marysia55 Posted April 10, 2009 Posted April 10, 2009 wchodzę na wątek , ale juz na "dzień dobry" zostałam wbita w ziemie informacjami jakie zdążyłam przeczytać :-(. Nie znam dokładnie przypadłości cechujące tę rasę więc nie będę sie wypowiadać, ale wypowiedzi tabs i Dorothy świadczą o dużej wiedzy i doświadczeniu. Myślę,że za mówienie o eutanazji w nieuleczalnym przypadku nikt nikogo nie będzie linczował. Przecież zdarza sie , że własnego ukochanego psa jesteśmy zmuszeni uspić aby skrócic jego cierpienie. Myślę jednak, że w przypadku Alberta na dzień dzisiejszy nikt o tym nie mysli . Dopóki jest nadzieja, dopóty trzeba o niego walczyć. Quote
Dorothy Posted April 10, 2009 Posted April 10, 2009 majka50 napisał(a):Dorothy czyli Ty też uważasz ,że dla tej psinki nie ma szansy?????????:-(:shake: Strasznie trudno jest przyjąć taką informację:-( absolutnie nie mam prawa tak uwazac bo nie widzialam psa!! tak mozna uwazac gdy ma sie informacje, a my nie mamy. Moze mu dolegac calkiem cos innego wiec KONIECZNA jest dobra diagnoza u dobrego weta oparta przynajmniej na paru zdjeciach rtg! To co napisalam to po prostu informacja, mysle ze potrzebna na poczatek, zeby nie wpadac w euforie typu "zbieramy na operacje" przy czym nikt nie wie jaka, po co, i z jakimi rokowaniami. Trzeba tez UMIEC miec na uwadze dobro i cierpienie tego psa. A nie tylko wlasne dobre checi, ktore wszyscy tu mamy.. Quote
gazzy Posted April 10, 2009 Author Posted April 10, 2009 A więc kierowniczki w schronisku nie było. Myślała , że pracuję , ale okazało się , że ma wolne i poszła do domu. Poza tym rozmawiałam z bardzo miłą panią ze schroniska. Powiedziała , że Albert nie miał prawdopodobnie robionego zdjęcie rtg , ponieważ aby go zrobić trzeba jechać aż do Olsztyna. To nie jest nic pewnego. Rozmawiałam także z panem "księgowym" , który powiedział mi , że badał go weterynarz z miasta. Tego weta wszyscy chwalą , ale ja jakoś nie mam do niego zaufania. Może jutro będę w schronisku to spróbuję wypytać co i jak. Z tym rtg to nie jest pewne na 100% , ale jeżeli to prawda , to może jest jakaś szansa dla Alberta. Dzisiaj Albert wygrzewał się w słoneczku na wybiegu. Zjadł 2 kości i poszedł spać. Quote
Dorothy Posted April 10, 2009 Posted April 10, 2009 pewnie moglby, ale byc moze niezbyt dlugo, bo niestety zwyrodnienie postepuje takze w przod kregoslupa, i przednie lapy z czasem tez podlegaja temu samemu co tylne. Moj owczarek mial juz zmiany takze w odcinku piersiowym, lekarz stwierdzil ze przerzucenie ciezaru calego ciala na te przednie lapy wykonczy kregoslup w przyspieszonym tempie, i przednie lapy tez sie poddadza. Konieczne rtg... Quote
majka50 Posted April 11, 2009 Posted April 11, 2009 Gazzy kochana musisz dowiedzieć się czy mial robione RTG a jeżeli nie to musi miec zrobione i nie ruszymy z miejsca bez tego !!!!!!!!:shake: Quote
MyrkurDagur Posted April 11, 2009 Posted April 11, 2009 Gazzy... dowiedz się wszystkiego, jak tylko będziesz miała możliwość... Biedny Albercik... :-( Quote
gazzy Posted April 12, 2009 Author Posted April 12, 2009 Możliwe , że dowiem się w poniedziałek , bo będę w schronisku. Quote
