uxmal Posted March 10, 2023 Posted March 10, 2023 Dnia 9.03.2023 o 10:30, Jaaga napisał: Zapytam tutaj, bo więcej osób zagląda. Czy ktos stosował na drogi moczowe Urinoloxan? Jest w korzystnej, ale i tak wysokiej cenie, bardzo przydałby się Amely. po operacji została resztka pieniędzy, którą trzymam na konieczny zabieg czyszczenia i usuwania zębów. Musze więc rozsadnie podejść i jesli kupić, to cos sprawdzonego i skutecznego. Cały pęcherz ma wypełniony kryształami :( https://allegro.pl/oferta/vebiot-urinoloxan-dog-60-tab-drogi-moczowe-8900443487?reco_id=2c697200-be5c-11ed-ad89-ba3559ada4ac&sid=041047f9c36843e364ecb91b45c568a2755aa386fe7e14ee7421a14291fbf951 Ja używałam dla Felusia ale niestety nie pamiętam efektu. Miał struwity, więc skoro nie pamiętam to chyba pomogła. Głównie chodzi o glukozaminę. Glukozaminę i żurawinę ma też Urinovet ale wychodzi podobnie cenowo: 50 zł za 30 szt. dawkowanie 1 tabl na 10 kg. Jest też UrinoDol Dolfosu o wiele tańszy też jest glukozamina w środku. Też używałam. Chyba pomagały . Feluś mało pił, dolewanie wody do jedzenia plus od czasu do czasu lekarstwa pomagało. ale które było bardziej skuteczne nie pamiętam . Quote
Tola Posted March 10, 2023 Author Posted March 10, 2023 Ja tak ogólnie, bo nie chce mi się po raz kolejny pisać, że odkąd nie mamy kojca bardzo trudno zaopiekować jest psa bezpośrednio z ulicy, po prostu nie ma gdzie. I taka moja refleksja po tych 23 latach pomagania zwierzakom - jeśli uratuję 10 zwierzaków, a temu 1 w jakiś sposób odmówię, to zawsze znajdą się ludzie, którzy nie będą pamiętać tych 10, którym pomogłam, tylko tego jednego. Nie wiem czym to jest spowodowane, że tak mało doceniamy nawzajem to, co robimy. I do wiolhelm - napisałam Ci, że jeśli tylko znalazłby się DT, to pomogę w utrzymaniu i opiece medycznej . Zamieściłam post na FB z prośbą o jakieś miejsce i też zobowiązałam się do takiej pomocy. W momencie jednak, kiedy napisałaś, że „psa nie da się złapać, zwiewa, szczeka, ucieka do lasu, trzeba ją ganić po lesie i chyba trzeba poczekać na oswojenie, albo zadzwonić do schroniska, ” potwierdziłam, że być może teraz to jedyne rozwiązanie, bo nikt inny jej nie wyłapie, a to może być ciężarna suczka. 5 Quote
Tyśka) Posted March 10, 2023 Posted March 10, 2023 Dnia 10.03.2023 o 20:08, Tola napisał: Ja tak ogólnie, bo nie chce mi się po raz kolejny pisać, że odkąd nie mamy kojca bardzo trudno zaopiekować jest psa bezpośrednio z ulicy, po prostu nie ma gdzie. I taka moja refleksja po tych 23 latach pomagania zwierzakom - jeśli uratuję 10 zwierzaków, a temu 1 w jakiś sposób odmówię, to zawsze znajdą się ludzie, którzy nie będą pamiętać tych 10, którym pomogłam, tylko tego jednego. Nie wiem czym to jest spowodowane, że tak mało doceniamy nawzajem to, co robimy. Z taką postawą niestety sama się spotkałam jak działałam w wolontariacie tomaszowskim (jeszcze nie było to stowarzyszenie, ale pracowałyśmy nad tym). To (m.in.) wieczne oczekiwanie od ludzi, że my zabezpieczymy psa czy kota, bo przecież ktoś dotychczas