mari23 Posted May 21 Posted May 21 Dnia 17.05.2026 o 10:25, Tola napisał: Mari, takie opisy pojawiają się na niektórych nowych boksach, wrzucałam tutaj zdjęcia, natomiast psy z boksów ogólnych nie posiadają takiej ewidencji. Tam do tych psów właściwie nikt już nie chodzi oprócz pracowników, bo kto adoptuje psa, który nie wychodzi z budy albo ucieka na widok człowieka. To są w większości psy jak Maurycy, Gajka, Luna Myślę, że powoli wprowadzane będą kolejne udogodnienia, natomiast teraz jest jak jest i nadal trzeba używać czytnika, jeśli chce się wiedzieć więcej o jakimś psie z boksu ogólnego. Pamiętacie, że jeszcze niedawno tak wyglądało zdobywanie wiedzy o każdym psie, który opuszczał schronisko dzięki pomocy dogomanii (wiek, schroniskowym staż). Jestem jak najbardziej od zawsze za takim rozwiązaniem, ale nie mam na to wpływu. Wszyscy wiemy, że nie masz na to wpływu, jedyna nadzieja w tym, że są zmiany na lepsze i poprawia się los tych najbardziej biednych. Szkoda, że akcja pomocy stanęła tu na wątku od dłuższego już czasu. Byłam przekonana, że to z powodu zmian w schronisku, że jest już super i psy pomocy nie potrzebują....ale tak nie jest i to nie pozwala mi na spokojny sen... Czy te psy umrą w schronisku samotne i przerażone, nie poznawszy nawet na krótko lepszego życia? Feniks dostał tylko 23 dni, ale zdążył zobaczyć co to miłość i odpowiedzieć tym samym.... A może jednak udałoby się zebrać 450 zł deklaracji i jeszcze choć jeden mógłby do kikou pojechać? Zwariowałam? Prawdopodobnie tak....od ciągłego patrzenia na te zdjęcia i bezsennych nocy... Dnia 19.05.2026 o 12:39, Tola napisał: Ten jest od 2016 roku Ma 13 lat O mój Boże jak Gaja, prawie całe życie w schronisku. I jeszcze tyle ich tam z dożywociem... 2 Quote
mari23 Posted May 22 Posted May 22 Dnia 19.05.2026 o 12:40, Tola napisał: Od 2024 , ma 9 lat Jaki on jest duży? Patrzę na te zdjęcia i za każdym razem myślę, żeby może jeszcze choć jednemu pomóc.... ale któremu ?????? 1 Quote
Tola Posted May 22 Author Posted May 22 Dnia 21.05.2026 o 06:28, mari23 napisał: Wszyscy wiemy, że nie masz na to wpływu, jedyna nadzieja w tym, że są zmiany na lepsze i poprawia się los tych najbardziej biednych. Szkoda, że akcja pomocy stanęła tu na wątku od dłuższego już czasu. Byłam przekonana, że to z powodu zmian w schronisku, że jest już super i psy pomocy nie potrzebują....ale tak nie jest i to nie pozwala mi na spokojny sen... Czy te psy umrą w schronisku samotne i przerażone, nie poznawszy nawet na krótko lepszego życia? Feniks dostał tylko 23 dni, ale zdążył zobaczyć co to miłość i odpowiedzieć tym samym.... A może jednak udałoby się zebrać 450 zł deklaracji i jeszcze choć jeden mógłby do kikou pojechać? Zwariowałam? Prawdopodobnie tak....od ciągłego patrzenia na te zdjęcia i bezsennych nocy... O mój Boże jak Gaja, prawie całe życie w schronisku. I jeszcze tyle ich tam z dożywociem... Myślę, że akcja pomocy stanęła z wielu powodów, ale na pewno większość z nas tutaj nadal życzy zamojskim psom jak najlepiej i wierzy, że uda się jeszcze komuś wspólnie pomóc. Dnia 22.05.2026 o 08:36, Gabi79 napisał: Znowu serce pęka Dnia 22.05.2026 o 17:59, mari23 napisał: Jaki on jest duży? Patrzę na te zdjęcia i za każdym razem myślę, żeby może jeszcze choć jednemu pomóc.... ale któremu ?????? Nie wiem, nigdy go nie widziałam, on podobno cały czas siedzi w tej budzie, a do hali mogą wchodzić tylko pracownicy lub wolontariuszka Ola,od której mam to zdjęcie. Rozumiem, jak trudno jest decydować, któremu psu pomoc w pierwszej kolejności, zawsze było trudno. Jeszcze niedawno wybieraliśmy po prostu tego w najgorszym stanie fizycznym... Teraz zostały te z najgorszymi lękami i wspomnieniami i trzeba liczyć się z tym, że zostaną w tym stanie do końca życia. Nie bardzo mogę pomóc w wyborze, bo to raczej osoba, która będzie zajmowała się na co dzień takim poranionym psychicznie psem musi decydować, czy da radę... Nie mogę obiecać pomocy finansowej, bo nie mamy już w tej chwili funduszy na nowe zwierzaki. Nie wiem też, czy i jakie będą od lipca. Quote
