Charly Posted April 15, 2009 Posted April 15, 2009 no ale jak- przeciez sprawdzanie kazdego chętnego, ktory do schroniska po psa przyjdzie jest ciężkie do wykonania.Ja u nas sobie tego nie wyobrazam. Czy mowicie tylko o tych domkach, do ktorych psy są dowożone? Quote
Ulka18 Posted April 15, 2009 Posted April 15, 2009 Charly napisał(a):no ale jak- przeciez sprawdzanie kazdego chętnego, ktory do schroniska po psa przyjdzie jest ciężkie do wykonania.Ja u nas sobie tego nie wyobrazam. Czy mowicie tylko o tych domkach, do ktorych psy są dowożone?Chodzi nam o domy, do ktorych my wolontariusze czy kierownik dowozimy psa za oplata czy przy tzw. okazji. Trudno jest zorganizowac natychmiastowy odbior psa przy odleglosci 300 km. Do 100 km to jeszcze jakos mozna, ale daje jest trudno. Gdyby nie kochane Cioteczki z Wawy, to co byloby z Amisiem? Quote
kaskadaffik Posted April 15, 2009 Posted April 15, 2009 O nie, On jest taki "życiowy", a jak teraz wygląda na smutnego to musiał to niesamowicie przeżyć:-( Amiś tylko lepiej może być, gdybyś tam został to nigdy pewnie nie byłbyś kochany tak jak na to zasługujesz, a ciotki będą szukać, szukać, szukać ....aż znajdą ZOBACZYSZ, aż się popłakałam, że On smutny jest, tak mi zapadł po kilku tylko godzinach znajomości:placz: Ulk gdybys miała jeszcze kontakt z Panem Kierownikiem, to przekaż mu może że Amisiowi nie potrzeba kontenerka nawet, on jest tak grzeczny w aucie, nam leżał z tyłu i się nawet nie ruszył za kratką na pace, wystarczy mu tylko jakiś kocyk pod dupkę i on się sam tam ułoży bez problemu. A w kontenerku się wiercił, nie było mu za wygodnie.Czyli Kierownik nie potrzebuje żadnej pomocy już z dojazdem? Aha to teraz Wam powiem tak, jakie mi się wnioski po tym wszystkim nasunęły: Państwo robili dobrą minę do złej gry, mi powiedzieli jak wyszłyśmy od nich że już pożyczają obrożę od sąsiadki bo nie kupili bo nie znali obwodu szyi i chcieli dopasować do Psa i udaja się do sklepu i na spacerek. Do sklepu jak widac nie dotarli bo obroży nie ma, czyli decyzja o zwrocie Psa zapadła bardzo szybko po naszym wyjściu, tylko bali się pewnie zadzwonić od razu, więc zwlekali.Gdyby chociaż słowem przy nas wspomnieli że coś im nie pasuje, że za duży, że brzydki, że nie umie latać, a oni nic i dlatego nas uśpili.Byli wdzięczni pod niebiosy za Amisia, szkoda że tylko przy nas..... Nie wiem czy mam racje, może nie,ale takie są moje domysły, ale musiałam to napisać bo mam kłębek w żołądku taka mnie teraz nerwa wzięła:shake: Quote
Reno2001 Posted April 15, 2009 Author Posted April 15, 2009 Matko, ile się tu dzis podziało. Amisiu kochany, pojedziesz do Cioci Murci i przekonasz się, że są ludzie, dla których jesteś bardzo ważny!!! Nawet nie chcę myslec, jak bardzo ten psiak musi byc teraz skołowany :placz:. Karolino, dzięki wielkie za zaopiekowanie się Amisiem w tym trudnym czasie. Quote
Ulka18 Posted April 15, 2009 Posted April 15, 2009 [quote name='kaskadaffik']Ulk gdybys miała jeszcze kontakt z Panem Kierownikiem, to przekaż mu może że Amisiowi nie potrzeba kontenerka nawet, on jest tak grzeczny w aucie, nam leżał z tyłu i się nawet nie ruszył za kratką na pace, wystarczy mu tylko jakiś kocyk pod dupkę i on się sam tam ułoży bez problemu. Kasiu, juz przekazalam. Dzieki za wskazówke. Kierownik wyjedzie ok. 4-5 rano. aż się popłakałam, że On smutny jest, tak mi zapadł po kilku tylko godzinach znajomościTak reaguja normalni ludzie, ktorzy sie angazuja w wolontariat i pomagaja znajdowac psom domy oraz zawoza je do domów. My z Reno duzo jezdzimy i po tych kilku godzinach jazdy tez sie przyzwyczajamy do kazdego psiaka. Pomaganie tym bidulom jest bardzo wciągające i daje wiele satysfakcji. Najwazniejsze, ze Amigo jest juz bezpieczny u Karoliny.Domek mu na pewno znajdziemy. Quote