wpłacał (z reguły raz) albo po prostu mamy dużo obserwujących na fb, więc możemy więcej... I od tego w końcu jesteśmy, bez chęci wsparcia przez tą osobę w byciu DT/dzwonieniu po hotelach I dołożenia się do utrzymania, tylko zgłoszenie bezdomniaka nam i oczekiwanie, że pomożemy my (nazywałam to pomaganiem cudzymi rekami) było z jednych rzeczy, które mnie mocno wypaliło. Robiłyśmy bardzo bardzo dużo, bardzo często odkladając własne życia prywatne na bok, a i tak była masa niezadowolonych ludzi, bo nie pomogłyśmy wszystkim psom i kotom. Inaczej, ktoś się nami nie wyręczył, prosiłyśmy o jakieś wsparcie (bardzo różne). W pewnym momencie po prostu się wycofałam, stwierdziłam że nie dam rady być już w stowarzyszeniu, bo od organizacji prozwierzecych to już w ogóle ludzie oczekują więcej i są bardziej roszczeniowi. I miałam rację, teraz też w stowarzyszeniu tomaszowskim są raptem 3 osoby, sporo odeszło bo się już wypaliło. 1 1 Quote
Tola Posted March 10, 2023 Author Posted March 10, 2023 Chciałam jeszcze pokazać naszą białaczkową Agnieszkę, jest w DT już parę lat, a tutaj nie wstawiałam jej zdjęcia. Mieliśmy wtedy miejsce dla kota w innym DT, a słyszałam, że Agnieszka nie dawała sobie rady w schronisku - no i wybór padł na nią. U naszego weta okazało się, że ma białaczkę no i tak trafiła do p. Małgosi. 1 Quote
Tola Posted March 10, 2023 Author Posted March 10, 2023 Dnia 10.03.2023 o 20:19, Tyśka) napisał: Z taką postawą niestety sama się spotkałam jak działałam w wolontariacie tomaszowskim (jeszcze nie było to stowarzyszenie, ale pracowałyśmy nad tym). To (m.in.) wieczne oczekiwanie od ludzi, że my zabezpieczymy psa czy kota, bo przecież ktoś dotychczas wpłacał (z reguły raz) albo po prostu mamy dużo obserwujących na fb, więc możemy więcej... I od tego w końcu jesteśmy, bez chęci wsparcia przez tą osobę w byciu DT/dzwonieniu po hotelach I dołożenia się do utrzymania, tylko zgłoszenie bezdomniaka nam i oczekiwanie, że pomożemy my (nazywałam to pomaganiem cudzymi rekami) było z jednych rzeczy, które mnie mocno wypaliło. Robiłyśmy bardzo bardzo dużo, bardzo często odkladając własne życia prywatne na bok, a i tak była masa niezadowolonych ludzi, bo nie pomogłyśmy wszystkim psom i kotom. Inaczej, ktoś się nami nie wyręczył, prosiłyśmy o jakieś wsparcie (bardzo różne). W pewnym momencie po prostu się wycofałam, stwierdziłam że nie dam rady być już w stowarzyszeniu, bo od organizacji prozwierzecych to już w ogóle ludzie oczekują więcej i są bardziej roszczeniowi. I miałam rację, teraz też w stowarzyszeniu tomaszowskim są raptem 3 osoby, sporo odeszło bo się już wypaliło. Tak jest w większości organizacji, niestety, zostają najwytrwalsi. Dlatego dziękuję wszystkim, którzy rozumieją, że tak mała fundacja bez pomocy innych niewiele może zdziałać, że każda fundacja zależna jest od wsparcia i życzliwości innych ludzi. Bo bycie w organizacji nie oznacza, że coś musimy. Jesteśmy tylko ludżmi; mamy swoje życie, pracę, mamy rodzinę i obowiązki z tym związane, mamy też swoje lata i mniej sił, niż jeszcze parę lat temu. To co robimy, robimy z potrzeby serca, w wolnym czasie; robimy tyle, ile możemy i dlatego to my decydujemy, czy damy radę więcej. 8 Quote
