Tweety Posted April 23, 2006 Posted April 23, 2006 kolejne wieści od Zosi: "W oczekiwaniu na zdjęcia (pewnie Azzie nie ma w domu jeszcze) posłuchajcie pierwszej z historyjek. Otóż przedwczoraj musiałam pojechać po jakieś zakupy. Od garażu do bramy wyjazdowej mam ok. 100 m. I tak myślę sobie, że nie będę zamykać Liska w domu, bo zdążę dojechać, otworzyć, wyjechać i zamknąć zanim on dokuśtyka. Wsiadając do samochodu - Lisek stał obok i patrzył i smutno skomlał - mówię mu: chłopie, zaraz wrócę, przywiozę coś dobrego. Ruszyłam ostro, raz dwa otworzyłam bramę, wyjechałam i już miałam zamykać - patrzę a tu coś galopuje (dosłownie). Zanim się spostrzegłam to Lis już był "poza". Zachował się klasycznie jak każdy pies, który "zwieje". Czyli "nie widzi, nie słyszy, nie reaguje", Pani go już nie obchodzi, bo jest "na wolności". Gnałam za nim jak szalona i w końcu go dopadłam. Ponieważ nie miałam smyczy to nie pozostawało mi nic innego jak "wziąć go za frak" czyli dosłownie za skórę na karku i ciupasem odstawić do domu. Widok musiał być przekomiczny jak tak szliśmy. Był bardzo niezadowolony z takiego obrotu sprawy (jednak ma chłop charakter - ten schron nie wszystko w nim zniszczył). Ale mimo wszystko tym galopem mi zaimponował no i tym, że "miał coś do powiedzenia".Mówiłam, że będzie jeszcze z niego fajny facet :) No i jest :)" Quote
fona Posted April 23, 2006 Posted April 23, 2006 :) uf, dobrze, ze nie wycial dalej! Pozdrowienia dla Zosi! Quote
azzie5 Posted April 24, 2006 Author Posted April 24, 2006 co za historia, nono...:o jeszcze trochę cierpliwości i będą zdjęcia Quote
supergoga Posted April 25, 2006 Posted April 25, 2006 Piękne zdjęcia, piękny Lisek - zwłaszcza z kocio-kumplem. Wygląda świetnie, nie wierzy się, że ma tyle lat. Jego Pańcia dokonała cudu z psiakiem.!!! Quote
Monia_ Posted April 25, 2006 Posted April 25, 2006 Ale Lisek miał szczęście, że trafił na taka kochaną panią!!! :multi: Quote
Ania-Sonia Posted April 26, 2006 Posted April 26, 2006 Lisek jest fenomenem :loveu: I Pani Zofia - też :loveu: Dla mnie to najpiękniejsza tu historia. Przywraca Nadzieję. Dużo zdrowia dla Obojga :lol: Quote
asiaf1 Posted April 26, 2006 Posted April 26, 2006 Ania-Sonia napisał(a):Lisek jest fenomenem :loveu: I Pani Zofia - też :loveu: Dla mnie to najpiękniejsza tu historia. Przywraca Nadzieję. Dużo zdrowia dla Obojga :lol: nic dodac nic ująć.:multi: Quote
Tweety Posted April 26, 2006 Posted April 26, 2006 widok rewelacyjny, zwłaszcza z kocinką, chyba już przywykł, bo przedtem dawał nogę na widok rudzielca. Zosia, ja Cię proszę, Ty się sklonuj :evil_lol: Quote
Zosia4 Posted April 30, 2006 Posted April 30, 2006 Oj tak, kocinka "przywykł" do Liska. Może dlatego, że psiuras go po prostu ignoruje, co najwyżej podejdzie i powącha go. A co do Lisa: rzeczywiście już mniej szczeka w domu. No, to poranne "darcie pyska" było z lekka irytujące. Ja myślę, że on chciał koniecznie zwrócić na siebie uwagę, że myślał może, że jak leżę w łóżku i mam zamknięte oczy to go już nie chcę. Od jakichś dwóch tygodni jest coraz ciszej. No i jeszcze coś miłego. Kilka dni temu jak go rano wypuściłam na ogród, a później ubrałam się i wyszłam zobaczyć moje roślinki, to Lis stał przy wybiegu dla moich suk i witał się z nimi. Zobaczył mnie z daleka, a jako, że słabo widzi to podszedł parę kroków i poznawszy mnie po raz pierwszy radośnie zamerdał ogonem. Aż się wzruszyłam. Do tej pory nie widziałam u niego żadnych oznak psiego cieszenia się. Nawet jak wracałam po kilku godzinach do domu, to nie było żadnej reakcji. Czułam, że jest szczęśliwy, że wróciłam ale nie cieszył się tak jak to robią inne psy, nie merdał i nie był bardziej ożywiony. A tu taka niespodzianka, kochany Lisunio, a gdzież on miał się tego nauczyć no i przede wszystkim z czego niby w dotychczasowym życiu miał się cieszyć. Quote
