Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 6.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

mysle ,ze przy dobrej opiece,dobrym odzywianiu,dobrym leczeniu Krecik zwyciezy.naprawde znam jeszcze gorsze przypadki nuzycy i piesek wyzdrowial ,ale ta choroba jest dlugotrwala i nie mozna oczekiwac ,ze po miesiacu bedzie zdrowy.Choroby skory sa uciazliwe i trwaja czysami miesiacami,ale zawsze trzeba miec nadzieje i wiare ,ze bedzie okey.
Kreciku wierze ,ze bedziesz zdrowy!!!!!!!!prosze mu to powiedziec do uszka!

Posted

emir napisał(a):
Bedwzględnie! Bez upiększania, odejmowania wieku i opowiadania jacy to będą szczęśliwi jak psa wezmą! Trzeba też dowiedzieć się, czy poprzednio mieli psa ; jeśli tak to co się z nim stało ( jak słysze odpowiedz, że zginął i nie wiemy gdzie, albo, że uciekł i go nie szukali bo nie mieli czasu - to koniec rozmowy z nimi i żegnam ludzi). Nie oddaję w ogóle psów do domu gdzie sa dzieci poniżej wieku szkolnego , jesli to ma byc pierwszy pies w tej rodzinie - radze poczekac aż dzieci pójdą do szkoły.
Najpierw trzeba przeprowadzić z tymi ludźmi rozmowę aby sie przekonać, czy oni NAPRAWDĘ chcą psa i czy mają świadomość, że JEST TO OBOWIĄZEK NA DŁUGIE LATA I KOSZTY; Ja prowadzę takie rozmowy dość bezwzględnie wobec ludzi; mówie im o psie, którego chcą wszystko - niczego nie zatajając ; uczulam na ew. problemy i klopoty jakie może nieść z sobą jego początkowe zachowanie w nowym miejscu ( zachowania nieswoiste) ; jesli po takiej rozmowie wyczuwam najmniejsze nawet wahanie to psa nie daję i proponuję ponowne spotkanie jak przeanalizują to co im powiedziałam; jak się zgłoszą po raz drugi i podtrzymają swoją decyzję psa daje ale uprzedzam o kontrolach postadopcyjnych; jeśli się nie zgłaszają to wychodzi, że miałam racje nie oddając im psa;Nie oddam też psa człowiekowi, który umawia sie na przyjazd , w ustalonym terminie nie przyjeżdża potem znów i znów nie przyjeżdża ( wg mnie człowiek nieodpowiedzialny - pies nie dla niego)
EMIR

Zgadzam sie z Emir - jedyne co mozna powiedziec o psie to kolor, plec, wielkosc, w przyblizeniu wiek, stan zdrowotny.....
Jak bralam moje psiaki ze schroniska. postawilam tylko jeden warunek - male, lagodne, najchetniej gladkowlose (z powodow praktycznych) suczki. I takie dostalam (oprocz jednej o dlugim wlosie). reszta nie ma znaczenia - a jesli ma - zamiast psa powinno sie sprawic maskotke. Bo pies to nie pralka z opisem technicznym i okresem gwarancji...

Poza tym uwagi odnosnie samego procesu "przesluchiwania" przyszlych wlascicieli, ktore daje Emir, sa bardzo cenne....

Posted

xxxx52- To co napisałam to nie jest moja opinia o stanie tego psa...To jest opinia weterynarza. On ma wszystko (!) : nużycę, świerzba i gronkowca. Nieleczenie tych chorób doprowadziło do zmian nowotworowych na podbrzuszu. Emir jeszcze czeka na końcową diagnozę ale nie należy się łudzić, że będzie ona optymistyczna...

Nie chcę już przedłużać dyskusji o adopcji ,ale jedno zadanie dodam ;-)
Uważam , że tak samo jak osoba oddając psa do adopcji ( albo szczeniaka z hodowli ) ma prawo wiedzieć wszystko o potencjalnym domu, tak samo rodzina biorąca psa ma prawo wiedzieć o nim jak najwięcej. Jeżeli udzielenie pewnych informacji nie jest możliwe ( z różnych względów) to oczywiście należy do tego podejść uczciwie.

