eloise Posted November 22, 2010 Posted November 22, 2010 Tak mogłaby wyglądać Ania gdyby dał wiązać włosy ;) :) a tu zagadka- gdzie jest kotek? ;) Ania+ciocia Milenka+ aparat + Ofik = dręczenie kotka ;) [video=youtube;rj19aNybiYU]http://www.youtube.com/watch?v=rj19aNybiYU[/video] Amelia weszła do łóżeczka dla lalek, Ania wrzuciła na nią maskotki, ciocia kręciła film, Amelia nie protestowała, pod koniec dołączył się Ofik :) a ponieważ wkurzał Anię, to Ania go wypchnęła z pokoju ( jak ona to zrobiła??? ) i zamknęła drzwi :D :D :D na pewno Amelia zniosłaby takie zabiegi, gdybym to ja na nią wrzuciła zabawki :) Quote
eloise Posted November 22, 2010 Posted November 22, 2010 wspomnień czar ;) Fox i Amelia, oraz wylizana po twarzy moja siostra ;) [video=youtube;XtNj-DWXHGA]http://www.youtube.com/watch?v=XtNj-DWXHGA[/video] Quote
Ulka18 Posted November 22, 2010 Posted November 22, 2010 Przecierpliwa ta kocina, moje koty by sobie tak nie daly. Rozumiem, ze koty lubia ciasne i ciemne miejsca, ale lezec pod sterta zabawek, to nie wiem, nie wiem. Ania sie robi coraz bardziej podobna do Ciebie Eloise, wypisz wymaluj. Wlosy jednak daje sobie chyba raz na jakis czas zwiazac chociazby do zdjecia ;-) Quote
eloise Posted November 23, 2010 Posted November 23, 2010 z samego rana po przebudzeniu Ania sprawdziła, czy na pewno śpię na swojej poduszce a nie na Pawła... urocze :) nie wiem dlaczego do zaśnięcia Ania potrzebuje 8 plastikowych teletubisiów pod poduszką, ani pociągu z klocków obok poduszki pod kołdrą, ale widocznie potrzebuje :D jeszcze 11 tygodni... czemu mnie ten brzuchol tak nieustannie boli? grrrrrrrrrrrr! jutro wizyta u doktora, więc jakieś nowe wieści Wam przyniosę. Quote
eloise Posted November 24, 2010 Posted November 24, 2010 chciałam Wam napisać, ze jak jest taka pogoda deszczowa, to Ofika trzeba prawie na rękach wynosić, albo błagać, żeby zlazł o własnych siłach, i że kupkę robi na pierwszej trawie, na jaką trafi i od razu wraca, ale się myliłam :mad: bo to świntuch i leń patentowany! dziś rano weszłam prosto na kupę na środku chodnika!!! :evil_lol: udało mi się, że zobaczyłam to pierwsza, bo bym się nasłuchała od rodziców :lol: za to jak drze japę, to pierwszy do zbiegania na dół... :evil_lol: Amelia calutki czas u Ani w pokoju :D Quote
eloise Posted November 28, 2010 Posted November 28, 2010 Amelia to już nie jest nasz kot! Zdrada, zdrada, zdrada do sześcianu!!! Odwiedziła nas ciocia Ada z małym Gabrysiem i ta zdradziecka biało-czarna małpa spała z Gabrysiem w łóżeczku CAŁĄ NOC!!!! 3 razy zanosiłam ja do Ani a ona wracała do Gabrysia. Trudno. Jutro ją pakuję i wysyłam do Anglii :D Quote
eloise Posted November 29, 2010 Posted November 29, 2010 o 1.30 Ania nas obudziła, cała zarzygana. Potem była powtórka co godzinę, lub co pół godziny, 5 razy całą ją kąpaliśmy-3 razy łącznie z włosami, których suszenie trwa wieki- są bardzo długie. Mnie to sie nawet spać nie chce- adrenalinka mnie trzyma, odeśpię jak jej się skończy-wtedy padnę na dobre. Pierwszy raz coś takiego nam sie zdarzyło i nawet nie wiemy co robić. Tzn nawadniać- ale daliśmy jej za dużo i zwracała... Amelia miała dość zamieszania i znowu poszła do Gabrysia. Wczoraj w nocy Fox zainstalował się na noc u Ady pod kołdrą a dziś Ofkors ;) ci to mają życie :D EDIT W środę byliśmy u doktora- Jonatan jest duuuuży, ja mam nadzieję, że urodzi się jakieś 3 tygodnie przed terminem, choć doktor cały czas mówi, że może być bardzo różnie i często sie zdarza jego pacjentkom, ze dzieciak, co sie całą ciążę pchał na świat na koniec się rozleniwia i rodzi po terminie ;) Quote
