Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

musze się włączyć -DT u Jaagi to najlepsze co może spotkać psiaka. Nawet nie ma porównania schron w Busku z DT u Jaagi. Ja bym chciała żeby wszystkie psiaki przechodziły przez dom Jaagi nawet gdyby był oddalony o 1000 km od Kielc. Bo to cudowna osoba, fachowiec, a przede wszystkim dobra materialne nie stawia na pierwszym miejscu tylko życie psiaka.


Posted

Erka ma rację, gdyby ktos pomógł małemu, jak był cały i zdrowy, to nie byłoby problemu. Niestety, odleglość między nami jest taka, a nie inna. Nawet przy szczeniorkach lepiej byłoby przeznaczyć 200 zł na szczepienie, niz transport do mnie, tylko że nikt na miejscu ich nie wziął.
Byłaby szansa dla połamanego pieska, gdyby ktos pomógł na miejscu Erce. Trzeba by zabrać psa ze schronu, jechac z nim do lekarza, zdiagnozować, wsadzić w gips. Potem moglabym po niego przyjechać i umieścić go w pustym mieszkaniu. Oczywiście jest ryzyko, ze złapał już w schronie wirusa.
Erka juz nie daje rady, tym bardziej, że nie ma samochodu i wisi całymi dniami na telefonie, próbując wszystko połapać. Pomoże ktoś?
Potem na pewno damy wspólnie radę.

Basiu, nie zawstydzaj mnie :oops:.

Posted

Erko,akurat o Twoich dobrych intencjach jestem przekonana w 100%.Skoro mówisz,że wirusy to aż takie przekleństwo,no to rozumiem w takim razie takie a nie inne decyzje.No cóż,nie ma DT to i nie ma prostych rozwiązań.Frustrujące,że człowiek zdziera sobie gardło,trując ludziom,żeby pomogli,bo to czasem chodzi o parę dni,ale wiele osób ceni sobie własny komfort i nie jest w stanie poświęcić się w najmniejszym nawet stopniu.Ja nie mam domu,tylko wynajęte mieszkanie,gdzie właściciele są ściśle zaprzyjaźnieni z moimi sąsiadami,a wydano mi jasny zakaz-żadnych zwierząt.Moją suczkę przemyciłam i wkręcam,że to pies mamy,u mnie tylko od święta.Kalkuluję różne rozwiązania dla psów,bo znam dwa duże gospodarstwa opuszczone,gdzie wg mnie można by przechowywać najbardziej awaryjne psy tak do 2tyg.żeby się nikt nie buntował z okolicy, przy w miarę dobrej organizacji (jakieś kojce,wykorzystanie stodoły,obory itd.)i małym kosztem,ale cóż jak nie jestem właścicielem tych posesji,a właściciele mówią veto-nie bo nie.Cały czas rozmyślam,zachęcam,ogłaszam-ale z mentalnością i lenistwem się nie wygra.

Posted

Jaaga napisał(a):
Erka ma rację, gdyby ktos pomógł małemu, jak był cały i zdrowy, to nie byłoby problemu. Niestety, odleglość między nami jest taka, a nie inna. Nawet przy szczeniorkach lepiej byłoby przeznaczyć 200 zł na szczepienie, niz transport do mnie, tylko że nikt na miejscu ich nie wziął.
Byłaby szansa dla połamanego pieska, gdyby ktos pomógł na miejscu Erce. Trzeba by zabrać psa ze schronu, jechac z nim do lekarza, zdiagnozować, wsadzić w gips. Potem moglabym po niego przyjechać i umieścić go w pustym mieszkaniu. Oczywiście jest ryzyko, ze złapał już w schronie wirusa.
Erka juz nie daje rady, tym bardziej, że nie ma samochodu i wisi całymi dniami na telefonie, próbując wszystko połapać. Pomoże ktoś?
Potem na pewno damy wspólnie radę.
:oops:.


Moglabym podjechac jutro kolo 15.30 - 16...Ale to chyba za pozno lub rano w sobote (do 13 jestem w miare dyspozycyjna) i dowiezc psiaka do lecznicy..Potem w sobote mam wesele wiec nie bedzie mnie...Jak cos to czekam na decyzje...Chyba ze go ten schron nie zabral...

Ale jak bedzie kolejny kaleka...I powtorka z rozrywki jak z Albinka...Juz mam najgorsze (i najprostsze :placz:) rozwiazania w glowie..Tylko nie bijcie, ale wszyscy wiemy jak jest....:oops:

Posted

Dzwoniłam do gminy Sitówka Nowiny, po to jest psiak z ich terenu i są decyzyjni, co do niego, aby powiedzieli w schronie,żeby go wydali nam. Ale na razie tam nie ma faceta, który sie tym zajmuje i mam dzownic za pól godz.