maarit Posted April 15, 2009 Posted April 15, 2009 :angryy: Toż to rzeczywiście "potwór", który może zagryźć dzieciaka! i w dodatku nielot- nie potrafi ze schodów sfrunąć!:angryy: Normalnie same doły dzisiaj:-( - tak mi się podoba ta czekoladowa mordka... A oni mu taki numer zrobili....:placz: Quote
Filipki Posted April 15, 2009 Posted April 15, 2009 Dobrze, że Amiś już bezpieczny. A tamci "państwo", co to nawet obrożę zabrali, niech sobie kupią psa pluszowego. Quote
ATLANTYDA Posted April 15, 2009 Posted April 15, 2009 Amigo na pewno znajdzie wspaniały dom :kciuki::kciuki::kciuki:tylko trzeba trochę cierpliwości żeby się oswoił , widać na zdjęciach że jest bardzo przestraszony. No ,a niedoszli właściciele niech żałują co tracą bo z mieleckiego schronu są super psiaki :loveu::loveu:lepszego nie znajdą wiem co pisze :cool3:. Quote
bullterrierka Posted April 15, 2009 Posted April 15, 2009 brawa dla Karoliny za szybką reakcje i opieke nad psiakiem:Rose: Quote
anciaahk Posted April 15, 2009 Posted April 15, 2009 Do końca nie wierzyłam, że tak się to zakończy. Jakim trzeba być potworem, by zrobić coś takiego, nie jestem w stanie tego zrozumieć. Biedny Amigo :placz:. Quote
Ulka18 Posted April 15, 2009 Posted April 15, 2009 Na pewno znajdziemy dom dla Amigo. Bedziemy madrzejsi o pewne zle doswiadczenia i z rezerwa bedziemy podchodzic do ludzkich deklaracji. Dla nich pewnie nic sie nie stalo, ot pies po prostu byl za duzy i nie umial chodzic po schodach. Quote
yoko100 Posted April 15, 2009 Posted April 15, 2009 Biedny Amiś<placze>mam nadzieje ze odzyje szybciutko<placze> Jadac tam wlasnie tego sie obawiałam :( Amisiu 3 maj sie mocno. Karolinko jak bedziesz napisz cos Quote
Murka Posted April 15, 2009 Posted April 15, 2009 Ulka, Twoje 100 zł już wpłynęło! Cieszę się, że Amigo już bezpieczny, nie mogę się doczekać jak go poznam :loveu: Quote
majku33krakow Posted April 15, 2009 Posted April 15, 2009 [quote name='Ulka18']Wcale mi ten maly krolewicz nie wyglada na niezadowolonego z tego powodu, ze jest pies w tym rozmiarze. Na aukcji bylo wyraznie napisane : owczarek na krotkich lapach. A Amigo jak widac jest wyjatkowo ulegly i przestraszony. psu po schronisku trzeba dac czas sie oswoic,2miesiace oswoic sie musi ze wszystkim. Quote
yoko100 Posted April 15, 2009 Posted April 15, 2009 [quote name='Murka']Ulka, Twoje 100 zł już wpłynęło! Cieszę się, że Amigo już bezpieczny, nie mogę się doczekać jak go poznam :loveu: Murka masz na co czekac bo Amis taki pieszczoch jest i widac ze potrzebuje milosci.Mi sie strasznie spodobal bo mam podonej budowy pieska.Tylko glowke ma mniejsza moj Dzordz.A Amis ma taka duza:):) i te jego oczyy...cudne.Dawaj znaka jak juz bedzie u ciebie i czy dalej smutny Quote
Ajula Posted April 15, 2009 Posted April 15, 2009 paskudni brzydcy ludzie :2gunfire: szczęscie, że Amiczek już w dobrych rękach któras z dziewczyn napisała, że on jest z tych "żywych" - wierzę, że smutek szybko minie i pieskowi wróci radość życia Quote
brazowa1 Posted April 15, 2009 Posted April 15, 2009 sliczny piesek,tych debili niech szlag trafi :2gunfire: odrobinka miłości i ktos bedzie mial miła i slodka,madra czekoladke w domu. Quote
majku33krakow Posted April 15, 2009 Posted April 15, 2009 brazowa1 napisał(a):sliczny piesek,tych debili niech szlag trafi :2gunfire: odrobinka miłości i ktos bedzie mial miła i slodka,madra czekoladke w domu. widac na zdjeciu ze to przytulak zniego okropny bedzie:loveu: Quote
pajunia Posted April 15, 2009 Posted April 15, 2009 Ulka, jakby cos, to zawsze na nas tez mozecie liczyc. Quote
Kuba P Posted April 15, 2009 Posted April 15, 2009 Kto wie czy w przyszłosci dorosłe już dziecko nie pozbędzie się swoich rodziców ,tak jak oni pozbyli się psiaczka. Quote
