eloise Posted January 6, 2011 Posted January 6, 2011 zapomniałam napisać jaki uprzejmy lekarz mi się dziś trafił-weszłam za nim do gabinetu, a raczej wtoczyłam się z obolałym brzucholem, on zapytał, co mi dolega, po czym zapytał- a Pani to chyba w ciąży? dobrze zauważyłem? :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol: jakbym była w 4 a nie 9 miesiącu ciąży :D Quote
anciaahk Posted January 7, 2011 Posted January 7, 2011 Buahahaha, to sobie humor poprawiłam :), kapitalne. Lekarz niezwykle spostrzegawczy :). Quote
MagdaNS Posted January 7, 2011 Posted January 7, 2011 Pan doktor faktycznie powinien zmienić zawód, bo albo ślepy albo niedouczony ;) Quote
Luna123 Posted January 7, 2011 Posted January 7, 2011 Eloise, dobrze, że nie byłaś u dentysty;) bo jak w kawale, może doktor by się zastanawiał, jak ustawić fotel:eviltong: Quote
eloise Posted January 7, 2011 Posted January 7, 2011 2 ulubione stwierdzenia Ani- kocham mamę i ... mama grubas :D Quote
Jelena Muklanowiczówna Posted January 7, 2011 Posted January 7, 2011 Weź, elosie, zadławiłabym się pestką dyni! ;D Fajny lekarz. Ja raz byłam świadkiem rozmowy w PKS-ie. Budzi się facet i widzi, że koło jego fotela stoi kobieta z brzuchem. Facet mówi: "Może pani usiądzie, pani w ciąży..." A babka mu na to: "Ja nie jestem w ciąży, tylko tak dobrze wyglądam". To dopiero jest kwas! :D A w ogóle to witam i dziękuję za zaproszenie. Gdzie tu są zdjęcia eloise i psa bez łapy, bo nie mogę znaleźć? ;-) Quote
eloise Posted January 7, 2011 Posted January 7, 2011 na stronach 64,65 i 66 są filmiki i zdjęcia- bez łapy jest czarny Ofkors ;) wolę uprzedzić- bo nie bardzo to widać ;) Quote
Jelena Muklanowiczówna Posted January 7, 2011 Posted January 7, 2011 No zdechnę ze śmiechu! :D Toż to regularny pamiętnik. Obrażam się, że mnie wcześniej nie zaprosiłaś ty, ty... Ciężarówo! :P ;-) Jakby mój TZ-et zobaczył Jarcia i swoją poduszkę w tej konfiguracji: http://img339.imageshack.us/img339/3315/dscf2673b.jpg to już by się na niej nie położył! :D Ma jakiś dziwny wstręt przed psem w łóżku. Ja tam się z Jarosławem całuję i ryba mnie to... ;-) Quote
eloise Posted January 7, 2011 Posted January 7, 2011 my się całujemy z naszymi psami, nie zawsze z własnej woli ;) Przepraszam za opóźnione zaproszenie, od dawna zbierałam się do zaproszenia Ciebie, halci i Ra_duni- i jakoś mi nie wyszło... :oops: A Ofikowy wątek stał się pamiętnikiem całej rodziny ;) informuję Pawła uczciwie, że wszem i wobec rozgłaszam jaki z niego rozkojarzony człowiek :D chyba nie ma nic przeciw :) Lubię tu pisać, bo tu nikogo nie brzydzą i nie dziwią nasze psio-ludzkie stosunki :) Moja koleżanka ma suczkę o imieniu Jagoda. Mówi na nią czasem Jaga, a czasem Jadzia. Ma też koleżankę Jadzię ( Jadwigę). Rozmawiałam z nią w sylwestra jak szła do Jadzi po ratunek przed imprezą- jakiś problem z kiecką. W nowy rok napisałam do niej, że musiałam pocieszać Ofika, bo bał się wystrzałów a ona mi na to- Jadzia jeszcze dzisiaj sra po gaciach. Kilka minut zachodziłam w głowę dlaczego Jadzia-Jadwiga jest taka przestraszona po sylwestrowej zabawie :evil_lol: zanim do mnie dotarło, że chodziło o Jagodę :lol: Amelia weszła dzisiaj do plastikowej miski i rozpłaszczyła się w niej jak kwoka wysiadująca jaja :) zanim wróciłam z aparatem- już wyskoczyła i z ogonem napuszonym jak u wiewiórki pobiegła zaczepiać psy. Wyglądała naprawdę ciekawie :) Quote
mariusz pp Posted January 8, 2011 Posted January 8, 2011 Ale bez zaproszenia też można czytać?:evil_lol: Quote
