eloise Posted January 12, 2011 Posted January 12, 2011 Ania ma tańce w przedszkolu i inne zabawy ruchowe też- jak widać-dla niej za mało. Przetrzymać do padnięcia- prawie niemożliwe. Kiedyś tak, a teraz jak się przetrzyma- jest jeszcze gorzej-marudzi, nie może zasnąć i wykańcza nas psychicznie. Jak zaśnie w ciągu dnia- to potem szaleje do wieczora ale na wesoło. O ile spadanie z kanapy jest wesołe... bo dla mnie nie, a dla niej tak. W przedszkolu mają drzemkę i Ania śpi. W weekendy różnie. Dzisiaj nie szło jej obudzić- ponad pół godziny próbowaliśmy, w końcu wstała, bo mieliśmy wizytę u lekarza. Mówię jej- wstawaj, bo idziemy pokazać gardło, a ona na to, gardło tak, uszy nie ;) Ma jakieś nadkażenie bakteryjne, ale na razie nie dostała żadnych silnych leków. Potem była u fryzjera w salonie dla dzieci :) aleeeeeeeeeeeeeeee fajnieeeeeeeeeeeeeee :) kolorowo, wesoło, bajki, zabawki, lwy, tygrysy :) po prostu bajka! Tak się zafascynowała, ze nawet nie zauważyła jak ją obcięli :) i oglądała świnkę Peppę w telewizorku ubranym z wtrój lwa :) a była taka spokojniutka, że Paweł powiedział, ze jutro też z nią pojedzie ;) Byliśmy też w sklepie z pieluchami wielokrotnego użytku, Ania wyfroterowała różowym kombinezonem pół podłogi i umyła pół szyby w drzwiach, więc teraz kombinezon się suszy... Niepotrzebnie też martwiłam się z czym go wypiorę, żeby pralka nie chodziła prawie pusta- rano zrobiłam takie kolorowe pranie- bo prałam zasikaną w nocy kołdrę. Wyprałam ją ponownie bo Fox siurczysław osikał ją po 2 stronach jak się suszyła!!!! Zagroziłam mu, że nie utniemy mu jajek tylko tego wstrętnego lejka!!! Nawet nie mogę na niego porządnie nakrzyczeć, bo trzęsie się jak osika i ma minę jak zgredek z Harrego Pottera, a ja się boję, że ze stresu dostanie w nocy znowu napadu drgawek. Poszliśmy na obiad do pizzeri- dla odmiany ;) i kucharz pomylił moje zamówienie- wkurzyła mnie kelnerka, która nie powiedziała przepraszam, tylko- zaraz sprawdzę, czy to moja pomyłka czy kucharza. A czy mnie to obchodzi??? Pomyłka to pomyłka i ja potrafię wiele znieść i zrozumieć jako klient, ale przepraszam się klientowi należy, choćby za to, ze Paweł z Anią już zjedli zanim do mnie dotarło moje danie. Czego oni uczą teraz tych ludzi??? kto się pomylił, to już ich wewnętrzna sprawa!!!! Zresztą, nie byłam niemiła, nie krzyczałam i nikogo nie obrażałam, powiedziałam tylko, że dostałam nie to, co zamawiałam. Kupiliśmy Ani nowe buciki do przedszkola- oczywiście różowe, choć proponowałam jej całą paletę barw... :) widać, ten typ tak ma ;) Powiedziałam wczoraj Pawłowi, ze spakowałam walizkę, do szpitala. a On na to- a myślałem, że powiesz, że się wyprowadzasz... i dostał ataku śmiechu. Niestety Mężu- nie wszystkie marzenia się spełniają ;) zostaję!!! :D Fox sie trząsł jak wróciliśmy, za to Ofik :) skakał jak źrebaczek :) taka radość na 3 łapkach! :) Quote
kaskadaffik Posted January 12, 2011 Posted January 12, 2011 Ewa ja bym Ci radziła pozbierać te opowieści z wątku i książkę wydać, rewelacja !!!! Quote
