Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Nieraz na uporczywe lanie i inne zachowania "uporczywe" daje sie srodki blokujace pewne strefy mozgu. Moj stary kociamber dostawal Hydroxyzinium, bo sral mi po chalupie przeokropnie - po czterech dniach podawania tabletek przeszlo jak reka odjal... a ja glupia baba, cztery lata sie z tym procederem meczylam. Juz nawet do domu wracac sie balam, bo nie wiedzialam co zastane.
Uwazam, ze jezeli umiejetnie tzn pod kontrola podaje sie Taki specyfik a zwierz jest zdrowy fizycznie i nie powinien juz tak robic, to mozna sprobowac.

Posted

AnkaG napisał(a):
Napisz PW do Poker o homeopaty.


że co?:) jak "o" mam napisac??
malawaszka napisał(a):
o masz... a skąd tak nerwica? przecież nie siedzi sam kurcze tylko z Tazziem...
jakie leki dostałaś?
podpisano - waszka lekoman :D


Bioxetin się nazywa. a ja wiem skąd :niewiem: No włąsnie siedzi z zTazzem i do tego jak ich nagrywałam to nic się nie działo nigdy. no sobie łaziły. ale z tymi kupami to sie zorientowałam jakos w kwietniu dopiero, że zjada swoje. wczesniej ani nie widziałam... ani nie czułam, mzoe dlatego ze zimniej było :(

No i dostaje żwacze, żwacze sproszkowane codziennie do karmy. i kupiłam w ekopsie taki zwacz w puszcze 100% zwacza w zwaczu (bleh!)

Posted

Pink napisał(a):
Nieraz na uporczywe lanie i inne zachowania "uporczywe" daje sie srodki blokujace pewne strefy mozgu. Moj stary kociamber dostawal Hydroxyzinium, bo sral mi po chalupie przeokropnie - po czterech dniach podawania tabletek przeszlo jak reka odjal... a ja glupia baba, cztery lata sie z tym procederem meczylam. Juz nawet do domu wracac sie balam, bo nie wiedzialam co zastane.
Uwazam, ze jezeli umiejetnie tzn pod kontrola podaje sie Taki specyfik a zwierz jest zdrowy fizycznie i nie powinien juz tak robic, to mozna sprobowac.


O Tazzio to dostawał w sylwestra... ale nic to nie dało...
malawaszka napisał(a):
no hydroxyzynka jest wporzo :lol:


Wasia Lekoman :lol:

Posted

AnkaG napisał(a):
No opisz co i jak. Tylko ona na urlop sie chyba wybierała.


a ona ma jakies zioła?? przepraszam ejstem po imprezie w ogródku z Sangrią w roli głównej :evil_lol:

Posted

Bo zeby to zadzialalo, to trzeba podawac pare dni przed Sylwestrem. W schronie wszystkie psy ktore baly sie panicznie wystrzalow, to dostawaly juz 4-5 dni przed.

Posted

AnkaG napisał(a):
Sandra ja miałam wczoraj grila dla znajomych . Z nami 13 osób...
Napisze ci PW


Odpisałam :)
Pink napisał(a):
Bo zeby to zadzialalo, to trzeba podawac pare dni przed Sylwestrem. W schronie wszystkie psy ktore baly sie panicznie wystrzalow, to dostawaly juz 4-5 dni przed.


aha. no to Tazzio dostawał 2 dni przed.

Posted

A może zanim go będziesz faszerować lekami, to klatka i ćwiczenia? Mi to też niestety nie wygląda na mieszczące się w normie <tyle sikania i kupania>, pewnie jak siedzi z Tazzem, to się bawią, pobudza się i nakręca. Umiesz go odwołac z zabawy? Albo odłowić i zawaruje spokojnie?

Posted

zerduszko napisał(a):
A może zanim go będziesz faszerować lekami, to klatka i ćwiczenia? Mi to też niestety nie wygląda na mieszczące się w normie <tyle sikania i kupania>, pewnie jak siedzi z Tazzem, to się bawią, pobudza się i nakręca. Umiesz go odwołac z zabawy? Albo odłowić i zawaruje spokojnie?