Pani Dąbrowska dowiedziała się więcej szczgólów o psinie, bo wczesniej, to spokała tylko takich łachów, którzy się z iej wysmiewali i wyzywali od wariatek. Okazuje sie , e Pako był juz potrącony wczoraj:( . I nawet znalazł sie jakis facet, który zaniósł go do miejscowego weta, ale ten go nie przyjął, bo jaks krowa sie gdzieś cieliła.
Zostawił go na noc w jakiejśś piwnicy i dzisiaj o 9 rano sam zawiózł do weta.

Bo własnie się dziwiłam,że ten schron tak szybko zareagował, a tu sprawa się wyjaśniła.
Szkoda tylko,że ten facet nie zawiózł go wczoraj do całodobowej lecznicy do Kielc , a tak bidulek tak strasznie cierpi juz tak długo:(

Posted

divia_gg napisał(a):

Ale jak bedzie kolejny kaleka...I powtorka z rozrywki jak z Albinka...Juz mam najgorsze (i najprostsze :placz:) rozwiazania w glowie..Tylko nie bijcie, ale wszyscy wiemy jak jest....:oops:


Tez mi przyszlo to do glowy. Ze pol biedy, jezeli taki biedak ma szanse na pelne wyleczenie...gorzej, kiedy wiadomo, ze bedzie niepelnosprawny. Ludzie sa okrutni. Chca sie psem pochwalic. Nie chca miec klopotu na glowie...
W okresie wakacyjnym zawsze jest tutaj najgorecej... Teraz, kiedy nawet nie mamy dzialki, to nie ma jak im pomagac :(

Posted

Linssi napisał(a):
Tez mi przyszlo to do glowy. Ze pol biedy, jezeli taki biedak ma szanse na pelne wyleczenie...gorzej, kiedy wiadomo, ze bedzie niepelnosprawny. Ludzie sa okrutni. Chca sie psem pochwalic. Nie chca miec klopotu na glowie...
W okresie wakacyjnym zawsze jest tutaj najgorecej... Teraz, kiedy nawet nie mamy dzialki, to nie ma jak im pomagac :(


Wlasnie o to mi chodzi, zeby nie skazywac psiaka na niewiadomo co. Jesli by nie bylo DT gdzie spokojnie moglby czekac...Ale to chyba nierealne. Bo Jaaga ma przeciez juz kilka "ciekawych" przypadkow...Choc tyle ze Pako maly jest...Czyli trzeba czekac na kontakt z tym panem? I nie schorn, tak? Erko ja tak jak Ty - nie wierzylam ze schorn tak zareagowal...

Posted

Pako nie ma w schronie:(. Pani Dabrowska znowu poleciała się czegoś dowiedzieć, bo w końcu to nie wiadomo, czy te menele czegos z nim nie zrobiły:(:(:(.

Posted

Erka nie może wejść na dogo więc piszę. Piesek jest w schronie, nawet podobno chodzi sam. Żal go skazać na wegetacje tam po wypadku.
Ktoś musiałby go dziś stamtąd zabrać i zawieźć do weta na surowicę i RTG. Ewentualnie jutro rano, ale wtedy jest wieksza możliwość, ze sie zarazi w schronisku nosówką. Jutro koło godz. 15 mój mąż pojechałby do Kielc po niego. Mamy dwie opcje umieszczenia go w miejscu bez psów. Czy ktos da radę na miejscu to zrobić? Erka dzis nie ma mozliwości zająć się ta sprawą.

Posted

Właśnie mialam napisac to samo, co Jaaga. Czy ktos moglby pomoc w transporcie? Moze ktoras lecznica zgodzilaby sie na przechowanie psiaka do jutra??? Ludzie, myslmy cos, bo jestesmy pod sciana! Moze wetki na Karczowkowskiej by sie zgodzily?? Ja jestem dzis uziemiona!! :placz::placz::placz:
Moze ewab moglaby pomoc? albo ktokolwiek, kto ma auto...:-(

Posted

Z mojej strony jest wszystko dograne. Już mu załatwiłam miejsce, moze przyjechać. Czy ktos w Kielcach może pomóc? To maleńki piesek, ostatecznie noc może spedzic przecież w transporterku. Schronisko chyba jest jeszcze czynne tylko 40 min.?
Erka jest tylko pod komórką, czy ktos może obdzwonić cioteczki kieleckie, które nie zaglądnęły tu?
Ewentualnie, czy jutro dopołudnia ktoś może go zabrać ze schronu i zawieźć do lekarza?