Jelena Muklanowiczówna Posted January 12, 2011 Posted January 12, 2011 Eloise. Nie wychodzę za mąż. Normalnie, jak mam mieć takie cyrki, jak Ty w domu, to wolę się sama odjajczyć! :D Quote
Luna123 Posted January 12, 2011 Posted January 12, 2011 Ulka18 napisał(a):Nie ma. Moj ojciec to przypominanie nazywa terkotaniem. Ja zawsze mowie, ze jakby pamietal po 1-szym razie, to by nikt mu za uchem nie terkotal. A ja się raz poplułam kawą, bo mój tata niewiele ( w porównaniu ze mną ;-) ) mówi, on cyt.: ja tak obserwuję, słucham, a w końcu coś wam powiem :mad:;-). ale do rzeczy, oplułam się kawą, bo tata na moje żale, że przecież mówiłam już kilka razy, : a szczęki to ci chyba nie ubędzie, jak powtórzysz jeszcze raz:evil_lol: kocham tatę:loveu: Quote
Luna123 Posted January 12, 2011 Posted January 12, 2011 [quote name='Jelena Muklanowiczówna']Eloise. Nie wychodzę za mąż. Normalnie, jak mam mieć takie cyrki, jak Ty w domu, to wolę się sama odjajczyć! :D hmmmm..... :confused: eloise, Cię gdzieś podglądnęłam:oops: i Ci coś wysłałam :oops: jakbyś miała ochotę;) Quote
Murka Posted January 13, 2011 Author Posted January 13, 2011 [quote name='eloise']nie wiem gdzie można wysłać 2,5 letnie dziecko, żeby odessać ten nadmiar energii, który ma w sobie. Jakiś taniec, karate dla najmłodszych czy co :) godzina 22, najwyższy czas, żeby spała, a ona ani myśli o spaniu. Biega, piszczy, ćwiczy, każe nam machać nogami, rękami, pompki z Pawłem robi, na głowie staje, spadła z oparcia kanapy i tylko powiedziała- o oł, wstała i dalej szalała. A jak już podstępem zagonimy do łóżka, to pół godziny jeszcze gada. Jak tylko to będzie możliwe- zapisujemy ją do Fasolek, albo innego zespołu ;) A jak zaczęła ćwiczyć, to ja dostałam ataku śmiechu-nijak nie mogłam się opanować, w końcu powiedziałam, że Jonatan już śpi, bo jest grzeczny, a Ania na to- Natan! nie cium, nie cium!!! :) eloise, a mieliście taką sytuacje, że dziecko usnęło o 18.00, obudziło się ok. 22.00 i harcowało do 3.00? ;) U nas się czasem takie cuś zdarza i m.in. dlatego nie planuję na razie drugiego potomka... chyba na rzęsach bym chodziła i osiwiała do szczętu. Jelena, wiem, że w toerii wszystko fajnie brzmi, ale są rózne dzieciaki... Ja np. próbowałam naszą Hanię trochę zdyscyplinować jeśli chodzi o spanie i stwierdziłam, że wolę jednak 3 godziny się z nią miło bawić niż 2 godziny męczyć się z jej usypianiem ;) Quote
Jelena Muklanowiczówna Posted January 13, 2011 Posted January 13, 2011 Dzięki, Murka, podniosłaś mnie na duchu, bo tu już sala zaklepana, kamerzysta zamówiony i zespół wybrany! :D Luna, ten Twój tata, to jak Dulski z "Moralności pani Dulskiej"! Niby jest postać, ale w całej książce odzywa się tylko raz, :D A co dzieci, to ostatnio zaczęłam wprowadzać "dyscyplinę kulturalną" na świetlicę. Okazuje się, że świetnym sposobem wychowawczym jest zabronienie korzystania z komputera. Argument, że trzeba zmieniać buty w korytarzu, bo jest mokro i roztopiony śnieg roznosi się po całej świetlicy, przez co wszyscy mamy przemoczone kapcie i skarpety w ogóle nie trafiał. Więc zastosowałam argument prawny: jak się nie zmieni butów w korytarzu, to