Posted

Bardzo bym chciala zeby Krecik wyzdrowial...
Ale czy mamy prawo narazac ponad 12-letniego psa na wielomiesieczne cierpienie, tylko dlatego zeby go utrzymac jeszcze troszke przy zyciu?
Jesli weterynarz bedzie dobrej mysli - mysle ze tak, ale przy tym ze stan jest tak powazny, a stare cialo goi sie bez porownania gorzej od mlodego - mysle ze na sile leczenie i utrzymywanie go przy zyciu jest dla niego okrutne.
On nie ma poczucia czasu, nie wie ile bedzie jeszcze zyl, to nie jest wazne - dla niego jest wazne ZEBY NIE BOLALO. A jesli boli - to ja bym nie potrafila patrzec cierpiacemu psu w oczy i mowic mu ze moze wyzdrowieje....
Osobiscie trudno mi uwierzyc, wyslu****ac listy chorob, ze on ma duza szanse na to, zeby jeszcze kiedys machac ogonem....

Posted

[quote name='Ania W']xxxx52- To co napisałam to nie jest moja opinia o stanie tego psa...To jest opinia weterynarza. On ma wszystko (!) : nużycę, świerzba i gronkowca.
Dla jasnosci-wet pobral zeskrobine, poszla do zbadania, ona powie dokladnie co jest!

Posted

[quote name='Ania W']xxxx52- To co napisałam to nie jest moja opinia o stanie tego psa...To jest opinia weterynarza. On ma wszystko (!) : nużycę, świerzba i gronkowca. Nieleczenie tych chorób doprowadziło do zmian nowotworowych na podbrzuszu. Emir jeszcze czeka na końcową diagnozę ale nie należy się łudzić, że będzie ona optymistyczna...


Tu jest jeszcze podejrzenie paciorkowca :(
Niestety to są choroby bardzo zaraźliwe dla zwierząt i również dla ludzi. Leczenie jest bardzo trudne, bardzo długie, bardzo pracochłonne i niestety bardzo drogie.
To nie jest młody pies... Ja osobiście nie jestem za pomaganiem w odejściu na inny świat, ale tu trzeba postawić się w bardzo trudnej sytuacji i podjąć decyzję najlepszą dla psa, a nie dla naszego egoistycznego nastawienia i chęci utrzymywania przy życiu psiaka. Jaką jakość życia zapewnić można tak choremu psu (jeśli diagnoza się potwierdzi) :
-odizolowanie od ludzi i zwierząt (nikt go nie przytuli)
-skazanie na ciągłe leczenie w jego stanie i wieku prawdopodobnie do końca życia (z tego się szybko nie zdrowieje, o ile w ogóle)
-ciągłe zabiegi związane z chorobami
A wszystko to w gumowych rękawiczkach. Wszystko co psiak zabrudzi trzeba spalić, żeby nie narażać siebie i innych zwierząt.
Tu nie ma mowy o powiedzeniu mu czegokolwiek do uszka.
Poczekajmy na końcową diagnozę...

Posted

[quote name='Imanca']Tu jest jeszcze podejrzenie paciorkowca :(
Niestety to są choroby bardzo zaraźliwe dla zwierząt i również dla ludzi. Leczenie jest bardzo trudne, bardzo długie, bardzo pracochłonne i niestety bardzo drogie.
To nie jest młody pies... Ja osobiście nie jestem za pomaganiem w odejściu na inny świat, ale tu trzeba postawić się w bardzo trudnej sytuacji i podjąć decyzję najlepszą dla psa, a nie dla naszego egoistycznego nastawienia i chęci utrzymywania przy życiu psiaka. Jaką jakość życia zapewnić można tak choremu psu (jeśli diagnoza się potwierdzi) :
-odizolowanie od ludzi i zwierząt (nikt go nie przytuli)
-skazanie na ciągłe leczenie w jego stanie i wieku prawdopodobnie do końca życia (z tego się szybko nie zdrowieje, o ile w ogóle)
-ciągłe zabiegi związane z chorobami
A wszystko to w gumowych rękawiczkach. Wszystko co psiak zabrudzi trzeba spalić, żeby nie narażać siebie i innych zwierząt.
Tu nie ma mowy o powiedzeniu mu czegokolwiek do uszka.
Poczekajmy na końcową diagnozę...