Posted

Piesek juz jest wyciągnięty ze schronu przez ewab. Alarm wiec odwołany. Jutro Andrzej po niego przyjeżdża.
Czy ktos może mu założyć wątek? Będą potrzebne pieniadze na paliwo i utrzymanie, więc warto już ludzi prosic o pomoc. Paliwo wyniesie ok. 150 zł, niestety nie mamy aż tak oszczędnego samochodu.
Teraz pracuję, tylko mogę szybciutko napisac, ale sama nie mam jak założyc watku.

Posted

Linssi, dziękuję.
Andrzej jutro bedzie mógł wyjechać dopiero ok godz. 15, bo musi odebrać wyniki z ZHW po 14, wiec powinien być na miejscu do 18, jesli będzie ruch na drodze.
Czy macie może jakąs suchą karme dla małego, czy trzeba kupic? Piesek ze względu na zagrożenie zarazenia chorobami wirusowymi w schronisku musi jechac w miejsce, gdzie nie ma innych psów. Udało mi sie znaleźć mu lokum w okolicy Kalet. Po kwarantannie przyjedzie do mnie. Niestety, tam jest wieś i nie ma gdzie kupić dla niego jedzenia, dlatego musi miec zapas na ok. 10 dni.
Jeszcze jedno pytanie, chyba do ewab, bo zajmuje sie psiakiem w Kielcach. Czy jest mozliwość zrobienia mu zdjęć jeszcze na miejscu, w lecznicy? Tam, na wsi nie bedzie takiej mozliwości, a przydałyby sie już do ogłaszania go.

Posted

Trochę było zamiesznia, ale Pako już bezpieczny. W schronie za pierwszm razem powiedziano ewab,ze go nie ma, bo podobno nikt im nie mówił,że on z wypadku, a psiak już wtedy chodził.
Jak dzwoniłam do gminy Sitkówka, że ŚTOZ chce wziąc pod opieke tego psiaka, pan miał mnóstwo pytań, chciał nawet ,żeby ktos przyjechał osobiście z pisemną prośbą, bo on chce zobaczyc osobę, która bedzie zabierała psiaka:cool3:. Potem pytał, jaki bedzie los psa, czy aby nie zostanie potem gdzies wyrzucony na ulice, co się z nim stanie:diabloti:. Normalnie śmiech na sali, musiałam sie powstrzymywac , aby mu cos ostro nie odpowiedziec, ale przeciez chodziło o to,żeby psiaka wydostać, więc grzecznie powiedziałam tylko,ze takie przypuszczenie jest chyba nie na miejscu:cool3::diabloti: i zapytałam ,czy wykonanie telefonu do schronu przekracza jego możliwości, w koncu powiedział,że nie i zadzwonił.

Nie wiem naprawdę,czy on rzeczywiście nie ma pojęcia, jak funkcjonuje kielecki schron i wydawało mu się,ze wysyłaja psiaki do sanatorium, gdzie pies będzie miał doskonalą opieke , a potem znajdą mu się dobry dom, czy rżnął głupa.:cool3:


W każdym bądź razie TZ ewab, któremu bardzo dziekuję, wyciągnął po jego telefonie Pako ze schronu i zawiózł do Kwiecińskich, gdzie psiak może zostac do jutra, zostanie tez zabezpieczony surowicą, aby jeżeli coś w tym sanatorium:diabloti: załapał, to sie nie rozchorował.

Ponieważ jutro przyjeżdża po niego TZ Jaagi, musimy koniecznie złapać mamusie szczeniaków, zeby mogła tez jechac.
Potrzebna ekipa do łapania suni!

Posted

Jeny ale akcja. Dziewczyny jestescie wielkie...A ja przepraszam, ze nie mogla i wytlumaczenie mam takie ze mialam...miare sukni slubnej....Wiem, ze malo przekonujace, ale nie za bardzo bylam elastyczna w tej kwestii. :oops: Hmm jak cos moge udostepnic kont, ale narazie kolejny watek...Chyba ze z kims na "pol". Narazie Kale musze poprawic...Wiec jakby ktos sie podjal pierwszego postu z aktualnosciami moge prowadzic rozliczenie Pako. W koncu to pies z mojego "podworka". Choc tyle pomoge moze...

Posted

Dzisiaj znów poszłam sprawdzić te psy na Wojska Polskiego... i nic. 2 razy, o różnych godzinach wszystko obeszłam, ale żadnego psiaka nie widziałam:shake:
Albo ich już tam nie ma (całkiem możliwe, pewnie nie wszyscy byli zadowolenia z ich obecności), albo nie chodziło o tą przychodnię (kręciłam się przy jeszce 2 innych przy tej ulicy, więc tak, czy inaczej, wątpie).
Jeśli kiedys je zobacze, to napewno dam znać...