majka50 Posted April 12, 2009 Posted April 12, 2009 tam jest ok. 50 psów http://www.kociswiat.org.pl/index.ph...owHelp&sv=MTA= Gazzy tutaj jest strona ,,Kociego Świata,, u Kasi. Może tutaj spóbować:cool3: Ale to wtedy jak bedziemy mieć informacje o RTG. Koniecznie. Quote
Ania+Milva i Ulver Posted April 12, 2009 Posted April 12, 2009 U mnie niestety nie ma miejsc...tez kolejka psiaków...Mam w tej chwili u siebie staruszka owczarka z chorymi stawami, ale on jeszcze jakoś funkcjonuje z pomocą leków i chodzi, załatwia się poza kojcem... Ja szczerze mówiąc nie widzę Alberta w kojcu-jeśli ma problemy ze wstawaniem, robi pod siebie, to powinien mieć miejsce ciepłe , w budynku. Przychylam się tez do zdania taks i Dorothy,żeby spojrzeć na to trzezwym okiem:-( Umieszczenie tego psa w dt równiez z pewnoscia bedzie wiązało się z dozywociem w tym domu. Quote
gazzy Posted April 12, 2009 Author Posted April 12, 2009 Albert chodzi i nie załatwia się pod siebie. Wstaje sam z małym problemem. Tylko raz był problem żeby go postawić jak się przewrócił. Jeżeli np. leży czy siedzi to nie ma problemu z wstawaniem. Quote
Ania+Milva i Ulver Posted April 12, 2009 Posted April 12, 2009 pewnie w takim razie coś źle doczytałam... Quote
Lionees Posted April 12, 2009 Posted April 12, 2009 [quote name='gazzy']Albert chodzi i nie załatwia się pod siebie. Wstaje sam z małym problemem. Tylko raz był problem żeby go postawić jak się przewrócił. Jeżeli np. leży czy siedzi to nie ma problemu z wstawaniem. To może jest jeszcze szansa dla niego?On chyba nie dostaje żadnych leków,a gdyby dostawał,to może jego stan by się ustabilizował i nie pogarszał w zastraszającym tempie i psiak miałby szanse na jeszcze kilka lat życia bez bólu? Kurcze tylko rtg i badania krwi są koniecznie,a żeby to wykonać,to potrzebny jest hotelik.Dziewczynki popytajcie o jakieś miejsce dla niego na cito.Pieniążki byśmy zebrały,tym bardziej,że jest osoba,która zaoferowała sporą część funduszy na ten cel. Quote
marysia55 Posted April 12, 2009 Posted April 12, 2009 [quote name='Renata5']To może jest jeszcze szansa dla niego?On chyba nie dostaje żadnych leków,a gdyby dostawał,to może jego stan by się ustabilizował i nie pogarszał w zastraszającym tempie i psiak miałby szanse na jeszcze kilka lat życia bez bólu? Kurcze tylko rtg i badania krwi są koniecznie,a żeby to wykonać,to potrzebny jest hotelik.Dziewczynki popytajcie o jakieś miejsce dla niego na cito.Pieniążki byśmy zebrały,tym bardziej,że jest osoba,która zaoferowała sporą część funduszy na ten cel. wykorzystajcie to co pisze renata5, zróbcie te postawowe badania, skoro jest osoba , która może pomóc finansowo to nie zmarnujcie okazji aby pomóc temu psiakowi :loveu::loveu: Quote
agata51 Posted April 13, 2009 Posted April 13, 2009 Jednego nie rozumiem. gazzy, 15letnia dziewczyna, jest w tym cholernym Szczytnie, z tym cholernym problemem zupełnie sama. My tu sobie gadu-gadu, uśpić-nie-uśpić, badania-gadania, pierdu-pierdu - nie ma tam nikogo, kto mógłby jej pomóc?!!! Quote