Tola Posted March 10, 2023 Author Posted March 10, 2023 Jeszcze takie wspomnienie sprzed wielu, wielu lat, jak przyjechał do nas na szkolenie Grzegorz Bielawski, chodziło o przeprowadzanie interwencji, nie znaliśmy nikogo innego. Mówił o tych trudnych przypadkach, czasami drastycznych ( potem okazało się, ze na naszym terenie to same drastyczne). Na szkolenie zapisało się około 30 osób, wszyscy chcieli pomagać zwierzakom. Po dwóch dniach zostało nas 7 osób. Do dzisiaj czynnie działa 3 osoby z tamtego szkolenia. 2 Quote
Nesiowata Posted March 11, 2023 Posted March 11, 2023 Przepraszam https://wiadomosci.wp.pl/zemsta-na-kolezance-az-trudno-uwierzyc-co-zrobila-jej-psu-6875046783228736a Quote
Jaaga Posted March 11, 2023 Posted March 11, 2023 Dnia 10.03.2023 o 19:26, uxmal napisał: Ja używałam dla Felusia ale niestety nie pamiętam efektu. Miał struwity, więc skoro nie pamiętam to chyba pomogła. Głównie chodzi o glukozaminę. Glukozaminę i żurawinę ma też Urinovet ale wychodzi podobnie cenowo: 50 zł za 30 szt. dawkowanie 1 tabl na 10 kg. Jest też UrinoDol Dolfosu o wiele tańszy też jest glukozamina w środku. Też używałam. Chyba pomagały . Feluś mało pił, dolewanie wody do jedzenia plus od czasu do czasu lekarstwa pomagało. ale które było bardziej skuteczne nie pamiętam . Dziękuję. Mam syrop z borowką i osobno glukozaminę. Na razie na tym pozostanę chyba, aż zrobimy zęby, bo nie wiem ile to wyjdzie. Ostatnio Amely wysikała wszystkie kryształki i pęcherz być czysty, teraz znowu cały w kryształkach, ale nic z moczem nie idzie. To trudny pies i raczej kapsułki czy tabletki nie da się podać. Dotąd rozgniatalismy tabletki i podawali strzykawka po wymieszaniu z wodą. Quote
Jaaga Posted March 11, 2023 Posted March 11, 2023 Co do sprawy suczki, to myślę że Marta z Jarkiem i tak robią maksimum tego, co są w stanie. Miałam do czynienia z niejedną organizacją i Zea jest jedyną, której w pełni ufam. Do efektywnej pomocy najczęściej potrzebna jest współpraca. W podobnej sytuacji była nasza Zoja. Dzika, agresywna i w zaawansowanej ciąży. Pani Kamila z mężem załatwili od organizacj pożyczenie klatki łapki, poprosili kobietę z pobliskiego gospodarstwa, żeby zgodziła się, że u niej ją będą wabić na jedzenie. Koczowali tam wiele godzin, nakarmili przy okazji kiełbasą wszystkie wiejskie burki, ale udało się Zoję złapać I do nas w nocy przywieźć. Teraz Zoja to przylepa do swoich ludzi. Jeśli nie ma nikogo, kto zająłby się oswajaniem i złapaniem psa, nie ma miejsca dla niego, to też myślę, że zgłoszenie do gminy i odłowienie przez schronisko, które ma sprzęt i doświadczenie, jest lepszą opcją niż nic nie robienie. Na zdjęciu nie widać siusiaka, więc to może być suczka i może być w ciąży. Gdyby tak było, to po sterylce zawsze można ją zabrać, a w międzyczasie szukać jej miejsca. Często rozmawiam z Tolą i wiem, jaką czuje bezradność i żal, kiedy stara się pomóc jakiemuś zwierzakowi, a nie ma gdzie go wziąć i jak pomóc. Ile godzin wisi wtedy na telefonie, żeby cos zalatwic. Musimy Ją wspierać i dodawać sił, bo w regionie jest ogrom potrzeb i mało ludzi do pomocy. Każdy ma swoje możliwości i granice wytrzymałości. Sytuacja jest coraz trudniejsza i musimy się cieszyć z tego, co udaje się ogarnąć i zrobić. 2 Quote