Luna123 Posted November 29, 2010 Posted November 29, 2010 oj eloise trzymaj się, Ani życzę zdrówka:p moja znajoma była po terminie i chciałą urodzić, nic się nie działo ale już miała dość;) w trzech szpitalach jej nie przyjęli, bo nie było miejsc. To koleżanki ją namówiły, żeby powiedziała, że nie czuje ruchów dziecka, to na pewno ją przyjmą:roll: Quote
eloise Posted November 30, 2010 Posted November 30, 2010 nie wiem jak było wczoraj u Was na drogach ( choć się domyślam ;) ) u nas był KONIEC ŚWIATA!!!! jak się pozbieram psychicznie to Wam napiszę... Ofik kocha malutkie dzieci- ciagle liże Gabrysia po uszkach i twarzy :) Quote
eloise Posted November 30, 2010 Posted November 30, 2010 jestem... o rety! nie doszłyśmy jeszcze do siebie po wczorajszym dniu, ale jesteśmy na dobrej drodze ;) Ania została wczoraj w domu, ale od 6 rano już nie wymiotowała, zjadła 10 łyżeczek kleiku ryżowego, co starczyło jej do 14 ;) pięknie zjadła rosołek, pojechała sankami do pani doktor. To było chyba zwykłe zatrucie, coś jej zaszkodziło, zwróciła i już, miała wczoraj cudowny humor, spędziła dzień z tatusiem i babcią, nie płakała, strasznie się ucieszyła jak w końcu dotarłam do domu, a jeszcze z "ciocią Mi", więc była pełnia szczęścia :) Dziś jest w przedszkolu, nie dzwonią, wiec sądzę, że wszystko jest ok. A ja wczoraj miałam odwieźć Pawła siostrę z synkiem na lotnisko. Wyjechałyśmy bardzo wcześnie z domu, bo po drodze musiałyśmy wejść do jednego sklepu i na jakiś obiad. Wsiadłyśmy po obiedzie o 14 do auta i ... 15 minut zajął nam wyjazd z parkingu na drogę. Nadal miałyśmy mnóstwo czasu. do centrum jechałyśmy pół godziny ( zamiast 5-10 minut) a po godzinie takiej jazdy ( byłyśmy w połowie drogi na lotnisko) auto nam zdechło. Przed światłami, na środkowym pasie w sumie tuż za centrum miasta. Prawdopodobnie padł rozrusznik. W momencie zrobiło się lodowato, zadzwoniłam do ubezpieczyciela, okazało się że o hol będzie trudno, jednak powiedziałam Panu, ze jestem w 7 miesiącu ciąży, auta spychać nie będę, że mam w aucie dziecko i za 15 minut zadzwonił do mnie Pan z lawetą. Dojechał do mnie po godzinie, bo był rzut beretem ode mnie... Okazało się, że miałam niesamowity fart, że udało się tą lawetę załatwić. Godzinę jechaliśmy jakieś 6 km do mechanika. Przez ponad godzinę, nikt nie podszedł do nas zapytać, czy nas zepchnąć, nikt nawet na nas nie nakrzyczał, że blokujemy drogę. Nie udało nam się wezwać żadnej taksówki- nigdzie nie odbierali telefonów. Przyjechał mój tata, zabrał Adę z Gabrysiem i jechali około 2,5 godziny na lotnisko. Dojechali pół godziny po planowanym odlocie, choć lot był oczywiście odwołany. Ada spędziła 3 godziny w kolejce do okienka na zmianę terminu wylotu. Nikt nie chciał jej przepuścić z tym dzieciakiem maleńkim :( Mój tata nie mógł jej pomóc, bo wysadził ją i pojechał zaparkować... i trwało to półtorej godziny!!!! Wracali do domu kolejne ponad 2 godziny. A ja wysiadłam