gabi1983h Posted April 16, 2009 Posted April 16, 2009 Ręce mi opadają, no jak tak można w głowie mi sie to nie mieści. Niechbym tylko ich spotkała, co za idioci. Wredni rodzice którzy wychowują przyszłego egoistę. Bo i co bo gówniarz sie rozpłakał, trzeba dziecko od małego uczyć empatii, raz by sie podarł drugi i by mu przeszło.Psu ze schroniska trzeb dac troche czasu.. Moja łajuśa też nei umiała po schodach chodzić, łapy jej się rozjeżdżały:) a teraz śmiga jak nic, a już nie wspomnę ze ciężko ją ze spacerku do domu zaciągnąć:)cholera taka uparta:)))ale ukochana. Jak moj partner był przeciwny psu(ale ja postawiłam na swoim:):) to teraz łajuśka z nami w łóżko śpi, a jak sie rozwala KRóLEWNA:):) Tylko nie wiem co ona z robi jak dzidziuś na świat przyjdzie:):)ale moje dziecko bedzie tak samo kochało zwierzęta jak i JA od kołyski bedzie z pieskami a w sumie od brzucha:):):)a jak czasami łajuśka mi brzuch liże jak sie oliwką wysmaruje:):) Jestem tak wściekła i zła. Ludzie to najgorsza rasa żyjąca na tym świecie, wstyd mi za to ze należę do tego gatunku:(:(:(:( Quote
Reno2001 Posted April 16, 2009 Author Posted April 16, 2009 [quote name='pajunia']Ulka, jakby cos, to zawsze na nas tez mozecie liczyc. pajunia-dzięki, że też tu jesteś :loveu: Amiguś zapewne już wkrótce będzie w rękach pana Kierownika. Ciekawe jak minęła mu nocka u Karoliny? Quote
agusiazet Posted April 16, 2009 Posted April 16, 2009 Amigo jest bardzo przyjacielskim psem, tak jak pisała kaskadafik. Sprawdziłam osobiście - pies przylepa, zapatrzony w człowieka i ufający mu. Zresztą Pan Zbyszek ze schroniska mówił mi przy robieniu zdjęć Amigo, że ten pies za głaskanie i miłość odda wszystko! Po prostu to nie byli ludzie dla niego, ani w ogóle dla innego psa!!! Quote
karolina_g_k Posted April 16, 2009 Posted April 16, 2009 Hej! Nocka doskonale :lol: Psiak jak go odebraliśmy to całą droge w aucie był smutny i przestraszony ale wystarczyło, że weszliśmy do domu, do dzieci i od razu ogon poszedł w ruch :). NO i tak od wczoraj tupta za mną krok w krok. i pychol mu się cieszy. Do dzieci jest genialny, koty olewa dokładnie, załatwia się tylko na spacerze i pęknie chodzi na smyczy. Próbował wpakować się nam do łózka ale wytłumaczyłam mu gdzie ma swoje legowisko więc z wyrzutem w oczach ale położył się u siebie i tak przespał cichuteńko całą noc. Nie chce jesc ale to pewnie w wyniku stresu. Wygląda na całkiem zdrowego, martwia mnie tylko piate paluszki na tylnych nogach. Niestety tylnie nóżki ma krzywe bardzo i te paluchy przy chodzeniu zaczepiaja jeden o drugi i są opuchniete. Kiedy mu je wczoraj oglądałam to nosem odepchnał mi rekę jakby chciał powiedzieć "nie dotykaj". Nie mam w tej kwestii żadnego doświadczenia więc może Wy dziewczyny dobrze go obejrzycie :). I zrobił wczoraj jeszcze jedna genialna rzecz. Krecił się nie mógł sobie znależć miejsca podchodziłi patrzył w oczy jakby chciał cos powiedziec, a że niepojetna jestem to w końcu zniknął na chwile, przytargał w pysku but męża i połozyl przed nami. :cool3: Okazało się że chciał iśc siku a my nie skumaliśmy bo bylam z nim jakąś godzine wczesniej. Zwierzak cudowny, własnie mizia się z moim starszym synem A z panem kierownikiem jestem w kontakcie. Jeszcze do mnie nie dojechał bo utknał w korku pod Warszawą. Co do ludzi ktorzy wzieli go ze schroniska widziałam się tylko z panem. Razem z psiakiem przekazał mi wyprawke. Miski, ręczniki, szampon, kocyk, zabawke i smycz.(hehe musieliśmy kupic obroze bo ta w ktorej oddał nam Amigo była pozyczona więc psa zostawił w aucie ale bez obroży:cool3:). Do tego dołączył 150zł a psiak ma w książeczce naklejke ze 14.04 został odkleszczony. Sądze ze Ci ludzie poprostu nie wzieli wszystkiego pod uwage ale facet wyglądał jakby miał bardzo duze poczucie winy. Quote
agusiazet Posted April 16, 2009 Posted April 16, 2009 Ja się bardzo cieszę, że Pan ma poczucie winy, powinien mieć i to duże, zawiódł nadzieje wspaniałego psa, nawet nie dał mu szansy pokazać się!!! Ukarał psa za nic, a właściwie za jego miłość i uwielbienie dla człowieka! To bardzo gorzka lekcja! Wierzę, że Murka - psia terapeutka - pozwoli Amisiowi zapomnieć o tej życiowej pomyłce! Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.