Imanko nie mozna tez az tak dramatyzowac. Kazdy pies zabrany z ulicy moze byc teoretycznie zagrozeniem, choroby.
Najwazniejsze aby miec swiadomosc zgrozen! Otacza nas mnostwo bakterii i wirusow. To sa osobnicze sprawy, obrona organizmu przed nimi.
Tak jak i trzeba miec swiadomosc, ze niestety, leczenie to koszty, moga byc niemale ale jesli ktos podejmie sie tego ryzyka, to jego prawo.
Jak np. nuzeniec czy swierzbowiec moze rowniez przejsc na inne zwierzeta, ktore sie ma.

;) ja mialam kota z gronkowcem w uszach i zyl ladnych pare lat z nami i naszymi zwierzakami i calowalm go w glowke.
Fela moja, sunia, ma paleczki ropy,w uchu, i nie podchodze do niej w rekawiczkach-zaznaczam, spi w lozku ze mna, to moj gleboko przemyslany byl wybor.

Jedno jest pewne, nie nalezy dopusci do tego aby zwierzak cierpial a szans na poprawe jego komfortu zycia nie bylo-nowotwor.

Posted

[quote name='ARKA']Imanko nie mozna tez az tak dramatyzowac. Kazdy pies zabrany z ulicy moze byc teoretycznie zagrozeniem, choroby.
Najwazniejsze aby miec swiadomosc zgrozen! Otacza nas mnostwo bakterii i wirusow. To sa osobnicze sprawy, obrona organizmu przed nimi.
Tak jak i trzeba miec swiadomosc, ze niestety, leczenie to koszty, moga byc niemale ale jesli ktos podejmie sie tego ryzyka, to jego prawo.
Jak np. nuzeniec czy swierzbowiec moze rowniez przejsc na inne zwierzeta, ktore sie ma.

Jedno jest pewne, nie nalezy dopusci do tego aby zwierzak cierpial a szans na poprawe jego komfortu zycia nie bylo-nowotwor.

Ja nie dramatyzuje. Jak dla mnie - byłabym szczęśliwa, gdyby dało się psa wyleczyć, zaleczyć stany chorobowe i pozwolić spokojnie dokończyć swoje życie bez względu na koszty. Moim jednak zdaniem skazywanie z egoizmu psa na dożywotnie uprzykrzanie życia jest conajmniej chore. I nikomu nie możemy fundować takie prezentu. Również widziałam tego psa i jeśli ktoś chce zafundować mu leczenie i zabrać do własnego domu i do własnych zwierząt miejąc świadomość zagrożenia to wspaniale.
Z zaślepionej miłości męczyć starego, bardzo chorego psa, żeby mu przedłużać cierpienie jest dla mnie bezsensem. Mówię jasno - jestem przecwina usypianiu zwierząt. Ale czasami rozsądek musi zwyciężyć.

I nie myślcie sobie, że łatwo mi takie coś pisać. Po wczorajszej wizycie starałam się trzymać dzielnie. Gdy wróciłyśmy do bei byłam tak wykończona psychicznie (emir fizycznie nas nie wykorzystywała, z wyjątkiem wniesienia małej cholernie ciężkiej budki, którą przywiozłyśmy :D) , że nie umiałam sobie rąk umyć tak mi się trzęsły. Ze zmęczenia i wszystkiego innego było mi aż niedobrze. Dziś mogłam już sobie nad tym popłakać. Podziwiam bardzo emir, że jest z tym wszystkim na codzień i zachowała zdrowe zmysły!! I bardzo, bardzo kocha te zwierzęta :loveu:

Posted

roznego rodzaju nowotwory,ale nie od kazdego nowotworu sie umiera,przeciez sa nowotwory lagodne i zlosliwe.Zeby stwierdzic ,ze nowotor jest zlosliwy(dajacy metastazy)nalezy proby histopatologiczne wykonac ,a to badanie trwa kilka dni.
Tyle dni ,miesiecy byl krecik w budzie,choroba wystepuje nie od dzisiaj,od wczoraj.Dlaczego caly czas tylko poszukiwano nowego domku?a ne robiono prob skory.?
Mimo wszystko uwazam ,ze nalezy dac szynse pieskowi ,wzasc go do domu i leczyc do skutku.
Mam w domu psa ,ktorego nie jeden lekarz w Polsce chcial uspic z powodu choroby(ma 2x powiekszone serce,wode w plucach)a mam Funie od stycznia i zyje ,dostaje duzo tabletek,jest szczesliwa ,ze nie jest w piwnicy u hodowcy,a na kanapie.Nie wszystko co mowi wet.nalezy brac do serca!oni sie tez myla,i czesto ,za czesto usypiaja !ze wzgledu czasoweych,kosztow,zlych diagnoz,bezsilnosci,dlugotrwalych chorob.

Posted

[quote name='Imanca']Ja nie dramatyzuje. Jak dla mnie - byłabym szczęśliwa, gdyby dało się psa wyleczyć, zaleczyć stany chorobowe i pozwolić spokojnie dokończyć swoje życie bez względu na koszty. Moim jednak zdaniem skazywanie z egoizmu psa na dożywotnie uprzykrzanie życia jest conajmniej chore.

Nie bardzo wiem co masz na mysli, dokladnie. Tak jak i ludzie tak i zwierzeta moga miec choroby nieuleczalne, choroby z ktorymi czlowiek poprostu moze i chce zyc, w jakims tam dyskomforcie ale zyje np. cukrzyca.
Nie tylko mlodzi, zdrowi i piekni maja prawo do zycia!

Prawde mowiac, to jak dla mnie, to co napisalas, powinnam moja Fele uspic! Tak, ona bedzie miala cale zyciu juz uprzykszane bo w uchu ma paleczki ropy blekitnej! To moj egoizm ma byc, ze chce aby zyla?
Przeciez jest wesola, biega, dobrze wyglada, a to,ze musi miec ucho leczone-ze ma dni lepsze i gorsze, ze ucho czyscic musimy codziennie, to co w tym zlego, jaka jej krzywde robie??

Co innego jest kiedy psiak mialby zostac u Emir, jego choroby prawdopodobne-nuzeniec, swierzbowiec sa zagrozeniem dla wielu innnych psiakow. Emir poprostu nie podolala by z zabezpieczeniem wszystkich psow. Nie moze tez fizycznie zajac sie jednym tak schorowanym przypadkiem, ma wiele psow pod opieka. A psiak wymaga, jesli jest to do opanowania i zaleczenia naprawde INTENSYWNEJ opieki.

A tak zupelnie z "innej strony" czy pojechalabys z Krecikiem do weta i usypialabys go na swoich rekach, nie probujac wczesniej leczyc, miec pelna, jasna diagnoze? :shake:

Posted

[quote name='ARKA']Nie bardzo wiem co masz na mysli, dokladnie. Tak jak i ludzie tak i zwierzeta moga miec choroby nieuleczalne, choroby z ktorymi czlowiek poprostu moze i chce zyc, w jakims tam dyskomforcie ale zyje np. cukrzyca.
Nie tylko mlodzi, zdrowi i piekni maja prawo do zycia!

Prawde mowiac, to jak dla mnie, to co napisalas, powinnam moja Fele uspic! Tak, ona bedzie miala cale zyciu juz uprzykszane bo w uchu ma paleczki ropy blekitnej! To moj egoizm ma byc, ze chce aby zyla?
Przeciez jest wesola, biega, dobrze wyglada, a to,ze musi miec ucho leczone-ze ma dni lepsze i gorsze, ze ucho czyscic musimy codziennie, to co w tym zlego, jaka jej krzywde robie??