przy mechaniku i poszłam 200 metrów do galerii handlowej ( na szczęście tam była!) Napiłam się gorącej czekolady i myślałam jak wrócić do domu. Ostatecznie zdecydowałam się na metro, pociąg i autobus. Bałam się tylko drogi do metra i z metra na pociąg- bardzo się bałam, że się przewrócę.Toczyłam się powolutku, przemókł mi jeden but, śnieg padał prosto w twarz. Rozważałam zamówienie taksówki ( o ile dałoby się dodzwonić) choć mogłoby to oznaczać jakieś 3 godziny "jazdy" ale Milena czekała na mnie w centrum, więc odholowała mnie do domu. Udało nam się trafić na pociąg od razu, jechał bez przeszkód. jedynie w Rembertowie czekałyśmy na autobus jakieś 10 minut, a nie widziałyśmy szans na to, żebym ja doszła do domu 1200 metrów po tych śniegach, brzuch bolał mnie straszliwie. Skończyło się natychmiastowym zapaleniem gardła- już wczoraj mnie bolało, w nocy był koszmar, kuruję się w łóżeczku z Ofikiem. Odwiedziny Ady i Gabrysia przeciągną się do soboty :) Ofik ciągle chce lizać Gabrysia po całej twarzy :) a jak Ania się nastawia to wcale tak chętnie nie korzysta :D Quote
eloise Posted December 2, 2010 Posted December 2, 2010 ja to myślę, ze jakbym wypiła jakiegoś dobrego grzańca to od razu wszystko by mi przeszło! ;) Jestem tak osłabiona, całe dnie śpię i czytam, zaglądam do kompa na chwilę i nie robię nic sensownego... ta ciąża wychodzi mi już bokiem, oby jak najszybciej do końca!!!! Quote
kaskadaffik Posted December 3, 2010 Posted December 3, 2010 Pozdrawiamy zaganiani i zmarznięci i cały czas podczytujemy wieści, dobrze, że z malutkim ok, Ania chyba też juz zdrowa :) Quote
eloise Posted December 3, 2010 Posted December 3, 2010 a skąd! Ania właśnie się pochorowała! kaszel ją tak męczy, że rzyga dalej niż widzi-właśnie zwróciła antybiotyk :( ogólnie czuje się dobrze, jest wesoła, normalnie się bawi, ale ten kaszel... pani doktor postanowiła drastycznie się z nim rozliczyć, oby pomogło! Quote
eloise Posted December 4, 2010 Posted December 4, 2010 kaszel z suchego zamienił się w łagodniejszy mokry, nie wime czy to zasługa tylko antybiotyku czy też "herbatki" ze skórki mandarynki. Wczoraj wieczorem rozmawiałyśmy z dr medycyny chińskiej i zaleciła nam taki specyfik. Ania oczywiście nie chce tego pić, ale trochę jej podaliśmy. Spała w dzień i kaszel był ale łagodny. Ada z Gabrysiem polecieli, kot jednak został, zdążył się zrehabilitować przez ostatnich kilka dni :) Quote
MagdaNS Posted December 5, 2010 Posted December 5, 2010 Eloise, włos cierpnie jak się czyta o koszmarze w śnieżny dzień warszawski. Matko, dobrze że w ogóle wróciłyście do domu. U nas też było koszmarnie w poniedziałek i zcwartek, na noc z poniedziałku na wtorek zapowiadają opady marznącego deszczu i gołoledź, jak tak będzie to ja po prostu do pracy we wtorek nie pojadę. Ja wiem, co to znaczy upaść w wysokiej ciąży, na początku dziewiątego miesiąca z ogromnie olbrzymim brzuchem upadłam w Zakopanem na nieposypanym chodniku, nikt mi nawet nie pomógł wstać, a ja płakałam z bezsilności bo nie miałam jak tego zrobić. Długo się nagramoliłam, zanim się udało, na szczęście skończyło się tylko na potłuczeniu, Martusi nic nie było. Kilogramy z powietrza, brzuch jak dla bliźniaków, znam to aż za dobrze :). Trzymaj się Kochana, nasza Marta też wciąż przeziębiona, ciągle kaszle, taki suchy kaszel ją męczy, może ja też bym jej zrobiła tej herbatki? Co to jest? Co do zwierzyńca to wymiękam za każdym razem, jak czytam co oni wyprawiają :). No a zdjęcia - nie do przebicia :). Zwłaszcza kawaler z łapkami na kołdrze i głową na podusi :) Eloise, dasz rady, wytrzymaj, odpoczywaj naprawdę ile się da, bo potem może być różnie :) Jedno jest pewne - Jonatan będzie miał bardzo rezolutną starszą siostrę :) Quote