się nie korzysta z komputera. W ciągu tygodnia wszyscy zaczęli zmieniać buty w korytarzu. ;-) Od dzisiaj wprowadzam nową zasadę: trzeba wejść, powiedzieć "dzień dobry", rozebrać się i ustawić w kolejce przy moim biurku. Jak będę zapisywać, to zapiszę też na listę czekających na komputer. Kto się nie zachowa odpowiednio - nie gra! Działa już też moje zawołanie: "Bądźcie ciszej, bo wprowadzę sankcje prawne!" :D Najśmieszniejsze jest to, że większość nie wie co to są te sankcje prawne, ale i tak się nawzajem uciszają! :D Będę chyba restrykcyjną matką... Ale w sumie... Mieć jedno dziecko, to co innego niż mieć ich 20 na świetlicy. A wczoraj to nawet było 30! Moja ginekolog mi powiedziała (jak się dowiedziała, że pracuję na świetlicy), że zanim zajdę w ciążę muszę sobie zrobić badania na choroby, które przenoszą dzieci! :D :D :D Quote
eloise Posted January 13, 2011 Posted January 13, 2011 mój mąż w ogóle miał wyjątkowo dobry humor 2 dni temu :) jak już leżałam wieczorem w łóżku doszłam do jakże odkrywczego wniosku, że "nie mam się w co ubrać" ;) bo rzeczywiście nie mam wielu ubrań ciążowych- sama stwierdziłam, ze dużo się nie opłaca kupować, ale akurat miałam ochotę założyć coś innego- Paweł to usłyszał i stwierdził- i bardzo dobrze, i znowu dostała ataku śmiechu :) ( a leżałam w piżamie ;) ) Za to wczoraj wieczorem jak weszłam do sypialni to w łóżku leżały oba psiaki. Już zaczynałam mówić, ze zaraz sie przytulimy, że będziemy się miziać i całować, ale nie skończyłam, bo Fox puścił pawia- na obie kołdry za jednym zamachem!!!! Jedna była od razu do prania, a że zapasowa kołdra właśnie się suszyła... Myślałam, ze go uduszę!!! Zaczęliśmy sprzątać, a on rzygnął na prześcieradło!!! A wyganiałam go na podłogę. I od rana znowu pranie za praniem. A to była Foxowa reakcja na ten stres chyba, bo jak wróciliśmy to się trząsł, ale żarł jak szalony. TYLKO CZEMU NIE NA PODŁOGĘ??? Dodam jeszcze, ze według Pawła, jak coś nie leży na wierzchu, to tego nie ma :D Mówię mu: tu jest poszewka, kołdra jest w niebieskim pokoju, na zielonym łóżku. Powlecz dla Ani kołdrę, bo się upiera, ze chce. Poszedł, zniknął i krzyczy- nie ma!!!! No bo przecież nie powiedziałam- pod zieloną kapą i 2 poduszkami... Wrócił obrażony!!! :D Murka- do 3 to ja bym nigdy nie wysiedziała ;) jak Ania nie chce spać po 23, gasimy światła, kładziemy się i w końcu ona też pada. A jak zaśnie koło 18 to zwykle śpi do rana lub budzi się tylko na pół godzinki- ale to szczęście spotyka nas rzadko ;) a na koniec rozmowa z Anią: Ania, musisz mieć zapięte pasy Czemu mamuś? Bo tak jest bezpiecznie i wszyscy mamy zapięte pasy. Gdyby nas zatrzymał policjant, dałby tatusiowi mandat. ( tu liczyliśmy na pytanie co to mandat, ale nie ;) ) Mandat? suuuuuuuper!!!!! :D Quote
Ulka18 Posted January 13, 2011 Posted January 13, 2011 Najlepiej miec pod reka jakas kraine zabaw dzieciecych, plac zabaw, cokolwiek, zeby dziecko sie wyszalalo. Bez tego nie ma szans tak do 2-3 klasy podstawowki. My chodzilysmy z Ulka tutaj, 2-3 godziny, zeby sie woda lała normalnie z dziecka. http://www.anikino.pl/?s/_galeria.id/_19 Przewaznie jak ktos ma dziecko ruchliwe jak owsik, to sie zastanawia czy wszyscy tak maja. Obecnie jednak chyba wiekszosc dzieci niestety taka jest. Mozna osiwiec! I pomyslec, ze dawniej dzieci od stolu nie wstawaly jak rodzice nie pozwolili. Quote