Co innego jest kiedy psiak mialby zostac u Emir, jego choroby prawdopodobne-nuzeniec, swierzbowiec sa zagrozeniem dla wielu innnych psiakow. Emir poprostu nie podolala by z zabezpieczeniem wszystkich psow. Nie moze tez fizycznie zajac sie jednym tak schorowanym przypadkiem, ma wiele psow pod opieka. A psiak wymaga, jesli jest to do opanowania i zaleczenia naprawde INTENSYWNEJ opieki.

A tak zupelnie z "innej strony" czy pojechalabys z Krecikiem do weta i usypialabys go na swoich rekach, nie probujac wczesniej leczyc, miec pelna, jasna diagnoze? :shake:

Chyba się nie rozumiemy. Napisałam jasno, że ja nie jestem za usypianiem zwierząt i walczyłabym do końca - jeśli się da. W życiu nie uśpiłabym psa, dlatego, że na cokolwiek zachorował. Śmieję się nawet, że moje dziewczyny to przesrane mają, bo będą na respiratorach byle żyły:oops:
Cieszę się, że Fela żyje i że trafiła na Ciebie. Jestem podbudowana wiedząc, że są tacy ludzie jak Ty, którym zależy na zdrowiu i życiu każdego psa, a nie sami "kaci".

Pierwsi właściciele mojej Neli mieli pomysły, żeby ją uśpić jeśli się nikt chętny nie znajdzie (i najlepiej zapłaci za nią choć trochę, bo za darmo nie była) - dlaczego? Bo niszczyła, bo miała newice, bo zafundowali jej takie życie. Mogła trafić do rozmnażalni, albo do ludzi, którzy by sobie z nią nie poradzili i nie chcieliby czekać na rezultaty. A czekać trzeba było długo.
Psy żyją z nieuleczalnymi chorobami, które można zatrzymywać, chamować do tego stopnia, że nie sa one przeszkodą w ich życiu. Tak jak Fela ma ropę, tak Krecik może żyć z gronkowcem. Można zaleczyć nużycę, świerzb. Ale może się zdarzyć, że nowotwór jest złośliwy. Że zaatakował więcej niż widzimy. Że jedyne co zafundujemy temu psu to nie czyszczenie codziennie ucha, a uciążliwe leczenie podczas którego może on umrzeć. Dodawanie cierpienia poprzez to leczenie.
Pisząc egoizm miałam na myśli podtrzymywanie psa przy życiu, gdy sprawia się mu cierpienie, dla podbudowania samego siebie jakim się jest dobrym i jak się zbawia cały świat. Niektórzy podejmują decyzję ze względu na siebie, a nie na dobro zwierzęcia.
Znam też dziewczynę, która ratowała psa przeciw całej rodzinie. Też miał za duże serce, które nie mieściło się w klatce piersiowej. Do tego miał dysplazję. Żyła z nim do samego końca i byłam chyba jedyną osobą, która to rozumiała i w pełni popierała. Ten pies miał ogromną wolę życia. Weterynarze dawali mu pół roku życia a przeżył kilka lat więcej. Ja też bym leczyła i nie mam wątpliwości.
I piszę jeszcze raz dla jasności - chcę dla Krecika jak najlepiej. Chcę żeby pies żył - jeśli jest na to życie szansa. Ale piszę też, że trzeba się liczyć z najgorszym z możliwych rozwiązaniem. Nie podejmuję dezycji póki nie znam diagnozy. I próbowałabym leczyć tak jak Ty. Ale mam w świadomości taką ewentualność o której napisałam.
I odpowiadając na Twoje pytanie - jeśli wiedziałabym, że zrobiłam dla tego psa co mogłam, że na pomoc jest za późno a będę go męczyć, że leczenie może być dłuższe niż jego życie - byłoby mi bardzo ciężko, ale podejrzewam, że podjełabym taką dezycję.
I zgadzam się w pełni, że u emir warunków do leczenia Krecika nie ma :(

ps. I jeszcze jedno - nie mówię tu o Tobie, ale ludziom łatwo się krzyczy i leczy cudzymi rękami i za cudze pieniądze :(