Ania+Milva i Ulver Posted April 13, 2009 Posted April 13, 2009 Może byc ,ze Albert ma po prostu zwyrodnienie stawów -u owczarkowatych tak bardzo częste. Mżze wystarczyłby tylko leki-choc koszt ich miesięcznie to ok 200 zł...bardzo mozliwe,że dlatego w schronisku chca go uspic, bo ich poprostu nie stac ich na drogie leczenie psa. Moze gdyby gazzy powiedziała,ze leki zostaną zakupione, to odwlekli by wyrok do momentu az tu cos się wymysli z hotelem. Quote
taks Posted April 13, 2009 Posted April 13, 2009 [quote name='agata51']Jednego nie rozumiem. gazzy, 15letnia dziewczyna, jest w tym cholernym Szczytnie, z tym cholernym problemem zupełnie sama. My tu sobie gadu-gadu, uśpić-nie-uśpić, badania-gadania, pierdu-pierdu - nie ma tam nikogo, kto mógłby jej pomóc?!!! Zgoda ale zważ i to: post nr 1 ( z 8.04) "Niestety po zimie jego tylne łapy odmówiły posłuszeństwa. Albert nie ma siły ich podnosić. Ciągnie je za sobą....Albert chodził codziennie na spacery. Niestety od momentu kiedy się tam przewrócił i nie mogliśmy go postawić na nogi nie chodzi z nami. Albert jest chudy , a cały grzbiet ma skołtuniony." post 40 "Nie wiem jakie miał robione badania , ale dostawał leki na stawy , które mu nie pomagały." post 47"Dwaj weterynarze go badali.On dostawał lek na stawy , który dostawał inny starszy psiak. Temu drugiemu pomogły , a Albertowi nie." post 49 "mnie pani kierownik nie puści z psem do weterynarza." post 54 Albert nie miał prawdopodobnie robionego zdjęcie rtg , ponieważ aby go zrobić trzeba jechać aż do Olsztyna. post 62 ( z 12.04) Albert chodzi i nie załatwia się pod siebie. Wstaje sam z małym problemem. Tylko raz był problem żeby go postawić jak się przewrócił. Jeżeli np. leży czy siedzi to nie ma problemu z wstawaniem" Co więc tak na prawdę wiemy o stanie psa - niewiele pewnego. :roll: raczej sprzeczne informacje. Apel dramatyczny, zaangażowanie ale i bezradność Założycielki wątku ewidentna. Jedno co się w tych relacjach powtarza to fakt, że pies nie jest pozostawiony bez opieki wet. i decyzja o uśpieniu nie jest jak sądzę zwykłą "czystką" w schronisku. Zastanawia mnie też ten termin "egzekucji" - jesli pies się męczy i nie działa leczenie to zwykle nie odracza się uśpienia o parę tygodni. :shake: wiec może nie jest tak źle z tym wyrokiem... Mam więc propozycję aby Załozycielka wątku dowiedziała się w schronie czy dofinansowanie leków , odpowiedniej karmy pomogłoby poprawić stan psa. No i może otoczenie psiaka ( w schronisku) przez wolontariuszkę/szy szczególną opieką ( rozczesanie tego skołtunionego futra, malutkie i oszczędzające spacerki aby rozruszać i wzmocnić mięsnie...) byłoby realnym i najlepszym dla staruszka rozwiązaniem. Quote
Ania+Milva i Ulver Posted April 13, 2009 Posted April 13, 2009 uff-dzięki taks za podsumowanie!!! Quote
sonikowa Posted April 13, 2009 Posted April 13, 2009 Dziękuję za zaproszneie na watek, choc na razie nie wiem jak moglabym pomoc. Jedno jest pewne, Gazzy sobie z tym nie poradzi sama. Taks, świetne podsumowanie, można na jego podstawie zebrać myśli. Według mnie, z tym usypianiem psów lub trzymaniem ich przy zyciu, jest tak, że trzeba walczyć póki pies ma wolę życia i póki czerpie z niego jakąś przyjemność. Żebym nie była gołosłowna, to powiem, że uśpiłam (czy też raczej moim rodzice bo byłam wtedy nastolatką) swojego jamnika. Wysiadl mu kręgosłup, tylnie lapy