Jump to content
Dogomania

Kropka - kochana sunieczka :) Zostaje u nas na stałe :)


Recommended Posts

Posted

to teraz mi jeszcze powiedz, jak złapać od psa/suki mocz??
bo ja niestety nigdy sama tego nie robiłam - zawsze w szpitaliku jak psa/kota zostawiałam to łapali i badali :)

  • Replies 587
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Dopisałam posta na poprzedniej stronie :)
[quote name='Agucha']A WIDZISZ! Czyli tutaj może byc podłoże - koniecznie zrób! :)
Może mieć albo piasek w pęcherzu, który ją podrażnia i powoduje odruch sikania, albo kamienie które wypełniając pęcherz czy nerki - zmniejszają ich pojemność powodując częstsze siusianie.

Co do łapania moczu - ja po prostu podsuwam pojemniczek "pod ogon" w momencie kiedy sunia zacznie już sikać. Najlepiej w rękawiczkach :lol:

Słyszałam też sposobie "na chochelkę", ale mnie to jakoś nie przekonuje.
Albo z woreczkami dla niemowląt. takie z paskiem samoprzylepnym. Wypróbowałam, ale u nas nie zdalo egzaminu - woreczek się nie trzymał na Zuzinych kłaczkach :)[/QUOTE]

Posted

no właśnie próbowałam podsuwać jak Borek sikał i co? przestawał w tym momencie i uciekał i w innym miejscu kończył - cwaniak jeden :)
spróbuję z Kropką, tylko ta pewnie w panike wpadnie jak będę jej coś podsuwała pod dupsko.

Posted

[quote name='Akrum']no właśnie próbowałam podsuwać jak Borek sikał i co? przestawał w tym momencie i uciekał i w innym miejscu kończył - cwaniak jeden :)
spróbuję z Kropką, tylko ta pewnie w panike wpadnie jak będę jej coś podsuwała pod dupsko.[/QUOTE]
U psiaków chyba byłoby prościej przykleić taki woreczek. Nie wiem jakby to wyglądało, bo nigdy nie łapałam psu moczu :lol:

Jak Zuza przykuca na sikanie (mam ją na smyczy, tak że czuje że jestem zaraz przy niej) przykucam razem z nią i delikatnie podsuwam ten pojemniczek. Tak, żeby nie miała szans tego zauważyć.
Zanim będziesz łapać, możesz z nią poćwiczyć kucanie przy niej podczas siusiania tak, żeby sie nie wystraszyła ani nie zaciekawiła nadmiernie. Ewentualnie tak ją przetrzymac, żeby nie myślała o Tobie tylko o tym, żeby się wysikać :evil_lol: ;)

Posted

a tu już z poprzedniego tygodnia, jak Imek był u nas na DT :)


księżniczka na poduchach się wyleguje :)


tylko nie patrzcie na kolor Kropki, bo zamiast białego jest szary :evil_lol:
kąpiel ją czeka, tylko muszę poczekać aż błotko z podwórka zejdzie, bo inaczej za kilka dni znów będzie szara :evil_lol:

i mały kaskader :) Kropka uwielbia skakać po fotelach, ale nie z siedziska na siedzisko, tylko po poręczach, oparciach, z fotela na parapet na kocie posłanko :)

Posted

Cudo :loveu:. Pięknie wygląda ślicznota a przemianę też widzę w oczkach.
Moja Zuzia też miała takie 2 ataki padaczki. Pierwszy zaraz po miesiącu gdy trafiła do nas i wtedy pognaliśmy do naszej wetki " na sygnale" tak się przestraszyłam. Wetka mówiła ,że jeśli napady nie powtarzają się częściej niż 2 razy do roku to nic nie trzeba robić.
Po ok. 6 miesiącach miała drugi i teraz jest spokój już ok 8 miesięcy.
Mam nadzieję,że u Kropci to też jest incydentalne.

