Pozostaje jeszcze pytanie czy uda?oby si? znale?? osob?,
która podj??aby si? opieki nad psem tak os?abionym przez chorob?, przy
za?o?eniu, ?e ktokolwiek wyrazi?by zgod? na przyj?cie do swojej
rodziny psa z tak? histori? choroby? Brali?my tak?e pod uwag? nie
tylko dobro psa, lecz tak?e bezpiecze?stwo i zdrowie jego
potencjalnego opiekuna, domowników i zwierz?t, z którymi mia?by kontakt.
Parafrazując...pozostaje jeszcze pytanie, czy podjęto jakikolwiek trud byzznaleźć taką osobę?
Czy też pan Janda oprócz niewątpliwych talentów literackich posiada również talent jasnowidzenia i nie musiał pytać?
Otóż odpwiedź dla Pana Jandy jest taka: tak, jest taka osoba. Ja nią jetem. Ja bym go wzięła. I pewnie nie tylko ja, prawda? Ale zrobili to tak szybko i sprawnie (tu się wykazali, prawda?), że nie dali nam i Ognikowi cienia szansy, w czasie, kiedy Ognik umierał na zimnym stole wszyscy spaliśmy spokojnie nie mając pojęcia o tym, co się dzieje!
Poprosimy o inne argumenty Panie Janda, bo te które Pan podał może Pan sobie w d*** wsadzić, bo nie mają nic wspólnego z rzeczywistością, są to Pana subiektywne urojenia.
A na podstawie urojeń nie podejmuje się dezycji o życiu lub śmierci.:-(