Tweety Posted April 30, 2006 Posted April 30, 2006 witamy kochaną Zosieńkę w naszych skromnych progach :loveu: :multi: :loveu: :multi: Jak to miło, że w końcu jestes tu z nami "ciałem" a nie tylko "duchem" i moimi wstawkami o Twoim Lisie-łobuzie :cool3: Quote
Zosia4 Posted April 30, 2006 Posted April 30, 2006 No właśnie - udało się i już jestem z Wami. Tweety mam prośbę - wklej jeszcze tylko o Lisie-złodzieju, bo znowu "gmerałam" w swoim outlooku i poszło w powietrze. Ostatni raz :) Quote
Tweety Posted April 30, 2006 Posted April 30, 2006 no to wklejam opowieść o Lisie-złodziejaszku, pies zadomowił sie juz pełną gębą, jakby całe życie mieszkał w domu: "A poza tym to muszę przyznać, że Lis coraz bardziej staje się normalnym domowym psem. Tydzień temu w piękny słoneczny poranek zrobiłam sobie śniadanie, zaniosłam na stół do ogrodu (chciałam zjeść podziwiając rozkwitającą wiosnę), poszłam do domu przynieść jeszcze kawę i jak wróciłam to... śniadania już nie było :). Obok stał Lichol, oblizywał się i ciekawie patrzył cóż tam jeszcze dobrego przyniosłam. Taki miał łobuzerski "wyraz twarzy", że śmiać mi się zachciało, tak jakby chciał powiedzieć: było pyszne, przyniosłaś coś jeszcze ? No i od tego dnia się zaczęło. A to mi w kuchni bułkę ukradł, a to schabowego przygotowanego do smażenia a to coś tam jeszcze. Już mnie nauczył, że na blacie kuchennym nic nie mogę zostawiać bliżej brzegu, bo skubany wspina się przednimi łapami na tenże blat i cap co sie da. Kotu też kradnie żarcie. No jednym słowem "zepsułam" psa :)." No to Zosia rozpuściła go jak dziadowski bicz :cool3: Quote
Ania-Sonia Posted April 30, 2006 Posted April 30, 2006 Ale święto! :multi: Kochana Zosia się tu pojawiła we własnej Osobie :loveu: Witamy i czekamy na świeżutkie relacje i fotki :lol: :multi: :multi: :multi: Jej, jak się wzruszyłam czytając o tej radości Liska z powrotu Pańci do domu. Dobrze, że poznał w końcu to uczucie... Quote
fona Posted April 30, 2006 Posted April 30, 2006 Zosiu... :loveu: Czyli imie dostal Lisek w sam raz :evil_lol: Quote
Irkowa Posted April 30, 2006 Posted April 30, 2006 :turn-l: he he , ach ten Lisio.... jeszcze nie raz nas zaskoczy :lol: Quote
Zosia4 Posted April 30, 2006 Posted April 30, 2006 O tak - mnie zaskakuje codziennie. Czasem żałuję, że "fotografa przy tym nie było". No cóż musiałabym chodzić cały czas z aparatem, żeby uchwycić "scenki rodzajowe" jedyne w swojej wymowie. Tak sobie myślę czasem: przesadziłam stare drzewo (nawet bardzo) a ono puszcza młode listki i wbrew upływajacemu czasowi młodnieje. To takie radosne patrzeć na Liska i odkrywać codziennie jego nowe - domowe zachowania. Jednak mimo tych 20 lat w schronie był zdolny przystosować się do nowej sytuacji. I na dodatek jest szczęśliwy. Nowe zdjęcia wkrótce. Jutro będę czatować z aparatem na ciekawe ujęcia. Quote
Tweety Posted April 30, 2006 Posted April 30, 2006 czekamy na wszystko, histroyjki, zdjęcia i in. informacje :multi: Quote
jnk Posted April 30, 2006 Posted April 30, 2006 Jak ja lubię wchodzić do wątku Liska i czytać opowieść Zosi w odcinkach :loveu: :loveu: :loveu: Quote
Zosia4 Posted April 30, 2006 Posted April 30, 2006 O rany. No to piszę jak jest "zapotrzebowanie". Napiszę teraz o tym jak Lis rozpoczyna dzień. Wstaje między 5.00 a 6.00 rano (na początku bywało też, że około 4.00 ale teraz raczej później - co mnie bardzo cieszy). Słyszę jak coś pomrukuje wiec szybko hyc z łóżka i otwieram balkon. Pierwsze dni to wyglądało tak, że wychodził ostrożnie na taras i kuśtykał sobie pomalutku po ogrodzie, teraz wychodzi i od razu bieg do płotu. Jego ulubiona trasa to przejście całego ogrodzonego terenu tuż przy ogrodzeniu. A więc kolejno: przebiegnięcie sporego trawnika, dotarcie do ogrodzenia i potem wędrówka dostojnym krokiem naokoło, czyli po drodze znika mi z oczu w małym lasku, wychodzi z lasku koło bramy wyjściowej, pokręci się przy bramie, idzie dalej przy płocie, gdzie sąsiad