Posted

Wczoraj postanowiłam, że nie będę się bać na spacerku, że nie usiądę pod bramą i koniec, tylko postanowiłam tuptać :)
Bałam się mocno, ogonek opuszczony, łapki ugięte.. ale szłam dzielnie :)
Nie byłyśmy daleko, bo tylko szłyśmy do domku mojej babci :) czyli 2 ulice dalej, normalnie mamusia pokonuje tą drogę w 3-4 minuty, ale ze mną szła 15 minut :)
Wszystko wąchałam, jak jechało autko to stawałam w miejscu i czekałam.
Mamusia co chwilkę mi mówiła - dobra Kropka, idziemy dalej :)
W końcu dotarłyśmy do bloków - wtedy mamusia wzięła mnie na rączki, bo za nic do bloku wejść nie chciałam.
W drzwiach czekał już na nas Tofik - kocur babci, młody ale dorodny :) prawie tak duży jak ja :)
Tofik na dzień dobry mnie pogonił po mieszkaniu i oberwałam od niego, ale na szczęście nie z pazura, ufff...
potem już było coraz lepiej :) zjadłam jego jedzonko - a co, stało w kuchni w miseczce, to się poczęstowałam :)
Potem mamusia wypuściła Tofika na dwór i po chwili do domku przyszła babci - więc usiadłam sobie na fotel w bezpiecznej odległości.
Wiecie - ta babcia wcale nie jest taka straszna, no ale mimo że już kilka razy u nas w domku była, teraz ja do niej przyszłam, to i tak pogłaskać się nie dałam.
Smakołyki mi dawała, paróweczki, ciasteczka... ale ja nie chciałam.

Babcia co chwilkę mówiła do mnie - Kropcia, jaka ty jesteś śliczna, jaką masz ładną mordkę :)
Ale ja się przekupić nie dałam - póki co :)

Potem już zaczęło mi się nudzić, więc się położyłam spać :)

W końcu mamusia powiedziała,że idziemy do domku. Z bloku wyjść nie chciałam, się bałam, ale potem :)
Potem gazowałam do domku, a już najbardziej cieszyłam się na naszej ulicy, gdy z daleka już usłyszałam jak Bork i Pestka na dworze już szczekały gdy nas usłyszały :)
Przywitały mnie radośni i zaczęliśmy się bawić :)

Dzisiaj u nas deszcz pada, więc nici z zabaw na dworze... :(

Posted

Pyrdka napisał(a):
Jak zaintersowanie Kropcią? Dzwonił ktoś?

odzew ZEROWY.
ani jednego telefonu nie miałam.
skończyło się znów allegro, muszę zrobić nowe i resztę ogłoszeń.
tylko muszę jakiś inny tekst wymyślić.

Posted

Akrum napisał(a):
odzew ZEROWY.
ani jednego telefonu nie miałam.
skończyło się znów allegro, muszę zrobić nowe i resztę ogłoszeń.
tylko muszę jakiś inny tekst wymyślić.


Bardzo jest to dziwne - jak czytalam wątek Dżaki od Borówki to tam co chwila było pytanie o nią... a przecież dziewczyny bardzo podobne i takie same wypłoszki :(
Nie rozumiem... Może zły nr telefonu jest w ogłoszeniach ? ;)

Posted

Borówka nawet mi podesłała namiary na ludzi, którzy po adopcji Dżaki jeszcze o nią dzwonili.
podesłałam na maila moją Kropcie i niestety, już się ludzie nie odezwali... :(
widocznie, to jeszcze nie czas na Kropkę...

tyle tymczasów już wydałam i zawsze wiedziałam, że będzie dobrze, że ludzie sobie poradzą.
Ale w przypadku Kropki - mam jakieś takie głupie myśli, czy oby na pewno nowi ludzie sobie poradzą? czy nie zwieje jak Dżaki od Borówki, czy się nie zamknie na nowo w sobie...

Mój TZ ostatnio powiedział, czemu przyniosłam do domu psa, którego nawet dotknąć nie może? z którym się pobawić nie może? :evil_lol::evil_lol:

Łatek dał nam w kość jak się u nas pojawił, ale miłość do tego szczylka - jak go wspominam, to mam łzy w oczach - mały psotnik nerwów mi przysporzył i to dużo, ale ile radości wniósł w nasze życie :loveu:
Jak dostaje nowe zdjęcia od Mariki (młodej pańci Łatka) to pychol mi się normalnie śmieje :)
Słodziak malutki - będziemy go wspominać chyba już zawsze. Zapadł głęboko w naszych sercach.
I tak samo teraz jest z Kropką - nie wyobrażam już sobie domu bez niej.

