Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Niestety... dostałam telefon, ze przyjechali po nią ze schroniska...Atakowala wszytskie psy :(, rzucała sie do nich pierwsza, biegła w ich kierunku, warczała. Mała dziewcznka ze swoim pieskiem szczeniaczkiem chiala do niej podejsc, pogłaskac, to została przez nią zaatakowana, na szczescie mała zdołała uciec do klatki. Bład mojej sasiadki, ze miejsce tej suce zrobiła przy klatce, mogła przeniesc jedzenie i wode, w ustronne miejsce- na przeciwko sa krzaki, pole z ceiniem i płotem. Ja nawet do jej miski bym nie podeszła- bałam sie. Pozniej zauwazylam, ze sasiadka jej przeniosla jedzenie (bo z nia rozmawialaam), ale suczka caly czas lezala pod klatka i atakowala psy :(, ktore wychodzily z klatki, albo przechodzily obok. W stosunku do czlowieka nie przejawiala agresjii, tylko do zwierzat, i niewazne to bylo czy to pies czy suka. Ktos musiala sie zdenerwowac, zobaczyc sytuacje, wystraszyl sie i zadzwonil.... MOich dwóch sasiadów (młodych chlopakow) mowiło ze atakowala ich psy tzn leciala z jazgotem w ich kierunku i sczekała, najeżała i pokazywała zeby:(. Dlatego pewnie ktos zadzwonił do schronu:(

Mielismy pod blokiem kilka psiaków bez domu i ludzie pomagali, psy nie były aresywne. Ta niestety była-wobec zwierzaków, wiec dlatego ktos sie wystraszył....

Posted

Tak wyglądał dokładnie rok temu-smutna mordka



Nie był nawet pewny swojego nowego posłanka...



Ale po roku, chłopak chyba się już zadomowił:



Mordka mu się uśmiecha...



W kuchni poczyna sobie całkiem śmiało...



Najbardziej lubi spacerki...



Posted

Lato_09 dzięki wielkie:). Ucałuj od nas tą mordkę, życzymy Wam jeszcze wielu lat spędzonych razem:).
A usmiech rzeczywiście ma Lato zabójczy:)

Posted

Ewelinko_m, to jeszcze nie koniec historii dzisiejszej . Dwie godziny po wyjeździe szczeniaków do Katowic zadzwonił ten facet z Domaszowic, że sunia wróciła, szukała szczeniaków i udało mu się zamknąc ją w kojcu, ale cały czas drapie w siatkę i chce sie wydostać.
Powiedziałam mu,ze musze miec trochę czasu,żeby cos zorganizować , pytam czy sunia po tym Sedalinie jest troche chociaż spokojniejsza i czy dałby radę ją złapac, ale oczywiście on nie poradzi sobie, a wogóle to juz stamtąd wyjeżdża i w takim razie sunie wypuści.
Niestety nie miałam kogo juz prosić o pomoc, bo mag.da z ewelinką_m dopiero co wróciły po całym dniu do domów, a divia_gg pojechała odebrać po sterylce Maję.

Nie wiem, jak teraz ja złapać , to niestety jest kawałek za miastem, kto będzie miał czas,żeby tam jeździc i czatowac na nią.
Dzwoniłam tez do pani, którą dziewczyny tam spotkały w czasie poszukiwań suni, i która powiedziała im,ze może by wzięła ją do siebie.
Ale okazuje się,że pani ma spanielkę 3-letnią, która niezbyt dobrze jest nastawiona do innych psów. Myślała o tym,zeby powoli oswajać sunię i może wzięłaby ja koleżanka jej syna.
Ale czarno to widzę, bo ta kobieta juz od zeszłego roku czasami karmi ta sunie i jakos postepów w oswajaniu nie ma. A adopcja z pewnościa niełatwego psiaka, prznajmniej na poczatku, przez dziewczynę, która nie ma żadnego doświadczenia, to tez nie najlepszy pomysł.
Szkoda mi bardzo tej suczynki, nie wiem, czy uda się nam jej pomóc.

Bardzo dziekuje Jaadze za przyjęcie szczeniorków:loveu:, a mag.dzie, ewelince_m i divii_gg za dzisiejsze akcje:loveu:.
Dobrze,że chociaz maluchy bezpieczne:lol:.

A ten nieszczególny transport kosztował nas 200 zł:cool3:.