Jak oglądałam filmiki to bawili się tylko dwa trzy razy podczas jak mnie nie było. a co mi to da ze go zamknę w klatce? zrobi w klatce i zeżre. a na poczatku nie zamkne go przecież. juz pomijam fakt ze dla mnie klatka to nie jest metoda. i co? Fix w klatce a Tazz na zewnatrz? Siedział w klatce w schronisku nie chce mu tego robić. dziś nie było mnie 4h. narobione( kupa). jak wychodze na 2 godziny to też jest siku.
FredziaFredzia napisał(a):
Dobrze się bawisz. :lol:


:oops: no zabrzmiało to Ciekawie;)

Posted

Sandra z klatka to tez nie tak, ze schron, ze skojarzenia, ze pies biedny - to tylko nasz ludzki punkt widzenia. Psy ktore na spokojnie przyzwyczai sie do klatki, nie mysla o niej jak o wiezieniu i zlych przezyciach, dla nich klatka jest calkiem obcym sprzetem, nie majacym nic z tym wspolnego. Przyzwyczajony pies klatke traktuje jak swoj azyl, swoje miejsce, poslanie i wcale nie widzi krat :cool3:
U mnie Oskar tak lubi swoja klatke, ze warczy na Felixa jak ten chce do niego wejsc. A jak widzi ze wychodze i mowie psy zostaja, to sam biegnie do niej i siedzi. Dla nas klatka byla rozwiazaniem przeciw niszczeniu i waleniu kupy i to prawdzilym rozwiazaniem, bo chociaz teraz klatki juz nie zamykam, to Oskar przestal mi srac.
I u mnie tez, Oskar byl zamykany a Felix luzem ...

Posted

Sandra
u nas Prodziak się nakręcał jak wracaliśmy
nie lał od razu ale jak się kręciliśmy i coś się działo to lał ni z tego ni z owego bez sygnalizowania
jak mieliśmy remont to regularnie lał majstrom w pokoju na rozłożoną folię/tekturę ;)
i głównie dlatego żeby móc latac za nim z mopem cały remont ktoś z nas był w domu ;)
bo wstyd mi było zwyczajnie
ale ze remont nie skońćzył sie po 3 tyg a trwał dobry miesiąc (sic!) a nam skończyły się możliwości kombinowania z pracą/urlopami/pozniejszym przychodzeniem do roboty itd
to musiały psiaki zostac z majstrami same w osobnym pokoju
tyle tylko że nie zamykaliśmy drzwi a ściagaliśmy jei robiliśmy barykadę zeby sie nie kręciły po mieszkaniu ale widziały co się dzieje
bo mały wściczy dostaje jak mu się drzwi zamyka i je masakruje
majstry nawet powiedzieli, że jak zauważa że nałał to sprzątną :grins:
jak ja siedziałam z nimi to zapierdzialalam co 2 godz na spacer a i tak sikal jak się nakręcił
suma sumarum
majstry wyszły i jak ręką odjął
fakt ze mają 5-6 spacerów dziennie
ale w mieszkaniu ani jednej wpadki
a zostają po 10 godz nawet się zdarzyło raz

nie wiążę jednego z drugim znaczy że koniec remontu = koniec załatwiania w mieszkaniu
tak sie u nas nałożyło
ale moze być też tak, ze zmniejszyła mu się ilość osób i już się tak nie nakęcał
a może (co jest najbardziej prawdopodobne) po prostu dorósł do tego że przestał lac

a co się nawpienialam wewnętrznie na spacerach
jak mi ktoś pierożył, ze jego pies od 3 m-ca życia robi tylko na dworze
a od 2 miesiaca sygnalizowal i robił tylko i wyłącznie na podkłady

z tymi odchodami to nie jest tak, ze czegostam mu brakuje?
jakiegoś białka/wapna /czy cuś?
chociaż pewnie z wetem o tym gadałaś

szczerze współczuję
na logikę to powinien brać przykłąd z Tazia
tak jak i Prodziak powinien z Freda
no właśnie powinien
a było/jest jak jest

Posted

Co do ilości kup, to Honda robi 5-6 dziennie, w porywach więcej. Na szczęście robi na spacerach, ale na jednym nawet potrafi i 3 kupale, jak wcześniej spaceru długo nie było, tj. po nocy albo po pracy. Ale ona jest specyficzna, ma w sobie wciąż jakiś niepokój, rzadko oddech jej się uspokaja. Jak była młodsza, to śliniła się mocno - zawsze brodę miała mokrą, szybko robił jej się kamień na zębach. Ale to jej przeszło na szczęście. Tak, że uspokojenie Fixa może pomóc. Ale może da się to spróbować na razie bez leków, jak mówi zerduszko.

Jak miała fazę na jedzenie kup (i Grace też), to preparat (tabletki) ze żwaczy załatwił sprawę.