eloise Posted December 5, 2010 Posted December 5, 2010 ja gotowałam 10 minut skórki z 2 mandarynek w 2 szklankach wody. Zostało tego jakieś 300 ml, miałam podać na 2 razy, ale jak to jest z Anią każdy wie... Trochę posłodziłam- smakowało jak zwykła herbatka dla dzieci. Zadaniem tego napoju było rozpuścić flegmę i pomóc jej się oderwać. Trudno mi było w to uwierzyć, bo kaszel był przecież suchy, ale chyba pomogło-Ania charczy ale kaszel jest mokry i w końcu odkrztusza to świństwo. Paweł cierpiał kiedyś na nawykowe zwichnięcie barku. Pewnego letniego poranka szedł na uczelnię i nie chciało mu się iść przejściem dla pieszych, poszedł na skróty i przeskoczył łańcuch. W tym momencie bark wypadł ze stawu i Paweł padł na ziemię jak długi. Ludzie przechodzili, gapili się ale NIKT nie pomógł. 2 starsze panie zatrzymały się w pewnej odległości, przyglądały się, w końcu chyba uznały, ze to żaden pijak czy narkoman i jedna niepewnie zapytała czy może pomóc ;) Pomogły mu chyba usiąść na trawie, bały się spróbować nastawić ten bark :D Paweł od razu zadzwonił po karetkę, w międzyczasie jeden gość powiedział, ze będą go nereczki bolały od leżenia na zimnej trawie, ale powiedział to idąc przed siebie, bez postoju :) Znieczulica jest OGROMNA!!!! Quote
MagdaNS Posted December 5, 2010 Posted December 5, 2010 No to zapamiętam sobie. Aktualnie będę testować syrop z cebuli ;) Quote
eloise Posted December 5, 2010 Posted December 5, 2010 syrop z cebuli to koszmar mojego dzieciństwa! może dlatego, ze był taki słodki i śmierdzący... Moje rodzeństwo nadal go stosuje, z równie dobrym skutkiem co 20 lat temu-ja odpadłam... Na samo wspomnienie mi słabo... Tak jak na widok dużego pająka ;) w piątek wieczorem idę sobie z kuchni do salonu a tu Ada się drze- pająk!!! ale wielki!!! Ewa na kanapę!!! a ja... w krzyk, pisk i... zaczęłam biegać w kółko podnosząc wysoko kolana :D aż płaczę ze śmiechu jak to piszę :D takiej reakcji jak na filmie to się nie spodziewałam w prawdziwym życiu ;) no i nawet go nie widziałam :) dzieci umilkły i patrzyły na mnie zdziwione :D Ani trochę żal, ze Gabryś już wyjechał, choć najmilsza dla niego nie była... popychała, kopała, zabierała zabawki... a Gabryś ciągnął do jej pokoju cały czas ;) Dzisiaj Ania usiadła nagle obok Ofkorsa na podłodze i rzuciła się na niego, żeby go przytulić, Ofik się wywinął, Ania nie zdążyła się asekurować rączkami i wylądowała na podłodze... nosem! :) akcja była błyskawiczna i dla mnie strasznie zabawna. Ania sie poryczała a ja wyrodna matka ją przytulałam i płakałam ze śmiechu :) Amelia siedzi uparcie u Ani na łóżku, teraz częściej pod kołdrą niż na ;) Quote