Ale pozostawienie Kropki u nas w domku oznaczało by koniec tymczasowania innych psiaków w potrzebie. A wiem, że takich jeszcze sporo czeka.
Chociażby 3 szczylki, które biegają po wsi pod Nowym Tomyślem, półdzikie, głodne, przepędzane przez mieszkańców... eh

Wiecie co, doła mam dzisiaj cholernego...
Zaczynam się zastanawiać czasami dlaczego akurat ja muszę mieć takie wrażliwe serducho? Dlaczego tak mnie obchodzi los zwierząt?
Inni sobie spokojnie żyją, nie beczą dniami i nocami z bezsilności, nie głowią się skąd wziąć kasę na kolejne psy, nie stają na rzęsach, by ratować kolejne bidy...
A ja... ja od lat o niczym innym nie myślę, jak tylko o bezdomnych kotach i psach.
Zimą - bo marzną, latem - bo nie mają co pić, wiosną,jesienią - bo nie mają co jeść, bo może gdzieś leżą głodne, bo może ktoś zranił... eh

już chyba zaczynam świrować :roll::roll::roll:

Posted

Akrum napisał(a):
Wiecie co, doła mam dzisiaj cholernego...
Zaczynam się zastanawiać czasami dlaczego akurat ja muszę mieć takie wrażliwe serducho? Dlaczego tak mnie obchodzi los zwierząt?
Inni sobie spokojnie żyją, nie beczą dniami i nocami z bezsilności, nie głowią się skąd wziąć kasę na kolejne psy, nie stają na rzęsach, by ratować kolejne bidy...
A ja... ja od lat o niczym innym nie myślę, jak tylko o bezdomnych kotach i psach.
Zimą - bo marzną, latem - bo nie mają co pić, wiosną,jesienią - bo nie mają co jeść, bo może gdzieś leżą głodne, bo może ktoś zranił... eh

już chyba zaczynam świrować :roll::roll::roll:



Akrum, tutaj sama sobie odpowiedziałaś :)

Akrum napisał(a):

Łatek dał nam w kość jak się u nas pojawił, ale miłość do tego szczylka - jak go wspominam, to mam łzy w oczach - mały psotnik nerwów mi przysporzył i to dużo, ale ile radości wniósł w nasze życie :loveu:
Jak dostaje nowe zdjęcia od Mariki (młodej pańci Łatka) to pychol mi się normalnie śmieje :)
Słodziak malutki - będziemy go wspominać chyba już zawsze. Zapadł głęboko w naszych sercach.



nie dołować się! :)

Posted

Od wczoraj cały czas pada deszcz... :(
Kropka wychodzi co prawda na dwór, zrobi siu, ale niestety po nocy znów miałam dziś niespodziankę.. siu na podkładzie, a kupka na dywanie, obok podkładu...

Wczoraj oczywiście musiała wytaplać się w błocie, no bo co... kąpiele błotne dobrze na cere ponoć wpływają :evil_lol::evil_lol::evil_lol:

Niestety była też wczoraj świadkiem małej wymiany zdań mojej Pestki i Borka.
Pestka sobie wcinała kulki, Bork już swoją porcję zjadł, gdy Pestka odwróciła się od miski, by się napić, spryciarz Bork chciał jej podkraść kilka kulkek - a Pestka - ona jest bardzo na to wyczulona, no i jak ruszyła na Borka z zębami, na szczęście rozlewu krwi nie było - tylko lekko mały oberwał. Ale za to Kropka najpierw się wystraszyła tej "jadki", potem do tego jeszcze ja huknęłam na psiaki, by się przestały szamotać, no więc biedna Kropka pobiegła do sypialni, wcisnęła się w kąt za łóżkiem i tam siedziała skulona :shake:
eh, biedulka... no ale z drugiej strony, musi się przyzwyczaić, że czasami w domu różne hałasy odchodzą, prawda?