MagdaNS Posted January 14, 2011 Posted January 14, 2011 Moja Martusia po powrocie z przedszkola też cały czas po domu biega, nawet jak ze mną rozmawia, to nie może ustać w miejscu i skacze jak piłka ;) Quote
eloise Posted January 14, 2011 Posted January 14, 2011 a co się dzieje jak tatuś wróci... wtedy skacze i biega 2 razy szybciej! Amelia śpi teraz na pościeli naszykowanej dla Jonatana ;) Ofik wczoraj dostał 2 razy ścierą po doopie, za terroryzowanie Foxa przy jego misce! Do winy przyznał się od razu, za 2 razem to już na widok ścierki ;) Posiedział sobie w budzie ( czyli pod stołem w kuchni) przemyślał i potem przyszedł do mnie do łóżka. Jaki był z siebie dumny, że zajął Foxowe miejsce pod kołdrą! Myślałam, że się rozpęknie z dumy! Negocjuję z Jonatanem, żeby jednak dzisiaj już sobie wyszedł, bo to idealny moment, ale na razie nie daje mi żadnych sygnałów, żeby jechać do szpitala... 31 tygodni mnie stresował a teraz sobie siedzi! Brzuch mnie boli nadal oczywiście. Quote
Ulka18 Posted January 14, 2011 Posted January 14, 2011 To jeszcze ile tygodni masz przed soba czekania? Jeszcze pewnie ze 4 tygodnie? Quote
eloise Posted January 14, 2011 Posted January 14, 2011 do terminu 4 tygodnie. Ale ja chce już dziś! :) Jonatan rusza się mało- mówię mu-ciasno ci, wyskakuj! a on nic... Quote
Ulka18 Posted January 14, 2011 Posted January 14, 2011 Moze jeszcze z tydzien-dwa niech poczeka. Ja sie urodzilam 3 tygodnie przed terminem, ale ani niedowagi ani nic nie mialam ;-) Quote
Luna123 Posted January 14, 2011 Posted January 14, 2011 eloise, moja kuzynka miała też dość stanu błogosławionego, była w trzech szpitalach, ale nie przyjęli z braku miejsc ;) do czwartego jak szła, to torbę zostawiła w aucie i powiedziała, że nie czuje ruchów dziecka, ( tak jej podpowiedziały koleżanki ... ) i w końcu ją zostawili. w Austrii jest tak, że jak kobieta ma termin, to zgłasza się do szpitala i robią cesarkę albo dają coś na wywołanie porodu :roll: mnie to stają włosy na głowie, jak usłyszałam, że znajoma rodziła w jakiejś prywatnej małej klinice, oczywiście nie mieli sprzętu i tak wieźli dziecko karetką do normalnego szpitala :shake: Quote
MagdaNS Posted January 14, 2011 Posted January 14, 2011 Eloise, wytrzymaj jeszcze trochę kobietko.... Ja też miałam dość ciąży, choć może trudno Tobie w to uwierzyć, ja miałam jeszcze większy brzuch od Ciebie ;) Quote
Luna123 Posted January 14, 2011 Posted January 14, 2011 tak z innego tematu ;) my już po...święcone :-P oczywiście Fryźka za przeproszeniem przeleciała mi koło drzwi, kościelny wszedł z ministrantami i zaczęli śpiewać, a moja towarzyska sucz musiała ich wylizać :oops: stwierdziłam, że nie będę gonić psa po domu, jak tu leci : wśród nocnej ciszy " :oops:. żadnych uwag nie dostałam ;-) Jak prałat przyszedł, to się udało zamknąć dziewczynę w kuchni :multi:. się podobały meble ( dwa lata temu też, sobie dobrodziej przypomniał ;-) ) , pies też ;-). Na pytanie czy jakiś chłopiec jest, ja, że coś tam się pląta :oops:, a to jak tak, to czy chleb z tej mąki będzie i dostałam specjalnie drugi obrazek :cool3:. i w sumie tyle ;-) Quote