eloise Posted January 9, 2011 Posted January 9, 2011 hahaha :) jak najbardziej :) Czy są na świecie mężczyźni, do których nie trzeba 4 razy mówić tego samego??? i którzy po tym 4 razie nie mówią- dlaczego jesteś taka niemiła???? :) Quote
mariusz pp Posted January 9, 2011 Posted January 9, 2011 Chyba nie ma, do mnie żona też mówi po kilka razy.:evil_lol: A za każdym razem jakbym pierwszy raz słyszał:lol: Za każdym razem brzmi inaczej:diabloti: Quote
eloise Posted January 10, 2011 Posted January 10, 2011 zaspaliśmy dziś aż godzinę :) ale fajnie :) Ania się obudziła ostatnia i mówi do nas- wstawać :D posłuchali wszyscy, poza Ofikiem oczywiście :D u nas szaro, pada i wszystko topnieje, a na naszej ulicy mnóstwo lodu. Dobrze, że nie muszę nigdzie wychodzić, zwyczajnie bym się bała. weszłam na wątek w celu napisania konkretnych informacji, ale konkretnie zapomniałam, co to miało być ;) Quote
Reno2001 Posted January 10, 2011 Posted January 10, 2011 U nas tez dziś superpaskudnie. Buziaki dla Was! Quote
Ulka18 Posted January 10, 2011 Posted January 10, 2011 eloise napisał(a):Czy są na świecie mężczyźni, do których nie trzeba 4 razy mówić tego samego??? i którzy po tym 4 razie nie mówią- dlaczego jesteś taka niemiła???? :)Nie ma. Moj ojciec to przypominanie nazywa terkotaniem. Ja zawsze mowie, ze jakby pamietal po 1-szym razie, to by nikt mu za uchem nie terkotal. U nas ciemno, szaro, deszcz pada. Lodu, sniegu juz dawno nie ma. Quote
Jelena Muklanowiczówna Posted January 10, 2011 Posted January 10, 2011 Ulka18 napisał(a):Nie ma. Moj ojciec to przypominanie nazywa terkotaniem. Ostatnio spotkałam jedną kobietę, która na to samo narzekała u swojego męża. Podsumowała nawet całą dyskusję stwierdzeniem: "Już bym wolała, żeby mi raz w mordę dał, niż tak ciągle dududu dududu nad tym uchem!" ^^ I teraz już wiadomo skąd się bierze przemoc w rodzinie. U nas też szaro-buro, roztopy, gdzieniegdzie jeszcze lód, na którym ja się ślizgam, pies się ślizga, TZ-et się ślizga. Wczoraj mnie zawodowo chłopaki załatwili. Szliśmy dogadać kamerzystę na wesele. Najpierw pies się wysiedział na przystanku w kałuży i machnął mi upapranym ogonem po spodniach, a już nie było się w co przebrać, więc stanęłam w drzwiach tego kamerzysty jak ostatnia fleja. A potem, jak już doprowadziłam te spodnie trochę do porządku, szliśmy na Światełko do nieba, a mój TZ-et się poślizgnął i chlupnął nogą centralnie w sam środek wielgachnej kałuży. Jemu nic nie doskwierało, bo ma porządne buty, ale rykoszetem dostałam ja. Jednym słowem: po tych roztopach to nas czeka wielkie pranie. Że nie wspomnę o tym ile piachu Jarosław wnosi na brzuchu... :/ Quote
eloise Posted January 11, 2011 Posted January 11, 2011 Ania wczoraj zasikała pościel i piżamę w przedszkolu, więc wieczorem prałam to wszystko, żeby było na dziś. Jak wrócił Paweł, to mu o tym powiedziałam, ale czy dotarło- nie wiem. Prosiłam go 2 razy wieczorem, żeby przyniósł deskę do prasowania, 'bo rano będę prasować Ani pościel". Nie przyniósł. Rano za to 2 razy budził mnie budzikiem, któremu włączał drzemkę, wiec ja się pytam- po kiego grzyba mu ten budzik, skoro wstaje dopiero wtedy, jak ja wstanę????? Oczywiście po 2 budziku przypomniałam mu o desce- nie przyniósł. Wstałam, poszłam po nią, a Paweł do mnie- a co Ty robisz? No wiecie, szykowałam się do skoku na bungee!!! Mój tata natomiast zadzwonił wczoraj, że może za 10 minut odebrać Anię z przedszkola, ucieszyłam się i powiedziałam mamie, że nie musi po nią iść po tym wstrętnym lodzie. Mama też sie ucieszyła i zadzwoniła do taty, wysłała go jeszcze na zakupy. Wrócił za pół godziny, z