ciągnął za sobą, na spacery wynosiliśmy go na ręczniku przeciągniętym pod brzuchem. Wszyscy pukali się po głowie na nasz widok, ale Kuba był szczęśliwy z nami, na swoich podusiach, przytulany i głaskany, dalej próbował brykać. Potem jednak pojawiły się kłopoty z moczem, który trzeba było wyciskać ręcznie. I wkrótce zaczęło siadać serce i cała reszta, pies sie dusił... Jak jest z Albertem? Gazzy pisze, że ma wolę walki. Jeśli ją ma i jest szansa na w miarę przyzwoite funkcjonowanie, to trzeba walczyć. Ale znowu - ONek to nie jamnik, jego nikt nosić nie da rady.. To wszystko są jednak gdybania, ktore nic nie rozstrzygną. Potrzebna jest dorosła osoba, która pójdzie do schronu, pogada, zapropobuje zabranie psa do Olsztyna na prześwietlenie i konsultacje. Czy na dogo jest ktoś z Olsztyna? Koszty są tu mniejszym problemem, niż organizacja.. Potem, już z tymi wynikami, można zastanawiać się nad DT.. Według mnie, jedyne co teraz można zrobić dla Alberta jest fachowe oszacowanie jego stanu i szans. Quote
majka50 Posted April 13, 2009 Posted April 13, 2009 Gazzy czy jest w schronisku ktoś kto może pojechać z Albertem do Olsztyna.????????? Zrobić badania i przekazać nam dokładne informacje.Czy jest jakiś pełnoletni wolontariusz który może wejść na wątek Alberta???????? Quote
Maszaberla Posted April 13, 2009 Posted April 13, 2009 agata51 napisał(a):Jednego nie rozumiem. gazzy, 15letnia dziewczyna, jest w tym cholernym Szczytnie, z tym cholernym problemem zupełnie sama. My tu sobie gadu-gadu, uśpić-nie-uśpić, badania-gadania, pierdu-pierdu - nie ma tam nikogo, kto mógłby jej pomóc?!!! Zgadzam sie w 100% Zaangazowanie Gazzy ogromne i za to jej wielkie dzieki ale ktos na miejscu powinien jej pomoc Quote
Lionees Posted April 13, 2009 Posted April 13, 2009 Jutro szkoła ma jeszcze wolne,może gazzy wybierze sie do schronu po jakieś bardziej szczegółowe info na temat Alberta Quote
taks Posted April 13, 2009 Posted April 13, 2009 Jeśli dobrze zrozumiałam to pies jest w schronisku w Szczytnie Schronisko ma swoją stronę www http://www.czterylapy-szczytno.pl/main.html?src=%2Findex2.html#2,0 jest i kontakt tel. więc może ktoś pełnoletni tam po prostu zadzwoni i zapyta jaka jest sytuacja Alberta i jak można pomóc. Quote
madcat1981 Posted April 14, 2009 Posted April 14, 2009 Cześć dziewczyny, melduję sie na wątku dzięki Sonikowej. Niewiele mam teraz czasu by się dokładnie wczytać ale przewijają sie tutaj znajome mi miasta:roll: O schronisku szczycieńskim mam jak najlepsze zdanie, obym nie musiała go weryfikować. Jak złapię chwilę czasu postaram się w miare możliwości pomóc. Quote
gazzy Posted April 14, 2009 Author Posted April 14, 2009 Kurcze , jak na złość nie mogę złapać kierowniczki. W schronisku jest dorosła wolontariuszka , która niestety nie ma komputera. Albert operację może mieć , niestety trzeba by było piłować jego kręgosłup. Rozmawiałam z wolontariuszką , która twierdzi , że nie opłaca się piłować kręgosłupa Alberta , choćby ze względu nie wiek. Dzisiaj do schroniska nie mogę iść , ale jutro kończę wcześniej lekcję to zajrzę , bo ze szkoły do schroniska mam bardzo blisko. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.