Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

oto Lisek




znam go od paru miesięcy, ale dopiero dzisiaj poznałam straszną prawdę-Lisek przebywa w schronisku w Milanówku już od 19 lat- od 1986r. :cry:
Do tej pory wciąż bezdomny, choć zapewne nie pozostało mu już wiele czasu życia.
Jest łagodny i spokojny. Może jednak ktoś go przygarnie....? :(

  • Replies 892
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

jestem w szoku :cry: zróbmy coś dla niego..może składke i hotel a później pilnie domek ..przecież On nie wie co miłość ..las..bieganie po łakach.. :cry: dajmy mu to ..wiem,że na krótko ale niech pozna smak wolności...

Posted

Jejku jakie nieszczęście :( jak mu dom znależc na te ostatnie ...momenty życia...(nie chciałam pisac lata ale kto wie........) Może na inne fora wrzucić? Może allegro z opisem jego jakże smutnego życia...albo faktycznie hotelik.........
Zaraz się chyba załamie poprostu..........19 lat............jestem w szoku.

Posted

azzie a jaki jest Lisek
dziewczyny, wiem, że to dziwnie zabrzmi ale czy on w ogole chce domku
19 lat to przecież nie zna innego życia - czy bedzie w ogóle umiał życ poza schroniskiem
a jeżeli już to tlko dom z ogrodem, tak żeby mógł miec swobodę
mój Lotnik po 9 latach w schronisku dosyc szybko przyzwyczaił sie do bycia psem domowym, ale on jest już 'nienauczalny' i mozna go tylko kochać i pozwalac sie kochac
ewentualny właścicel poza miłościa psa niech nic nie oczekuje - taaki zwierzak ma trwałe zmiany w psychice
ale naprawdę chciałabym aby znalazł sie ktoś kto da mu kilka chwil ludzkiej miłości i pozwoli się po psiemu pokochać

Posted

Wiecie co? Może mnie zjecie, ale na myśl przychodzi mi utarty slogan, że nie przesadza się starych drzew ....
Myślę, że liska powinno się teraz odwiedzać, pieścić, brać na spacery, ale nie szukać mu domu, bo dla niego domem jest schronisko :(
Myślę, ze nie byłby szczęśliwy, gdyby na starośc wyrwano go ze znanych czterech kątów ....

Pamiętacie Scoobiego? On był młody, w schronisku "tylko " 4 lata, a świat go przerażał.

Myślę, że Liskowi trzeba zapewnić opiekę na miejscu w schronisku i pozwolić mu spokojnie dożyć tam swoic dni, a nie uszczęśliwiać na siłę, według naszych gustów i potrzeb ...

On nie zna innego życia niż to, które prowadzi, a im zwierzę (czy człowiek) starsze, tym gorzej adaptuje się do nowych warunków.
Zaryzykuję stwierdzenie, że teraz przeprowadzka mogłaby go nawet zabić.

Wiem, ze to straszne, mnie też jego historia bardzo poruszyła, ale pomyślcie czego on chce, a nie co my uważamy za najlepsze :roll:

Posted

w 1000% zgadzam się z Lagunką. 19 lat to szmat czasu (ten pies jest starszy ode mnie!!! :o ) I jeżeli cale zycie jest w schronisku to chyba mało prawdopodone niestety zeby przyjął sie w nowym domku. Pozostaje wiec tylko adopcja "schroniskowa" i duzo duzo opieki, zeby ten ostatni czas mu jakos umilic...niech troche pozna to czego nie mógł poznac np spacerki.
Oj...takie psie nieszczęście :cry:

Posted

Lagunko z bólem ale muszę przyznać , że nie pomyślałam o tym :( byłam w szoku i pod wpływem emocji napisałam to wyżej...jednak może tak jak mówisz..miłość..lepsze jedzonko..smakołyki i spacery..nie mogę w tym chyba pomóc bo jestem z Wrocławia :( ...ale naprawdę jak pomyslę o jego niewoli 19letniej to chce mi się wyć :cry:

Posted

Lagunka duzo w tym racji co piszesz ale zrozum tez nas, nasze reakcje............ to poprostu odruch. Człowiek odrazu myśli, że może pies potrzebuje domu i człowieka na reszte dni nie myśląc o tym czego pies potrzebuje...........
Nawet nie wiemy jaki to pies....ciekawa jestem jego charakteru, czy schronisko nie zniszczyło jego psychiki? jest odludkiem, troszkę zdziczałym czy zobojętniałym ......
Ale to straszne niedopatrzenie że aż 19 lat pies w schronisku był......tyle lat miec takiego pecha i domu nie znależć? Biduś

Posted

ja zgadzam sie z dziewczynami my tez w schronisku mamy jedna rezydentke od szczeniaka byla w schronisku i tak 11 lat sobie zyje w tym miejscu, nie widac aby byla nieszczesliwa bo nie zaznala innego zycia...