Posted

Mnie tam nie ma za co dziekowac;) Ale powiem Wam ze sliczna ta majeczka jest. Co prawda po narkozie to wiadomo, ze inaczej sie pies zachowuje ale w czasie jazdy tak sie cudownie wtulila, ze słodzinka. Sunia jest naprawde bardzo ladna i mam nadzieje, ze domki to zauwaza. Znow licze ze mloda, mala wlochata a do tego mila...Oby oby

A ta koteczka ode mnie z pracy juz po sterylce, miala 4 szt...Ale najwazniejsze ze juz dochodzi do siebie i juz zaczyna chodzic;)
A to watek malej na miau:
http://forum.miau.pl/viewtopic.php?f=1&t=113601

Posted

Znalazł się ten ślepy ON-ek w Kaczynie, który pojawił się tam ponad miesiąc temu i na drugi dzień zniknął.
Wtedy podczas jego poszukiwań, znajoma, która tam mieszka znalazła Norę, która już ma cudowny domek.
Myślałyśmy,że on już nie zyje, że cos się stało, ale biedak musiał gdzieś się błąkać cały ten czas.

ON-ek wtedy jeszcze był w dobrej kondycji, widocznie świeżo wywalony. Dzisiaj po ponad miesiącu wygląda tragicznie, skóra i kości, podobno jeszcze chudszy niz była Nora.:(
Ale jak biedak miał sobie radzić, jak ona nawet do podstawionej miski ledwo trafia:(.

Na razie Iza wzięła go tam, gdzie była Nora, czyli na działkę sąsiadki.
Bidulek nawet nie za bardzo może jeść , jego stan jest nie najlepszy:(.

Posted

Będę ogłaszać do skutku Rosę w anonsach-tak sobie uporządkowałam to ogłaszanie,bo za dużo psów,a w anonsach na jeden nr tel.można podać max 3ogłoszenia,więc 3na erkę,3 na ewab (reszta z wątku szczeniąt).
A jak się trzeba opiekować psem ślepym?Pytam,bo ślepy pies znajomego jak się np.z czymś zderzył,to gryzł pierwszą lepszą osobę-nawet najbliższych;a jak lał deszcz,to siedział pod gołym niebem,bo nie mógł trafić do budy.W sumie trochę dziwne,bo po zapachu powinien znaleźć,ale nie znam się właśnie dlatego pytam.Psa się trzyma w kojcu i wyprowadza na smyczy,żeby się nie porozbijał?No bo w domu to też by miał zderzenia częste chyba...

Posted

Kilka lat temu zabrałam ze schroniska w Kędzierzynie - Koźlu kompletnie ślepego, starego psa. Mieszkał u mnie w budzie, na podwórku i radził sobie świetnie. Miał wyliczoną całą działkę, wszystkie odległości i nawet kiedy pojawiły się na nim wykopy pod wodociąg, to je sobie obczaił i przeskakiwał. Do budy trafiał bez problemu. Pewnego razu, w mroźną zimę, nam zwiał i długo go nie było. Poszukiwania nie przyniosły rezultatu i już postawiłam na nim krzyżyk, kiedy wrócił, sam!, po 9 dniach, cały i zdrowy, tylko wychudzony. Nie mógł się dostać na podwórko przez zamkniętą furtkę, więc zaczął się wdrapywać po płocie :crazyeye:.
Sądzę, że dla psa oczy są o wiele mniej istotne niż węch i słuch.
Ślepy pies nie wymaga, wg mnie, żadnej specjalnej opieki, trzeba tylko dużo do niego mówić, aby mógł cały czas lokalizować człowieka.

Posted

Zuzka2, własnie na watku szczeniaków napisałam ,że w Anonsach tylko 3 psy na jeden numer.
Napisz proszę jakie psy na kogo ogłosiłaś.

Jeśli chodzi o ślepego psa, to ja miałam jeszcze w dzieciństwie psiaka , który oślepł, jak miał 4 lata. Weterynarze wtedy zajmowali sie głównie zwierzetami gospodarskimi a jak ktos przyszed z pieskiem lub kotkiem do lecznicy, to było śmiechu co niemiara:cool3:.
Nam powiedziano,że ludzie nie widzą , a my chcemy leczyć psa.
W każdym bądź razie Majkuś dożył w szcęśliwości 14 lat, nikt obcy nawet nie zauważał,ze on nie widzi, radził sobie doskonale. Czasami, jak się rozpędził , ja mówiłam uważaj i omijał przeszkodę.
U psa głównym zmysłem jest węch. Pies niewidomy, który ma zapewniona opieke poradzi sobie doskonale.
Inna sprawa z tym biedakiem, bo wywalony w lesie, w obcym terenie, gdzie miał szukac jedzenia.

Posted

Co do ślepego ONka, to byc moze nie jest to stala slepota? Skoro nie nauczyl sie sobie radzic chocby z trafianiem do miski, to mogloby sugerowac, ze niewidomy jest od niedawna? Gdyby mial DT to moznaby go diagnozowac...a tak? :( :( :(

Posted

a njie było gdzies wątku slepaczków i staruszków? jakby ktos miał możliwość sfotografowania pieska, to wtedy będę starać sie znaleźć jakieś rozwiązanie dla niego.