Posted

Witajcie cioteczki :)

Chciałam się Wam tutaj poskarżyć, bo mamusia przynosi do domu co chwilkę inne psiaczki, no ile można co?
Co chwilkę jakieś inne, a to kudłaty Yoki, a to wystraszony Imek, a to znów Cziko - zaniedbany york...
Nie żebym nie była gościnna - mogą sobie u nas bywać takie psiaki, tylko że wtedy mamusia się zajmuje bardziej tamtymi, a ja co?
Przyznam się Wam, że jestem troszkę typem zazdrośnika, chciałabym być w centrum uwagi, a wtedy niestety nie jestem.
Wtedy muszę się dzielić łózkiem nie tylko z Pestką i Borkiem, ale również z innymi maludami.

Ale zabawa z Cziko - fajnie gania na dworze :) Przynajmniej mnie nie ciągnął za obrożę jak Bork :)

Do tego wszystkiego mamusia trochę smutna chodziła w weekend, bo kotki nasze się pochorowały, znaczy Murzynek Bambo ma jakiegoś wirusa i ciągle płacze bo go stawy bolą. A drugi dostojny Mruczek, pogorszyło mu się, mamusia mówi, że on ma rakowe zmiany w pyszczku - biedny Mruczek...
On mnie chyba najbardziej z wszystkich kotków lubi :)

Ostatnio bardzo mocno linieje - W KOŃCU WIOSNA SIĘ DZISIAJ ZACZYNA :):):)
Tak więc po całej podłodze w domku moje kłaczki się kulają, na pościelki, na spodniach mamusi - dosłownie wszędzie :)

Ale mamusia mnie wyczesuje dzień w dzień - ale przyjemnie jest wtedy, ah :)

Mamusia powiedziała, że jak tylko zniknie za kilka dni błotko z podwórka, to ja i Borek idziemy do pralki, wiecie o co jej chodzi?
To coś strasznego?

Całuję wszystkich, co odwiedzają mój wątek

-KROPKA-

Posted

Taka ładna pogoda u nas od kilku dni, więc korzystam z tego :)
Jak mamusia wraca z pracy, to radośnie biegamy sobie po podwórku - Ja i Bork przeważnie przeciągamy sznurek albo inne zabawki, a Pestka bawi się piłeczką z mamusią. Ale czasami jak piłeczka podleci gdzieś w moje okolice, to rzucam się na nią szybko, zabieram i uciekam za drzewka - Pestka się wtedy wkurza, ale co tam - muszę jej troche podokuczać czasami :evil_lol::evil_lol::evil_lol:

Po takiej godzinnej zabawie, bieganiu - mamusia bierze szczotkę i po kolei nas wyczesuje - ze mnie leci najwięcej futra - ale muszę przyznać, że to czesanko wcale nie jest już takie straszne jak na samym początku - wiecie, to sprawia nawet mi przyjemność :cool3:

Mamusia mówi,że jak biegam po dworze jak jest tak ciepło i się bawię, to się fajnie uśmiecham i wtedy wyglądam na bardzo szczęśliwą.

A jaki apetyt się ma po takich harcach na dworze :oops:
teraz już wiem, że wiosna to najlepsza pora roku :)
Ptaszki śpiewają, słoneczko świeci - można się wylegiwać na dworze - ah :lol::lol::lol:

A tu mamusia mi kilka zdjęć zrobiła - co prawda nie na dworze, tylko jak w domku byłyśmy, no ale pokaże się Wam :)



w domku też można się bawić


a tu już sesja pościelowa :cool3::cool3::cool3:

mamuśka mnie obudziła i świeciła lampą po oczach :roll:


nie odpuszczała - więc focha strzeliłam


oczywiście Bork wszędzie się musi wpakować - nawet na moje zdjęcia

Posted

i dalej mi świeciła lampą i pstrykała i pstrykała - eh ta mamusia - upierdliwa czasami jest


wyspać się nie dała


no ale wybaczam jej bo pozwala mi spać na pościeli :)

Posted

a w ogóle chciałam Wam pokazać, co mamusia ostatnio w piątek do domku przyniosła na DT - myślałam,że to pluszowa zabawka dla mnie, a toto małe coś się ruszało :)
ale słodki był - to fakt.



I za to że ładny, otwarty, radosny i rasowy - już w super DS siedzi.

a ja to się chyba już nigdy swojego domku, swojego ludzia nie doczekam...

całuję Was ciepło
-KROPKA-

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...