Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

[quote name='lupak'][FONT=Times New Roman]Starego czarnego – odebrał właściciel.:multi:[/FONT]

To i dzięki bogu. Najgorsza starość w obcym miejscu.

[FONT=Times New Roman]Ale…. jest piękny, duży malamut ok. 6 letni. Znaleziony 23,08,07 na Łużyckiej w Krakowie trafił do schronu w bardzo złym stanie. Chory i wychudzony w tej chwili wygląda dobrze. Odkarmiony, futro choć nie wyczesane- gęste i w porządku. Tylko te oczy. :placz:[/FONT]
[FONT=Times New Roman]Mundek pozdrawia. ;)[/FONT]

A co z tymi oczyma???
I dlaczego Mundek - też mu tak idiotycznie dali na imie????


Jeszcze nie, niestety. Ogródek się marnuje :mad:. Siła wyższa.

Ta młodziez teraz taka leniwa!!!!! Pogonić!

  • Replies 1.8k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

[quote name='mar.gajko']A co z tymi oczyma???
I dlaczego Mundek - też mu tak idiotycznie dali na imie????![/quote]
Oczy-migdałowe, orzechowe, pełne smutku, nieobecne, no nie wiem jak to napisac. Takie jak mieli Pajut i Saba kiedyś...
A oni chyba każdego malamuta Mundek nazywają. Pajut zanim odzyskał swoje też był Mundek przecież. Może i temu się poszczęsci ;)
A młodzież - gonie, gonie, ale konsekwencję to mam chyba tylko do malamutów, (zresztą we własnym interesie :diabloti:)
Ps.Moze nie pisac dokladnie (publicznie) gdzie jest ?. Moglabym prosic o zmiane w cytacie ?

Posted

[quote name='lupak']Oczy-migdałowe, orzechowe, pełne smutku, nieobecne, no nie wiem jak to napisac. Takie jak mieli Pajut i Saba kiedyś...
A oni chyba każdego malamuta Mundek nazywają. Pajut zanim odzyskał swoje też był Mundek przecież. Może i temu się poszczęsci ;)[/QUOTE]

Nawet mi nie pisz takich rzeczy, absolutnie mi nie pisz!!!!!!



[/QUOTE] A młodzież - gonie, gonie, ale konsekwencję to mam chyba tylko do malamutów, (zresztą we własnym interesie :diabloti:)[/QUOTE]

Stanowczo powiedz kochanemu dziecku: w przyszłym miesiącu masz się wyprowadzić!!!! Albo sprzątasz, gotujesz i ... prasujesz ;).

Posted

Jak ja dawno nie przytulałam kochanego Pajutka:placz::placz::-( (i innych maleństw też:-().

Dziasiaj będzie dostawa owocków - jedynie tyle mogę na razie zrobić:wallbash:.

Posted

byłam dziś w hoteliku i zaglądnęłam do Pajutka :) Weszłam do niego na chwilę bo miał słomę w misce z wodą... poprzytulałam ten piękny łeb i poszeptałam mu na uszko... może się spełni...

Posted

[quote name='ewikS']byłam dziś w hoteliku i zaglądnęłam do Pajutka :) Weszłam do niego na chwilę bo miał słomę w misce z wodą... poprzytulałam ten piękny łeb i poszeptałam mu na uszko... może się spełni...




A właśnie coś Pajuś opowiadał, że ciocia była, tylko nie wiedział która ;), i przytulała.
A to już wszytsko wiemy! I dziekujemy, on tak sie cudnie tuli do człowieka :).

Posted

Wczoraj zadzwoniła Pani.

Mówiąc szczerze osłupiałam, gdy w telefonie usłyszałam: "Czy ten starszy malamut Pajut jest jeszcze do adopcji?"
Rozmawiałam z Panią długo, opowiedziałam wszystko o Paju, o jego chorobach, potrzebach, operacji, raku jąder, konieczności podawania leków, kontroli weterynaryjnych, konieczności prześwietleń, jedzonku. Rozmawiałyśmy bardzo, bardzo długo.
Pani ma 12 letnia malamutkę i małego pieska w typie beagla. Mieszka we Wrocławiu. I chce wziąć Pajucika.

I zadałam sobie pytanie: Czy ten stary malamut jest do adopcji?????

Noc miałam "starconą".

Z jednej strony, potwornym egoizmem byłoby nie danie mu szansy na dom.
Z drugiej strony, to miejsce w którym jest już dwa lata, on traktuje jako dom.

Czy zdąży się przyzwyczaić do nowego miejsca, nowego człowieka, zanim odejdzie?
Czy będzie umierał, za dwa-pięć miesięcy nie rozumiejąc dlaczego tam jest?

Nie jset to kwestia tej dziewczyny, która dzwoniła, ona jest "idealna"; nie mam po rozmowie telefonicznej żadnych, nawet najmniejszych zastrzeżeń. Byłaby dla Paja idealnym domkiem, ale .... rok temu, kiedy on jeszcze by mógł ją pokochać, przyzwyczaić się.
A może jednak? Może zdąży?

Czy on nie potraktuje tego jako kolejne porzucenie?
Czy jednak będzie zadowolony z większej obecności człowieka, towarzystwa suni - przecież całe życie był z siostrą/matką.

Z jednej strony, już się uśmiecham na myśl Paja na kanapie, w cieple.
Z drugiej strony, czy po tych dwóch latach nie będzie szukał oczyma mnie, do śmierci.