eloise Posted December 6, 2010 Posted December 6, 2010 Ania została dziś w domu, ale myślę, ze jutro pójdzie już w świat :) Od rana wymyślam jakieś zabawy, żeby ona jak najwięcej biegała a ja jak najwięcej siedziała ;) a Ania ma dzis wyjątkową ochotę tańczyć... :) Wczoraj zasnęła o 16.20 i spała... do 7.10 rano!!!! I to ja ją obudziłam niechcący! 15 godzin! Kaszel był tylko raz, posiusiała się z wysiłku, ale generalnie już dawno nic nie zasikała. Pierwsze słowa po obudzeniu: Ania cium nie, cium nie. cium noc, nie dzień :) czyli-Ania nie śpi w dzień, tylko w nocy :) w ogóle mówi coraz więcej, niektóre słowa nadal po swojemu, wczoraj się namęczyłyśmy zanim zrozumiałam co to bajaj-banan. Jabłko to jabo. a siusiak... to siusiak :D chyba ją w przedszkolu nauczyli ;) Quote
eloise Posted December 7, 2010 Posted December 7, 2010 Ania poszła do przedszkola w nowych butach ze świnką Peppą :) Mnie strasznie obniżył sie brzuch-doktor mówi, że nie trzeba się tym martwić, że to nie musi nic oznaczać, szczególnie w 2 ciąży. Ale wróciły takie straaaaaaaaaaaaaszne bóle! :( muszę leżeć i tylko leżeć. póki nie ma plamień czy skurczy to mam leżeć. Ciężko mi bardzo. A Paweł wraca do domu koło 21 i nic na to nie poradzimy w tym tygodniu, ehhhhhhhhhhhh Quote
Reno2001 Posted December 7, 2010 Posted December 7, 2010 Eloise, biedulko leż, leż. Poleż sobie za mnie też ;) Wiem, głupi żart. Jak człowiek musi leżec, to jest to ostatnia rzecz na jaką ma ochotę. Ja tutaj trzymam cały czas kciuki za Ciebie i malucha. Quote
eloise Posted December 7, 2010 Posted December 7, 2010 dziękujemy! :) a Wy wiecie, że lalki Barbie mają coś jakby cieliste majtki na sobie??? :D za "moich" czasów nie miały! :) Quote
Julia84 Posted December 7, 2010 Posted December 7, 2010 Dziewczyny kochane zapraszam na mini bazarek dla głuchego, niewidomego i schorowanego staruszk na którym można wylicytować imię psiaka: [url]http://www.dogomania.pl/threads/197765-DAJ-IMI%C4%98-G%C5%81UCHEMU-I-NIEWIDOMEMU-STARUSZKOWI-!!!!!-do-12-grudnia-2010r-do-20.00?p=15878872#post15878872[/url] Ten piesek nie ma niczego - nawet imienia :-( Quote
Ulka18 Posted December 8, 2010 Posted December 8, 2010 Trzymaj sie Eloise, wiem, ze to latwo napisac, ale musisz kobito jeszcze wytrzymac. Nie wiem skad masz te bóle, ja sie w ciazy czulam jakby nigdy nic, no, ale to bylo prawie 20 lat temu. Ale siostra mojej kolezanki musiala lezec cala ciaze i naprawde leżala, tylko do toalety wychodzila. Potem jak urodzila, to nie mogla sie nachodzic ze szczescia. Za moich czasow Barbie miala biale gacie. Nie znosze lalek Barbie, wole misie. A Ania dzisiaj w przedszkolu? Quote
eloise Posted December 8, 2010 Posted December 8, 2010 Ania w przedszkolu. Rano okazało się, że zna, jak to Paweł stwierdził, groźne słowo- kupić :D Ona się w przedszkolu super bawi i je. Ja co rano mam problem- jak jej dać cokolwiek do jedzenia, żeby nie brała antybiotyku na pusty żołądek. Jej wystarczy kubek kakao albo kawy zbożowej. Dzisiaj musiałam ją dłuuuuugo namawiać na maślaną bułeczkę z nutellą!!! wczoraj na kolacje chciała... kisiel! na szczęście moja mama nakarmiła ją wróbelkową porcją makaronu i kotlecika... Nie wiem czemu moja macica tak kiepsko znosi ciążę :( Za to psy sie cieszą i leżą ze mną :) Dzisiaj w nocy oboje mnie grzali jak termofory, ułożyli się wzdłuż mojego ciała, Ofik z głową na poduszce :D Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.