zakupami, bez Ani- bo zapomniał. A sam wpadł na pomysł, że ją odbierze. Paweł dowiedział się w przedszkolu ( 4 dni się dowiadywał) że 6. lutego Ania będzie miała bal karnawałowy. Powiedział mi o tym, w trakcie rozmowy, bez zbędnych emocji, a ta mała "duzia" Ania i tak to usłyszała i się tak uczepiła tej myśli, ze ona już teraz zaraz i natychmiast chce iść na ten bal, tańczyć z księciem. Różowa sukienka czekała na pranie więc zażyczyła sobie sukienkę "Ciupka" czyli Kopciuszka. I tak płakała i pytała gdzie ten bal... Paweł ją usypiał półtorej godziny, bo dziecko się tak rozemocjonowało... Fox uczepił się mnie na maxa. Całą noc śpi przyklejony do mojego brzucha, a jak się kładzie to Jonatan zaczyna skakać :) A od rana łazi za mną, włazi na kolana, gapi mi się w oczy... Wczoraj zawijałam bombki, które mama ściągała z choinki, a ten pajac mi skakał po tych bombkach, bo chciał się przytulać. Ofik prowadzi spokojne życie kluchy-złodzieja chrupek, jak zobaczy, że Ania siedzi na podłodze to dzikim pędem rzuca się na nią, liże po twarzy i zwiewa. Dziś rano Ania zakomunikowała, ze jest noc i ona nie wstaje, i mama też ma 'cium". Ja wstałam, więc po chwili był płacz... Dom wariatów! :) Quote
eloise Posted January 11, 2011 Posted January 11, 2011 właśnie usłyszałam w Prosto z Polski, że w Grudziądzu ktoś powiesił 2 psy a w Krakowie 3 debili przywiązało huskiego do auta, ruszyli i go ciągnęli!!!!! urwali psu głowę!!! Boże! co z tymi ludźmi???? Quote
anciaahk Posted January 11, 2011 Posted January 11, 2011 Każdemu odwdzięczyłabym się tym samym!!! Quote
MagdaNS Posted January 11, 2011 Posted January 11, 2011 Eloise, ta suczka husky to nie w Krakowie tylko w Lipnicy Małej, pod Nowym Targiem. Na moim facebooku znajdziesz link do petycji do sądu w Nowym Targu żeby tych zwyrodnialców skazac na kary bezwzględnego pozbawienia wolności. Czas do 17 stycznia. A dom wariatów masz taki, że tytuł Twojego wątku powinien brzmieć "Przygody eloise, czyli jak nie zwariować z rodzinką " :) :) :) Podizwiam Cię nieustająco :). Byłam wczoraj w W-wie. Gdzie jest Rembertów? Wygrałam sprawę w Krajowej Izbie Odwoławczej :) Quote
anciaahk Posted January 11, 2011 Posted January 11, 2011 Nasi mężowie Elosie to muszą być jacyś bracia lub krewni. Bez wątpienia!!! Quote
eloise Posted January 11, 2011 Posted January 11, 2011 anciaahk? masz z mężem równie wesoło? :) MagdaNS- zaraz poszukam tej petycji, Paweł też nie mógł uwierzyć jak mu powiedziałam i zapytał, czemu siebie nie przywiązali i nie ruszyli... Rembertów jest zaledwie 20 minut od Centrum- w kierunku na Lublin. Warszawa a jednak wieś ;) Wolelibyśmy jednak, żeby na tej wsi powstała zlewnia i kanalizacja, bo tata ma już dość odpompowywania wody z piwnicy 2 godziny dziennie. Na naszej ulicy kanalizacja kończy się na naszym domu- my mamy, ale co z tego, skoro i tak nas ciągle zalewa? Bruk na ulicy kończy się przed naszym domem- dalej nie brukowali, bo czekają na kanalizację, kiedy będzie- nie wiadomo... Ania jak wraca z przedszkola woła do mnie-mamuś ja wrócić :D a ja na to- a ja czekać ;) Na kolację zamówiliśmy pizzę- Ania na to: pizza? suuuuuper :) Jak miło było siedzieć i patrzeć na dziecko, które NORMALNIE SIEDZIAŁO I NORMALNIE JADŁO! Dopiero jak się najadła, to zaczęła robić ćwiczenia gimnastyczne na krześle ;) Quote