To pogodny kontaktowy pies.
Ale do nas się przyzwyczajał ponad pół roku, zanim zaakceptował, pokochał.

Nie miałam nigdy takiego dylematu, ale też nie maiłam nigdy takiego psa, tak długo i tak starego.

Proszę Was kochane Pajutomanki o rady.
Tylko nie typu: Hurrrra, domek!!! Tylko przemyślane, bądźcie tym starym psem, dla którego jedynym pewnikiem jest jego kojec, jego miska i ja codziennie. Który usiłuje cmoknąć mnie codzinnie, choć na to zasłużyłam po ponad roku znajomości.

Czy nie zrobię mu krzywdy.
Nie chcę patrzeć jak umiera samotnie w kojcu;
ale czy jego śmierć nie bardzie samotna będzie w nowym miejscu?????

Posted

Pani będzie jutro w Krakowie. Wzięłąm urlop z pracy. Żeby móc pojechac z nią do Pajcia. Jeszcze porozmawiać i pokazac jej tego królika małego.
Ja chcę by ON mial najlepiej. Omówimy wszytsko. Możemy nawet pojechac do Wrocławia i zobaczyć, czy się be zie cieszył z malamutki i pieska małego - on lubi małe pieski. Jak się bedzie zachowywał.
Ja go bardzo kocham. I chcę żeby był szczęśliwy.

Posted

Żebyś Ty Pajutku umiał mówić i mógłbyś nam powiedzieć co byś wolał. Zostać tu w znanym miejscu z cioteczką Mariolką i resztą ciotek i ze znanymi psiakami czy iść na "nowe" do innej ciotki i innych psiaków ale za to mieć do dyspozycji kanapę i ciepły kąt:niewiem:. Ale czy stare, chore drzewa się przesadza:niewiem:. A może tam nabierze chęci do życia... albo ją straci opuszczony przez swych przyjaciół.
Ku..wa nie wiem naprawdę co będzie najlepsze.

Posted

Mariola - a tak w głębi duszy - przy którym rozwiązaniu Ty poczułabyś spokój?

- ze wszelkimi konsekwencjami - i ze świadomoscią, ze nigdy właściwie nie będziesz mieć 100% pewności, czy zrobiłaś dobrze

bo to co piszesz - to jak widać - taka szarpanina pomiędzy tym, co Ci bliższe, a tym, co nakazuje głos rozsądku

ta sytuacja - to dylemat z rzędu tych najtrudniejszych, własciwie nie do rozwiazania. Każdy moze tu tylko subiektywnie się wypowiadać, jednak ty znasz Pajuta najlepiej - i tylko Ty musisz sie zmierzyć z wariantami jego odejscia - czy tu, czy we Wrocku - za dwa miesiące, za pół roku, czy za rok.

czasem czuje się w środku, tak irracjonalnie - albo spokój, mimo wszystko - albo jednak coś mówi na: nie

Posted

Spokój poczułabym gdybym go mogła wziąć do domu. JA.
Mimo braku czasu, mimo, że bylby 4 psem. Wtedy byłabym spokojna.
Moja poprzednia sunia, umierać przyszła do mnie do łóżka, przytuliła się w nocy, ja ją. Jak wstałam nie żyła.
Mimo rozpaczy, wycia, byłam szczęśliwa, że wyglądało to tak jak wyglądało.

Jak zostanie, będę myśleć, że może....
Jak pojedzie, to samo.

Posted

ale - to już w ramach małego offa - nigdy nie masz gwarancji, JAK twój pies odejdzie. czy będziesz z nim, czy zdążysz.

Ty pozegnałaś swoją sukę w sposób taki, jak sobie tylko można wymarzyć. Kiedy moja ukochana suka z dzieciństwa odchodziła - ja byłam paręset km od niej, na studiach.
dziś rano moja Drachma była bardzo niespokojna - łaziła za mną po calym domu, w miejsca, gdzie nigdzie sie nie zapuszcza. I co z tego, ze mam ją w domu od ponad 10 lat - wrócę do domu wieczorem. Jutro tez cały dzień mnie nie będzie. Jak co dzień. Latem wyjadę pewnie na 2-3 tygodnie. Zawsze z obciażeniem. Zawsze ze świadomością, ze moge nie zdążyć być przy niej na koniec. Ze jeśli to bedzie np. serce, odejscie jest kwestią paru minut.

rzadko kiedy udaje sie tak idealnie, jak było u ciebie.
a przecież nie przewrócisz swojego życia do góry nogami - nie zmieścisz Pajuta w domu - wiec ten wariant spokoju odpada

Posted

Jedynym w 100 % dobrym rozwiązaniem byłoby gdybyś mogła zabrać Pajutka do siebie. Dwa pozostałe rozwiązania są złe, tylko które gorsze - to tylko Pan Bóg wie.

Posted

Wczoraj rozmawiałam z Pajem, siedzieliślmy, patrzylismy na siebie.

Paju powiedział, ze chce poznac Magdę z Wrocławia. Chcemy pojechać i zobaczyć kuzynkę malamutkę i malego psiaczka. I jak okażemy zainteresowanie i zaciekawienie i Magda nas pokocha to on spróbuje.
A jek bedzie smutny i osowiałay to mam go zabrać.

Posted

Magda będzie dzwonić albo pisać. Dajcie jej też czas. Dla mnie to koszmarna decyzja była. Dla niej odpowiedzialność i zmiana wielka. Ale jeżeli..., to niedługo. Bo za wiele czasu nie mamy do stracenia.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...