Posted

co do ilości kup
to nasz poprzedni tymczasowicz Bronek walił po kilka(naście) na jednym spacerze
zależnie od długości spaceru
i zawsze ale to zawsze nawalił nad kanałkiem w takie miniaturowe różane krzaczki :grins:
nawet jeśli srał 2 m wcześniej

Posted

Klatka jest metodą i to dobrą, ale trzeba ją dobrze zrobić, a nie tylko psa zamknąć. Ja z każdym psem robię klatkę i każdy ją lubi. Większość ze schronu i zupełnie nie kojarzą. Dobrze zrobiona klatka jest miejscem gdzie pies śpi/odpoczywa. Jest jego azylem. Miejscem gdzie psa spotykają tylko super rzeczy. Jak pies nie chodiz tylko śpi, to wytrzyma Ci tyle ile w nocy. Ale to mniejsza, jeśli on sie zlewa za każdym razem jak wyjdziesz, nawet na krótko, to albo ma problem, że wychodzisz, albo, ze wracasz - czyt. pobudza się przy powitaniu.
Ja nie zamykam Lizki w klatce, bo ona śpi i nie wkurza psa w klatce. Gabrysiowi wystarczył raz w klatce jak byłam w pracy i przestaw niszczyć ;)

Posted

Chłopaki Francja-elegancja :) Dopiero tutaj zauważyłam warkoczyk na Tazziowej grzywce! Fix w sumie teraz ma bardziej sznaucerowy fryz niż Tazz. Szkoda mi jednak tych ogolonych łap :roll:

Co do zachowań to rzeczywiście zjadanie własnych odchodów nie jest normalne. Siku i kupę w jego wieku jeszcze można tłumaczyć. Hmmm może rzeczywiście pomoże trochę terapia lekowa. Dobrze wprowadzona klatka jest naprawdę super sprawą i właśnie pozwala psu się wyciszyć, nie angażować w życie mieszkania, pilnowanie, kręcenie. Traktuje jako swój azyl i kojarzy z odpoczynkiem. Jest też wtedy większe prawdopodobieństwo że nie będzie brudził na własne posłanie. Ale trzeba trening dobrze przerobić i stopniowo. I to nic że jeden na zewnątrz bo u mnie też Vesper była "w" a Dirki poza i nic się nie działo. Więc nie odrzucaj z góry tego rozwiązania jakby co ;)

Posted

Pink napisał(a):
Sandra z klatka to tez nie tak, ze schron, ze skojarzenia, ze pies biedny - to tylko nasz ludzki punkt widzenia. Psy ktore na spokojnie przyzwyczai sie do klatki, nie mysla o niej jak o wiezieniu i zlych przezyciach, dla nich klatka jest calkiem obcym sprzetem, nie majacym nic z tym wspolnego. Przyzwyczajony pies klatke traktuje jak swoj azyl, swoje miejsce, poslanie i wcale nie widzi krat :cool3:
U mnie Oskar tak lubi swoja klatke, ze warczy na Felixa jak ten chce do niego wejsc. A jak widzi ze wychodze i mowie psy zostaja, to sam biegnie do niej i siedzi. Dla nas klatka byla rozwiazaniem przeciw niszczeniu i waleniu kupy i to prawdzilym rozwiazaniem, bo chociaz teraz klatki juz nie zamykam, to Oskar przestal mi srac.
I u mnie tez, Oskar byl zamykany a Felix luzem ...


Wiem. ja to wszytsko wiem. ze to jest azyl. wiem. WIEM. i podziwiam Cię, że byłas w stanie jednego zamknąc a drugiego nie. bo ja nie ejstem w stanie.
3 x napisał(a):
Sandra
u nas Prodziak się nakręcał jak wracaliśmy
nie lał od razu ale jak się kręciliśmy i coś się działo to lał ni z tego ni z owego bez sygnalizowania
jak mieliśmy remont to regularnie lał majstrom w pokoju na rozłożoną folię/tekturę ;)
i głównie dlatego żeby móc latac za nim z mopem cały remont ktoś z nas był w domu ;)
bo wstyd mi było zwyczajnie
ale ze remont nie skońćzył sie po 3 tyg a trwał dobry miesiąc (sic!) a nam skończyły się możliwości kombinowania z pracą/urlopami/pozniejszym przychodzeniem do roboty itd
to musiały psiaki zostac z majstrami same w osobnym pokoju
tyle tylko że nie zamykaliśmy drzwi a ściagaliśmy jei robiliśmy barykadę zeby sie nie kręciły po mieszkaniu ale widziały co się dzieje
bo mały wściczy dostaje jak mu się drzwi zamyka i je masakruje
majstry nawet powiedzieli, że jak zauważa że nałał to sprzątną :grins:
jak ja siedziałam z nimi to zapierdzialalam co 2 godz na spacer a i tak sikal jak się nakręcił
suma sumarum
majstry wyszły i jak ręką odjął
fakt ze mają 5-6 spacerów dziennie
ale w mieszkaniu ani jednej wpadki
a zostają po 10 godz nawet się zdarzyło raz