Trzymam kciuki za Pako, oby wszystko było w porządku... :roll:

Posted

Wklejam zdjęcia ślepego ON-ka z Kaczyna i jego opis, który przysłała mi Iza opiekująca sie psiakiem.
Jutro już założę biedakowi wątek, bo trzeba szukac pomocy dla niego.
Jak Iza widziała go ponad miesiąc temu był w całkiem dobrej kondycji, teraz po miesiący wlesie , bez jedzenia wyglada tak.:(


Uploaded with ImageShack.us




Uploaded with ImageShack.us



Uploaded with ImageShack.us

A tu opis psiaka:

Lord jest już dorosłym psem. Ma prawdopodobnie przeszło pięć lat. Było
mu kiedyś bardzo dobrze, ale stracił ten swój dobry dom. Nie wiadomo
dokładnie kiedy - wiadomo tylko, że przez ostatni miesiąc chyba prawie
nie jadł i kości można mu policzyć bez trudu.

JEst niesamowicie łagodny dla ludzi i psów, pogodny, nienatrętny, dość
delikatny w zachowaniu jak na wilczura płci męskiej i komunikatywny. I
straszny z niego pieszczoch był za dobrych czasów, co bez trudu sobie
przypomina. Chętnie chodzi za człowiekiem i przychodzi na zawołanie,
przy czym, jak już się człowiek zajmie czym innym niż nim (aparatem
fotograficznym na przykład) - to siada sobie wygodnie w pobliżu albo
się kładzie - ogólnie wyjątkowo "ułożony" egzemplarz.

Lord nie widzi. Coś widzi, ale, na przykład, potyka się o miski, o
niskie ławeczki, o inne przeszkody. Jest szalenie ostrożny, jeśli idzie
sam: pewnie dlatego przeżył :). Natomiast, jeśli się go do siebie woła,
to prawie biegnie - trzeba więc uważać trochę.

JEst normalnie, jak każdy pies, który spedzał wiekszosc czasu z ludzmi,
towarzyski. MArtwi sie, jak wychodzimy na swoja dzialke i zostawiamy go
samego i probuje za nami przejsc. W krótkim czasie rozumie, że trzeba
poczekać i idzie na drzemkę do budy. Większość czasu śpi. Chyba jest
ogólnie zdrowy. Ma apetyt - wczoraj nie chcial zjesc calej miski
jedzenia (zjadl partiami), ale dzis juz wsunal.

Lord da dużo satysfakcji swoim opiekunom. Jest szalenie uważny na to, co
robi człowiek, wyraźnie chce zrozumieć ("przygląda się" tymi swoimi
wielkimi oczami, które niewiele przeciez widza) i chetnie chodzi. Nie
boi sie niczego (nie został bardzo skrzywdzony), natomiast macha ogonem
jak tylko ton glosu wskazuje na to, ze mówi sie do niego. Znamy sie od
wczoraj, a on już to bezblednie wie (na rozmowe z innym czlowiekiem w
ogole nie reaguje), wiec musiano do niego duzo mowic.

Posted

Fakt trochę zamieszania było. Ale dobrze się skończyło. Podobnie jak wiele z Was usiłuję od czasu do czasu popracować zawodowo, ale ciężko mi to idzie:cool3:.
Dziś też musiałam dłużej zostać, więc Pako pojechali małżonek z synem. Byli bardzo szczęśliwi:p, gdy dowiedzieli się, że mają załatwić sprawę, a zostało im na to 25 min. Gdy dojechali do schroniska, pies był przygotowany do wydania, i nawet dostali wskazówki od weterynarza, był nie forsować go zbytnio, bo dostał zastrzyk... przeciwko płchom:crazyeye:.

Pies został zawieziony do lecznicy i tam został na noc. Na szczęście nie ma złamań, ma otarcia skóry i jest potłuczony. Dostał surowicę i leki p/bólowe.

Jaaga moje zdjęcia niestety nie nadają się do ogłoszeń. Taka dokumentacja wyszła.

Pako ma na szyi wytartą sierść, tak jakby nosił dwie obróżki



Rana na głowie



rana na doopince



I jeszcze jedna po tej stronie. Pako ma potłuczony kręgosłup, miejscami jest tkliwy podczas badania.



A tak wygląda z drugiej strony



Poza tym pies zachowuje się bardzo grzecznie. Wstaje na powitanie, jeśli ktoś chce z nim pogadać, macha ogonem. Chętnie przyjmuje głaski.

Posted

A w schronie podobno nie wiedzieli, że on jest po wypadku, pewnie wet nawet by go nie obejrzał.

Zuzka2, Lorda można ogłaszać na mnie.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...