Posted

erka napisał(a):
Zuzka2, własnie na watku szczeniaków napisałam ,że w Anonsach tylko 3 psy na jeden numer.
Napisz proszę jakie psy na kogo ogłosiłaś.

Na Ciebie,erko:Szarka,Mała Czarna i Gucio.
Na ewab:Opatka,biała szczeniaczka ze złamaną łapką i Rosa.
Namiary biorę z 1str.zawsze.
Dziwne,że Aresa nikt nie adoptował,bo fajny psiak-z tego co piszecie to terier;nieduży;miał 2obserwatorów na allegro,dużą oglądalność.No i Rosa też dziwne,że jeszcze bez domu.
Te 6psów z anonsów +Aresa+Junę i jej matkę (bo żal Slaya,że został tak sam z problemem) będę ogłaszać też na allegro i szerloku.

Posted

Od mojej mamy stary york niedawno oślepł z powodu cukrzycy. Dostaje insuline, dietę, ale i tak stracił nagle wzrok. Pierwszego dnia dobił do samochodu. P. doktor powiedziała, że zajmie mu ok. 2 tyg. zanim przyzwyczai sie. Teraz już świetnie sobie radzi.

Posted

cy jast ktoś kto zna okolice ul.wojska poskiego? tam do przychodni przybłąkały się dwa małe pieski. jeden gładkowłosy,czarny podpalany bez ogonka i drugi szorstkowłosy z piękną mordką.nie są łapczywe na jedzenie,układają się pod płotem i śpią.na razie nikt ich nie przegania,bo dziewczyny w przychodni lubią psy.ale nie wiem jak pacjenci.czy ktoś może je zna i wie czy mają dom? są przyjacielskie zwłaszcza ten szorściak,ale strasznie zapuszczone.wielkość do pół łydki,raczej młode. dajcie znać czy ktoś je może widział u kogoś,przypuszczam że na podwórku.

Posted

Mogę zapytac koleżanki, która mieszka na Prostej, czy cos wie o nich.


Dzisiaj znowu była łapanka hycli schronowych na Świętokrzyskim na mamę szczeniorków i rottweilera, gonili je samochodem po osiedlowych uliczkach, nie wiem, jak to się skończyło:(.

Pani, która dokarmia suczkę ma iśc do właściciela psa,zeby go jakos zabezpieczył, bo sunia sama to nie wybierałaby się na tak dalekie wyprawy.
Ale on podobno twierdzi,że pies przeskakuje płot.

Bardzo sie boję o tą suczynkę, żeby jej nie złapali do tego obozu zagłady:angryy:. Niestety przez te ich akcje:diabloti: stanie sie jeszcze bardziej nieufna i nam tez nie pozwoli się złapać.

Posted

Witam!
Okolice ul.Wojska Polskiego znam bardzo dobrze. Sama mieszkam przy ul.Prostej. Z opisów psów nie kojarze, ale moge się tam przejść i sprawdzić. Wszystkie okoliczne psiaki znam, więc raczej nie są tutejsze...:roll:
Nie ukrywam, że mam 14 lat i wiele zrobić nie moge. Mimo to na osiedlu jestem już znana z moich zamiłowań do zwięrząt. Psa mieć niestety nie moge (siostra ma alergię), ale wszystkim znajdom staram się jakoś pomóc.
Wyprowadzam psy starszych sąsiadek. Brałam też na spacerki psiaki od p.Ani, ale zmieniłam telefon i numer mi sie usunął.:-( Gdyby potrzebna była pomoc w wyprowadzaniu chętnie będę zabierała je na przechadzki, ale dopiero od sierpnia (w lipcu jade na kilka krótkich wyjazdów).
Losy zwierzaków z Dogomani śledze już od dość dawna...

Posted

Bel702, witamy na forum :) Pomoc u p.Ani zawsze się przyda, chocby przy wyprowadzaniu jej wlasnych psow. Jest tam jeszcze nasz Puszek, ktory ma pary jak lokomotywa, wiec napewno ucieszy sie ze spacerkow :)

Posted

Puszka miałam już okazję poznać. Kochane psisko i bardzo... żywiołowe:evil_lol:
Ale ja też do najspokojniejszych nie należę, więc będzie nam się dobrze spacerowało;)

Posted

Bel07, witamy:). Czy to Ty miałaś sie teraz umawiać z ewelinką_m na wyprowadzanie psów od p.Ani?

Czyli sparwdzisz te psiaki na Wojska Polskiego? To juz nie będę nikogo szukać.

Posted

erka napisał(a):
Bel07, witamy:). Czy to Ty miałaś sie teraz umawiać z ewelinką_m na wyprowadzanie psów od p.Ani?
.

podejrzewam, a raczej jestem pewna, ze nie ;);)

Bel Ty jesteś koleżanką Zuzi tak? nic mam nadzieję mi się nie pomieszało..co zresztą w moim przypadku jest bardzo możliwe :evil_lol:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...