eloise Posted January 11, 2011 Posted January 11, 2011 nie wiem gdzie można wysłać 2,5 letnie dziecko, żeby odessać ten nadmiar energii, który ma w sobie. Jakiś taniec, karate dla najmłodszych czy co :) godzina 22, najwyższy czas, żeby spała, a ona ani myśli o spaniu. Biega, piszczy, ćwiczy, każe nam machać nogami, rękami, pompki z Pawłem robi, na głowie staje, spadła z oparcia kanapy i tylko powiedziała- o oł, wstała i dalej szalała. A jak już podstępem zagonimy do łóżka, to pół godziny jeszcze gada. Jak tylko to będzie możliwe- zapisujemy ją do Fasolek, albo innego zespołu ;) A jak zaczęła ćwiczyć, to ja dostałam ataku śmiechu-nijak nie mogłam się opanować, w końcu powiedziałam, że Jonatan już śpi, bo jest grzeczny, a Ania na to- Natan! nie cium, nie cium!!! :) Dzisiaj spakowałam walizkę do szpitala, ostatnim razem pakowałam się między skurczami i wolałam tego uniknąć. Mam z Jonatanem taki układ, ze jutro jadę jeszcze z Anią do fryzjera i po kilka ostatnich rzeczy niezbędnych do szpitala- a byłam pewna, ze już wszystko mam, a w czwartek już możemy jechać na porodówkę ;) Niedawno nawet zmusiłam się do prasowania na siedząco- nie lubię tak, ale nie miałam wyjścia.A nogi i tak mnie bolały i tak spuchły :) Po kąpieli smarowałam Anię kremem- i kazała sobie masować nogi, tak jak Paweł mi masuje :D i powiedziała mi jeszcze, że tatuś tak masuje też nogi cioci Mi :D ale szybko się z tej wersji wycofała, wiec chyba nie muszę się martwić ;) A ciocia Mi jest chora na potęgę- 3 antybiotyk z rzędu, bo jej wyleczyć nie mogą i teraz ma zapalenie ucha i gorączkę. Odporność nam poleciała hurtem. Jutro z samego rana czeka nas wizyta u pediatry, bo kaszel się Ani w miarę uspokoił, ale ma zielony bakteryjny katar a mnie boli 3 tydzień gardło- a od tygodnia jestem na antybiotyku. Jeszcze nigdy tyle nie chorowaliśmy. Quote
Jelena Muklanowiczówna Posted January 12, 2011 Posted January 12, 2011 Karate to nie jest dobry pomysł. Jak trenowałam, to widziałam jak się dzieci zachowują na treningach - one mają jakieś niespożyte zasoby energii. Mogą biegać w kółko cały trening i nic. A jeszcze do tego treningi są wieczorem, więc jak się mała rozochoci treningiem przed nocą, to nigdy Wam nie uśnie. Ja bym ją raczej zapisała na jakiś taniec i to tak w ramach przedszkola, żeby to było około 14, to wtedy ona wyraźnie ubytek energii wyczuje właśnie gdzieś po 4 godzinach. Przed nocą pobawcie się w ćwiczenia relaksacyjne - śpiewy ptaszków itp. i do tego odpowiednie powolne ruchy. Tai chi i te sprawy. To powinno pomóc. I koniec z drzemkami w ciągu dnia. Jak pójdzie późno spać i nie będzie mogła wstać rano - to trudno. Zwlec ją siłą. Musisz, eloise, zamknąć swoje matczyne serce na jakiś czas w pudełeczku i nie zwracać uwagi na marudzenie. Niech ona się chociaż jednego dnia tak zmęczy, żeby Wam po prostu padła. Jak wrócę do domu, to wrzucę zdjęcie naszej bratanicy! ;-) I trochę Jarka uzupełnię zdjęciami - uruchomiliśmy ostatnio aparat i szaleję. Quote
Luna123 Posted January 12, 2011 Posted January 12, 2011 moja kuzynka po macierzyńskim wróciła do pracy, dziecko zawoził jej TZ do babci, tam spała 2-3 x . Kuzynka przyjeżdżała, mała dostawała cycka,jechały do siebie, wieczorem już nie spała, ok. 21-stej kąpiel i dziecko budziło się max 1 raz w ciągu nocy do karmienia. Ciekawe, jaki charakter będzie miał Jonatan;) ja się trzymałam domu, za to moja siostra była powsinoga, raz jej szukali do wieczora, chodziła wtedy do przedszkola, po rowach:roll: a ona sobie siedziała u starej sasiadki i wcinała ziemniaki z kwaśnym mlekiem:roll:. sąsiadka ją poczęstowała, bo dziecko pewnie głodne po kilku godzinach. mój tata objechał tą sąsiadkę:diabloti:. o wpadnięciach do gnojówki nie wspomnę;) wiecie, ile czasu zapach siedzi na człowieku?:roll: ;) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.