Murka Posted March 11, 2023 Posted March 11, 2023 Dnia 11.03.2023 o 09:34, Jaaga napisał: Dziękuję. Mam syrop z borowką i osobno glukozaminę. Na razie na tym pozostanę chyba, aż zrobimy zęby, bo nie wiem ile to wyjdzie. Ostatnio Amely wysikała wszystkie kryształki i pęcherz być czysty, teraz znowu cały w kryształkach, ale nic z moczem nie idzie. To trudny pies i raczej kapsułki czy tabletki nie da się podać. Dotąd rozgniatalismy tabletki i podawali strzykawka po wymieszaniu z wodą. Ale chodzi o to, że wypluwa tabletki? Ja takim wypluwaczom podawałam leki w odrobinie masła, nawet jak nie chciał sam zjeść, do wkładam do pyszczka, masło się rozpuszcza i leki pięknie lecą wraz z nim do gardziołka Zarówno Urinovet jak i Urinodol stosowałam i działały. Jeszcze są takie okrągłe żółte kuleczki (nie pamiętam nazwy w tym momencie), które sie podaje, żeby kamyczki się lepiej wypłukiwały. Quote
Jaaga Posted March 11, 2023 Posted March 11, 2023 Dnia 11.03.2023 o 11:11, Murka napisał: Ale chodzi o to, że wypluwa tabletki? Ja takim wypluwaczom podawałam leki w odrobinie masła, nawet jak nie chciał sam zjeść, do wkładam do pyszczka, masło się rozpuszcza i leki pięknie lecą wraz z nim do gardziołka Zarówno Urinovet jak i Urinodol stosowałam i działały. Jeszcze są takie okrągłe żółte kuleczki (nie pamiętam nazwy w tym momencie), które sie podaje, żeby kamyczki się lepiej wypłukiwały. Slicznie dziekuje za opinię. Ona ich w ogóle nie chce zjadać. Tak rozciera wszystko zębami, że wyczuwa. Wtedy ucieka, miota się, dobija do mebli i szlifuje zębami przez godzinę. Do pyszczka też się nie poda, bo jest koszmarny wrzask i gryzie. Do tego ma przecięte mięśnie na karku do kości, tam gdzie ktoś jej chciał odciąć głowę i wg dr Olender odczuwa tam ból kiedy się coś przy niej robi i się rusza. Najłatwiej złapać delikatnie w koc i podać w płynie między zęby strzykawka lub dać zastrzyk. Teraz już zjada cały posiłek, zanim zje przemycaną w jedzeniu połówkę Kefavetu. Gdyby Ci się przypomniała nazwa kuleczek, to byłabym bardzo wdzięczna o podanie jej. Właśnie często wyciera sromem po podłodze, bo muszą ją drażnić te kryształki. Przez to nie może wychodzić na zewnątrz, bo od razu przez wycieranie o ziemię łapie infekcję i stan zapalny i znowu trzeba podawac antybiotyk. Quote