Posted

Ja zupełnie rozumiem Imancę, jest taki moment- i w zyciu psa- i częśto w zyciu człowieka, kiedy trzeba pozwolić mu odejsc. Przeciez nikt nie mowi o usypianiu chorego- ale wesołego, pełnego woli zycia, radosnego psiaka. Ale takiego, ktory z powodu cierpienia nie ma juz woli zycia i wiadomo, ze choroby są takie, ze życ mu nie pozwolą i stan się nie poprawi.
To tak, jak z czlowiekiem- niektorzy bardzo chorzy i cierpiący ludzie, amaj w sobie radosc i wole zycia, a inni w tym samym stanie proszą o blogosławienstwo smierci. Niestety- tych ostatnich często za wszelką cenę przy zyciu się podtrzymuje- by wykazac moc prawie boską lekarzy, medycyny. tak często niestety zachowują się właściciele niektorych psów, ktorzy z róznych pobudek- choćby dlatego, że ONI nie są w stanie rozstac sie z psem, męczą go dlugotrwałym, meczącym leczeniem, ktore z zalozenia nie moze przyniesc skutku.
I - to były uwagi ogolne, chyba za wcześnie na jakiekolwiek prorokowanie i tego typu rozmowy w odniesieniu do Krecika, przeciez nie ma jeszcze zadnych badan i tak naprawde nkt nie zaczął go leczyc, bo tego, co robiono w Węgrowie na pewno leczeniem nazwać nie mozna. Trzymam za niego z całej siły kciuki, by te schorzenia- choć niewatpliwie bardzo uciazliwe i trudne do leczenia, okazały się wyleczalne, a psiak w normalnych warunkach nabral humoru i radosci.

Posted

Imanca - wiem co masz na myśli i w zupełności się z tobą zgadzam. Krecik jest moim ulubieńcem odkąd go zobaczyłam. Krecik miał diagnozę wspaniałych węgrowskich weterynarzy (fachowcy jak się patrzy) że jest uczulony na pchły. Enia woziła dla niego pipetki na odpchlenie. Później diagnoza się zmieniła i zawiozła zastrzyki i maści. Leki nie były aplikowane. I tak oto Pani Jadwiga- wielka miłośniczka zwierząt do spółki z weterynarzami (którym pomaga zarobić na schronisku) doprowadziła tego psa do takiego stanu. Sorry – jeśli ta kobieta tak rozumie swoją miłosc do zwierząt to ja to pozostawiam bez komentarza….
I zgadzam się z Imancą, że jeśli jest szansa na wyleczenie krecika to należy go leczyć ale jeśli jego egzystencja miałaby się opierać tylko na cierpieniu i sztucznym podtrzymywaniu go przy życiu ……..

Posted

Mam propozycje - przestanmy sie zastanawiac i "gdybac" - poczekajmy na diagnoze.
I ufajmy ze weterynarz i Emir nie beda sie starali w spisku za wszelka cene uspic Krecika, a zrobia to, co bedzie dla niego najlepsze.
Gdzies nasz kontrola sie konczy....

Posted

Osiolek napisał(a):
I ufajmy ze weterynarz i Emir nie beda sie starali w spisku za wszelka cene uspic Krecika, a zrobia to, co bedzie dla niego najlepsze.

jesli chodzi o Emir to jestem w 100% spokojna, że zrobi to co dla psa będzie najlepsze......

Posted

Olga132 napisał(a):
jesli chodzi o Emir to jestem w 100% spokojna, że zrobi to co dla psa będzie najlepsze......

Ja też. Widziałam wczoraj Krecika leżącego w izolatce. Chorego i zobojętniałego. On cierpi. To cień psa. Widziałam jak Emir sie stara mu ulzyć. Nie ma jeszcze diagnozy a tylko są podejrzenia. Zobaczymy. Może nie jest tak jak się obawiamy...może...tyle, że u Emir nie ma warunków na długotrwałe leczenie ( z grożbą pozarażania innych psów bo przecież tam trafiają psy po przejściach i wycieńczone a więc o wiele bardziej poddatne na zakażenia/zarażenia i musimy mieć tego świadomość, że Emir bardzo ryzykuje) no i Emir nie ma kasy na długotrwałe (skuteczne) leczenie Krecika i tego też musimy być świadomi.