Jelena Muklanowiczówna Posted January 14, 2011 Posted January 14, 2011 Luna123 napisał(a):w Austrii jest tak, że jak kobieta ma termin, to zgłasza się do szpitala i robią cesarkę albo dają coś na wywołanie porodu A czytałyście "Polkę" Gretkowskiej? Manuela Gretkowska, jak była w ciąży, to akurat mieszkała ze swoim partnerem w Szwecji i tam był poród. Opisywała, że jak odeszły jej wody płodowe, to pojechała do szpitala, a tam ją pobadali, pomierzyli, zajrzeli pomiędzy nogi i powiedzieli, żeby pojechała do domu spokojnie sobie poleżeć, bo to jeszcze może potrwać całe trzy dni, to co ma się stresować w szpitalu - lepiej jej będzie w domowych pieleszach. Quote
eloise Posted January 14, 2011 Posted January 14, 2011 w Polsce po odejściu wód od razu kładą do szpitala. My liczymy na przyjecie do tego szpitala, w którym rodziłam Anię- pojechaliśmy ot tak i się udało, choć było lato- najgorszy czas na rodzenie w stolicy ;) Magda- uwierzę w większy brzuch- ja przy Ani też miałam większy :) Ja to bym chciała już urodzić, po to, żeby móc się położyć na prawym boku i nie mieć zgagi po 7 sekundach, żeby Ania mogła na mnie wskoczyć i żebym nie musiała jej strofować ( a robię to już 9 miesięcy) i żeby w końcu mnie brzuch nie bolał! I może niektórym się wydaje, że rodząca kobieta się mniej w domu stresuje- ja bym nie chciała, żeby mnie odesłali- w szpitalu są położne i lekarze i rodzącej chyba lepiej mieć ich pod ręką niż nie mieć :) Quote
Jelena Muklanowiczówna Posted January 14, 2011 Posted January 14, 2011 Wiesz, jak się nic nie dzieje, to można wrócić do domu. Bratowa mojego TZ-ta np. nie stresowała się kompletnie niczym. W sobotę jej odszedł jakiś skrzep, więc zamiast jechać do szpitala i panikować, zajrzała do internetu, a tam było napisane, że do tygodnia przed porodem może się coś takiego zdarzyć. Dzieciątko przyszło na świat dopiero w środę, więc jeszcze 3 - 4 dni przeleżała sobie spokojnie w domu. Quote
eloise Posted January 14, 2011 Posted January 14, 2011 jakiś czop ;) A nawiązując do Taty Luny :) siostra mojej mamy to straszna śmieszka :) i ma bardzo wesołe grono przyjaciół :) już jako dziecko uwielbiałam siedzieć z nimi przy stole, bo wesoło jest tak, że brzuch boli :) ale jeden znajomy prawie nigdy się nie odzywa. Kiedyś ktoś opowiedział wyjątkowo zabawny dowcip i wszyscy zrywali boki, a on nie. W końcu ktoś go zapytał- Włodziu, a ciebie to nie śmieszy? a Włodzio- śmieszy, ale ja się śmieję w duchu :D i od tego czasu już nikt się nie dziwi posągowej minie Włodzia :) Quote