Murka Posted March 11, 2023 Posted March 11, 2023 Dnia 11.03.2023 o 11:56, Jaaga napisał: Slicznie dziekuje za opinię. Ona ich w ogóle nie chce zjadać. Tak rozciera wszystko zębami, że wyczuwa. Wtedy ucieka, miota się, dobija do mebli i szlifuje zębami przez godzinę. Do pyszczka też się nie poda, bo jest koszmarny wrzask i gryzie. Do tego ma przecięte mięśnie na karku do kości, tam gdzie ktoś jej chciał odciąć głowę i wg dr Olender odczuwa tam ból kiedy się coś przy niej robi i się rusza. Najłatwiej złapać delikatnie w koc i podać w płynie między zęby strzykawka lub dać zastrzyk. Teraz już zjada cały posiłek, zanim zje przemycaną w jedzeniu połówkę Kefavetu. Gdyby Ci się przypomniała nazwa kuleczek, to byłabym bardzo wdzięczna o podanie jej. Właśnie często wyciera sromem po podłodze, bo muszą ją drażnić te kryształki. Przez to nie może wychodzić na zewnątrz, bo od razu przez wycieranie o ziemię łapie infekcję i stan zapalny i znowu trzeba podawac antybiotyk. ROWATINEX Spróbuj jej podać w masełku lub śmietanie, większość psów nie może się temu oprzeć. 1 Quote
Poker Posted March 11, 2023 Posted March 11, 2023 Jaaga, ale ona przecież coś je. Jeżeli je brykieciki, to można zawinąć lek w kawałeczek pasztetowej i położyć wśród nich. A jeżeli mokrą karmę, to jeszcze łatwiej przemycić. W pasztetowej żaden mój pies , ani kot nie wyczuł leku. Quote
AlfaLS Posted March 11, 2023 Posted March 11, 2023 Dnia 11.03.2023 o 12:07, Poker napisał: Jaaga, ale ona przecież coś je. Jeżeli je brykieciki, to można zawinąć lek w kawałeczek pasztetowej i położyć wśród nich. A jeżeli mokrą karmę, to jeszcze łatwiej przemycić. W pasztetowej żaden mój pies , ani kot nie wyczuł leku. Ja też podaję wszystkie leki w pasztetowej :). Nie mam wtedy żadnych problemów ze zjadaniem nawet dużych tabletek. Quote
Aska7 Posted March 11, 2023 Posted March 11, 2023 To jest osobnicze. Moja kaukazka potrafiła wymemłać kawałeczek tabletki z pasztetowej, twarożku, serka topionego, kulki mielonego, kawałka pieczonego mięska, itd. Już mi pomysłów brakowało Quote
Tola Posted March 11, 2023 Author Posted March 11, 2023 Dnia 11.03.2023 o 13:00, Aska7 napisał: To jest osobnicze. Moja kaukazka potrafiła wymemłać kawałeczek tabletki z pasztetowej, twarożku, serka topionego, kulki mielonego, kawałka pieczonego mięska, itd. Już mi pomysłów brakowało No moja Zulcia też tak robiła, szczególnie w te ostatnie lata życia, czasami po parę razy podchodziliśmy z różnymi mięsnymi przysmakami, pasztetowa znikała, a za moment tabletka lądowała na podłodze. Quote
Jaaga Posted March 11, 2023 Posted March 11, 2023 Dnia 11.03.2023 o 13:00, Aska7 napisał: To jest osobnicze. Moja kaukazka potrafiła wymemłać kawałeczek tabletki z pasztetowej, twarożku, serka topionego, kulki mielonego, kawałka pieczonego mięska, itd. Już mi pomysłów brakowało Właśnie to robi Amely, mamla, pluje i z kwikiem ucieka. Wczoraj aż poszlam Andrzeja zapytać, co on tyle robi, bo tak długo przemycał Amely pół tabletki w całym posiłku. Teraz pojechał po polecony przez Murkę Rowatinex. Zobaczymy, jak pójdzie podawanie. Quote
Gabi79 Posted March 11, 2023 Posted March 11, 2023 Co do tej błąkającej się suni, kilka osób napisało o swoich poglądach i przemyśleniach, ale nic to nie wniosło. Może faktycznie na ten moment trzeba zawiadomić schronisko, a później zastanowić się nad pomocą dla tej bidusi. 1 Quote