Tola Posted May 22 Author Posted May 22 Pokazałam tutaj te psy, które nie mają już żadnej szansy na wyjście. Są starsze, z długim stażem w schronisku, w różnym stanie psychicznym. Wśród nas tutaj na forum są różne zdania na temat pomocy tym starszym, pogubionym, trudnym; czy lepiej pomoc psu, który wykazuje jednak zainteresowanie człowiekiem, czy wybrać tego bardziej okaleczonego psychicznie ...Może ktoś jeszcze zabierze głos; jak to widzą osoby, które od lat brały udział w wyciąganiu zamojszczakow z piekla, może wspólnie zrobimy krok do przodu. Quote
Tola Posted May 22 Author Posted May 22 Żeby nie było tak smutno pokażę Aksamitkę, teraz Lunkę, którą adoptowała córka Poker. Kocia jest podobno chodzącą milością 5 Quote
mari23 Posted May 23 Posted May 23 Dnia 22.05.2026 o 19:57, Tola napisał: Pokazałam tutaj te psy, które nie mają już żadnej szansy na wyjście. Są starsze, z długim stażem w schronisku, w różnym stanie psychicznym. Wśród nas tutaj na forum są różne zdania na temat pomocy tym starszym, pogubionym, trudnym; czy lepiej pomoc psu, który wykazuje jednak zainteresowanie człowiekiem, czy wybrać tego bardziej okaleczonego psychicznie ...Może ktoś jeszcze zabierze głos; jak to widzą osoby, które od lat brały udział w wyciąganiu zamojszczakow z piekla, może wspólnie zrobimy krok do przodu. No właśnie - krok do przodu, chociaż jeden mały krok! Ten jasny piesek, który 10 lat w schronisku siedzi niedługo pojedzie do kikou, jest anonimowy darczyńca, który będzie pokrywał koszty jego pobytu. I tu stajemy przed szansą wykorzystania transportu na przeciwległy kraniec Polski, szansą na umieszczenie psa za kwotę o połowę niższą od aktualnych cen hotelików, szansą dla jednego z tych najbardziej biednych, skazanych na samotną śmierć... pytanie któremu pomożemy...albo czy pomożemy? Był czas, kiedy z zamojskiego schroniska wyjechało dużo psiaków, w tym wiele tych niezbyt "rokujących adopcję".... co się stało, że taka cisza tutaj ????? Czy ktoś się na kogoś obraził, jak ten "wolontariat", który odszedł? Czy ktoś kogoś nie lubi? Pytam, bo nie potrafię zrozumieć.. Nie jestem typem lidera, nie potrafię "porwać tłumów" i organizować brawurowych akcji... jedyne, co potrafię, to pomagać "po cichu"... i płakać po nocach... A my na dogo jesteśmy po to, żeby pomagać ! Bo jeśli nie....to po co tu jestem? 2 Quote
mari23 Posted May 23 Posted May 23 Dnia 19.05.2026 o 12:39, Tola napisał: Ten jest od 2016 roku Ma 13 lat Czy tylko on ? Quote
Poker Posted May 23 Posted May 23 mari, oczywiście ze jesteśmy na dogo , by pomagać . I często tak się dzieje wbrew zdrowemu rozsądkowi. Pusto się zrobiło, bo pewnie w kieszeniach też pusto. Stała deklaracja wiąże się najczęściej z dożywotnim utrzymaniem starego psa. Zauważ, że teraz pomagamy głównie psom nieadopcyjnym, nie ma rotacji, chyba że śmierć. Jest nas coraz mniej. Koszty utrzymania i leczenia psów stały się niebotyczne. Skąd brać kasę? Dogo nie jest fundacją, która oficjalnie zbiera datki. Płacimy z własnej kieszeni , pomagają znajomi, bazarki. Szczerze mówiąc to zawsze podziwiam jak taki twór jak dogo daje radę tyle lat i tylu psom/kotom pomagać. Niestety nie da się pomoc wszystkim . 1 Quote
