło :)
Nawet obiadek na dworze jedliśmy :)
Było jak zwykle czesanko :)

A niedługo, może w przyszły weekend pojadę na wieś - razem z Borkiem i Pestką oczywiście - poznać moją kuzynkę, ym... nie pamiętam jak ma na imię. Tylko mamusia mówiła, że wujek z ciocią zaprosili, że ja też pojadę i że ona jest ONkiem - co to znaczy??
Mamusia mówiła, że owczarek, ale ja nie mam zielonego pojęcia o co chodzi.. a może, hm... pamiętam jeszcze z czasów przytuliska - tam też były takie psy, duże, kudłate... to może o te chodzi??
Ponoć będzie fajna zabawa, bo ta ONka ma ADHD ponoć, bo ma 8 miesięcy dopiero...
Ciekawe, chyba mnie nie zje, co?? W końcu ja taka maluuutka jestem :)

Caillou - u nas w domku zostały już tylko 2 kocurki, no i u babci jest jeden, prawie tak duży jak ja i on mnie ciągle bije... jak zdzieli łapą, to boli, oj boli...
U nas są dwa czarne jeszcze - fajne są, Pestki i Borka się trochę boją, uciekają czasami przed nimi - szczególnie na podwórku :) Ale przede mną dumnie paradują - chyba widzą, że je kocham :)

pozdrawiam Was

-KROPKA-

Posted

Fajnie masz, że pojedziesz na wieś
ja bardzo lubię nowe rzeczy oglądać
i z psami się bawić- na pewno Ciebie ta kuzynka nie zje, tylko będziecie razem brykać

Ruda kocica od kilku dni chodzi w takim ubranku i o wszystko się złości
Nawet moje legowisko zajmuje i warczy jak chcę sobie zabaweczkę zabrać albo gryzaczka
No to się z nią trochę kłocę i szczekam strasznie, ale ona i tak się nie rusza i muszę tak spać


Caillou


Posted

Wczoraj byłam u fajnego Pana Doktora.
Wcale się nie bałam, no... może trochę.
Zaglądał mi w ząbki, w migdałki też :) powiedział, że wszystko jest ze mną ok :)

Byłam dzielna prawda?? Ani nie warknęłam, ani też nie ugryzłam

A w ogóle to jak mamusia wróciła z pracy, to się cieszyła i pochwaliła dzielną Kropeczkę, bo mimo że długo sami w domku byliśmy, to nie nasiusiałam

Wczoraj był w dzień taki skwar, że się nikomu biegać za piłkami nie chciało.
Nawet ja sobie wykopałam dziurę pod drzewkami i w cieniu się wylegiwałam :)

Za to po wieczornym spacerze, około godziny 23 - rozkręciliśmy się, było przyjemnie, wiaterek wiał... bawiliśmy się z Borkiem i Pestką - wróciłam znów calusia brudna do domku :) Ale przynajmniej szczęśliwa :)

przesyłam Wam buziaki



-KROPKA-


p.s. Caillou - jesteś piękna :) A kocicy wybacz, w końcu widzisz że się mała stresuje, że w takim kubraku musi chodzić - to ujma dla jej honoru :):):)
Zobaczysz, że za kilka dni odda ci twoje posłanko :)

Posted

o 23? na spacerze? :crazyeye:
ja już po 21 to kładę się i śpię :diabloti: i jak mnie chcą jeszcze na krótki spacerek zabrać to im tłumaczę że ja jestem baaardzo śpiąca i tyle -niech sami idą
(no, ale ja jestem jeszcze maluch :oops: mam ok 3, 5 miesiąca)

bardzo byłaś dzielna u lekarza
buziaczki Caillou

Posted

na spacerki całą bandą wychodzimy o 22 giej i całą godzinę chodzimy po mieście :) wtedy jest spokój, oswajam się z odgłosami aut, czasami jakiś człowiek przejdzie, rower przejedzie.
W dzień boje się jeszcze troszkę, ale i tak już jest lepiej.
O po spacerze, czyli o 23 zaczynam się bawić i tak czasami do 0:00 :)
Potem mamuśka narzeka, że rano znów nie wstanie do pracy, że tylko kilka godzin snu będzie miała.
W dzień mam o tyle dobrze, że mam podwórko do dyspozycji i jak jest ciepło, to drzwi są po powrocie mamusi z pracy cały czas otwarte i na dwór wychodzę kiedy chce i na jak długo chcę :)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...