Posted

Niestety, to brzmi może okrutnie, ale zgadzam sie z Lagunką - 19 lat w schronie, tym samym schron jest jedynym domem jaki zna i w jakim czuje się bezpiecznie i dobrze. Dożył wspaniałego wieku - nie każdy domowy pieszczoch tego dożyje, czyli nie było tak tragicznie. Brak indywidualnej opieki, no i podstawa, brak miłości człowieka - to uważam jego główna strata. Czy ktos może do niego jeździć, brać na spacery, popieścić. Jeśli trzeba, może wyślemy mu jakieś paczuszki z lepszym żarciuszkiem - w tym wieku trzeba się dobrze odżywiać - dietetycznie. Ale nie polecam zabierać go z jego środowiska i domu, choć to okropne, że nie miał tego wszystkiego...

Posted

Ewkaa, ależ rozumiem Was doskonale i mi też jest cięzko na sercu :(
Po prostu, kiedy minął mi naturalny pierwszy odruch = wyrwać go stamtąd jak najszybciej, pomysłałam sobie, ze dla Liska to co nam się wydaje szczęściem, byłoby strasznym szokiem i dramatem :(
Wyć mi się chce jak pomyślę, że żyje tak nieprawdopodobnie długo jak na psa i cały ten czas spędził w schronisku :cry: Tylko ... teraz już jest dużo, dużo za późno na szukanie domu :cry:

Posted

Lagunko masz całkowitą rację.
Historia jest bardzo przykra jeszcze bardziej przykre jest to że są takie Psy, które nigdy niczego innego nie zaznały oprócz kawałka boksu i krat. Nawet jak kiedyś krótko Lisek miał dom, to On już tego kompletnie nie pamięta (skoro wylądował w schronisku to może i lepiej że nie pamięta...). Dla Niego zmiana warunków to będzie toatalny szok, którego może nie przetrzymać. Poza tym na ogół biorąc Psy ze schroniska ludzie strasznie chcą je wychowywać, uczyć aby były takie jak sobie wyobrażają itd. Jemu taki dom i tacy ludzie nie są potrzebni dla Niego wcale nie będzie to zmiana na lepsze, a w końcu On tu jest najważniejszy i Jego dobro. Gdyby ktoś z Wolontariuszy zechciał poświęcić Mu czas w tym ostatnim etapie życia i zechciał dać trochę ciepła, zainteresowania, podkarmić jakimiś przysmakami- to myślę że sprawi Mu radość.

Posted

Też myślę, że zmiana pobytu może być dla niego straszna... Teraz trzeba mu poprostu pokazać że może być kochany... czyli tak jak pisały dziewczyny.. często odwiedzać, zabierać na spacerki dawać lepsze jedzonko... myślę że dla niego to i tak będzie dużo... i odejdzie z tego świata szczęśliwy...

U nas w schronisku też mamy taką staruszkę... jak twierdzi pan pracujący w schronisku jest tam od "zawsze"... Nazywana jest Szefową bo to ona tam rządzi :wink: nie siedzi w boksie tylko chodzi po całym schronisku i dogląda psiaków... i nie jest jakaś nieszczęśliwa... poprostu nie wie że można żyć lepiej...

Ale dziwię się że tak piękny psiak przez 19 lat żył w schronisku... On jest jedyny w swoim rodzaju... Straszne :cry: :cry:

Posted

katastrofa, ale jak najabardziej zgadzam sie ze dla liska to boglby byc szok...
:(
strasznie to smutne...
19 lat....
dlatego jesli mozecie to tylko pomozcie mu jakos i dajcie trcohe ciepla..
wiem ze tyle tam psiakow i kazdy w potrzebie ale lisek...


jestem z krakowa wiec nei moge pomoc... :(
moge jedynie mu paczuszke wyslac..

Posted

Napiszcie co mu podesłać i na jaki adres - spróbuję skonsultować z naszym wetem i dosłać cos do żarciuszka - takiego w sam raz dla seniora w jego dostojnym wieku. I bardzo Was proszę, jeśli pojedziecie do psiaka - ucałujcie go i posmyrajcie za uszkiem od ciotki supergogi i całej jej ferajny. Niech wie, że wielu dogomaniaków jest z nim i o nim myśli. Powiedzcie mu, że go kochamy, tylko tak jakoś głupio wyszło, że dopiero teraz o tym wiemy. :(