elik Posted May 23 Posted May 23 Dnia 23.05.2026 o 10:28, mari23 napisał: jedyne, co potrafię, to pomagać "po cichu"... i płakać po nocach... Ja też cierpię z tego powodu, że nie mogę pomagać jak dawniej. Mam teraz pod opieką 3 nieadopcyjne psiaki i nie mam odwagi na zobowiązanie wobec kolejnego psiaka, ale gdyby ktoś podjął się tej funkcji to dam wsparcie. Niewielkie, ale na dobry początek... 2 Quote
Tola Posted May 23 Author Posted May 23 Dnia 23.05.2026 o 10:28, mari23 napisał: No właśnie - krok do przodu, chociaż jeden mały krok! Ten jasny piesek, który 10 lat w schronisku siedzi niedługo pojedzie do kikou, jest anonimowy darczyńca, który będzie pokrywał koszty jego pobytu. I tu stajemy przed szansą wykorzystania transportu na przeciwległy kraniec Polski, szansą na umieszczenie psa za kwotę o połowę niższą od aktualnych cen hotelików, szansą dla jednego z tych najbardziej biednych, skazanych na samotną śmierć... pytanie któremu pomożemy...albo czy pomożemy? Był czas, kiedy z zamojskiego schroniska wyjechało dużo psiaków, w tym wiele tych niezbyt "rokujących adopcję".... co się stało, że taka cisza tutaj ????? Czy ktoś się na kogoś obraził, jak ten "wolontariat", który odszedł? Czy ktoś kogoś nie lubi? Pytam, bo nie potrafię zrozumieć.. Nie jestem typem lidera, nie potrafię "porwać tłumów" i organizować brawurowych akcji... jedyne, co potrafię, to pomagać "po cichu"... i płakać po nocach... A my na dogo jesteśmy po to, żeby pomagać ! Bo jeśli nie....to po co tu jestem? Dnia 23.05.2026 o 12:54, Poker napisał: mari, oczywiście ze jesteśmy na dogo , by pomagać . I często tak się dzieje wbrew zdrowemu rozsądkowi. Pusto się zrobiło, bo pewnie w kieszeniach też pusto. Stała deklaracja wiąże się najczęściej z dożywotnim utrzymaniem starego psa. Zauważ, że teraz pomagamy głównie psom nieadopcyjnym, nie ma rotacji, chyba że śmierć. Jest nas coraz mniej. Koszty utrzymania i leczenia psów stały się niebotyczne. Skąd brać kasę? Dogo nie jest fundacją, która oficjalnie zbiera datki. Płacimy z własnej kieszeni , pomagają znajomi, bazarki. Szczerze mówiąc to zawsze podziwiam jak taki twór jak dogo daje radę tyle lat i tylu psom/kotom pomagać. Niestety nie da się pomoc wszystkim . Dnia 23.05.2026 o 19:04, elik napisał: Ja też cierpię z tego powodu, że nie mogę pomagać jak dawniej. Mam teraz pod opieką 3 nieadopcyjne psiaki i nie mam odwagi na zobowiązanie wobec kolejnego psiaka, ale gdyby ktoś podjął się tej funkcji to dam wsparcie. Niewielkie, ale na dobry początek... Myślę, że mari23 pisała ogólnie o ciszy, jaka tu zapanowała, bo to ona chyba boli najbardziej w sytuacji, kiedy wychodzimy z jakimś problemem. Pomoc finansowa jest ważna, ale ważne jest też bycie razem, jakiś znak, że jesteśmy, rozumiemy, widzimy te psy. Cisza jest destrukcyjna, a w sytuacji pomocy zwierzętom rozrywa serce. 4 Quote
agat21 Posted May 23 Posted May 23 Tolu, jestem, widzę i .. płaczę. Też tęsknię za czasami, kiedy wystarczyło ogłosić, że jakiś pies wyjeżdża ze schronu i bez kłopotu udawało się zebrać deklaracje na jego utrzymanie i ewentualne leczenie. Różne zapewne są powody, że jest nas teraz tutaj mało, a takich, którzy chcą realnie coś robić oprócz pisania - jeszcze mniej. Hotele chętne do brania psów ze schronu też się znacznie przerzedziły. Mimo tego wszystkiego coś jednak się dzieje, psy są ratowane. Tyle, ile się da. Niewiele. Ale jednak. Jak zakończy mi się serial pod tytułem oczy Samisia będę może spokojniejsza finansowo, to zadeklaruję coś dla kolejnego zamojskiego psiaka, który opuści schron. 1 Quote