Posted

Poprosze Emir o podanie konta na jakie mam wpłacac pieniadze na leczenie Krecika.
Chciałabym wpłacic 200 zł .
Wiem ze to kropla w morzu .Moze niedługo cos jeszcze wyskrobie.
Pozdrawiam
Beata

Posted

bea100 napisał(a):
Ja też. Widziałam wczoraj Krecika leżącego w izolatce. Chorego i zobojętniałego. On cierpi. To cień psa.

:crazyeye: bea100, gdzie Ty widzialas cien psa? Krecik zmienil miejsce, niezaleznie od tego jakie by ono nie bylo, ale stracil COS swojego. ON JEST PRZERAZONY, nowym miejscem, nowymi ludzmi i nie jest cieniem psa, fizycznie, nie jest kosciotrupem! Cieniem psa, ciezko chorym, jest Emi:shake:

Posted

[quote name='gamoń']Poprosze Emir o podanie konta na jakie mam wpłacac pieniadze na leczenie Krecika.
Chciałabym wpłacic 200 zł .
Wiem ze to kropla w morzu .Moze niedługo cos jeszcze wyskrobie.
Pozdrawiam
Beata

Niech Emir sie wypowie ale ona chyba nie moze sobie pozwolic aby Krecik byl u niej leczony. Jesli nie bedzie tych najgorszych diagnoz, na czas leczenia trzeba Krecikowi szukac domu. Jesli glowny powod to choroby skorne on musi miec tez robione specjalne kapiele i zero kontaktu z innymi psami i ludzmi, ktorzy maja kontakt z innymi psami w przytulisku.:shake: :shake:

Ja mialam tylko jednego psa i trzy koty, oprocz Feli, a wszystkie musialam zabezpieczyc przed swierzbowcem skornym, to nie jest maly koszt. Stronghold 30zl dla kota, dla psa duzego 50zl dla psa mmniejszego 30zl. I tak psy mialy dodatkowo tez obroze preventic, pies mial najwiecej kontaktu z Fela, drapal sie tylko.
Fela zastrzyki z inwermektyna raz w tygodniu przez 8 tygodni i kapiele raz w tygodniu ze specjalnym plynem, antybiotyk p/ bakteryjny-zawsze sie podaje przy takich zmianach skornych. Zastrzyli p/swiadowe,steryd!

Posted

Wierzę, że wszyscy pragniemy dla Krecika jak najlepiej ale bardzo proszę do czasu otrzymania wynikow badań i diagnozy lekarskiej - powstrzymajcie dyskusje na ten temat;
Krecik jest bezpieczny, jest izolowany od innych psów ale nie pozbawiony mojej opieki i troski; poczekajmy więc i nasze najlepsze myśli niech będą z schorowanym , małym staruszkiem Krecikiem
EMIR

Posted

emir napisał(a):
Wierzę, że wszyscy pragniemy dla Krecika jak najlepiej ale bardzo proszę do czasu otrzymania wynikow badań i diagnozy lekarskiej - powstrzymajcie dyskusje na ten temat;
Krecik jest bezpieczny, jest izolowany od innych psów ale nie pozbawiony mojej opieki i troski; poczekajmy więc i nasze najlepsze myśli niech będą z schorowanym , małym staruszkiem Krecikiem
EMIR

Tak i to chyba najlepszy wpis. Musimy poczekać.

Arka: co do cienia psa, to rzeczywiście mozna było to zrozumiec opatrznie (tyle, że na fotkach to przecież widać że nie jest kościotrupem i nie o to mi chodziło) a miałam na myśli ogólnie jego stan-wyraz- czyli to jakie zrobił na mnie wrażenie i jak ja to odebrałam. Być może masz racje, że po prostu jest przerażony. Według mnie jednak cierpi. Cień psa to nie tylko ,,kościotrup" (jak napisałaś).

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...