Posted

Będę w mniejszości. Uważam, że warto spróbować poszukać mu domu. Najlepiej, żeby to był dom z ogrodem, gdzie psiak miałby warunki prawie że schroniskowe, np. kojec na podwórku. Być może też byłoby dobrze, żeby w tym domu były już jakieś zwirzęta, żeby psiak po latach życia wśród zwierząt nie czuł się osamotniony. Nie wiem, w jakich warunkach Lisek żyje w Milanówku, czy siedzi zamknięty w boksie czy biega swobodnie po placu, ale uważam, że należy spróbować, dać mu szansę na poznanie tego czego nie zaznał w swoim życiu, bezgranicznej miłości do człowieka, poczucia przynależności do stada, miękkości kanapy,
smakołyków podawanych z ręki. Sporadyczne obdarowywanie go teraz smakołykami, wyprowadzanie na spacery, miziania od czasu do czasu to, moim zdaniem, za mało. Szczególnie, że idzie zima, i raczej rzadziej będzie się wychodzić na spacery, a może i rzadziej przyjeżdżać do schronu.
Bo przecież skąd możemy wiedzieć, że on nie tęskni za swoim człowiekiem, że nie potrzebuje jego ciepła? tylko dlatego, że tego nie zaznał? Zwierzęta mają szósty, siódmy, dziesiąty zmysł, może on właśnie za tym tęskni???
Piszecie, że nie przesadza się starch drzew... Lisek ma 19 lat, dużo jak na przeciętny wiek psa, wiele czasu już mu nie pozostało. Nawet jeśliby adopcja nie przyniosła spodziewanych rezultatów, wydaje mi się, że lepiej żeby pies odchodził w objęciach kochanego człowieka, został pogłaskany tym ostatnim głaskiem, niż miałby umrzec w brudnym boksie zwinięty w rogalik na słomie czy kawałku jakiejś szmaty zapomniany i osamotniony.
Ja bym jednak zaryzykowała.

Posted

asiuniap wzruszyłaś mnie do łez...w pierwszym odruchu tak własnie napisałam..aby dać Liskowi to czego nigdy nie zaznał..miłość,wolność,czułość..ale sama nie wiem co lepsze teraz...bo jak napisały dziewczyny "starych drzew się nie przesadza"..jednak jestem poruszona Twoimi słowami ,że On odejdzie w samotności :( hm... ktoś przyjdzie.. ."posprząta" boks i ...odejdzie następny bezimienny biedak.. :cry:

Posted

Bardzo chętnie dołączyłabym do dyskusji... ale nie mam żadnego punktu zaczepienia.
Czy ktoś znający psiaka mógłby napisać o nim coś więcej?

Posted

no to ja zacznę od początku.
Parę miesięcy temu Lisek wśród wielu innych psów zwrócił moją uwagę na siebie jakimś takim błagalnym mruczeniem-inne psy hałasowały i biegały po swoich boksach a on tylko stał, mruczał i cieszył się z mojego zainteresowania. Tak go poznałam. Lisek jest bardzo spokojny, raczej mało ruchliwy, przyjaźnie nastawiony do świata. Lubi pieszczoty i głaskania jak każdy pies. Większość czasu w schronisku spędził prawdopodobnie sam w jednym i tym samym boksie, bez spacerów.
W czwartek został przeniesiony do nowego boksu, gdzie teraz mieszka razem z Kłą i dopiero potem, przy okazji zajrzałam do jego karty. Podczas przenosin Lisek był bardzo zdezorientowany, nie chciał opuszczać dotychczasowego miejsca. Gdy został wpuszczony do nowego-większego boksu i zapoznał się z Kłą, to bardzo się ożywił i był bardzo szczęśliwy, jakby odmłodniał. Jeśli jednak będzie mu tam źle to wróci na poprzednie miejsce.

Gdy założyłam ten temat czułam się całkowicie rozbita-nadal się czuję-ten pies przesiedział w schronisku tyle ile ja mam lat-nawet nie jestem w stanie sobie tego wyobrazić. :cry: Do schroniska trafił w wieku 1-2 lat.
Jednak chyba macie rację-może zmiana środowiska byłaby dla niego zbyt dużym szokiem, mógłby nie potrafić odnaleźć się w nowej sytuacji. Choć gdyby istniała dla niego realna szansa na pewny i dobry dom to uważam że nie można mu tej szansy bronić-każdy ma prawo do szczęścia, może jednak mógłby być w takim domu szczęśliwy.
Ale ponieważ domu takiego dla niego nie ma to sytuacja Liska pozostaje bez zmian. Odwiedzam Liska oraz wszystkie inne psy z Milanówka co tydzień, teraz kiedy już znam jego tragiczną przeszłość postaram się dać mu tyle ciepła, na ile zawsze zasługiwał.
:cry:

Posted

:( ja mam mieszane uczucia...moze i asiuniap ma racje...ale nawet jesli, to kto wezmie psa w tym wieku? Takich ludzi mozna policzyc na palcach...cos o tym wiem bo u nas tez jest jeden staruszek...
Tak wiec Lisku... pozostaje tylko miec nadzieje ze nie jest Ci bardzo źle :(

Posted

Ja nie mam mieszanych uczuć, uważam, że trzeba spróbować. Czy się znajdzie dom - nie wiadomo, ale twierdzę, że trzeba. Nawet majać na uwadze to, żeby chociaż na sam koniec nie odchodził zapomniany w boksie, tylko odszedł godnie. Człowiek jest mu to winien po tylu latach skazania go na więzienie. Moje przekonanie utwierdziło się jeszcze bardziej po liście Azzie. Skoro znalazł się w schronie w wieku 1-2 lat, zakładając ze wcześniej był z człowiekiem, to może pamiętać domowe ciepło.
Przyszła mi do głowy lavinia. Może byłaby szansa umieścić go w jej pracy? Tam są zwierzaki, nie byłby osamotniony... lavinio nie krzycz, tak sobie gdybam :wink:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...