mari23 Posted May 24 Posted May 24 Dnia 23.05.2026 o 20:38, Tola napisał: Myślę, że mari23 pisała ogólnie o ciszy, jaka tu zapanowała, bo to ona chyba boli najbardziej w sytuacji, kiedy wychodzimy z jakimś problemem. Pomoc finansowa jest ważna, ale ważne jest też bycie razem, jakiś znak, że jesteśmy, rozumiemy, widzimy te psy. Cisza jest destrukcyjna, a w sytuacji pomocy zwierzętom rozrywa serce. Tolu, pięknie, mądrze, trafnie napisane. Nawet jeśli się nie uda, to już sama obecność pomaga, jeśli nie tym biednym psom, to nam próbującym pomagać. Kwestie finansowe są ważne, bardzo ważne, ale wspólnie razem jakoś łatwiej i pomagać..... i płakać jeśli się nie uda. Tak bardzo jestem Wam wszystkim wdzięczna za Niunię - dzięki Waszej pomocy jej życie się odmieniło i możemy cieszyć się patrząc, jak ta biedula szczęśliwie sobie teraz żyje. I wiem, że to nie jest takie proste, by "wyciągnąć" następną biedę, choć tu na dogo wiele "cudów" się wydarzyło, a miejsce u kikou to połowa ceny hoteliku. A właśnie dzieje się kolejny "cud", bo anonimowy darczyńca opłaci koszt pobytu biedaka z 10-letnim stażem w schronisku... a skoro jest miejsce i będzie transport, to warto choć spróbować to wykorzystać. Rozmawiam ze znajomymi i próbuję uzyskać jakąś pomoc spoza dogo, żeby jakiś biedak jeszcze mógł pojechać. Nie jest łatwo, sama z mojej wdowiej renty za wiele nie mogę, ale próbuję i może drgnie czyjeś serce.... Fakt, że dogo nie jest fundacją i datków nie zbiera, ale na pomoc Fundacji ZEA w zorganizowaniu zbiórki zawsze możemy liczyć. Łatwo nigdy nie było i jest coraz trudniej, wszyscy to wiemy... 5 1 Quote
Tola Posted May 27 Author Posted May 27 W sobotę do swojego nowego domu w Krakowie pojechała czwarta z pięciu sióstr zabranych ze stodoły - Siena. Do Rzeszowa koteczka podróżowała z moim TZem, dalej już ze swoją nową Rodziną. 2 Quote
Tola Posted May 27 Author Posted May 27 Bez własnego domu pozostaje ostatnia z sióstr, Sepia, nadal pod wspaniałą opieką Asi Alaskan Quote
Tola Posted May 27 Author Posted May 27 W domu tymczasowym w Zamościu na swoje nowe domy wciąż czeka rodzeństwo zabrane spod Carrefoura w Zamościu - Rudzia bez ogonka, Kropka i Duduś . Quote
Tola Posted May 28 Author Posted May 28 Dnia 24.05.2026 o 10:01, mari23 napisał: Tolu, pięknie, mądrze, trafnie napisane. Nawet jeśli się nie uda, to już sama obecność pomaga, jeśli nie tym biednym psom, to nam próbującym pomagać. Kwestie finansowe są ważne, bardzo ważne, ale wspólnie razem jakoś łatwiej i pomagać..... i płakać jeśli się nie uda. Tak bardzo jestem Wam wszystkim wdzięczna za Niunię - dzięki Waszej pomocy jej życie się odmieniło i możemy cieszyć się patrząc, jak ta biedula szczęśliwie sobie teraz żyje. I wiem, że to nie jest takie proste, by "wyciągnąć" następną biedę, choć tu na dogo wiele "cudów" się wydarzyło, a miejsce u kikou to połowa ceny hoteliku. A właśnie dzieje się kolejny "cud", bo anonimowy darczyńca opłaci koszt pobytu biedaka z 10-letnim stażem w schronisku... a skoro jest miejsce i będzie transport, to warto choć spróbować to wykorzystać. Rozmawiam ze znajomymi i próbuję uzyskać jakąś pomoc spoza dogo, żeby jakiś biedak jeszcze mógł pojechać. Nie jest łatwo, sama z mojej wdowiej renty za wiele nie mogę, ale próbuję i może drgnie czyjeś serce.... Fakt, że dogo nie jest fundacją i datków nie zbiera, ale na pomoc Fundacji ZEA w zorganizowaniu zbiórki zawsze możemy liczyć. Łatwo nigdy nie było i jest coraz trudniej, wszyscy to wiemy... Dopóki będziemy fundacją każdy potrzebujący tutaj zwierzak może liczyć ode mnie na taką pomoc w postaci zbiórki. 1 Quote