ma dwa malusieńkie ale niezwykle piskliwie ujadające na Lisa piesulki, pomruczy trochę do nich i popatrzy z wyższością, potem wkracza do sadu, który też przemierzy przy ogrodzeniu, przechodzi koło garażu (jak jest na zewnątrz jakiś obcy samochód, tzn. wystarczy, że nie jest mój to już jest obcy, to go obsika :)) dalej wkracza na teren graniczący z innym sąsiadem, który ma aż trzy psy (w zależności od tego, które są na dworze to go intensywnie obszczekają, jeden waży 60 kg, drugi 1,5 kg !!! a trzeci to jamnik) - też spojrzy na to towarzystwo z góry ew. trochę pomruczy do nich, nasika im przez płot i kieruje się w stronę warzywnika, okrąża go i idzie dalej gdzie moje suki mają wybieg. Tu następuje obustronne niuchanie nosami i merdanie ogonami (to piękny widok - muszę to jutro uchwycić), okrąża wybieg, a one z nim ale od środka, idzie dalej obok starych grusz, kieruje się w stronę ogniska i wraca pod drzwi balkonowe. Trwa to mniej więcej ok. 20 do 30 min. Tu pod drzwiami jak usłyszę, że coś mruczy - to go wpuszczam. Jeszcze z 10 dni temu rozpoczynał koncert i szczekał, szczekał też po wejściu do domu. Było to bardzo denerwujące, bo "szczek" ma taki "ochrypło-basowo-głośny". Szczekał też na każdego domownika, który wstał "a nie był mną". Stał przy delikwencie, chodził za nim i szczekał nie wiedzieć czemu. Nie przeczę - było to dość irytujące. Więc wychodziłam z nim czym prędzej znowu na ogród, żeby dać spokojnie domownikowi uszykować się do pracy i zjeść śniadanie w spokoju. Od jakiegoś czasu jest lepiej, chyba pomału się docieramy wszyscy. Więc teraz jak wraca z pierwszej przechadzki to czeka na niego micha z pysznościami. Je bardzo małe porcyjki, za to częściej (w ogóle mało je, no chyba, że dorwie się do kociej michy albo coś ukradnie - widać cudze albo zdobyczne lepsze :)) Zaraz ponownie zapada w drzemkę (chrapie jak nie przymierzając mój mąż, nieraz nie mogę rozróżnić, który to chrapie). Wstaje, pomruczy, znów podrzemie - ale na szczęście już nie szczeka. Potem znów na spacerek, no i tak się robi 7.00 - 7.30. No i tak wygląda "rano" Liska. Quote
oktawia6 Posted April 30, 2006 Posted April 30, 2006 O rety:eek2: -przeczytałam od pierwszej strony do ostatniej-Temat był nazwany LISEK-ja znam tę imię od roku-widziałam go na stronie tego schroniska w Milanówku pod Warszawą-nie wierzyłam, że ktoś go weźmie i tylko cichaczem popłakałam się jak go tam zobaczyłam-z opisem 19 lat w schronisku a wówczas nawet nie wiedziałam o istnieniu Dogomanii z całym szacunkiem-wszystkim znajomym mówiłam o nim, że to pies, który powinien być w Księdze Guinessa-teraz napewno powinien się znaleźć w różnych gazetach o psach "Mój Pies lub "Przyjaciel Pies", itp.-ze względu na tę historie-nieprawdopodobną-tak niesamowitą, że cała Polska powinna go poznać-no może puszczam wodze fantazji ale on już jest sławny-ja jego nie zapomniałam od tamtego roku-nie sądziłam, że nawet jeszcze żyje. Ta Pani Zosia-Boże-to następne szczęście dla Liska-to zaszczyt mieć takiego psa i dla niego zaszczyt mieć taką Właścicielkę! To naprawdę cud nad Wisłą, piękne nowe zdjęcia-bo jak go widziałm w schronisku na stronie internetowej to stał sobie bokiem z lekko opuszczoną głową. Teraz jest na podusiach:sleep2: i jest tulony:calus: , pozdrawiam Panią Zosię:bye: -a Pani 160 cm to naprawdę coś wielkiego-ma Pani w sobie coś genialnego-naprawdę jest niewiele takich ludzi-proszę mi wierzyć-powiem coś jeszcze-to właśnie "niewysocy" odcisnęli się w historii ludzkości-i cieszę się, że mogę Panią do nich porównać:Rose: :Rose: :Rose: Tak, tak i nie ma co się dziwić, że makijaż się rozmazuje jak ten wątek się czyta-jego się nie czyta jego się czuje i dlatego tak się dzieje... Quote
Tweety Posted May 1, 2006 Posted May 1, 2006 no, Zosia, myslisz, że jak dzisiaj święto pracy to nie zagonimy Cię do pisania? :cool3: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.