nie wiążę jednego z drugim znaczy że koniec remontu = koniec załatwiania w mieszkaniu
tak sie u nas nałożyło
ale moze być też tak, ze zmniejszyła mu się ilość osób i już się tak nie nakęcał
a może (co jest najbardziej prawdopodobne) po prostu dorósł do tego że przestał lac

a co się nawpienialam wewnętrznie na spacerach
jak mi ktoś pierożył, ze jego pies od 3 m-ca życia robi tylko na dworze
a od 2 miesiaca sygnalizowal i robił tylko i wyłącznie na podkłady

z tymi odchodami to nie jest tak, ze czegostam mu brakuje?
jakiegoś białka/wapna /czy cuś?
chociaż pewnie z wetem o tym gadałaś

szczerze współczuję
na logikę to powinien brać przykłąd z Tazia
tak jak i Prodziak powinien z Freda
no właśnie powinien
a było/jest jak jest


ehhh On dostaje zwacze od przeszło dwóch miesięcy. a od samego poczatku dostaje tabletki dla szczeniąt dr seidla fl cośtam :shake: i jak pisałam. przez 1h potrafi nasikać ;/
marako napisał(a):
Co do ilości kup, to Honda robi 5-6 dziennie, w porywach więcej. Na szczęście robi na spacerach, ale na jednym nawet potrafi i 3 kupale, jak wcześniej spaceru długo nie było, tj. po nocy albo po pracy. Ale ona jest specyficzna, ma w sobie wciąż jakiś niepokój, rzadko oddech jej się uspokaja. Jak była młodsza, to śliniła się mocno - zawsze brodę miała mokrą, szybko robił jej się kamień na zębach. Ale to jej przeszło na szczęście. Tak, że uspokojenie Fixa może pomóc. Ale może da się to spróbować na razie bez leków, jak mówi zerduszko.

Jak miała fazę na jedzenie kup (i Grace też), to preparat (tabletki) ze żwaczy załatwił sprawę.


ale ja już próbowałam. i nie zwracałam uwagi i zwracałam. i myłam różnymi specyfikami itd. I inwestowałam w różne tabletki preparaty do zarcia. przecież ja sobie tak sama z siebie nie wymysliłam ze ma nerwice i w zwiazku z tym będę go faszerowac lekami :shake:

Posted

3 x napisał(a):
co do ilości kup
to nasz poprzedni tymczasowicz Bronek walił po kilka(naście) na jednym spacerze
zależnie od długości spaceru
i zawsze ale to zawsze nawalił nad kanałkiem w takie miniaturowe różane krzaczki :grins:
nawet jeśli srał 2 m wcześniej


Nooooo Tazzman swego czasu robił im dluzszy spacer tym wiecej kup. i z kazda nastepna była bardziej luxna. wskazywało to na problemy z trzustką :shake:

zerduszko napisał(a):
Klatka jest metodą i to dobrą, ale trzeba ją dobrze zrobić, a nie tylko psa zamknąć. Ja z każdym psem robię klatkę i każdy ją lubi. Większość ze schronu i zupełnie nie kojarzą. Dobrze zrobiona klatka jest miejscem gdzie pies śpi/odpoczywa. Jest jego azylem. Miejscem gdzie psa spotykają tylko super rzeczy. Jak pies nie chodiz tylko śpi, to wytrzyma Ci tyle ile w nocy. Ale to mniejsza, jeśli on sie zlewa za każdym razem jak wyjdziesz, nawet na krótko, to albo ma problem, że wychodzisz, albo, ze wracasz - czyt. pobudza się przy powitaniu.
Ja nie zamykam Lizki w klatce, bo ona śpi i nie wkurza psa w klatce. Gabrysiowi wystarczył raz w klatce jak byłam w pracy i przestaw niszczyć ;)




weszka napisał(a):
Chłopaki Francja-elegancja :) Dopiero tutaj zauważyłam warkoczyk na Tazziowej grzywce! Fix w sumie teraz ma bardziej sznaucerowy fryz niż Tazz. Szkoda mi jednak tych ogolonych łap :roll:

Co do zachowań to rzeczywiście zjadanie własnych odchodów nie jest normalne. Siku i kupę w jego wieku jeszcze można tłumaczyć. Hmmm może rzeczywiście pomoże trochę terapia lekowa. Dobrze wprowadzona klatka jest naprawdę super sprawą i właśnie pozwala psu się wyciszyć, nie angażować w życie mieszkania, pilnowanie, kręcenie. Traktuje jako swój azyl i kojarzy z odpoczynkiem. Jest też wtedy większe prawdopodobieństwo że nie będzie brudził na własne posłanie. Ale trzeba trening dobrze przerobić i stopniowo. I to nic że jeden na zewnątrz bo u mnie też Vesper była "w" a Dirki poza i nic się nie działo. Więc nie odrzucaj z góry tego rozwiązania jakby co ;)


Ja wiem. Wiem, ze nie można od razu i tak dalej.

ale klatka nie wchodzi w gre. Już klatke rozwazałam przy Tazziu jak tak nsizczył- okazał sie byc chory. i co by było jakbym go włądowała w te klatke?

JA nie jestem w stanie władowac psa w klatke. Koniec kropka.

Posted

mi Drops (przeciez wzięty już jako dorosły) srał w domu i sikał (nawet na oparcie kanapy) jak wychodziliśmy - to był u niego taki stres - lęk separacyjny, ale w sumie jemu to samo przeszło bo pewnie jakby nie przeszlo to już bym się skusiła na klatkę, chociaż nienawidzę mieć jej rozłożonej i też mam z tym taki problem jak Ty - nie lubię...

Posted

A Fix się cieszy jak wychodze. Bo wie, że dostanie trochę żarcia. i leci szczesliwy przede mną, napierw do Tazzia bo on dostaje pierwszy a pozniej w podskokach do siebie do miski.

Tazzman w tym czasie siedzi jak ciapa w sciane wcisnięty ze spuszczoną głową.

Posted

Sandra, Twoje psy i Twój dom ;) Nie narzucam, tylko wspominam co może być przyczuną. Czasem swoim "dobrem" krzywdzimy psa i to piszę w kontekście klatki, że niby nam go szkoda, ze w klatce, a klatka pomoże psy radzić sobie z emocjami. Ja mam inny styl życia z psami, inaczej to widzę. Nie dawałabym mu żarcia6 jak wychodzę, jakbym chciała żeby nie lał i nie kupał np. Bolt jest zamykany na noc w klatce, witać mu się wolno ze mną dopiero jak poleci na posłanie i się uspokoi, jeść mu wolno z michy tylko jak pozwolę i jak męczy Lizkę, to na 1s na przestanie jak każę. Takam wredna, ale moim zdaniem psom to na dobre wychodzi.

Posted

A czy ja mówie, ze na złe. Dostają jeść godzine rpzed moim wyjsciem. rano Fix robi dwie kupy. jak wychodze dostaja po pare kulek. nie pozwalam im na wsyztsko. Sa ograniczenia i są granice przeciez z Tazzmanem robiącym co chce bym zwariowałą.OCIPIAŁA :lol: i gdyby on nie był normalny w zyciu bym sie nie zdecydowała na drugiego psa. nigdy w zyciu.

Idefix ewidentnie ma problem. 3 miesiace mu dałam bez leków. teraz spróbujemy z. A do klatki w moim domu nie wiem co by mnie przekonało. dla mnie to po prostu nie ejst chyba metoda. mimo, ze wiem ze działa :niewiem:

Posted

Ja nie mówię, ze Ty im pozwalasz na co chcą, tylko ja moje traktuję w pewnych kwestiach po wojskowemu i dla mnie klatka to buła z masłem. Jak mały Bolcik mi ujadał w pokoju obok, to miałam problem z pokazaniem mu, ze to mi się nie podoba.
Dla Cię leki są lepsze, dla mnie to ostateczność i tylko dlatego wspominam o innych. Tylko głośno myślę, bo wiadomo czasem coś może nam umknąć. Rano dwie kupy to dużo jak na zdrowego dobrze karmionego psa w tym wieku. Bidok i Ty bidna tez :shake:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...