Poker Posted March 11, 2023 Posted March 11, 2023 Dnia 11.03.2023 o 16:12, Gabi79 napisał: Co do tej błąkającej się suni, kilka osób napisało o swoich poglądach i przemyśleniach, ale nic to nie wniosło. Może faktycznie na ten moment trzeba zawiadomić schronisko, a później zastanowić się nad pomocą dla tej bidusi. Wniosło to, że odparłyśmy zarzut wiolhelm. Czasem dla niektórych psów schronisko jest wybawieniem. Quote
Gabi79 Posted March 11, 2023 Posted March 11, 2023 Dnia 11.03.2023 o 17:07, Poker napisał: Wniosło to, że odparłyśmy zarzut wiolhelm. Czasem dla niektórych psów schronisko jest wybawieniem. Miałam na myśli to, iż nic nie wniosło w kwestii pomocy dla suni. Biedactwo nadal się błąka 2 Quote
Tola Posted March 11, 2023 Author Posted March 11, 2023 Dnia 11.03.2023 o 16:12, Gabi79 napisał: Co do tej błąkającej się suni, kilka osób napisało o swoich poglądach i przemyśleniach, ale nic to nie wniosło. Może faktycznie na ten moment trzeba zawiadomić schronisko, a później zastanowić się nad pomocą dla tej bidusi. Dnia 11.03.2023 o 18:17, Gabi79 napisał: Miałam na myśli to, iż nic nie wniosło w kwestii pomocy dla suni. Biedactwo nadal się błąka Wilhelm na FB napisała, że trwają próby złapania psa, może napisze coś więcej. U nas paskudna pogoda,zimno i mokro, na pewno jest jej ciężko My parę razy korzystaliśmy z pomocy gminy w łapaniu suczek, bo sami nie dawaliśmy rady, uciekały do lasu przy próbie podejścia...Na polecenie gminy wyłapywał kierownik schroniska, gmina płaciła, ale wtedy psy od razu jechały do hoteliku albo do nas do kojca. A teraz żaden hotelik nie przyjmie bez szczepień i stąd problem, nie na gdzie przetrzymać zwierzaka, w Zamościu nie ma takiej lecznicy, w której można byłoby je umieścić. Jeszcze w ubiegłym roku dwie suczki, które potem pojechały do Murki i do Jagny przez czas nabywania odporności po szczepieniu przetrzymywała nam lecznica w Krasnymstawie, ale teraz zwierzaków ogrom no i podpisali umowę z tamtejszą fundacją - ta jedyna wolna klatka jest zarezerwowana na psy z tamtej gminy. Quote
Tola Posted March 11, 2023 Author Posted March 11, 2023 Jak zobaczyłam tego psa (cały czas myślę o nim jak o suczce), od razu przypomniała mi się zamojska ciężarna sunia, którą w ostatniej chwili wieźliśmy do Murki do lecznicy, ze schroniska. Murka na pewno też ją pamięta, to chyba ta była, jeszcze wtedy kupowaliśmy psy w schronisku, 2011 rok... 1 Quote
Tola Posted March 11, 2023 Author Posted March 11, 2023 Rozmawiałam z wiolhelm - na psa Stowarzyszenie zastawilo klatkę przy szkole, na razie go nie było, ostatni raz był widziany w piątek. Oni mają kojce na wsi, więc może i dla tego coś się znajdzie...Oby się złapał 2 1 Quote
Nadziejka Posted March 11, 2023 Posted March 11, 2023 Dnia 11.03.2023 o 20:36, Tola napisał: Rozmawiałam z wiolhelm - na psa Stowarzyszenie zastawilo klatkę przy szkole, na razie go nie było, ostatni raz był widziany w piątek. Oni mają kojce na wsi, więc może i dla tego coś się znajdzie...Oby się złapał Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.