mari23 Posted May 31 Posted May 31 Dnia 19.05.2026 o 12:39, Tola napisał: Ten jest od 2016 roku Ma 13 lat Mam dobre wieści: Ten biedak po 10 latach więzienia pojedzie do kikou, anonimowy darczyńca zapewni mu pomoc na ostatnie lata życia. Nasza kochana i niezawodna Aśka7 pojedzie w trasę 13 czerwca, za dwa tygodnie piesek rozpocznie nowe życie, innego niż schroniskowe chyba już nie pamięta.... Jest druga dobra wiadomość - wśród moich znajomych spoza dogo zebrałam już 250 zł stałych deklaracji i bez względu na to, czy ktoś się do pomocy przyłączy razem z tym biedakiem pojedzie na pewno ktoś jeszcze. Wciąż trwają "zakulisowe" rozważania komu w pierwszej kolejności pomóc, kogo zabrać, komu ta pomoc najbardziej potrzebna... Wybór niestety spory, bo tych w potrzebie niemało, a raczej tylko jedno psie nieszczęście będzie mogło rozpocząć inne życie.... Nie jestem w stanie podjąć decyzji któremu pomóc... Edit: Zapraszam na nowy wątek, niekoniecznie po deklaracje, każda obecność, wsparcie radą i dobrym słowem jest na wagę złota 3 1 Quote
Tola Posted June 1 Author Posted June 1 Wiem, że jest ciężko, że nas tutaj mało, ale zobaczyłam Fenka i muszę go pokazać, może to jakaś minimalna chociaż szansa dla tego malucha My do lipca nie możemy podejmować żadnych zobowiązań, jedynie wspomagać jednorazowo A Fenek ma ok. 2 lat, jest malutki, waży ok.10 kg i przebywa w budzie w przytulisku w Suścu. Tak pisze o nim Marta, która wystawiła post: Jeden z wielu, które gdzieś po drodze straciły zaufanie do człowieka. Zagubiony, wycofany, niepewny. Taki, który na widok wyciągniętej ręki nie biegnie po głaski, lecz szuka bezpiecznego schronienia. Takim psem jest Fenek. Trafił do przytuliska razem ze swoją towarzyszką niedoli i siedmioma szczeniakami. Mama z maluchami są już bezpieczne i przebywają pod troskliwą opieką Pana Krystiana. A Fenek został... Nie chodzi na spacery. Gdy człowiek podejdzie zbyt blisko, ucieka do budy. Strach jest silniejszy od ciekawości świata. Nie wiemy, co przeżył. Nie wiemy, kto zawiódł go wcześniej. Wiemy tylko, że bardzo boi się ludzi i że sam nie potrafi tego lęku pokonać. Takie psy potrzebują czasu, cierpliwości, spokoju. Codziennej obecności człowieka, który niczego nie wymusza i pokazuje, że można zaufać. Niestety w warunkach przytuliska jest to niezwykle trudne. Hałas, rotacja wolontariuszy i ograniczony czas sprawiają, że Fenek stoi w miejscu, zamknięty w swoim strachu. Marzymy o tym, by znalazł się ktoś, kto miałby odwagę, czas i chęci zaopiekować się Fenkiem, najlepiej osoba która miała kontakt z wycofanym psiakiem. Fenek potrzebuje spokojnego miejsca, w którym będzie mógł uczyć się życia u boku człowieka we własnym tempie. Bo za tym przestraszonym spojrzeniem kryje się pies, który również zasługuje na bezpieczeństwo, ciepło i miłość. Może gdzieś jest osoba, która pomoże Fenkowi uwierzyć, że człowiek nie zawsze oznacza strach? Quote
Tola Posted June 1 Author Posted June 1 Z przytuliska w Suścu parę psów znalazło tutaj pomoc i ma teraz wspaniałe domy, min. nasz Dino (mieszka w Tychach) i Beżo, który był.pod opieką Poker a teraz mieszka u malti w Sosnowcu. Dino Beżo Quote
Poker Posted June 1 Posted June 1 Zapytam Anecik czy ma miejsce dla Fenka. Jest miejsce u Anecik za 750 zł/ miesiąc. Teraz mam pytanie do Aska7 czy dałaby rade dowieźć malucha do Anecik transportem 13 czerwca? 1 Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.