Ulka18 Posted January 14, 2011 Posted January 14, 2011 Ja pojechalam do szpitala, gdy mialam skurcze co 3 minuty, wiedzialam, ze bedzie ciecie, lekarz moj prowadzacy mial dyzur, wiec pelen luz. Pierwsze uczucie po wybudzeniu : NIE MAM zgagi, genialne uczucie. Takze rozumiem Eloise, brak zgagi jest genialnym uczuciem. U nas tez juz sukienkowy byl, ja oczywiscie bylam w pracy-pracus jeden ;-) - Rodzice pelnili honory domu. Chodzil po domach od 9, kolo 12 Rodzice sie zaczeli niecierpliwic, bo sasiadka 3 domy wyzej dzwonila o 10.30, ze od nie wyszedl, wiec Tata chodzil i probowal zlokalizowac tego ksiedza. Okazalo sie, ze godzine siedzial u mysliwego, ktory sie rok temu sprowadzil w nasze okolice. Wiecej moim Rodzicom nie bylo trzeba, a jak sie ich ksiadz zapytal czy maja slub koscielny, to juz wiadomo bylo, ze koperty nie dostanie :eviltong: Quote
Jelena Muklanowiczówna Posted January 14, 2011 Posted January 14, 2011 A to nie mają? Do nas czarny nie przychodzi. W sumie, to nie wiem czemu, bo w tej jego ewidencji wyraźnie stoi, że mieszkanie wynajmowane, więc mógłby zajrzeć i zapytać czy lokatorzy życzą sobie takiej wizyty. Ale ponieważ i tak byśmy go nie wpuścili, nie chodzę i nie robię ambarasu, że nie przychodzi. Chociaż wiem, że z opłatkiem to byli. A nie, sorry, TZ-et mi teraz mówi, że byli, ale ich spławił. ;-) Quote
eloise Posted January 14, 2011 Posted January 14, 2011 :) a co ten ksiądz taki ciekawski :) u nas ostatnia kolęda to była jeszcze w Częstochowie, wiec pewnie jakieś 5-6 lat temu. Wszedł ksiądz i zaczął odmawiać Zdrowaś Mario, a moi rodzice Ojcze nasz ;) Ksiądz sie oburzył, powiedział, że dom jest niegotowy na kolędę, bo nie ma ani krzyża ani kropidła, a wiecie co leżało na stole? Wielkie Pismo Święte, prawie rozmiaru A4 ;) bo akurat tata czytał ;) ksiądz się zawinął i powiedział, ze przyśle do tego domu proboszcza ;) 2 dni później w skrzynce na listy znalazłam jakieś ulotki o kółku różańcowym :D A w tym roku widziałam księdza, że chodzi po ulicy, ale u nas dzwonek nie działa, na liście parafian nas nie ma, więc nawet nie wiem czy u nas pod domem był czy nie :) Całkiem niedawno dowiedziałam się, że skoro nie wycofałam swojego członkostwa w KK, to nadal jestem uważana za członka Kościoła. I obiecałam sobie, ze zaraz po nowym roku zadzwonię do parafii i dowiem się jak się z tego klubu wypisać ;) nie ma co sztucznie statystyk zawyżać :) ale zapomniałam... Quote
Luna123 Posted January 14, 2011 Posted January 14, 2011 eloise napisał(a):jakiś czop ;) A nawiązując do Taty Luny :) siostra mojej mamy to straszna śmieszka :) i ma bardzo wesołe grono przyjaciół :) już jako dziecko uwielbiałam siedzieć z nimi przy stole, bo wesoło jest tak, że brzuch boli :) ale jeden znajomy prawie nigdy się nie odzywa. Kiedyś ktoś opowiedział wyjątkowo zabawny dowcip i wszyscy zrywali boki, a on nie. W końcu ktoś go zapytał- Włodziu, a ciebie to nie śmieszy? a Włodzio- śmieszy, ale ja się śmieję w duchu :D i od tego czasu już nikt się nie dziwi posągowej minie Włodzia :) ło, a mój robi dobrą minę, oprócz tego, że się pyta,jak ktoś skończy mówić, a kto a co? Bo wy tak mówicie, że ja nie mogę zrozumieć;) no wszyscy inni rozumieją ;) jakby robić zdjęcia, to przeważnie ma rękę podpartą, jakby go zęby bolały, ot myśliciel ;) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.